Dodaj do ulubionych

Bezduszna procedura schroniska

20.06.09, 04:13
Jak wiecie,od kilku tyg. mam 3 kocieta tymczasowe. Obecnie maja 9tyg
i we wtorek beda mialy wczesna sterylizacje. Wszystko suyper ale po
sterylizacji wracaja tylko na jakis czas do mnie,zeby wydobrzec a
potem umieszcza je w jakims sklepie zoologicznym w klatce!!!
Jestem zalamana. Jak to przeczytalam w emailu,to malo sie nie
rozbeczalam...Ja je butelka karmilam,termoforki kladlam a teraz maja
do klatki w sklepie trafic???? Po jaki ch... sorki,ten cyrk z foster
home??? Po kiego grzyba najpierw ratowac maluchy,rozpieszczac w domu
pelnym milosci zeby potem je zamknac w malej,oblesnej klatce w
sklepie,gdzie wszystkie dzieciary lapska pchaja(ja tez mam
dzieciary!!!)??? Napisalam co o tym mysle,a pani mi odpowiedziala,ze
taka maja procedure i z doswiadczenia wie,ze tak jest lepiej. No i
padlam. Teraz wsrod znajomych szukam kto by chcial te slodkosci
adoptowac,bo serce mi peka gdy wyobraze sobie przytulalska Miffy w
zimnej klatce...
Obserwuj wątek
    • macarthur Re: Bezduszna procedura schroniska 20.06.09, 07:42
      rzeczywiście,ten proceder wygląda na nie do końca
      dopracowany,serdecznie ci współczuję,wolontariat ma tą przewagę nad
      urzędami że do pracy dokłada serce, ale urzędy zazwyczaj dysponują
      większymi środkami
      • wladziac Re: Bezduszna procedura schroniska 20.06.09, 13:53
        mam nadzieję że uda się znaleźć kotkom domki gdzie będą kochane i
        rozpieszczane jak u Ciebie,trzymam kciuki
        • r.kruger Re: Bezduszna procedura schroniska 20.06.09, 15:09
          a klatka jak wygląda ?
          może tylko źle brzmi? może klata nie będzie mała i zimna, a przebywanie w
          sklepie zwiększy szanse na dobry dom?
          Brzmi drastycznie, ale może nie będzie tak źle?
          • salimis Re: Bezduszna procedura schroniska 20.06.09, 15:25
            gacusia a nie możesz ich przetrzymać u siebie do czasu znalezienia domów stałych ?
            • gacusia1 No wlasnie nie moge.... 20.06.09, 15:50
              Zapytalam,czy nie mozna dac ogloszen w necie(bardzo popularne tutaj)
              i niech sobie ludzie przychodza do mnie do domu i adoptuja z domu.
              Oczywiscie wszystko formalnie,papiery itp. ale koty z domu do
              domu...Ale nie,nie i juz!
              A klatki sa wielkosci okolo 1/1/1 m Moze ciut wieksze,z malymi
              poleczkami do skakania ale to nie chodzi o to...jakakolwiek klatka
              by nie byla,to barbazynstwem jest najpierw kociakowi dac
              WSZYSTKO,wybieg,drapaki,zabawki,milosc,cieplo...a potem zamknac na
              nie wiadomo jak dlugo w klatce. W jednym ze sklepow kotki sa juz od
              miesiaca,bo nikt ich nie chce adoptowac. To chore,gdybym to
              wiedziala od poczatku(mowili cos zupelnie innego!!!) to nie
              podjelabym sie od nich wziac kociakow. Inna organizacja robi to
              tak,jak nalezy,kotki sa adoptowane z tymczasowego domu. Nie ma
              zadnych klatek po drodze... Pieprzone babska ze schroniska!!!
              • salimis Re: No wlasnie nie moge.... 20.06.09, 17:05
                Niestety teraz jest najgorszy okres,wysyp kociąt i ze znalezieniem im domu może
                być trudno.Wiadomo kociaki jak kociaki chciałyby się wyszaleć a klatka jednak
                nie daje im takiej swobody jak choćby DT.
                A gdybyś tak przejęła te koty mówiąc że ty chcesz je adoptować a w tym czasie
                szukałabyś domów.Jest taka możliwość no i oczywiście czy ty masz ku temu warunki ?
                • gacusia1 Re: No wlasnie nie moge.... 21.06.09, 00:10
                  Warunki to ja mam ale 500$ to juz raczej nie mam na adopcje kotkow.
                  Bo mniej wiecej tyle byloby za wszystkie 3. I tak szukam teraz na
                  wlasna reke kogos kto chcialby adoptowac.
                  • salimis Re: No wlasnie nie moge.... 21.06.09, 11:14
                    500 dolców to spory wydatek.No kurka szkoda.Życzę z całego serca abyś znalazła
                    im dom.
                    • gacusia1 Dzieki.n/t 21.06.09, 18:41

              • maruda2 Re: No wlasnie nie moge.... 22.06.09, 13:06
                gacusia1 napisała:

                To chore,gdybym to
                > wiedziala od poczatku(mowili cos zupelnie innego!!!) to nie
                > podjelabym sie od nich wziac kociakow.

                Skoro mówili coś innego, niż teraz, to coś tu jest nie halo sad
                Poza tym, czy zamknięcie kociaka w klatce i wystawienie w sklepie
                jest etyczne? Gdy w Polsce zdarzy się coś takiego, to jednak jakieś
                larum jest ponoszone. Ale żeby tak w majestacie prawa... no właśnie,
                czy to jest prawnie dozwolone? Poza tym, jak oni zamierzają
                wyadoptować te koty? Czy będą jakoś sprawdzać kandydatów na
                opiekunów, czy może oddadzą je temu, kto zgłosi chęć ich posiadania?
                Wiem, że jest Ci ciężko, a ja jeszcze dokładam, ale wkurzyłam się
                porządnie. Kurcze zapożyczyłabym się, a kociaków nie oddała.
                • gacusia1 Re: No wlasnie nie moge.... 22.06.09, 16:03
                  Proces adopcji jest bardzo scisle przestrzegany. Bez sprawdzenia
                  kandydata nie ma adopcji. Druga sprawa,adopcja kosztuje duzo(jak na
                  tutejsze warunki) wiec byle-kto nie podejmuje sie wyrzucic w bloto
                  okolo 150$.
                  Nie wiem jak to sie ma w kwestii prawnej ale skoro jest to panstwowe
                  schronisko,nie sadze ze lamia w nim prawo umieszczajac zwierzeta w
                  sklepowej klatce. Ja rozumiem jesli jest to zalozmy weekendowa akcja
                  w duzym "zwierzakowym" sklepie,gdzie przemial ludzi jest ogromny i
                  szanse na adopcje sa faktycznie spore.Jesli jednak chodzi o
                  maly,osiedlowy sklepik,w ktorym zamykaja kocieta na miesiac albo
                  dluzej,bo nikt ich nie chce adoptowac,to juz jest barbazynstwo. Do
                  osiedlowego sklepiku przeciez nikt po kota nie przyjdzie,tylko
                  pojdzie do wiekszego sklepu,gdzie wybor tez wiekszy.
                  Jutro rano maja sterylke. Boje sie o Miffy-koteczke. Czytalam Wasze
                  watki na temat sterylizacji i normalnie drze,jak ona to
                  przezyje...taka malutka(9tyg.) No ale coz...to znow ode mnie
                  niezalezne.
                  Nadzieja odnosnie adopcji jest taka,ze po moim emailu pani z shelter
                  zgodzila sie umiescic fotki szkrabow na stronie interneowej
                  schroniska,jako kocieta do adopcji. To juz jakis postep w
                  sprawie.Moze uda mi sie cos zmienic w tej chorej procedurze? Tylko
                  dziwie sie,ze nikt wczesniej nie uznal tego za bledna procedure???
                  No przeciez niemozliwe,ze tylko ja mam takie wrazliwe serce w tej
                  chrzanionej Kanadzie???
                  • macarthur Re: No wlasnie nie moge.... 22.06.09, 17:27
                    na pewno system nie jest doskonały,ale ja bym go tak całkiem nie
                    krytykował, widać że jednak dbają o kocięta skoro organizują im byt
                    w krytycznym wieku niemowlęcym,nawet te klatki dają szansę na o
                    wiele szybsze znalezienie domu niż internet czy jakikolwiek inny
                    sposób no i to żeby adoptować trzeba zapłacić jakieś pieniądze daje
                    pewną gwarancję że nie trafi do kogoś kto za tydzień wyrzuci kota
                    ,mimo pewnych wad tego systemu jednak koty mają dużo lepiej niż w
                    Polsce gdzie praktycznie mogą liczyć tylko na wolontariuszy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka