Dodaj do ulubionych

znów smuteczki i dylematy...

01.10.08, 19:09
Witam,

Niektórzy z Was może widzieli wątek o szarej koteczce, której nie
udało mi się uratować... a od wczoraj kicha coraz mocniej jeden z
moich kocurków - Ender sad I boję się, że się zaraził, mimo
największych środków ostrożności, jakie zastosowaliśmy sad Obydwa
moje kocurki dostały szczepionkę przeciwko katarowi właśnie, jak
tylko chora kotka pojawiła się w domu...
Jeden kicha, drugi wcale. Obydwa zachowują się zupełnie normalnie.
I już nie wiem, co robić? Do weta jak najszybciej czy można jakoś
leczyć samej? Czy powinnam już się martwić, że zarazi się drugi
kotek? Co robić?

Pytanie kolejne: wygląda na to, że przygarniemy kolejne stworzenie,
którego na razie nikt nie chce - około roczną kotkę, po urodzeniu i
odkarmieniu kociąt, wolnożyjącą na działkach, sezon się kończy i nie
można jej tam na zimę zostawić, prawda? No i seria pytań: czym grozi
sprowadzenie koteczki do domu, do moich dwóch ok 4-miesięcznych
kocurków, które są w trakcie odrobaczania; kotka z działek NIE BYŁA
jeszcze sad, nie wiadomo, czy nie jest nosicielem jakichś chorób,
choć wygląda jak okaz zdrowia, podobnie jak jej potomstwo smile Jakie
zastosować środki ostrożności? Jaką kolejność działań: może zacząć
ją leczyć/diagnozować jeszcze przebywającą na działkach, zanim się
ją weźmie pod dach? To dziko żyjąca kotka, choć w ogóle nie boi się
ludzi, kto ma doświadczenia z wzięcia takiego wolnożyjącego
stworzenia i próby udomowienia???
Ufff, to tyle na dzisiaj...
przepraszam, że tak długo wink

pozdrawiam smile
Obserwuj wątek
    • wladziac Re: znów smuteczki i dylematy... 01.10.08, 19:49
      kichanie może być spowodowane tym że kotek został zaszczepiony w
      momencie kiedy miał styczność z wirusem i teraz może być reakcja,na
      przenoszenie się wirusów nie ma rady bo przenoszą się z
      powietrzem,czy się drugi zarazi to trudno odpowiedzieć kotki są
      młodziutkie i mogą nie mieć zbyt dużej odporności,moje ale dorosłe
      nie zaraziły się od kotki którą wzięłam w zeszłym roku z podwórka,a
      po dwóch dniach okazało się że ma straszną infekcję,po wyleczeniu
      infekcji zobaczyłam w kupce że ma nicienie i wszystkie razem
      odrobaczyłam i od roku jest spokój ,zabrałam ją do domu bez żadnych
      badań bo i tak nie miałam wyjścia widziałam że kotce coś dolega i
      strasznie płakała na mój widok jakby się skarżyła i decyzję o
      zabraniu podjęłam momentalnie,trzymam kciuki za zdrowie kociejstwa
      • misia007 Re: znów smuteczki i dylematy... 01.10.08, 20:05
        Ponad rok temu wzięłam z działek taką garnącą się do ludzi koteczkę.w sumie to
        było jak z "kotem w worku" bo kierowana jakimś impulsem zdecydowałam się po
        usłyszeniu o niej.Pierwszy raz przygarnęłam zdrową kotkę wszystkie poprzednie
        były chore i pierwszy raz oczywiście po wizycie u weta zdecydowałam się ją nie
        izolować od pozostałych.Wyszło super ale przyznam się nieskromnie, ze tak było w
        wypadku wszystkich naszych dokoceń.Ta kotka to Miki i jest najbardziej miziasta
        z moich kotów zaraz po Czarku.Wiesz ona liże mnie po dłoniach , ona jedna.Co do
        KK to Czarek niestety na to chorował i to parę miesięcy , mimo intensywnego
        leczenia.Żaden z pozostalych kotow sie nie zaraził.Izolowałam go 2 tygodnie,
        dluzej się nie dalo.
        • scrivo Re: znów smuteczki i dylematy... 01.10.08, 21:18
          Franko, moja znajda sprzed parunastu dni, okazał się na szczęście sdrowy poza świerzbem. A bardzo bałam się o Norkę, bo nie szczepiona od dawna i ogólnie kot po przejściach. Franko też przykleił sie do mnie, śpi na mnie całą noc (Norka nie bardzo), taka przylepa. No, udało się ale to moje pierwsze dokacacanie, tfu tfu, bo od dziś Noras chory (w osobnym watku). TO mam nadzieję zwykłe przeziębienie, za długo była na balkonie w te zimne dni. Ale co nas zwalnia od troski o nieszcześliwe istoty proszące o pomoc?
          • the_dune koty ok :) 02.10.08, 10:24
            nie wytrzymałam wczoraj i zawiozłam towarzystwo do weta. Wygląda na
            to, że kichanie Endera to jednak nie jest koci katar, raczej efekt
            kąpieli w wannie (ciekawski typ, asystuje każdemu, kto bierze kąpiel
            i zostawi niedomkniętą łazienkę, no i ostatnio zjechał po wannie do
            wody...), Lilek zdrowy. Oba cwaniaki mają lekko powiększone węzełki
            szyjne, ale lekarz mówi, że to raczej rekacja na szczepionkę.

            No i teraz trzecia kota: spotkanie z Enderem i Liliowym najwcześniej
            za 10-14 dni, z uwagi na osłabioną odporność poszczepienną i
            odrobaczanie Endera i Lilka, najlepiej już w nowym miejscu (w ciągu
            miesiąca zmieniamy mieszkanie), wówczas może być krótki sajgon, bo
            żaden kot nie będzie "u siebie", ale może też nie będzie walki
            między "starymi" i "nową" - to słowa weta. A ja mam nadzieję, że
            będzie po prostu dobrze, jak u niektórych z Was i że się zaakceptują
            ot, po prostu.
            Na razie kotka jest jeszcze na działce, poprosiliśmy ludzi, którzy
            opiekowali się nią i małymi, żeby jej nie wywozili na "paluch",
            tylko przetrzymali ciut dłużej, a my spróbujemy jak najszybciej ją
            zabrać, byle już w nowe miejsce.
            Kotka jest piękna - rudo-pręgowana, moje rozbójniki oczywiście też.
            A tu zdjęcia, na razie bez rudej kotki:
            picasaweb.google.pl/K.Kowalska.Zarzycka/Koty#
            mam nadzieję, że link się otworzy.

            pozdrawiam ciepło smile


            pozdrawiam smile
            • orchidka77 Re: koty ok :) 02.10.08, 11:42
              Dune,
              Jeśli przeprowadzacie się do nowego mieszkania i masz możliwość pójścia tam wcześniej to możesz skorzystać z Feliwaya do kontaktu.
              Dodatkowo jeśli mieszkanie jest nowe lub po świeżym remoncie - też warto zastosować Feliway - bo koty się męczą świeżymi zapachami farb, nowych tynków i innymi zapachami remontowymi.

              Ja bym nie wpadała w panikę. Jeśli koteczka wyglada na zdrową to pewnie tylko ma robaki. Możesz ją odrobaczyć zanim trafi do Ciebie, a drugi raz odrobaczyć wszystkie koty razem - już w domu.
              Jeśli chcesz być bardzo skrupulatna to możesz jej też zrobić u weta test FIV/Felv. Kosztuje jakieś 80 pln i wyniki masz od razu.
              • the_dune Orchidka: feliway - dzięki za info! 03.10.08, 19:18
                w ogóle nie słyszałam, a przyda się bardzo i naszym kotom i
                działkowej koteczce - przy przeprowadzce.
                [swoją drogą, mogliby wymyślić coś podobnego dla ludzkich dzieci,
                też mają stres przed przeprowadzką...]

                pozdrawiam serdecznie,
                • barba50 O feliway'u możesz poczytać 03.10.08, 19:43
                  wet-feromony.pl/
              • przemek_ex Re: koty ok :) 17.10.08, 13:04
                informacje o odrobaczaniu w razie czego;P :
                expertia.pl/strefa/material/pytaniejak-podawac-pratel-kotom
          • nuluska Re: znów smuteczki i dylematy... 02.10.08, 10:29
            Ja wzięłam Deedee z podwórka, i też nie miałam czasu na
            przygotowanie się do tego. Zgarnełam ją po południu. Gdy jechalismy
            do domu wpadło mi do głowy żeby do wizyty u weta izolować ją od
            naszego kocurka. Na następny dzień wet potwierdził że jest zupełnie
            zdrowa i futra mogą się zapoznać.Została od razu zaszczepiona i
            odrobaczona.
            Straszenie się bałam jak się dogadają. Mała dosłownie zakochała się.
            Mruczała na sam widok Dextera. A on, niestety jest bardzo oszczędny
            w okazywaniu uczuć, więc kocica przelała całą miłość na mnie smile
            • wladziac Re: znów smuteczki i dylematy... 02.10.08, 13:09
              cudownie że chcesz wziąć koteczkę,mam nadzieję że wszystko dobrze
              się Wam ułoży na nowym miejscu czego bardzo mocno życzę

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka