Dodaj do ulubionych

Badyl mi zaginął :(

02.05.14, 05:21
Ocieplają nam blok. Obstawili rusztowaniami, obwiesili siatką, zdemolowali balkony - tzn. usunęli barierki balkonowe, zostały same "tarasiki".

Mam na balkonie kwiatki, więc wyszłam podlać. Badyl też wyszedł i skoczył na podest rusztowania - metr od balkonu na tym samym poziomie. Przespacerował się w tą i z powrotem i wrócił na balkon. Zanim zdążyłam go złapać znowu skoczył i zaczął wędrówki wzdłuż bloku. Zaglądał ludziom do okien i spacerował sobie jak po promenadzie. Przywabiłam go przez kuchenne okno smakołykiem.
Przy najbliższej okazji smyrgnął znowu na balkon (zbierałam pranie) i znów na rusztowanie. Trzymał się blisko, ale poza zasięgiem ręki. Jak wchodziłam do mieszkania to wracał na balkon, jak wychodziłam na balkon to wiał na rusztowanie. Eiwdentnie wiedział gdzie mieszka i gdzie ma wrócić, ale chciał sobie połazić.
No i w końcu znikł sad Nie pomogły chrupki, saszetki ani przysmaki. Jestem przekonana, że wlazł komuś do mieszkania przez otwarty balkon, a że to łagodne i przyjazne kocisko, więc go nie wywalili na zbity łeb.
Zeskoczyć na ziemię nie miał jak bo rusztowanie jest zabezpieczone siatką.
Wydrukowałam ogłoszenia, idę wieszać. Amurka bardzo tęskni, noc spędziła w szafie i nie che jeść. A ja musze do pracy.
Trzymajcie kciuki.
Obserwuj wątek
    • yvi1 Re: Badyl mi zaginął :( 02.05.14, 07:16
      Trzymam bardzo mocno kciuki za szczesliwy powrot !
      • jan.kran Re: Badyl mi zaginął :( 02.05.14, 08:19
        Na pewno wrOci , trzymam za Was kciuki !!!
        • niutaki Re: Badyl mi zaginął :( 02.05.14, 08:57
          Badylu wracaj natentychmiast! Pi.asiu wszystko bedzie dobrze, jak wroci prosze przetrzepac futro za samowolke!
    • aankaa Re: Badyl mi zaginął :( 02.05.14, 09:37
      znajdzie się gałgan ! ale jak wróci to solidna reprymenda mu się należy
    • dzedlajga Re: Badyl mi zaginął :( 02.05.14, 10:08
      Ojejku, mam nadzieję, że sąsiedzi oddadzą znalezisko. Trzymam kciuki za szczęśliwy powrót włóczęgi
    • olinka20 Badyl aktualizacja pozytywna :) 02.05.14, 11:07
      Pi prosiła zeby Wam przekazac, ze Badyl sie znalazł smile
      Zdazyła przykleic tylko 4 ogłoszenia, a ten rozbójnik lezał w klatce obok i czekał, az go Asia znajdzie smile
      Wiecej info wieczorem o samej Piasi!
      • jan.kran Re: Badyl aktualizacja pozytywna :) 02.05.14, 11:16
        Widzialam smile tylko miałam podejrzenie ze się załapał do nowych wlaścicieli którzy go od razu przyjęli jak swojego.
        Brzydki kotek , brzydki , a fe !!!!
      • aankaa Re: Badyl aktualizacja pozytywna :) 02.05.14, 11:45
        przewietrzyłabym futro aż do gołej skóry
        • niutaki Re: Badyl aktualizacja pozytywna :) 02.05.14, 13:56
          oj tak, nalezy sie porzadny OPR, dobrze ze juz w domu, te futrzaki czlowieka chca wykonczyc nerwowo...
        • lisek.chytrusek Re: Badyl aktualizacja pozytywna :) 02.05.14, 15:44
          Badylem go, badylem!!!
      • dzedlajga Re: Badyl aktualizacja pozytywna :) 02.05.14, 14:43
        No to całe szczęście. Ale też miałam obawy, że ktoś go może przygarnąć i się nie przyznać. Ja bym nie oddała wink
        • esimona Re: Badyl aktualizacja pozytywna :) 02.05.14, 16:58
          Badyl nic złego nie zrobił wyskoczył tylko na krótką majówkę, a potem cierpliwie czekał na odnalezienie. Na pewno nie odczuwał niebezpieczeństwa. A to, że Pani się denerwowała to nic takiego w jego mniemaniu. To była tylko przedłużona chwilka, mały wyskoczek.

          Szczęście, że się znalazł.
          • dzedlajga Re: Badyl aktualizacja pozytywna :) 02.05.14, 17:15
            Jednak myślę, że conajmniej lekki niepokój to on mógł odczuwać. Z dala od pełnej miski, wygodnego legowiska i czułej ręki oraz ukochanego towarzystwa musiał czuć się nieswojo. Tym bardziej, że zaznał już samotności w swoim życiu - nie wiemy jak długo, ale wiemy, że nie zawsze miał własny domek.
            • pi.asia Re: Badyl aktualizacja pozytywna :) 02.05.14, 18:19
              No to było to tak.
              Mój blok ma drzwi wyjściowe na dwie strony - od frontu są domofony, od tyłu klamki typu gałka. Zaczęłam rozwieszać ogłoszenia od tyłu. Pierwsze przylepiłam na melaminie robotników, drugie na toi-toi, trzecie na drzwiach do swojej klatki i jak przeszłam do drugich, to zobaczyłam, że nie mają dolnej połowy - ktoś wybił. Coś mnie tknęło, wlazłam do środka i zawołałam "Badyl!". W odpowiedzi usłyszałam miauknięcie! No więc pędem na górę, i rozglądam się uważnie, gdzie siedzi to rude diablę.
              Siedział rozpłaszczony na półpiętrze, na parapecie okna.
              Zgarnęłam go i zaniosłam do domu. Próbował się wyrywać, ale nie ze mną te numery. Puściłam go dopiero w mojej klatce. Galopem pognał na górę pod swoje drzwi. W domu Fraszka go oprychała na wszystkie strony. Więcej nie widziałam, bo musiałam pędzić do pracy.

              Ale Dzedlajga ma rację - musiał się najeść trochę strachu, bo dziś ani nie spojrzy na drzwi balkonowe! Wczoraj chciał je roznieść, tak się pchał na zewnątrz! Na pewno zmarzł (chłodna noc spędzona na kamiennym parapecie), na pewno był głodny, no i bez towarzystwa!

              Aczkolwiek stwierdzam, że jest niegłupim kotem. Umościł się w najbliższej klatce, na właściwym piętrze, w kąciku okna, gdzie zaspani lokatorzy raczej by go nie zauważyli. I grzecznie czekał, aż po niego przyjdę, skoro go zgubiłam... No i odezwał się na zawołanie.

              Trzepanie futra go nie ominie. Zrobię to zgodnie z sugestią Liska - badylem. Niech tylko znajdę odpowiedni badyl dla tego łobuza smile

              Dziękuję za kciuki kiss
              • mag_da53 Re: Badyl aktualizacja pozytywna :) 02.05.14, 18:26
                Uf, dobrze, że sie znalazł.
                W podobnych okolicznościach zgubiła sie kotka mojej znajomej z sąsiedniego bloku. udało się ją znaleźć dopiero po 3 dniach (siedziała pod balkonem z drugiej strony bloku, ale wcześniej była gdzieś schowana, bo znajoma szukała jej nieustannie, także w nocy).
              • mitta Re: Badyl aktualizacja pozytywna :) 02.05.14, 18:40
                Ten Twój balkon jakiś pechowy, niedawno Amurka, a teraz Badyl, od szóstej rano się denerwowałam. Może każ go zdemontować, jak już są ci robotnicy.
                Niestety, przy kotach obowiązuje zasada ograniczonego zaufania. Nasz Szanelek codziennie, pod naszą opieką, wychodzi do ogródka. Nigdzie nie ucieka, bo za gruby jest, więc ani pod płotem się przeciśnie, ani na płot nie wskoczy. I pewnego ranka zniknął. Przez cały dzień darłam się na całe osiedle, z małżem co godzinę robiliśmy obchód wszystkich uliczek, wydrukowałam piękne plakaty z podobizną tej cholery i do każdej skrzynki na listy włożyliśmy informację. Kiedy już całe osiedle wiedziało o naszym uciekinierze, a ja wypłakałam kubek łez, przylazła ta m$#^%&*$@. I wiecie, co go przywiodło - chciało mu się lecieć do kuwety. I jak tu nie zabić.

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/gg/wb/qpz8/yq5lrRRhXRFC0Ai0qX.jpg
                • aankaa Re: Badyl aktualizacja pozytywna :) 02.05.14, 20:43
                  co go przywiodło - chciało mu się lecieć do kuwety

                  no, wiesz...
                  ja też "do domu niosę"...
                  • niutaki Re: Badyl aktualizacja pozytywna :) 02.05.14, 21:14
                    a ja kiedys w nocy zamknelam Ryska na klatce, a sama weszlam do mieszkania, wracalam z pracy padnieta i nie zauwazylam jak sie wyslizgnal na zewnatrz. Poszlam spac, obudzil mnie maz po 3 godzinach i mowi, ze obudzil go lomot w drzwibig_grin to Rysiek sie dobijal do chatybig_grin siku mu sie chcialobig_grin
                    • wiesia.and.company Re: Badyl aktualizacja pozytywna :) 04.05.14, 14:45
                      Oj, co przeszłyście, to Wasze... A tego typu przypadki uczą człowieka ... wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka