Dodaj do ulubionych

Małe Coś-znalazłam kociaka ok1mies,foto,szuka domu

22.05.06, 16:14
zakładam nowy wątek, bo ten tytuł jest tutaj bardziej na miejscu.
Mała Coś wygląda tak:
img48.imageshack.us/my.php?image=dscf27758wc.jpg
img80.imageshack.us/my.php?image=dscf27454qn.jpg
img78.imageshack.us/my.php?image=dscf27505yv.jpg
jest bardoz małe, ma ok. miesiąca, ale Artek twierdzi, że może mieć nawet od
półtora. na razie jest Toto u mnie, ale bardzo długo zostać nie może.
Teoretycznie (tfu tfu) na razie kociak jest zdrowy i jak na takie warunki
skąd został zabrany wygląda "wspaniale" - słowa Artka.
moje osobiste koty się obraziły, wszyscy zaczęli na wszystkich fukać i w
ogóle mamy wesoło. noc miałam świetną, bo Asia nie mogła spać i ciągle się
budziła - jak tlyko zasypiała to budził się Cosiek.

wypoczęta jestem jak....

Cosiek wkrótce domu będzie szukał, nawet już szuka - domu który poczeka na
dorośnięcie Cośka, albo domu, który ma doświadczenie w odchowywaniu maluchów.

na razie Cosiek pije Asine mleko - póki co ze strzykawki, stara się ze
spodka. i będziemy próbowali jeść gerberki mięsne (tutaj do 2 dziewczyn,
które napisały mi na pw - DZIĘKUJĘ WAM BARDZO SERDECZNIE, za chiwlę
odpiszę!!).

mam nadzieję, że (tfu tfu) nic nie złapie Maluch i szczęśliwie uda się nam
niemowlęctwo przetrzymać.

domek najlepiej okolice Lublina, żeby było blisko w razie czego.

pozdrawiam
Aga
Obserwuj wątek
    • kaczy.pisiorek Re: Małe Coś-znalazłam kociaka ok1mies,foto,szuka 22.05.06, 16:30
      Cudo, jak z reklamy whiskasa smile Chyba szybko znajdzie dom, nie można się w Cośku
      nie zakochać.
    • orangewhatever Re: Małe Coś-znalazłam kociaka ok1mies,foto,szuka 22.05.06, 16:55
      jest GENIALNY!!
      cudna, piękna puchata kuleczka, normalnie się zakochałam!!
      • mama007 Re: Małe Coś-znalazłam kociaka ok1mies,foto,szuka 22.05.06, 16:58

        • mama007 orange :) 22.05.06, 16:59
          za szybko kliknelam poprzednio

          to przyjezdzaj i zabieraj, wyprawke jeszcze dostaniesz ;ppppp
          albo do krakowa osobiscie Ci przywioze Cośka za 2 tyg ....

          dalej zakochana? big_grin
          aga
          • babka71 mama 007 trzymam kciuki.., ale jak widzę 22.05.06, 19:11
            masz pomoc he he..., super masz teraz tylko domku trzeba poszukać dla
            tego "Cośka"!!!
            • ewung Cudo! 22.05.06, 21:05
              Piekny kicik - rozkoszny. Rany ja nie wiem czy potrafiłabym go oddać. Trzymam
              kciuki za domek dla maleństwa. Głaski dla Cosika ode mnie.
              Pozdrawiam
              Ewa i kotki trzy
          • orangewhatever Re: orange :) 22.05.06, 21:11
            mama007, chętnie bym go wzięła.
            tylko najpierw muszę przeprowadzić konfrontację mojej kotuli z jakimś innym
            Futrzakiem, bo nie mam pojęcia, jaka będzie jej reakcja na towarzystwo (w
            zasadzie jeszcze nigdy się nie spotkała z żadnym towarzystwem, a że ogólnie
            jest mało przytulna, muszę to sprawdzić). bo nie chcę doprowadzać do sytuacji,
            że zdecyduję się zaopiekować Maleństwem, a okaże się, że moja Świneczka go nie
            zaakceptuje.
            może uda się w ten weekend ją spotkać z jakimś zwierzakiem, i wtedy dam znać!
            • pixie65 Re: orange :) 23.05.06, 11:09
              Myślę sobie, że konfrontacja Twojej Koci z JAKIMŚ futrzakiem nie będzie
              miarodajna...Każdy kot jest inny i inaczej reaguje. Poza tym wiadomo, że
              początki bywają mniej lub bardziej trudne...Trzeba trochę czasu. Jednorazowe
              spotkanie na pewno będzie dla Twojej koty stresujące...Co nie musi oznaczać, że
              nie zaakceptuje Małego...Kotka mojej koleżanki też sie na początku dąsała,
              fuczała, obrażała, a po paru dniach relacje się ułożyły...Oboje musieli ustalić
              pewne zasady i hierarchię ważności, mój Mietek przybycie Dzidzi przeżywał
              strasznie i mimo, ze jej nie polubił, to jednak żyją razem i mają się świetnie.
              Jeśli rzeczywiście jesteś Coskiem zainteresowana, to spróbuj...Zawsze mozna
              szukać dla niego innego domu., ale też może się okazać, że się pokochają i będę
              Ci zazdrościć smile))
              Pozdrawiam!
              • ewung Re: orange :) 23.05.06, 12:11
                Zgadzam się z pixie - spróbuj. Takie spotkanko faktycznie nie będzie miarodajne
                bo kicie dogaduja sie po jakims czasie. Mama 007 napewno wie jak jest i jeśli
                coś nie wyjdzie napewno pomoże w szukaniu nowego domku. Więc nie zostaniesz z
                tym sama. Napewno warto spróbować. Tym bardziej że to cudne stworzenie.
                Zobaczysz że jeśli bedziesz cierpliwa to się uda. Moje kitki zaakceptowały
                Łacinkę po kilku dniach.
                Pozdrawiam
                Ewa i kotki trzy
                • orangewhatever Re: orange :) 23.05.06, 13:05
                  ja jednak spróbować konfrontaji muszę - z tego prostego powodu, że moje
                  mieszkanie jest "domem bez drzwi", i w sytuacji, gdyby się nie udało, nie
                  miałabym nawet możliwości zwierzątek odseparować. a nie chciałabym skazywać
                  żadnego do pomieszkiwania w łazience metr na dwa - jedynym zamykanym
                  pomieszczeniu. tym bardziej, że nie ma mowy o pilnowaniu ich - poza weekendami
                  praktycznie od 8 do 18 nikogo nie ma w domu.

                  aczkolwiek marzy mi się towarzystwo dla Świnki i naprawdę jestem Cośkiem
                  zainteresowana.
                  • pixie65 Re: orange :) 23.05.06, 13:21
                    Nie chciałabym, żeby to zabrzmiało jak naciskanie Cie do podjęcia decyzji, bo
                    absolutnie nie oddałabym kota osobie, która niejest przekonana, że go chce, ALE
                    jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby nawet źle do siebie nastawione koty zrobiły
                    sobie jakąkolwiek krzywdę...Owszem, bywa, że wygląda to dramatycznie i
                    przerabiałam takie sytuacje. Z perspektywy swoich doświadczeń wiem, że
                    najlepsze co może zrobić człowiek w takiej sytuacji to... wyjść z domu...czyli
                    nie wtrącać się.Tak jak z dziećmi: kiedy nie mają "publiczności" natychmiast
                    przestają się tłuc...smile))
                    • orangewhatever Re: orange :) 23.05.06, 14:41
                      a ja chyba po prostu jestem przewrażliwiona - moją Kotę traktuję jak dziecko
                      moje, i wiem, że podobnie bym traktowała drugiego zwierzabig_grin stąd moje obawy
                      wszelkie, i stąd też chęć sprawdzenia wszystkich opcji i ewentualności, żeby
                      tylko zwierzom dobrze było.

                      a w ogóle - czy tylko ja mam takiego świra?
                      jak kota się poźlizgnęła na obrusie i zerwała więzadło, to już więcej obrusa na
                      stole nie położę, wszelkie kubki, kieliszki i inne szklane sprzątam z miejsc, w
                      których mogłyby przeszkadzać Kotu i doprowadzić do ewentualnego uszczerbku na
                      zdrowiu, a jako że kota lubi popijać wodę z kranu w zlewie, to wszystkie
                      zalegające tam aktualnie noże, widelce są tak poodwracane, żeby nie miała
                      możliwości nadepnąć...itd. przykłady mogłabym mnożyć w nieskończonośćuncertain
                      • mama007 Re: orange :) 23.05.06, 15:24
                        jakbyś wzięła Cośka to widzę, że miałby raj na ziemi wink))

                        wiesz, pixie ma rację ze wszystkim co pisze, ja dodam tylko, że ten kociak jest
                        bardzo malutki i moim zdaniem, im jest mniejszy, tym większa szansa
                        zaakceptowania przez Twoją kotkę. bo może go nie traktować jako Dużego-
                        Kota=Intruza, tlyko "Małe Coś" do opiekowania się.

                        spotkanie z dorosłym kotem nie będzie na pewno miarodajne, a ten maluch jest
                        tak malutki, że dostosuje się do wszelkich narzuconych zasad (np do tego, że
                        Twoja kocica pewnie będzie chciała być kotem dominującym).

                        nie namawiam (nikt nie namawia, tylko każdy przekonuje Cię, żebyś wzieła,
                        hihi), ale Cosiek będzie kotem zupełnie domowym - w końcu wychowa go człowiek.
                        będzie na pewno do ułożenia.

                        a gdybyś go wzięła i nie wyszło, tfu tfu, to i tak łatwiej będzie szukać domku
                        w Krakowie niż tutaj na tym zadupiu... uncertain w Krak też łatwiej znajdzie się
                        pewnie ktoś, kto weźmie go na tymczasowy w razie czego.

                        zastanów się, bo szukanie w toku i mam nadzieję, że Cosiek szybko znajdzie dom.
                        jest rozkoszny.

                        znikam na moment popracować i zaraz opiszę co wyciągnęłam z dzieciaków z
                        podwórka. Cosiek ma lub miał rodzeństwo niestety. ale o tym za chwilę
                        aga
                        • ewung Re: orange :) 23.05.06, 18:49
                          Ja też myślę że z małym kotkiem będzie łatwiej. Moje kitki bardzo szybko
                          zaczeły się Łaciną opiekować. Oglądałam ostatnio zdjęcia z początków Łatki u
                          nas. Najpierw ją poprostu obserwowały na dystans. A potem zaczeło się
                          wylizywanie, wspólne spanko.
                          A poza tym skoro dużo Cię nie ma w domu to kicia może doceni że ma towarzystwo.
    • mama007 Cosiek ma lub miał rodzeństwo :( nie wiem co robić 23.05.06, 16:43
      z jednym z tych dzieciaków, które nosiły Cośka zawarłam dziś początki przyjaźni
      (w piaskownicy...). Sprawa jest delikatna i naprawdę nieciekawa sad

      od początku i w dużym skrócie:
      - po 1 mieszkam na nowym osiedlu, ale to osiedle jest położone w centrum
      miasta, starej części. nasze bloi powstały w miejscu, gdzie keidyś były
      kamienice, rozlatujące się drewniane domki itp. część (bardzo nikła, ale
      zawsze...) została między tymi naszymi blokami. i właśnie tam jest, hmm, że tak
      powiem różnie. chodzi głównie o jedną kamienicę - nie jest odnowiona ani nic,
      wyglądem straszy, podwóko dookoła - syf nieziemski, mnóstwo garaży, jakichś
      komórek itp. nie chcę oceniać tych ludzi, nie znam ich, nigdy z nimi nie
      rozmawiałam (tzn nie twierdzę, że tam mieszkają jakieś lumpy itp, tylko po
      prostu opisuję co tam jest). być może tam mieszkają wmiarę porządni, tylko
      biedni ludzie, nie wiem. wiem natomiast, że w tych komókach często kocą się
      kotki. tam jest dużo desek, nazrzucanych gratów, szpar, itp. często człowiek
      tam nie ma jak przejść.
      - dzieciak twierdzi, że oni sami kotów nie mają, ale te kotki u nich rodzą tam
      dzieci,
      - Cosiek miał rodzeństwo sad kociaków było 3 sztuki. Cosiek jes tu mnie, z
      jednym "tato coś zrobił, żeby nie miauczał" sad(((, trzeci nie wiadomo. nie wiem
      czy dzieciak kombinował coś, czy nie chciał mi poweidzieć, ale kręcił, że nie
      wie gdzie jest. z jednej strony dzieciak wydaje sie dziwnie przestraszony (nie
      wiem, moze boi sie, ze ja mu cos zrobie przez te koty, ze bede zla, no nie
      wiem....), ale z drugiej raczej otwarcie mowi, nie kryje nic, Coska w sumie
      oddal mi bez wielkiego bolu, wie ze oni nie maja warunkow, ze kota trzeba
      specjalnie karmic itp...
      - dzieciak ma brata starszego - ten starszy wydaje mi sie bardziej kontaktowy,
      ale po 1 - trudno go zlapac w godzinach w jakich ja jestem na dworze z Asia, a
      po 2 w piaskownicy raczej nie bywa uncertain widzialam go tylko w sobote wieczorem
      wtedy jak bralam od nich Cośka.
      - po nastepne - mam dylemat. znajoma zaoferowała mi pomoc finansowa przy
      sterylizacji tych kotow, ktore tam biegaja. za sterylki i kastracje zaplace
      nieduzo, mimo tego ze miasto nie ma zadnych umow z lecznicami itp (niestety),
      ale Artek zrobi to na pewno po "cenach promocyjnych" pwoeidzmy. ale wypytałam
      Olka (ten dzieciak młodszy) o te kotki i powiedział, że ich sie nie da złapać,
      że nie są to domowe koty. w takim przypadku trzebaby zrobić łapankę. mogę
      pozyczyc klatki -lapki, ale....
      jak je postawie ludziom na podworku to zauwaza, nie?? i teraz mam dylemat
      nastepujacy - czy porozmawiac z tymi ludzimi doroslymi, ktorzy tam mieszkaja,
      czy zostac na poziomie dzieicakow i z nimi zalatwiac. jesli ci dorosli sa
      normlani to ok, bedzi eusper i wsio bedzie gralo, ale jak nie sa.... uncertain jak
      stwierdza, ze jakas wariatka im tylko glowe zawraca, robi problem itd? albo nie
      pozwola potem wypuscic kotow , beda je gnebic czy cos? sad jak napisałam, nie
      znam ich, nie wiem tak naprawde jacy sa. gdybym siedziala tylko w domu z
      dzieckiem to pewnie latwo bym nawiazala z nimi kontakt (oni sa praktycznie
      przez siatke z "nasza" piaskownica). ale oprocz spacerkow i piaskoownicy
      pracuje, studiuje i uzeram sie z exem , ktory wlasnie przyejchal do polski i
      zatruwa mi zycie... uncertain

      dziewczyny, przepraszam za chaotycznosc, pewnie popisalam to samo w wielu
      miejscach, ale jestem w pracy, gonia mnie terminy, musze pozew jeszcze do tego
      poprawic (po raz kolejny, wrrr), zgram jeszcze zaraz zdjecia Cośka wczorajsze i
      dzisiejsze, a tutaj te koty... i najgorsze, że nie jest to sprawa jednorazowa :
      ( przecież za kilka tygodni to wszystko się powtórzy i będzie tak w kółko :
      (((((((((((((((
      co ja mam robić? sad
      i najgorsze, że meiszkam w małym mieście, jestem tutaj sama. fizycznie nikt mi
      nie pomoże, a ganianie nocą i ustawianie tych klatek, łapanie kotów za plecami
      właścicieli tej kamienicy to mnie przerasta chyba jednak.... (taki scenariusz
      mi się w głowie rysuje aktualnie...).

      aha, Olek oczywiście dostał wskazówki gdzie mieszkam i jak znajdzie tego
      kociaka trzeciego to ma mi przynieść. próbuję się z nim zaprzyjaźnić,
      powiedziałam że mogą przyjść z bratem odwiedzić Cośka i go zobaczyć. jak
      spotkam się z tym starszym to postaram się dać mu telefon do siebie.

      ciemno to wszystko widze sad
      aga
      • mama007 i nowe fotki Cośka 23.05.06, 18:04
        img46.imageshack.us/my.php?image=dscf28053pp.jpg
        img234.imageshack.us/my.php?image=dscf28161rd.jpg
        img232.imageshack.us/my.php?image=dscf28226xs.jpg
        img220.imageshack.us/my.php?image=dscf28252zv.jpg
        img501.imageshack.us/my.php?image=dscf28382gi.jpg
        img504.imageshack.us/my.php?image=dscf28406lm.jpg
        ja uciekam do domu myslec co dalej, odezwe sie jutro...
        • histeryczka Re: i nowe fotki Cośka 23.05.06, 22:31
          jaki on jest suodki smile))
          Trzymam kciuki, żeby znalazł sie dla niego stały domek jak najszybciej...
          • joanna.c Re: i nowe fotki Cośka 25.05.06, 12:18
            Już Go nie ma...sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka