Nasypywałam dziś rano karmę do miski, a Merlin jak zawsze mi z przejęciem
asystował. Nagle zastygł w bezruchu wpatrzony w drzwi kuchenne, w których nic
nie było, a po chwili, ignorując całkowicie michę (!) rzucił się pędem w
tamtym kierunku.
Ducha zobaczył?