Dzięki za przyjęcie do forum, choć od razu muszę się przyznać, że nie jestem
typową, zakochaną w kotkach osobą. I chyba tym bardziej potrzebuję rad i pomocy
Mój mąż dwa tygodnie temu przyniósł do domu taką kocią biedę - około
ośmiotygodniowe kociątko, które dzieciaki prawdopodobnie zabrały matce i
usiłowały sprzedać za 10 złotych. Kotka oczywiście nikt nie kupił, więc
wrzuciły go do jakiejś komórki i poszły sobie. Włascicielka tej komórki
przyszła z awanturą (i kotem) do matki jednego z tych dzieciaków. Mój mąż stał
się świadkiem pyskówki, która zmierzała do tego, że niech sobie kot zdycha i
obu pań to nie będzie obchodzić, więc po prostu zabrał kociaka i już. No i w
ten sposób pojawił się Dwukropek
Pewnie wszystkie pytania, które chcę zadać były już tu wałkowane, ale
gdybyście mogli mnie poratować, to będę wdzięczna.
Po pierwsze, czy jest jakiś sposób, żeby kot nie dobierał się do kwiatków? Mam
ich w domu sporo, hodowane latami i bardzo szkoda byłoby mi się z nimi
rozstać. No i kotu nie chciałabym zrobić krzywdy - słyszałam, że niektóre
rośliny są dla kota trujące. Wiem o dracenie, czy coś jeszcze?
Jak jest z możliwością zachorowania na toksoplazmozę? - planuję ciążę. Mam
zbadać kota, siebie, czy oboje? Zupełnie się na tym nie znam. Czego się
wystrzegać?
Czy kocie puszki, saszetki i sucha karma to wystarczające jedzenie dla kota,
czy należy dawać mu cos jeszcze, jakieś warzywa, witaminy itp?
Na razie tyle, ale to pewnie nie koniec
Kotek oczywiście jest odrobaczony i zaszczepiony, generalnie zdrowy
--
Najlepsi z 1976