Dodaj do ulubionych

kot - zaklinacz ludzi

21.07.09, 21:00


Koty manipulują opiekunami dzięki mruczeniu, którego częstotliwość przypomina płacz dziecka - odkryli brytyjscy naukowcy.

Jak się nie napracować, dostając przy okazji pełną miskę i jeszcze pochwałę za dobre sprawowanie? Wystarczy być kotem, który mruczy. A mrucząc, nakłania człowieka do opiekowania się nim. Zupełnie jak własnym dzieckiem. Odkrycia tego dokonali naukowcy z University of Sussex, którzy swoje wnioski opublikowali na łamach pisma „Current Biology”.

Domowy drapieżnik

Ludzie tradycyjnie dzielą się na psiarzy i kociarzy. I ci pierwsi za nic nie mogą zrozumieć, dlaczego kociarze tak hołubią ulubieńców, którzy swoich opiekunów zdają się co najwyżej tolerować. Tak zresztą było od początku bliższej znajomości człowieka i kota (trwającej już od 9 tys. lat, jak wskazują niektóre dowody). Udomowiony drapieżnik wolał bowiem chadzać własnymi ścieżkami, łapiąc przy okazji myszy, niż pełnić przy swoim opiekunie rolę służebną jak pies. Za to odwdzięczano mu się zimą dachem nad głową i miską jadła w trudnych czasach.

Teraz jednak zabrakło tego zdroworozsądkowego argumentu, bo większość miejskich kotów nie łapie już myszy. Dlaczego więc ludzie wciąż trzymają w domach te zwierzaki, w dodatku traktując je jak członków własnych rodzin? Odpowiedź kryje się w kocim mruczeniu.

Kocia muzyka

Do manipulowania człowiekiem kot używa akustycznego podstępu. Polega on na tym, że w pewnych typach kociego mruczenia kryją się częstotliwości zbliżone do żałosnego płaczu dziecka. Im bardziej kot domaga się jedzenia, tym bardziej pobrzmiewa w jego pomrukach ta właśnie chwytająca za serce nuta. Sprawdziła to dr Karen McComb, psycholog z University of Sussex, prywatnie posiadaczka kota.

- Pepo bez wahania budzi mnie rankiem swoim natarczywym, irytującym mruczeniem - powiedziała serwisowi BBC dr McComb. - Po krótkim śledztwie okazało się, że i inni właściciele kotów są rano w ten sam sposób wyrywani ze snu i nakłaniani do napełnienia kociej miski jedzeniem.

Badaczka postanowiła dociec istoty tej kociej muzyki, dlatego kierowany przez nią zespół naukowców nagrał mruczenie dziesięciu kotów nagabujących opiekunów o porcję jadła. Następnie 50 ankietowanych osób oceniło natarczywość tego mruczenia: od niezbyt natarczywego, miłego pomrukiwania po mało przyjemne dźwięki towarzyszące gwałtownemu komunikatowi o silnym głodzie.

Badaczka zmierzyła częstotliwość tych odgłosów, które osiągały szczyt w zakresie 220 - 520 Hz, znacznie wyższym niż zwyczajne mruczenie. Podobną częstotliwość - 300 - 600 Hz - ma płacz dziecka. Im bardziej natarczywie kot domagał się jedzenia, tym głośniejsze były dźwięki o wysokiej częstotliwości.

- Koty potrafią wykorzystywać naszą naturalną skłonność do reagowania na dźwięki podobne do płaczu dziecka, która jest niezbędna do opieki nad potomstwem - komentuje swoje odkrycie dr McComb.

Badaczka dodaje, że wydawane przez zwierzęta pomruki tak dobrze celują w nasze instynkty, że niemal nie sposób je zignorować. Stąd się bierze bezwolne napełnianie kociej miski o brzasku.("Rzeczpospolita")
Obserwuj wątek
    • hek_sa Re: kot - zaklinacz ludzi 21.07.09, 22:01
      Delikatne mruczenie? Akurat! Dzikie wrzaski i inwektywy pod moim adresem całe
      popołudnie, bo miska pusta ! Heksińska ma dostać wieczorem tabletkę, żeby ją
      połknęła muszę ją przegłodzić całe popołudnie, tabletkę wymieszać z szyneczką
      albo mięskiem i "premycić" wśród smakołyków.A i to nie wiem czy mi się uda
      zaaplikować.Siłowych rozwiązań z wtykaniem tabletki do gardła oduczyła mnie
      skutecznie przy pomocy "łapoczynów".
      • jungleman Re: kot - zaklinacz ludzi 22.07.09, 15:02
        hek_sa napisała:

        > Heksińska ma dostać wieczorem tabletkę, żeby ją
        > połknęła muszę ją przegłodzić całe popołudnie, tabletkę wymieszać z szyneczką
        > albo mięskiem i "premycić" wśród smakołyków.A i to nie wiem czy mi się uda
        > zaaplikować.Siłowych rozwiązań z wtykaniem tabletki do gardła oduczyła mnie
        > skutecznie przy pomocy "łapoczynów".

        Zapomnij, nie przejdzie, chyba że to wyjątkowo nierozgarnięty kot.
        Metoda nieco skuteczniejsza, ale też nie na 100% pewna, to rozgnieść tabletkę na proszek i wymieszać ją z masłem, a następnie tak uzyskaną substancją wysmarować kocie łapy - chcąc nie chcąc, wyliże łapy z masła, bo przecież trzeba się umyć! A że będzie przy tym prychać, warczeć, wściekać się, a może i zwymiotować - cóż... ale jak już napisałem, w szynce nie przejdzie, a rozwiązania siłowe zupełnie się z kotami nie sprawdzają.
        • hek_sa Re: kot - zaklinacz ludzi 22.07.09, 15:31
          HA PRZESZŁO :0 smile!!!!!Rozdziabałam szyneczkę,płamałam tabletkę z jednej rączki
          sama szyneczka, z drugiej - z tabletką.Głodna była i nawet nie zauwazyła jak
          zeżarła z tabletką.No ale to numer na jeden raz, następnym razem znowu coś
          trzeba będzie wymyślać.
    • the_dzidka Re: kot - zaklinacz ludzi 21.07.09, 22:28
      Kandydat do Ignobla, i tyle.
      Uwielbiam arcypoważne, arcymądre i supernapuszone wyważanie już dużo
      wcześniej otwartych drzwi! smile
    • anina-1 Re: kot - zaklinacz ludzi 22.07.09, 15:41
      jak ktoś nie potrafi zrozumieć kociej miłości to tłumaczy sobie to właśnie tak.

      A wbrew pozorom kto potrafi kochać i to bardzo mocno. Ale u niego długo się
      pracuje na te uczucia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka