Dodaj do ulubionych

Tyle, co kot napłakał...

21.10.05, 20:19
czyli troszkę. Obserwuję Bambuchę od jakiegoś czasu i widzę, że łzawi jej
jedno oczko. Nie ropieje, nic takiego, tylko łzawi, i nie cały czas, tylko
okresowo. Oczywiście do weta z nią pójdę, pewnie jutro, najdalej w
poniedziałek, ale może ktoś coś wie, co to za zaraza? No, chyba, że Bambucha
płacze, bo Whiskey ją bije, ale jednym okiem...?
Obserwuj wątek
    • beali Re: Tyle, co kot napłakał... 21.10.05, 21:19
      Może czymś zapruszyła,podrażnia ją i dlatego łzawi.Wet kiedyś mi poradził,by w razie problemu z oczkami jako pierwszą pomoc zastosować przepłukanie oka.Stosuję krople Mibalin/niebieskie,z błękitem metylowym/,mają działanie nie tylko leczące,ale równiez używa się doraźnie do płukania rogówki.Cena ok.6zł.U mnie świetnie się sprawdzają.Niedawno inny wet przy problemach z oczami psiury potwierdził,że należy przepłukać oko na dzień dobry.Poza tym oczka to ważna sprawa,więc wet się kłania.
    • groha Re: Tyle, co kot napłakał... 21.10.05, 22:54
      Twoje kocice tłuką się tak, jak moje futrzeńce? To wielce prawdopodobne, że
      Whiskey pacnęła Babmuchę w oko i stąd to łzawienie. U Frotki było dokładnie tak
      samo - płakała jednym okiem. Po czym wet stwierdził, że niestety, Fryckowy
      pazur uszkodził jej rogówkę. Na szczęście, nie zdążył się zrobić ropień, więc
      skończyło się na dwóch zastrzykach i zakrapianiu oka przez 2 tygodnie. Niby
      nic, a kocina się umęczyła, bo to oko musiało ją boleć, a poza tym, przez te
      kapiące łzy, niewiele na nie widziała. Oczywiście u Bambuchy wcale tak być nie
      musi. Może to być tylko podrażnienie, które do jutra samo przejdzie. Czego Wam
      serdecznie życzęsmile
      • kawka74 Re: Tyle, co kot napłakał... 21.10.05, 23:13
        Tłuką się niemożebnie. Raz już była akcja "Dam jej w oko", ale dostała Whiskey
        i zupełnie inaczej to wyglądało. Tak czy inaczej - weterynarz czeka, wzywa nas
        z daleka... Wolę dmuchać na zimne.
        • groha Re: Tyle, co kot napłakał... 21.10.05, 23:41
          Och, jak ja to dobrze znam... Frycek jest wciąż w nastroju zaczepno-bojowym, a
          biedna Frotka tylko się broni. No i jak zwykle bywa z łagodnymi istotami, to
          ona właśnie jest najczęściej poszkodowana. A po agresorze wszystko zwykle
          spływa, jak po kaczce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka