Moja kita kota rozpaczliwie płacze, wróciliśmy z działki po dwóch
tygodniach (była z nami), wytrwała do czwartku i zaczęło się
Chodzenie do drzwi, płakanie, wypadanie na korytarz jak z procy, w
momencie kiedy drzwi się otwierają - taka próba pójścia na giganta.
Jest tak spragniona ponownego wyjazdu, że wczoraj nawet sama
zaglądała do klatki, w której jeździ. Serce mi się kroi jak na to
patrzę, bo plany się pozmieniały i zamiast siedzieć całe lato na
działce, siedzę w mieście.
................................................................
Koniec jednego, jest początkiem drugiego...