Dodaj do ulubionych

Problem kuwetowy

20.04.16, 20:55
Na przyjazd Czornego została naszykowana druga kuweta ale ją olał i korzysta z tej co Jim. Problemem dla Jima ostatnio jest, ze Czorny nie zakopuje niczego. Postawiłam drugą kuwetę coby któryś, obojętnie który zaczął z niej korzystać i guzik. Oba chcą tą samą. Tylko Jim okupuje swoje wizyty wielkimi miaukami i wrzaskami. A potem Czorny dostaje łapą w nos.
Obserwuj wątek
    • aankaa Re: Problem kuwetowy 20.04.16, 21:18
      może jakoś to ustalą między sobą

      u mnie wygląda to cudacznie - BiŚ zaczęła chadzać do kuwety Mieszka (póki co jeszcze jej nie likwiduję), Mieszko wizytuje jej. Chłopak jest (i oby tak zostało) typowym górnikiem (w odróżnieniu od Jej Puszystości) - pracuje łapą aż echo niesie więc zawsze wiem czyją kupę sprzątam big_grin
      • andziulec Re: Problem kuwetowy 20.04.16, 21:42
        Też wiem. Zakopana to Jima. Odkryta to Artema big_grin Jim jest górnikiem od początku. Ale te miauki bo kuweta zasikana albo z kupą......(Artem się porusza jakby łap nie miał, nigdy nie wiadomo gdzie jest, więc nawet nie wiem, ze był na przykład w kuwecie. Więc o sprzątanie na bieżąco trudno.)
      • anaiss Re: Problem kuwetowy 21.04.16, 14:15
        Ach, u nas jest tak samo - Rudzik robi wielki kopiec, nawet siki zakopuje prawie całym żwirem jaki jest w kuwecie, Zora zaś odwrotnie smile
        • wiesia.and.company Re: Problem kuwetowy 21.04.16, 17:30
          Ach, to nie problem... ot, po prostu taka sprawa jak nawyk podnoszenia deski klozetowej przy sikaniu przez mężczyzn. smile Tak się czasem zastanawiam, czy przypadkiem nie jest to kwestia celności w zakopywaniu: sumienni, dobrzy "strzelcy" mają doskonałe dośrodkowanie i udaje im się zakopać. Ci, którzy mają kłopot ze strategią, grzebią łapą niecelnie, raz za daleko, raz zbyt blisko i trafiają w niezbyt pachnący obiekt... no i na wszelki wypadek rezygnują, żeby potem swoich łap nie czyścić językiem.
          A moje doświadczenia z nowymi kotami, dostawianiem kuwet to jednak wykazują, że najpierw zaczyna się wędrówka rezydentów do dostawionej nowej kuwetki (ooo... co też tam jest takiego, że ten nowy chce korzystać? I co, tylko on do tego ma prawo?! A niedoczekanie, my tu mieszkamy, to będzie też i nasze...), kuwetka staje się często odwiedzana więc nowy kocio wędruje do tej, gdzie może znaleźć samotność, wtedy znów zaczyna się nawiedzanie starej dobrej kuwety-basenu i w rezultacie i tak wszyscy lądują tyłkami w tej dotychczasowej. smile Oczywiście, kuweta-basen jest najlepsza, ale czasem Fryga korzysta z chwili samotnej zadumy w krytej kuwecie narożnej w pokoju. Chyba daje to Frydze namiastkę odcięcia się od innych i "porozwiązywania krzyżówki w samotności". smile
    • mysiulek08 Re: Problem kuwetowy 21.04.16, 19:10
      Niezakopywanie urobku swiadczy ponoc o dominacji, zeby otoczenie widzialo kto tu rzadzi smile

      U nas czasami Kicia.Yoda zostawi, czasami Pan Wasik, ale nagminnie niezakopuje UmpaLumpa, ten najmniejszy szczyl, ale on od zawsze nie mial kompleksow, uwaza sie za takiegoooo wielkiegoooo kottaaaaa
      • mysiulek08 Re: Problem kuwetowy 21.04.16, 19:11
        upss, ale poszlam na calosc. NIE ZAKOPUJE! sto razy do przepisania!
        • wilowka Re: Problem kuwetowy 21.04.16, 20:00
          U nas niezakopywanie przez nową kotkę trwało około 2 tygodni (kiepski z myciem też było) i wynikało z pierdołowatości i nieobycia. Potem jak zaczarowana wpatrywała się w kopiąca Myszę - potem wskakiwała do kuwety i kopała kopała... zapominając uprzednio tam naromić big_grin
          A potem się nauczyła smile
          • pi.asia Re: Problem kuwetowy 23.04.16, 19:25
            W górniczych robotach celuje Fraszka. Najpierw kopie ogromny dół, usypując na jego brzegu równie ogromną górę. Potem usadza doopsko nad tym dołem, ale nie trafia i sadzi kupala na szczycie owej ogromnej góry. A potem postanawia zakopać urobek, więc drze łapskami po ścianie i kafelkach wokół kuwety.
            Duszka z kolei to dama. Dwa delikatnie grzebnięcia łapką = dołek. Kupal trafia prościutko w ten dołek, potem znów dwa eleganckie grzebnięcia łapką - i śladu nie ma po bytności, żwirek gładziutki, równiutki... jakby nikt w kuwecie nie był.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka