Dodaj do ulubionych

Podejrzenie nowotworu jamy ustnej

06.05.09, 21:40
Nie odzywałam się dotąd na forum, ale podczytuję Was już od dawna i
bardzo lubię.
Zauważyliśmy dziś coś na kształt guza na dziąśle naszego Kota (13,5
roku, przewlekła niewydolność nerek). Weterynarz, do którego od razu
pobiegliśmy, podejrzewa nowotwór. Jutro rano mamy zrobić rentgen
żuchwy, żeby sprawdzić, czy nie ma jakichś zmian na kości. Bez
względu na naturę tej zmiany nasz wet mówi, że trzeba to wyciąć -
dopiero później, po histopatologii, okaże się na pewno, czy to
zmiana złośliwa, czy nie.
Jestem przerażona - myślałam, że to jakiś ropień, kamień nazębny,
zapalenie, ale nowotwór?
Proszę, jeśli macie koty po podobnych operacjach, z podobnymi
doświadczeniami, napiszcie, czego się spodziewać. Jaki będzie
komfort życia Kici po operacji? Co z jedzeniem (już teraz ma
problemy, bo po sanacji 3 lata temu zostało mu tylko kilka zębów)?
Wiem, że to będzie też zależeć od zakresu operacji - od tego czy są
jakieś zmiany w kości...
Obserwuj wątek
    • paulina.galli Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 06.05.09, 21:46
      Niestety (a może - na szczęście) nigdy nie spotkałam się z takim przypadkiem -
      więc nie wypowiem się.
      Ale zycze wszystkiego najlepszego dla kocurka i powrotu na prostą.
      Trzymam mocno kciuki żeby było ok!
      • leniwiec1975 Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 07.05.09, 10:39
        Dziękismile
        Ale mam już kolejne złe wieści. RTG zrobiony dziś rano wykazał, że
        to na pewno nowotwór prawdopodobnie osteolityczny. Czy złośliwy, czy
        łagodny nie wiadomo. Dobra wiadomość: nie ma przerzutów na płuca.
        Konsultowaliśmy się od razu z chirurgiem: mówi, że trzeba by usunąć
        całą gałąź żuchwy (czyli po ludzku mówiąc calą kość z jednej
        strony) - i że to znacznie obniża jakość życia (ukryta sugestia: nie
        warto, za bardzo będzie się kot męczył). Nasz wet "domowy" mówi z
        kolei, że operacja to jedyny sposób, bo inaczej guz się będzie
        rozrastał coraz bardziej, i będzie się musiało skończyć eutanazją...
        O 14 spróbujemy się dostać do onkologa, jego zdanie będzie
        decydujące. Jestem taki strasznie przerażona...
        Kot przy tym sprawia wrażenie całkiem zdrowego, je normalnie, bawi
        się... Jakie to wszystko straszne...
        • barba50 Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 07.05.09, 11:07
          Leniwcu miły - to takie niesprawiedliwe, dlaczego muszą chorować zwierzaki???
          Wczoraj chciałam napisać, żebyś poszła o innego weta, nie opierała się na diagnozie jednego, ale widzę, że robicie wszystko żeby podjąć właściwa decyzję.
          Co do usunięcia listwy żuchwowej - to oczywiście nie to samo, ale mam od 3 mcy kota po wypadku , który miał kilkakrotnie zespajaną szczęki, szczeka zrosła się krzywo, ale teraz kiedy doszedł do formy (doleczamy jeszcze grzyba, ale to już pryszcz) radzi sobie z jedzeniem bardzo dobrze. Na miau z kolei był przypadek koteczki, której chłop na wsi obciął język, bo za głośno miauczała. I ta kotka trafiła na dobrych ludzi, została wyleczona, je prawie normalnie, wodę pije z poidełka, myje ją druga kotka. Piszę to po to żeby pokazać, że trzeba próbować, nie można poddać się, bo przypadek jest trudny, lub w naszym rozumieniu beznadziejny.
          Z pewnością podejmiesz właściwą decyzję. Trzymam kciuki za Ciebie i Twojego kocurka.
          • r.kruger Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 07.05.09, 12:04
            znam psa po podobnym zabiegu, usunięto mu ponad połowę dolnej szczęki. W
            brakujące miejsce wstawiono coś w rodzaju protezy (dwa lata temu 200zł) pies
            przez trzy miesiące dochodził do siebie, nadal mimo iż radzi sobie dobrze jest
            lekko apatyczny...
            Rozważyłabym opcję leczenia alternatywnego - musicie poznać warianty i
            przemyśleć sprawę. Wybrać tak by optymalnie dobrać nie tylko długość ale i
            jakość życia.
            Przykro mi że stajecie przed takimi wyborami, oraz oczywiście że zwierzątko tak
            mocno zachorowało.
            • leniwiec1975 Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 07.05.09, 12:25
              Dzięki za słowa otuchysmile
              Ciekawa jest informacja o psie, którego znasz, a dokładnie o
              protezie - rozmawialiśmy dziś z chirurgiem na SGGW i pytaliśmy o
              jakieś protezy/implanty/rekonstrukcje, ale mówił, że nie robią
              czegoś takiego. Czy wiesz może, gdzie wykonywano zabieg z protezą?
              • leniwiec1975 Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 10.05.09, 17:17
                Działo się tyle, że nie miałam kiedy pisać...
                Wizyta u onkologa, a potem biopsja potwierdziły niestety, że to
                nowotwór. ZŁośliwy. I jest za późno na operację...
                Zdecydowaliśmy się na chemioterapię, w pt dostał pierwszą dawkę.
                Boję się ogromnie, żeby nie wystąpiły efekty uboczne.
                Kot wymęczony straszliwie tymi kilkoma dziennie wizytami u lekarzy...
                Mam nadzieję, że będzie dobrze, że dobrze zniesie chemię, że nie
                będzie efektów ubocznych - inaczej miałabym do siebie pretensję, że
                mu zaszkodziłam zamiast pomóc...
                Ciągle nie mogę uwierzyć, że to wszystko się dzieje naprawdę...
                Napiszcie, jeśli mieliście doświadczenia z chemioterapią u kotów -
                jak ją znosiły, jakie były efekty.
                • macarthur Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 10.05.09, 17:53
                  po pierwsze ogromnie Ci wspólczuję z powodu kota, moja sugestia jest
                  taka żebyś jak najczęściej odświeżala wątek, jeden powód to taki że
                  nie wszyscy użytkownicy zaglądają tutaj codziennie i w ten sposób
                  więcej osób go przeczyta może ktoś ma podobne doświadczenie i będzie
                  mógl ci coś doradzić, a drugi to taki że ten wątek w przyszlości
                  może zostać przetartym szlakiem dla osób które dopiero się kiedyś
                  zmierzą z podobnym problemem
                • barba50 Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 10.05.09, 18:34
                  leniwiec1975 napisała:
                  Napiszcie, jeśli mieliście doświadczenia z chemioterapią u kotów - jak ją
                  znosiły, jakie były efekty


                  Obawiam się, że na Zakątku nie ma chyba osób, które leczyły swoje zwierzaki
                  chemią, nie kojarzę jakoś, ale koniecznie napisz na
                  forum Weterynaria
                  (znalazłam na Weterynarii wątek o
                  nowotworze
                  szczęki u psa
                  , wątki o
                  chemioterapii
                  u zwierząt
                  )
                  Szukam jeszcze na forum miau, o podawaniu chemii jest sporo, o tym rodzaju
                  nowotworu akurat nie ma nic. Poczytaj na początek to tutaj.
                  • leniwiec1975 Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 10.05.09, 18:51
                    Dziękismile
                    I błagam, trzymajcie kciuki za Kicię...
                    • wladziac Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 10.05.09, 19:19
                      tylko to mogę zrobić trzymać kciuki za zdrowie kici,doradzić nic
                      niestety nie potrafię bardzo mi przykro,trzymajcie się i pisz o
                      wszystkim będzie Ci nieco lżej znosić tą trudną sytuację
                      • barba50 Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 10.05.09, 19:23
                        To jeszcze wątek na miau, cenne wskazówki Eurydyki
                        o chemioterapii u zwierząt
                        • wiesia.and.company Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 12.05.09, 01:06
                          Moja kotka miała nowotwór jamy ustnej. To było 10 lat temu, nikt mi nie
                          proponował chemioterapii... bardzo żałuję. Ale poszło bardzo szybko... pięć
                          miesięcy od momentu wykrycia "czegoś" po wewnętrznej stronie policzka, to było
                          jakby zaczerwienienie, jakby czerwone korzenie drzewa. Koteczka tego prawie nie
                          zauważała. Po trzech miesiącach zaczęło się krwawienie, słabsze, mocniejsze,
                          zrobiła się dziurka - przetoka od wewnątrz policzka na zewnątrz. Ten otworek się
                          powiększał, ale jeszcze nie było tak źle. Koteczka jadła bardzo chciwie,
                          zachowywała się normalnie. Na miesiąc przed jej śmiercią, ta przetoka się
                          powiększyła, a każdy posiłek koteńki zakończony był kilkoma kroplami krwi. Nie
                          dostawała żadnych leków, dopiero kiedy jedzenie czasem musiała przerywać, bo
                          sprawiało jej ból - zaczęła dostawać środki przeciwbólowe. Trzeba jej było
                          podawać tabletki w mięsku, bo otworzenie pyszczka przychodziło jej z bólem. Ale
                          jadła. Kiedy już przyszedł dzień, kiedy przyszła na jedzenie i już tylko
                          patrzyła i próbowała otworzyć pyszczek i uciekła z krzykiem i pochlapując
                          krwią... to już wtedy wiedziałam, że już nie mogę czekać... wtedy wezwałam
                          telefonicznie lekarza i przyjechał do domu... i tak w domu odeszła....
                          Bardzo Wam współczuję. Leczcie ją dopóki ona je, dopóki nie traci z Wami
                          kontaktu, dopóki nie jest wyłączona z codziennego życia. Potem spróbujcie
                          uzgodnić z lekarzem, czy może na wezwanie przyjechać do domu. Tak, że jeśli
                          przyjdzie ta trudna chwila by jej nie pozwolić cierpieć... Trzymam kciuki,
                          żebyście byli razem jak najdłużej.
                          • leniwiec1975 Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 13.05.09, 13:36
                            Bardzo Ci współczuję z powodu Twojej koteczki...
                            Nasz kot też cały czas zachowywał się normalnie, miał apetyt, bawił
                            się - aż do ostatniej środy nie podejrzewałabym żadnej choroby (poza
                            nerkami, które od dawna leczymy)...
                            My zdecydowaliśmy się na chemioterapię, bo to była jedyna opcja
                            dająca jakąś nadzieję na leczenie, a nie czekanie na koniec... Kot
                            na razie znosi to nie najgorzej - w pn miał wyraźny kryzys
                            (osłabienie, apatia, brak apetytu), ale wczoraj i dziś jest dobrze,
                            zachowuje się jak kiedyś, je, jest gadatliwy... (a teraz właśnie
                            spokojnie śpi po obiadku).
                            Oby wystarczyło mu siły na jak najdłuższą walkę z chorobą. Dziękuję
                            za trzymanie kciuków, bardzo teraz tego potrzebujemy...
                            • r.kruger Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 13.05.09, 15:14
                              kciuki trzymamy bardzo mocno
                              Pies miał robioną "protezę" na zamówienie, była ona pomysłu weterynarza
                              • leniwiec1975 Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 20.05.09, 10:03
                                Dziś mijają dwa tygodnie od podejrzenia nowotworu. Jesteśmy już po 2
                                sesjach chemioterapii, wydaje się, że zmiana jest trochę mniejsza. A
                                Kot czuje się nieźle, z wyjątkiem 1 dnia bezpośrednio po chemii,
                                kiedy jest strasznie wymęczony i apatyczny. W pozostałe dni ktoś,
                                kto go dobrze zna, a nie wie, że jest chory i na co, niczego by się
                                nie domyślił: Kotek biega, gada, "przykleja się" do nas (głównie do
                                mnie), ma apetyt, wirtualnie poluje na przelatujące ptaki... Cieszę
                                się, że dobrze się czuje, ale strasznie się boję, że w pewnym
                                momencie jednak przyjdzie pogorszenie, załamanie...
                                Co do protez i operacji żuchwy - szukałam informacji i okazuje się,
                                że o ile u psów często są robione takie operacje i rekonstrukcje, to
                                u kotów raczej się ich nie wykonuje. Podobno znacznie gorzej znoszą
                                operacje w jamie ustnej, wszystko gorzej się goi, większość nie
                                podejmuje nigdy jedzenia po takiej operacji... Ale u nas i tak taka
                                operacja nie wchodziła w grę, za późno...
                                • r.kruger Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 20.05.09, 10:50
                                  będzie dobrze - trzymam kciuki za kociaka i za was smile
                                  • wladziac Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 20.05.09, 13:14
                                    życzę Wam dużo dobrego i wytrwałości,koniecznie pisz jak dalej toczą
                                    się sprawy,takie "wygadanie" się na forum przynosi ulgę,trzymam
                                    kciuki dalej za koteczka
                                    • leniwiec1975 Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 28.05.09, 21:13
                                      Już 3 tygodnie od diagnozy. Jesteśmy po trzeciej chemii. Ucieszyłam
                                      się ogromnie, bo zmiana wyraźnie się zmniejszyła, leczenie działa.
                                      To dobrze, bo ta świadomość pozwala mi z mniejszym żalem patrzeć na
                                      Kicię następnego dnia po chemii, kiedy jest taki biedny, osłabiony,
                                      śpi cały dzień bez ruchu i bez jednego miauknięcia...
                                      Trzymajcie kciuki, żeby dalej miał taką siłę do walki!
                                      • barba50 Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 28.05.09, 21:19
                                        Kciuki nieustające https://www.cosgan.de/images/midi/froehlich/a040.gif https://www.cosgan.de/images/midi/froehlich/a040.gif https://www.cosgan.de/images/midi/froehlich/a040.gif
                                        Jesteście bardzo dzielni i wierzę, że się uda, musi się udać https://www.cosgan.de/images/midi/froehlich/d025.gif
                                        • wladziac Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 28.05.09, 21:30
                                          koteczku kochany trzymaj się dzielnie i zdrowiej,kciuki trzymane
                                      • r.kruger Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 29.05.09, 10:59
                                        trzymam, myślę o was codziennie
                                        • leniwiec1975 Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 03.06.09, 09:59
                                          Dzięki, że jesteście z namismile
                                          Zmiana, która była wyraźnie mniejsza w ub. tygodniu, teraz jeszcze
                                          bardziej zmalałasmile Widać, że leki działają, a kot ani myśli o tym,
                                          żeby się poddać. Jesteśmy po 4. chemii. Kicia znosi to nie
                                          najgorzej, ma tylko od czasu do czasu problemy z apetytem, zwłaszcza
                                          w dniach bezpośrednio po podaniu chemii... Ogólnie więcej śpi, ale
                                          czasem też zaczepia i chce się bawić (na Dzień Dziecka dostał nową
                                          myszę - pluszową oczywiście - i trochę z nią poszalałsmile
                                          • wladziac Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 03.06.09, 17:51
                                            oby wredne choróbsko poszło sobie precz,trzymajcie się i pozdrawiam
                                            serdecznie
                                            • macarthur Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 03.06.09, 20:12
                                              super wieści żeby tylko takie
                                              • leniwiec1975 Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 11.06.09, 18:19
                                                Sytuacja po 5. chemii, 5 tygodni po diagnozie nowotworu: zmiana
                                                znowu się zmniejszyła, efektów ubocznych właściwie nie ma - poza
                                                osłabieniem i zmniejszeniem apetytu. W ostatnim tygodniu kot
                                                wyraźnie w lepszej formie: nie wyleguje się już całymi dniami, tylko
                                                spaceruje, a nawet czasem gdzieś podbiegniesmile Tydzień temu prawie
                                                się popłakałam widząc, jak po raz pierwszy od miesiąca wskakuje na
                                                parapet (parę dni wcześniej nawet na tapczan raczej się "wciągał"
                                                niż wskakiwał). Kot zdecydowanie walczy o zdrowie, starsznie się z
                                                tego cieszę. Oby się udało!
                                                • wladziac Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 11.06.09, 19:23
                                                  po cichutku cieszę się razem z Tobą i nadal trzymam kciuki za
                                                  wyzdrowienie kiciunia,trzymajcie się
                                                  • leniwiec1975 Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 13.06.09, 11:22
                                                    Dziękujemy za trzymanie kciukówsmile
                                                    Dobra passa - jeśli w ogóle o takiej można mówić przy diagnozie
                                                    nowotworu - utrzymuje się. Byliśmy dziś na kroplówce, ale kot się
                                                    nie awanturował specjalnie. Po powrocie spałaszował część śniadania
                                                    i położył się spać.
                                                    Aha, od kilku dni codziennie wskakuje na parapet, musiały mu wrócić
                                                    trochę siły.
                                                  • wladziac Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 13.06.09, 18:46
                                                    bardzo bym chciała żebyście pobyli ze sobą jeszcze wiele lat czego
                                                    serdecznie życzę
                                                  • leniwiec1975 Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 14.06.09, 16:05
                                                    Dziękismile
                                                    Sama o niczym innym nie marzę...
                                                  • leniwiec1975 Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 29.06.09, 21:48
                                                    Sytuacja tuż przed 8. chemią ciągle nie najgorsza. To paskudztwo
                                                    (=nowotwór) ciągle się zmniejszasmile A samopoczucie Kota zmienne: są
                                                    dni, kiedy nie chce mu się ruszać z posłanka, są takie, kiedy
                                                    radośnie poluje na ptaki za oknem i muchy w pokoju. Apetyt też ma
                                                    zmienny, czasem jedzenie go w ogóle nie interesuje, czasem je za 1.
                                                    posiedzeniem tak dużo, że zaczynam się martwić, żeby nie
                                                    zaszkodziło. Widać jednak tak ogólnie, że jest chory: schudł (cieszę
                                                    się, że miał z czego, bo był kotkiem mocno okrągłym), jest też
                                                    trochę słabszy - ale jest z nami i ciągle ma siłę walczyć! I
                                                    naprawdę częste są dni i chwile, kiedy czuje się dobrze i jest
                                                    szczęśliwy - i my też.

                                                  • r.kruger Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 29.06.09, 21:57
                                                    cały czas trzymamy kciuki ! Powodzenia !
                                                  • wiesia.and.company Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 02.07.09, 19:17
                                                    Trzymam kciuki i śledzę ten wątek (bo z takim właśnie mocno zaawansowanym
                                                    nowotworem walczyła w czerwcu kotka Hermenegilda mojej znajomej). Niech będzie z
                                                    Wami jak najdłużej!
                                                  • leniwiec1975 Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 02.07.09, 21:30
                                                    Dziękujemy za kciukismile Każdy dodatkowy kciuk się przyda. Kiedy
                                                    słyszę, jak lekarze czasem mówią, że nie wiedzą, dlaczego akurat coś
                                                    się poprawiło, myślę sobie, że to właśnie dzięki temu, że wielu
                                                    dobrych ludzi trzyma za kota kciuki. I oczywiście dzięki temu, że
                                                    Kot nie ma zamiaru się z nami jeszcze rozstawać - oby jak najdłużej.
                                                    Czyli wszystko jak w "ludzkiej" medycynie - decyduje determinacja i
                                                    wola pacjenta...
                                                    Wiesiu, napisz, proszę, coś więcej o Hermenegildzie - jak się czuje,
                                                    jaki to nowotwór? Trzymam bardzo mocno za nią kciuki, tzreba
                                                    wierzyć, że będzie dobrze.
                                                    Jesteśmy już po 8. chemii. To, co mnie martwi, to to, że już od paru
                                                    tygodni coraz częściej musimy dawać Kotu leki przeciwbólowe - kilka
                                                    tygodni temu jeszcze ich nie potrzebował... czyli mimo że zmiana się
                                                    zmniejsza, to choroba postępuje... Smutne to - oby był z nami jak
                                                    najdłużej, moje biedactwo kochane... Teraz - po wylizaniu sosiku z
                                                    miski - śpi sobie smacznie.
                                                  • wiesia.and.company Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 04.07.09, 17:16
                                                    Oj, nie chciałam pisać o Hermenegildzie. Bo jednak choroba zabrała swoją ofiarę.
                                                    Trzeba było niestety wezwać lekarza do domu, żeby umożliwić Hermie przejście za
                                                    Tęczowy Most. Żyła, dopóki jeszcze mogła jeść i dopóki był z nią kontakt. Kiedy
                                                    straciła zainteresowanie największą swoją przyjemnością - jedzeniem, to po
                                                    prostu przestała reagować na wszystko. Lekarz przyjechał do domu - odeszła w
                                                    domu przy swojej opiekunce i przy drugim ogoniastym domowniku (psie). W znanym
                                                    sobie otoczeniu.
                                                    Tak też było z moją Kiciusią. Kiedy zaczęła płakać przy jedzeniu, przy
                                                    otwieraniu pyszczka i po prostu tylko siedziała zrezygnowana i apatyczna - to
                                                    wiedziałam,że przed nią już tylko ból. I też wezwałam lekarza do domu. To był
                                                    najwyższy moment, żeby ją uchronić przed bólem. Ją tak - siebie nie, ale
                                                    przecież doszłam do siebie.
                                                    No i wiadomo - ochodzący kot zaraz przyprowadza kota w potrzebie.
                                                    W trzy tygodnie później zgarnęłam z krzaków maleńką koteńkę, czterotygodniową.
                                                    Tak przybyła Misiunia. A niedługo potem (za miesiąc) moje serce się otworzyło
                                                    jeszcze na Wikcię.
                                                    A na razie trzymam kciuki! Każda chwila razem jest bezcenna!
                                                  • leniwiec1975 Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 05.07.09, 11:25
                                                    Ojej, tak mi przykro z powodu Hermenegildy... I Twojej Kiciusi
                                                    też...Niech będą szczęśliwe za Tęczowym Mostem. Wiem, że kiedyś -
                                                    oby jak najpóźniej - przyjdzie taki moment, że mojemu Kotu trzeba
                                                    będzie skrócić cierpienia. Strasznie boję tej decyzji i tego
                                                    momentu sad
    • leniwiec1975 Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 11.08.09, 21:30
      Długo się nie odzywałam...
      W tym czasie musieliśmy zrezygnować z chemii, Kot był już za słaby i chemia
      tylko pogarszała jego samopoczucie, zmiana też zaczęła się paprać... Teraz dbamy
      już tylko (albo aż) o to, żeby Kot się dobrze czuł, żeby go nic nie bolało, żeby
      mógł zjeść coś dobrego... Guz jest coraz większy, widać z dnia na dzień, jak
      rośniesad Paradoksalnie, Kot czuje się dobrze - ma apetyt, spędza długie godziny
      siedząc mi na kolanach i mrucząc piękniesmile Jest bardzo ruchliwy, skacze na
      parapet, meble itd. (przez ostatnie 3 miesiące, tj. odkąd usłyszeliśmy diagnozę
      i podjęliśmy leczenie, nie miał siły na skoki).
      Kot jest strasznie dzielny, ma tyle siły do walki - już 3 miesiące... Oby jak
      najdłużej czuł się dobrze i był z nami...
      • sygitka21 Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 11.08.09, 22:07
        Podziwiam Was smile
        Teraz najwłaściwsza wydaje się być profilaktyka przeciwbólowa i
        właściwe zaopatrzenie wszelkich sączących ran.
        Dobrym środkiem, który stosowany jest u ludzi na rany i błony
        śluzowe jest Octenispet. Zapytaj proszę weta, czy środek się nadaje
        do takich czynności. Trzymany w lodówce dodatkowo koi, choć pewnie
        jest gorzkawy (mam na myśli decynfekcję rany w pyszczku kocia).
        Najważniejsze, by kiciuś miał przy sobie Was, cieszył się życiem;
        by go nie bolało, i by ranki były odpowiednio zaopatrywane, tak by
        nie wzmagały bólu i nie siały ropą
        (dezynfekcja, oczyszczanie, na jałowo, czyli gazikami zapakowanymi
        osobno w pakieciki). Pozdrawiam serdecznie i ściskam gorąco!
        • leniwiec1975 Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 11.08.09, 22:12
          Dziękismile
          Kot dostaje oczywiście leki przeciwbólowe (to podstawa), dostaje też antybiotyk,
          żeby infekcja z rany nie rozszerzała się na cały organizm. Zresztą zauważyłam,
          że odkąd bierze antybiotyk, generalnie poprawiło się jego samopoczucie.
          • ivoncja Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 12.08.09, 10:26
            Dołączam swoje kciuki do wszystkich trzymanych za zdrowie Twojego
            kotka.Widocznie jest u Was bardzo szczęśliwy, skoro ma taką determinację i wolę
            życia.
            • leniwiec1975 Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 13.08.09, 21:36
              Dziękismile Mam nadzieję, że jest szczęśliwy. Na pewno bardzo go
              kochamy i staramy się robić wszystko, co się da, żeby był
              szczęśliwy...

              Sygitko21, dzięki za sugestie odkażania rany, Kiciuś prawie mruczał,
              jak mu myłam rankę (a właściwie całą wystającą część zmiany)
              nadmanganianem potasusmile Przyniosło mu to ulgę.
              • wladziac Re: Podejrzenie nowotworu jamy ustnej 13.08.09, 21:41
                cudownie opiekujesz się kociakiem i on o tym wie ile serca wkładasz
                w to żeby był szczęśliwy mimo choroby,powodzenia i bądźcie ze sobą
                jak najdłużej
    • leniwiec1975 Nasz Kiciuś odszedł... 07.11.09, 16:15
      W środę pożegnaliśmy Kiciusia sad Nie miał już siły dalej walczyć. Przestały
      działać sterydy, które poprawiały mu od jakiegoś czasu samopoczucie i apetyt...
      Nie mógł już jeść, rak zżarł mu żuchwę.
      Eutanazja była nieunikniona, żeby przerwać mu cierpienie, ale to i tak strasznie
      boli... I w domu jest tak okropnie pusto bez Kota... I smutno...
      Był ze mną 14 lat. Z rakiem walczyliśmy od początku maja, tak długo, bo Kot był
      b. dzielny i b. chciał żyć.

      • wiesia.and.company Re: Nasz Kiciuś odszedł... 07.11.09, 16:44
        Och, tak mi jest przykro, tak przykro! Popłakałam się. Przypomniała mi się moja
        Kiciusia i jej nowotwór jamy ustnej, wyżarty cały policzek, wielka krwawa dziura
        i jej wola walki, i chęć jedzenia.
        Bardzo, bardzo Ci współczuję! To strata, która okropnie boli, i jak się tak
        długo było z ukochanym kotem, to jeszcze bardzo długo będzie boleć. Ona za to
        przestała cierpieć.
        Bardzo bardzo mi smutno....
        • leniwiec1975 Re: Nasz Kiciuś odszedł... 07.11.09, 17:10
          Dziękuję, Władziu.
          I dziękuję wszystkim za wsparcie, jakie dostawaliśmy jeszcze walcząc o życie.
          Bardzo mi brak Kiciusia...
          • wladziac Re: Nasz Kiciuś odszedł... 07.11.09, 18:13
            współczuję i bardzo mi smutno,też się popłakałam,trzymaj się
            • leniwiec1975 Re: Nasz Kiciuś odszedł... 07.11.09, 18:17
              Dziękuję, Władziu.
              Wiesiu, przepraszam, we wcześniejszym poście pomyliłam z emocji imiona, dziękuję Ci.
              • wiesia.and.company Re: Nasz Kiciuś odszedł... 07.11.09, 22:26
                To nic takiego - pomyłka w imieniu lub nicku. Wcale Ci się nie dziwię, że nie
                masz głowy do tego. Raz jeszcze Cię przytulam. Smutny to dzień..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka