Wczoraj wysterylizowłam Pusiunię... Wet twierdzi, że bardzo dobrze, bo po
zastrzykach (Pusiunia ma prawie 5 lat) macica była czterokrotnie powiększona
i wypełniona płyem, nawet mi ją pokazał. Koteczka jest bardzo pobudliwa,
nawet pod narkozą machała łapkami, poza tym baaardzo rozpieszczona i
gwiazda

). W drodzie do domu w koszyku wydawala głośneo niezadowolone
miauknięcia przy każdym zakręcie i hamowaniu - a jechałam ok.40km/godz, żeby
skarbusi nie urazić :

) Potem poszła spać - ale wszędzie było źle, więc w
końcu położyłyśmy się razem. Zanim usnęła, powarczała z dużą dezaprobatą,
mnie było niewygodnie, ale bałam się ruszyć - od razu głośny i niezadowolony
wartkot. Obudziła się z krzykiem , na wszelki wypadek posyczała, pogryzła
mnie i poszła leżeć godz indziej. Kot wspał, pani może popracować - poszłam
do kompa.Za chwilę obok mnie Pusiunia z głośnym i kategoryczny żądaniem -
znaczy, wsadzić na monitor. Ciepło, miękko (poduszka), usnęła. Przez sen
powarkiwała i miauczała. Noc spędziłam prawie bezsennie, bo szukała sobie
miejsca do spania, a ja bałam się ruszyć, żeby koteczce nie zakłócić
spokoju

). Dziś nie raczyła jeszcze wstać z łóżka, i może lepiej. Biedna
Szarotka omijała jędzunię szerokim łukiem, ostrożenie wąchając opuszczone
przez nią kolejne legowiska

)
Sterylizowałam przedtem trzy kotki domowo-podwórzowe, żadna tak się nię
zachowywała, a może ja mniej wiedziałam i mniej sie przejmowałam?? Wiem, że
wszystko będzie dobrze, ale i tak przeżywam

)