nioma
26.08.08, 20:24
sytuacja wyglada nastepujaco: dobrych kilka lat temu siostra mojego
ex meza znalazla w lesie kota i zabrala go do domu.
kot wyrosl na duzego kocura, milego, chodzacego wlasnymi sciezkami.
zamieszkal z rodzicami siostry exa na warszawskim ursynowie na
parterze. Przyzwyczajony jest do spedzania calych dni i czasem nocy
na wolnosci, do domu wraca pospac, cos zjesc.
Teraz sie okazalo, ze kota trzeba sie pozbyc, bo corka siostry exa
przebywajaca codziennie u dziadkow ma ponoc alergie na siersc kota i
szlag ja niechybnie trafi. Niestety ex tesciowa jest z gat tych,
ktorym sie nie przetlumaczy, zreszta ja nie mam z nia kontaktu
bezposredniego, jedynie poprzez mojego syna a jej wnuka i wlasnie
dzisiaj Mlody wrocil od dziadkow zalamany, ze sie pozbeda kota i co
z tym kotem bedzie.
Ufff, mam nadzieje, ze zalapalyscie cos z tego wywodu.
Teraz pilnie potrzebny jest dom dla kota, albo jakies gospodarstwo,
gdzie moglby bezpiecznie zyc, glownie na wolnosci. Poki co, kot
spedza wiekszosc czasu na dworzu, wiec bachor nie umiera, ale ex
tesciowa stwierdzila, ze jak sie zrobi zimno to kot bedzie chcial
byc wiecej w domu a to juz jest niebezpieczne dla dziecka.