Dodaj do ulubionych

Nasz Figaro zaginął..

22.09.08, 00:31
Nasz Figarek od środy wieczorem nie pojawił się w domu. Jest
trzyletnim kastratem, zawsze trzymającym się domu. Wychodził na
nocki, (nie zawsze, starałam się aby spędzał je w domu) ale rano
siedział już przy drzwiach i czekał, aż ktoś otworzy.
Obszukaliśmy z mężem i córkami wszystkie okoliczne zarośla przy
drodze, jego stałe trasy, i kamień w wodę..? Może ktoś z Was miał
podobne doświadczenia, zakończone pomyślnie?
Stale zaglądam w okna, widzę go w ulubionych miejscach, w głowie mam
zapach jego futerka, i czekam, może się pojawi?
Obserwuj wątek
    • kotapsota Re: Nasz Figaro zaginął.. 22.09.08, 06:38
      Maxima, trzymamy kciuki za powrót kotka.
      Moja Misia dwa razy poszła na kilkudniowe wagary-wróciła. Raz głodna
      jak wilk, drugi raz-zdziwiona,że ja wyczekuję ze łzami w oczach i z
      wielką łąska reagujacą na moje wołanie, jak ją wreszcie wypatrzyałam.
      Wołaj kota nad ranem i wieczorem-moze zabłądził.
      Pozdrawiamy
      Joanna z Misiami
    • mary4 Re: Nasz Figaro zaginął.. 22.09.08, 08:28
      Przykro mi bardzo....
      trzymam kciuki za szczęsliwy i szybki powrót kota
    • maxima2 Re: Nasz Figaro zaginął.. 23.09.08, 21:05
      Witam ponownie
      Figara nadal nie masad( Jutro podzwonię po lecznicach i do
      schroniska, moze jakimś cudem tam trafił..?
      Interesuje mnie jednak.., może ktoś przeżył podobną historię z kotem
      kastratem, zakończoną heppy endem?
      Czy zdarza się, aby kastrat nie wracał tak długo?
      • krokodyl_13 Re: Nasz Figaro zaginął.. 23.09.08, 21:37
        Mieszkam w bloku, i moja znajda Syriusz nauczony jest chodzić na spacery,
        uwielbia je i zawsze chce dać nogę. Nie puszczam go bo u nas psy luzem,
        samochody, a on niczego się nie boi. Dwa razy skoczył z balkonu (mieszkam na
        parterze) ale zaraz biegłam za nim i wyciągałam go spod samochodu. Jeden raz
        ktoś zostawił otwarte okno, jak dziś pamiętam to była parszywa pogoda śnieg z
        deszczem. Szukałam wołałam, cała rodzina oblatywała osiedle, nigdzie go nie
        było. Po dwóch godzinach, moja córka spotkała sąsiadkę, ze znalazła naszego
        kota, czarny z czerwoną obróżką (telefon był zapisany od środka) to był on
        przemoczony zziębnięty. Na drugi dzień okazało się co się stało. Obca kobieta
        zaczepiła mnie na spacerze "To pani kot?", bo znalazłyśmy go z córką i
        wpuściłyśmy do klatki (domu???) ale tak strasznie miauczał, ze po godzinie
        wypuściłyśmy go. Syriusz znał teren chodząc na smyczy, jak go to babsko
        wypuściło wrócił pod naszą klatkę i tam znalazła go sąsiadka. Babka nawet nie
        sprawdziła czy jest jakiś napis na obroży. Teraz go pilnuję. Może twojego
        znalazła jakaś dobra dusza i nawet w dobrej wierze wpuściła go do domu. Rozwieś
        ogłoszenia w okolicy. Życzę powodzenia.
        • maxima2 Re: Nasz Figaro zaginął.. 23.09.08, 22:45
          dzięki za dobre słowo..
          jutro jeszcze dowieszę ogłoszenia, trochę dalej od domu, może się
          gdzieś oddalił?
          nie mogę sobie darować, wypuszczenia go wieczorem..
          • krokodyl_13 Re: Nasz Figaro zaginął.. 24.09.08, 15:18
            I dalej nic, nie znalazł się?
          • kasia.grecja22 Re: Nasz Figaro zaginął.. 24.09.08, 15:29
            Trzymam kciuki. Nawet nie potrafie sobie wyobrazić jakby mój kocur prysnął.
            Będzie dobrzesmile)
    • salma75 Re: Nasz Figaro zaginął.. 24.09.08, 18:23
      Ne ma znaczenia czy kot wykastrowany czy też nie...Giną tak samo często. Oba
      może spotkać agresywny pies, zły człowiek czy pędzące auto. Taki to los tych
      kotów wychodzących sad.
      Trzymam kciuki za kocinę!
      • maxima2 Re: Nasz Figaro zaginął.. 25.09.08, 18:36
        nadal klapa, nawet jednego telefonu..
        staram sie oswajać z myślą, że nie wróci, choć nadzieja zostanie do
        końca.
        mąż zawiózł mnie wczoraj w miejsce, gdzie przy sprzedanym domu
        pozostało 18 kotów, takich dokarmianych, przywiazanych do tego domu:
        (
        nowy właściciel nie wie, co z tym fantem zrobić i szuka chętnych.
        po cichutku zaczynam myśleć o zabraniu jednego.., choć rodzinka
        odradza.
        • krokodyl_13 Re: Nasz Figaro zaginął.. 25.09.08, 22:16
          No tak, ale było już tak, że kot znajdował się nieraz po pół roku i chyba nie
          będzie miał wtedy pretensji, że zastał nowego w domku.
    • kobieta_jakubowa Re: Nasz Figaro zaginął.. 03.10.08, 21:35
      Nasz Kiciuś znalazł się właśnie wczoraj. Zaginął 3 września. Skoczył lub spadł z
      balkonu (2 piętro). Znaleziony został 4km!! od miejsca, gdzie spadł.
      Przygarnięty został przez towarzystwo opieki nad zwierzętami. Pani opiekująca
      się znalazła nasze ogłoszenie w internecie i wczoraj właśnie dała nam znać.
      Kiciuś jest kastratem, ma już ponad 4 lata, od urodzenia siedział w domu.
      Zmienił się bardzo - przytył (waży 7kg), zrobił się spokojny, jest bardzo
      zestresowany - boi się nawet minimalnego dźwięku. Fizycznie nic mu nie jest.
      Jeszcze trochę potrwa zanim dojdzie do siebie. Mało je i od doby nie korzystał z
      kuwety.
      No ale jest już z nami.
      Więc trzymam kciuki za Waszego.
      A na ogłoszenia, które rozwiesiłam w pobliżu zaginięcia nikt nie odpowiedział.
      Nawet nie było żartobliwych telefonów.
      • kobieta_jakubowa Re: Nasz Figaro zaginął.. 03.10.08, 21:51
        Aha, zaginął w centrum Szczecina.
        • maxima2 Re: Nasz Figaro zaginął.. 04.10.08, 01:27
          to wielka radośćsmile
          ja stale zaglądam w okna i mam nadzieje.., choć minęły już przeszło
          dwa tygodnie..
          nie mogę się pogodzić z myślą, ze może został gdzieś zamknięty i nie
          może się wydostać.
          wczoraj zadzwoniła pani z propozycją zaadoptowania małej, rudej
          znajdy (b. podobnej do Figarka)
          nawet przyjechała pokazać zdjęcia, lecz ja, jeszcze chyba nie jestem
          gotowa, waham się- a moze wróci?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka