Dodaj do ulubionych

Kocięta porodowodowe- o co tu chodzi?

28.08.09, 23:11
Czy ktoś mógłby mi wyjasnić, o co chodzi w sprzedazy kociąt bez rodowodu, ale po rodowodowych rodzicach? Podobno wyrobienie rodowodu to koszt 30 zł. Mam "na oku" jedną hodowlę (?), sprzedają kocieta po rodowodowych rodzicach, ale bez rodowodu. Za 800 zł. Z zaznaczeniem, że można kociakowi wyrobić rodowód, ale wtedy jego cena wzrasta do 2 tyś. Ojciec jest reproduktorem.
Na czym to polega? Jakies to dziwnie podejrzane.

p.s. chcę kupic kociaka maine coon, nie do hodowli, może ktoś mógłby mi polecić hodowcę?
Obserwuj wątek
    • kontik_71 Re: Kocięta porodowodowe- o co tu chodzi? 28.08.09, 23:30
      Znaczy sie, ze nie sa hodowcami tylko producentami kotow.. rodowod sam
      w sobie nie jest problemem.. Problemem moze byc to, ze nalezac do
      zwiazku hodowcow nalezy przestrzegac przepisow i mozna sie np
      spodziewac kontroli hodowli... A tak, gdy zwiazek nic nie wie o miotach
      to moga produkowac koty na tony...
    • sanna-ho Re: Kocięta porodowodowe- o co tu chodzi? 29.08.09, 00:57
      to oszuści, po prostu.
      wciskają Ci bzdury o tym "wyrobieniu rodowodu za 30 zł"


      poczytaj np. tutaj: www.pseudohodowle.ovh.org/
      • coronella sanna-ho 29.08.09, 07:28
        bzdur o "wyrobieniu rodowodu za 30 zł" nikt mi nie wciska, jest to napisane na stronach hodowli, prawie każdej, własnie z ostrzeżeniem, zeby nie kupować bez rodowodu, bo wyrobienie rodowodu to nie problem, ani nie koszt.
        Osoby sprzedające bezrodowodowe, czy porodowodowe, nigdy o tym nie mówiły.

        Dziekuję za odpowiedzi, ale szczerze mówiąc, chciałabym dowiedziec sie jakis konkretnych informacji, bez naskakiwania, i oskarżania o oszustwo.
        Na razie z nikim nie rozmawiałam, przeglądam ogłoszenia. I okazuje się, że kupienie kota z rodowodem to jest problem. Za to jest sporo ogłoszeń własnie o kociakach po rodzicach z rodowodem. Nie znam sie na tym zupełnie, nie mam oreintacji, daleka jestem o posądzanie kazdej z tych osób o oszustwo, to juz zakrawa o fanatyzm jakiś.

        Czyli co, jak mam 2 koty z rodowodem, i maja potomstwo, nie moge potomstwu wyroboc rodowodu? Nie moge rozmnażać kotów? Musze załozyc hodowle?
        • annb pomalutku krok po kroku 29.08.09, 09:50
          Jesli jestes milośniczką kotów, jesli nie chcesz krzywdzic kotow to
          kupuj kociaka TYLKO I WYLACZNIE Z RODOWODEM.
          jesli cię nie stac n a rododowowego poszukaj na miau
          ostatnio na zwierzetach ktos chcial oddac 6 i 3 letnie mco
          Przy odrobinie szczescia znajdziesz swojego kota
          A teraz dlaczego kupowanie kota BEZ RODOWODU jest zle
          dlatego ze w legalnej hodowli kota nie może byc eksploatowana do
          bolu czyli ile natura dala a macica wytrzyma.W legalnej (tutaj mogę
          się mylic) ale dopuszzalne sa tylko 3 mioty na dwa lata.
          A w takiej do bolu mozliwe sa 3 a nawet 4 mioty w roku.

          Kota reproduktorka i kot reproduktor muszą zostac pozytywnie
          ocenione przez sedziów.Czyli inaczej-nie kazdy kot nadaje się do
          hodowli.Etyczny hodowca wyklucza z linii hodowlanej koty niosace
          wady.Wyklucza czyli kastruje i nie rozmnaza.Nieetyczny rozmnazacz ma
          to w odwloku.
          Rozmnazanie kotow rasowych tylko po to aby je rozmnazac mija się z
          celem.
          dalej
          Tylko mając rodowod jestes pewna ze masz kota danej rasy/Nie majac
          rododowu nie masz pewnosci ze kot pochodzi od pary rodziców jaką
          deklaruje rozmnażacz.

          • yenna_m Re: pomalutku krok po kroku 13.09.09, 17:33
            generalnie jak hodowca sie uprze, moze wyjezdzic kazdemu kotu i championa - w
            koncu raz na jakis czas mozna wpasowac sie w wystawe, na ktorej nie ma kota
            danej rasy o tym dokladnie kolorze

            do dopuszczenia do hodowli przepisy przewiduja dwie oceny doskonale (ex),
            niektore zwiazki pozwalaja sankcjonowac wpadki kotek, ktore skonczyli 10 m-cy i
            nie zaliczyly wystawy (potrzeby jest wtedy przeglad kotki) albo tez rezygnuja z
            tzw licencji hodowlanych uzyskanych na podst. ocen wystawionych na wystawach.

            Masa zwiazkow zagranicznych nie wymaga wystaw i o dziwo wcale hodowcy nie
            osiagaja gorszych wynikow hodowlanych.
        • kontik_71 Re: sanna-ho 29.08.09, 09:57
          napisze Ci to na moim przykladzie. Moje koty maja rodowody. W czasie
          kupna kotow, hodowczyni zatrzegla, ze sprzedaje mi koty nie do
          hodowli. No ale nie byly wykastrowane i teoretcznie moglbym zaczac je
          rozmnazac. Aby moc to robic legalnie, musialbym powiadomic
          hodowczynie, ze zmienilem zdanie. To wiazaloby sie z doplata, o ile
          by sie zgodzila. Nastepnie musialbym zostac czlonkiem zwiazku
          hodowcow. Nastepnym krokiem byloby uczestnictwo w wystawach kotow.
          Zadaniem wystaw nie jest zapewnienie rozrywki gawiedzi. Ich glownym
          zadaniem jest ocena kotow i dopuszczenie ich do hodowli. Teoretycznie
          mogloby sie przytrafic, ze moje koty nie maja wszystkich cech kota
          kartuskiego i nie mialbym prawa do zgloszenia ich potomstwa jako
          kotow rasowych, wiec nie doatalbym dla maluchow rodowodow.
          Zakladam, ze moje koty jednak spelnilyby warunki i moglbym zaczac
          hodowac.. Kazde pokrycie kotki musi byc zarejestrowane i kazdy miot
          jest znany zwiazkow, Jesli chcialbym miec np 3 mioty w roku to
          mialbym duzy problem ze zwiazkiem bo to jest meczenie kota i nie
          dostalbym rodowodow dla potomstwa...
          Rodowod jest z jednej strony potwierdzeniem, ze kot jest kotem
          rasowym, ale jest tez potwierdzeniem, ze hodowla spelnia warunki
          jakie stawia zwiazek hodowcow kotow.
          Jak widzisz, cala historia jest dosc skomplikowana i wiaze sie z
          nakladem pieniedzy, czasu i pracy. Aby sobie tego wszystkiego
          oszczedzic, moglbym rozmnozyc moje koty i sprzedac maluchy bez
          rodowodu...
          A wiem to wszystko bo mam w rodzinie (bliskiej) hodowle kotow
          bengalskich. Koszt samego rodowodu nie ma absolutnie znaczenia przy
          kosztach jakie sie ponosi majac oficjalna hodowle i spelnialjac
          wszelkie wymagania zwiazku.
          • yenna_m Re: sanna-ho 13.09.09, 17:35
            sa zwiazki w PL ktore dopuszczaja i 4 mioty w roku. Choc rzeczywiscie regula
            jest zezwolenie na 3 mioty w ciagu 2 lat.
        • annb dalej 29.08.09, 09:58
          tak, wyrobienie rodowodu to koszt ok 30 zlotych ale pseudorozmnazacz
          nie ma takiej możliwosci.Co do szukania kota po ogloszeniach-na
          allegro nie powinnas znalezc kota z legalnej hodowli od
          hodowcy.piszę-nie powinnas dlatego ze niektoryz hodowcy niestety
          łamią ten zakaz klubowy.
          teraz jest kryzys i mozna przy odrobinie szczescia klupic kota
          taniej.
          szukaj na forach hodowcow
          www.miaukunowo.eu/portal.php
          www.mcoon.info/
    • sanna-ho Re: Kocięta porodowodowe- o co tu chodzi? 29.08.09, 01:00
      a co do hodowli - polecam kontakt z Grey Shadow
      greyshadow.egonet.pl/o_nas.html

      nawet gdybyście się nie dogadali co do konkretnego kota, to na pewno wiele się
      dowiesz o rasie i w ogóle o kotach - hodowlę prowadzi bardzo sympatyczna osobawink
      • verdana Re: Kocięta porodowodowe- o co tu chodzi? 29.08.09, 09:04
        Nie wiem, jak u kotów. U psów w wypadku duzego miotu, rodowody
        otrzymuje tylko 6 (chyba, co do liczby pewna nie jestem) pierwszych
        szczeniąt. Pozostale są oczywiscie "takie same", ale bez rodowodu.
        • annb Re: Kocięta porodowodowe- o co tu chodzi? 29.08.09, 09:51
          Verdano tak bylo wieki temu
          teraz wszystkie szczenieta dostają rodowod
          ale wielu pseudo wykorzystuje tą niewiedzę i wciska ludziom kit
          • kontik_71 amen nt 29.08.09, 09:59
            • coronella dzieki, dzieki :-))) 29.08.09, 10:06
              Ania, i inni- o takie info mi chodziło smile
              troche tez poczytałam, hm, cóż, myslałam, że to mniejszy wydatek, ale widze, że nie ma szans. Trudno.
              Własnie się zbieramy.
              Jedziemy do Wrocławia.
              Po KOTA KOTKA!!!!
              oczywiście3 z rodowodem, z legalnej hodowli.
              Aaaaale sie ciesze big_grinDDDD

              dodam, że do tej pory miałam sporo kotów, ze schronu, na tymczasie, 2 u mnie zostały, więc ten będzie trzeci. Zakochałam się w MCO juz dawno big_grin
              • annb Re: dzieki, dzieki :-))) 29.08.09, 10:27
                smile
                pochwal się jak wrocisz
                • p.aulinka Re: dzieki, dzieki :-))) 29.08.09, 13:02
                  Rozowód za 30 zł - chyb a taki "ze stadionu"
                  No i matematyka u tych ludzi kuleje :
                  kot bez rodowodu (800zł) + rodowód (30 zł) = kot z rodowodem (2000 zł )
                  hehe...
                  • p.aulinka Re: dzieki, dzieki :-))) 29.08.09, 13:11
                    Widze że zdecydowałas sie na kotka z rodowodem
                    Super!!!
                    Ale dla wszystkich jeszcze nie przekonanych proponuje lekture moich watków o
                    Szyszce - kotce "rasy" tajskiej.
                    Jest to koteczka BEZ rodowodu która wyrwałam z łap pseudohodowli (kotka była
                    wystawiona na allegro jako kotna do dalszego rozpłodu ) była cała akcja
                    ratownicza na forum miau.pl
                    Piszę o tym bo byłam całkowicie swiadoma w jakie bagienko sie pakuję kupując
                    kotkę a zakup jej nie wynikał z chęci posiadania "rasowego" kotka a z checi
                    ratowania tej biduli. smile

                    Powiem tylko jedno - zapłaciłam za kocicę 350 zł, przez ten niecały rok na
                    leczenie (koci katar, nawroty choroby, kłopoty z okiem, ze skórą etc) wydałam co
                    najmniej 3000 -3500 zł , a to nie koniec wydatków bo wiemy ze kocicy się nie
                    wyleczy a jedynie zaleczy i nawroty choroby będą.
                    Za tę kwotę miałabym prawdopodobnie juz dwa kocięta tej rasy z rodowodem smile
                    Oczywiscie nie o to chodzi że żałuję bo Szysia jest przekochana ale uczulam tych
                    co chca "zaoszczedzić" ze prawdopodobnie 3 x tyle dołożą do "pseudorasowego"
                    kotka. Intensywny chów kotów "na akord", czesto chów wsobny, złe warunki, tanie
                    jedzenie, kiepska opieka - to potem wszystko wyjdzie.
                    I albo właściciel leczy potem (klnąc pod nosem i przestając liczyć kolejne
                    wydatki zeby nie osiwieć) albo ... wywala kota/psa - bo "go nie stać" - niestety
                    znam i takie przypadki sadsadsad
                    • coronella Re: dzieki, dzieki :-))) 29.08.09, 21:37
                      Paulina, spokojnie, po raz drugi proszę- bez emocji i bez fanatyzmu.
                      Pewnie, że trzeba myslec i miec oczy otwarte, ale nie szufladkujcie ludzi. Szczerze mówiąc, nie przepadam za forami tematycznymi własnie z tego powodu.
                      Trochę poczytałam, trochę popytałam, i juz sporo wiem.
                      Więc tak- kupując z hodowli kota trzeba zadeklarować,czy kupuje sie kota do domu, czy do hodowli. Te do hodowli sa droższe, jest inna umowa, dostaje sie rodowód, i trzeba zarejestrowac się w związku. Można koty wtedy rozmnażac, rejestrowac młode, sprzedawac itp...

                      Kupując kota do domu, podpisuje sie inna umowe, która zobowiązuje mnie do wykastrowania kota. Nie moge go zarejestrowac jako reproduktora, i nie moge legalnie romnażac.
                      Takiego własnie ja mam, i zapłaciłam za niego duuzo mniej, niz gdybym go wzieła do hodowli.

                      Niektórzy te koty kupione do domu rozmnazają, i chociaz są to wciąż czysto rasowe koty, nie mogą ich rejestrowac, a co za tym idzie nie dostaja rodowodu.

                      Sa osoby, które na kotach zarabiają, mrozmnażając ile sie da, byle duzo i szybko, i takie osoby nalezy tepić, karać, zabierac im zwierzeta.

                      Ale są także normalni ludzie, którzy o koty bardzo dbają, kochają je, i chociaz rozmnażają nielegalnie, koty nie sa ani krzywdzone, ani głodzone. I ja bym była daleka od nazywania ich oszustami.

                      Oczywiście czasem trudno jest odróznic jednych od drugich, i najlepiej by było kupić kota z rodowodem.
                      Ale po pierwsze jest to droższe, a po drugie- ogłoszeń o porasowych jest mnóstwo, jesli ktos sie nie wgłebi, skąd one pochodza, nie ma świadomości, co kupuje.

                      • p.aulinka Re: dzieki, dzieki :-))) 29.08.09, 21:40
                        coronello - wydawało mi się że napisałam spokojnie i bez emocji
                        a tym bardziej bez fanatyzmu (bardzo zaskoczona jestem tym sformuowaniem odnosnie mojej wypowiedzi shock
                        • coronella Re: dzieki, dzieki :-))) 29.08.09, 22:08
                          to nie było tylko odnośnie Twojej, jelsi tak wyszło, to sorki, jestem padnięta, droga była cięzka.
                          nie chcę, żeby watek przerodził się w jakies oskarżenia, itp, bo nie o to chodzi.

                          A kontynuując- wróciliśmy, droga była długa i męcząca, przejechaliśmy 500 km, ale warto było smile mamy kocurka, ma 8 miesięcy, więc juz nie kociatko. Ale jaki cudny!! Czarny, klasycznie pręgowany, z tej hodowli:
                          www.rose-armagedon.republika.pl/str_gl.htm
                          Na razie siedzi gdzies w kątku, niech siedzi, damy mu tyle czasu, ile sam będzie potrzebował.

                          I pytanie- jaką polecacie dobra karmę suchą? Moje koty dostają Royal, ale słyszałam, że podobno pogorszył się? Znacie karmę biomill?

                          • kontik_71 Re: dzieki, dzieki :-))) 29.08.09, 22:22
                            Biomill jest gorszym snmietnikiem niz Royal.. i z bio nie ma nic
                            wspolnego..
                            • coronella Re: dzieki, dzieki :-))) 29.08.09, 22:24
                              tak?? no proszę, a mi go polecali hodowcy, jako super karmę.
                              Czyli co, zostac przy Royalu?
                              a Hills?
                              • kontik_71 Re: dzieki, dzieki :-))) 29.08.09, 22:47
                                Hodowcy przewaznie nie maja zielonego pojecia o karmach. Za to wiedza
                                swietnie jakie dostaja rabaty z racji bycia hodowcami. Na polskim rynku
                                to chyba tylko Acana jest w miare dobra karma.. Hills jest produkowany
                                w Europie i jako taki nie wychodzi ponad to co dyktuja przepisy.. a
                                przepisy wymagaja maksymalizacje zyskow a nie zdrowie zwierzaka..
                                • coronella Re: dzieki, dzieki :-))) 30.08.09, 08:16
                                  rozumiem,
                                  to w takim razie co polecasz kupić? Którą karmę? Nie jestem hodowcą, nie mam dostepu do zadnego tanszego zródła, kupuję w sklepie, więc jest mi obojętne co.
                                  • kontik_71 Re: dzieki, dzieki :-))) 30.08.09, 09:44
                                    Acana jest w Polsce dostepna i to jest jedna z lepszych karm. To jesli chodzi o suche. A puszki to Evangers. Te moge polecic bo sam z nimi wspolpracuje i znam producentow oraz ich podejscie do produkcji

                                    Acana
                                    Orijen

                                    I dawaj maluchowi surowe mieso.. duze kawalki miesa. Mozesz dawac wszystko poza wieprzowina. A na zeby szyjki kurze w stanie surowym i nie rozdrobninym smile
                          • annb Re: dzieki, dzieki :-))) 30.08.09, 10:20
                            jesli chodzi o royala to pare lat temu byl bardzo popularny wsrod
                            hodowcow.pozniej Ci sami hodowcy zaczeli na RC psy wieszac.Byc moze
                            podkupil ich rep innej firmy
                            bywa
                            moje jadą na rc bo gaba , szefowa stada byla tak ustawiona
                            dodatkowo maja profilium i wet concepta
                            Kiedys probowalam wprowadzic orijena ale nie podeszlo
                          • yenna_m Re: dzieki, dzieki :-))) 13.09.09, 17:38
                            najlepsze proporcje ma orijen (ale moje koty nie lubia wink )
                            dobry jest hills, przyzwoity RC - choc generalnie gorszy niz pare lat temu.
                  • annb Re: dzieki, dzieki :-))) 29.08.09, 13:31
                    Paulinko, pseudo wielokrotnie uzywają argumentu że wyrobienie rodowodu to
                    ogroooomny koszt.
                    a koszt wyrobienia czyli fizycznie wypisania wydania to 30 (okolo) zlotych
                    • mist3 Re: dzieki, dzieki :-))) 30.08.09, 20:55
                      zgadzam się, że w wielu przypadkach ludzie sprzedający koty/ psy bez
                      rodowodu to ludzie, którzy po prostu rozmnażają swoją kicię/sunię,
                      dbają o nią jak umieją i starają się nie eksploatować swojego
                      zwierzaczka, a rozmnażanie go traktują jako 'spełnienie instynktu
                      macierzyńskiego kotki/suczki' a zarobek jako dodatkowy bonus, ale...
                      Podam na przykładzie moich znajomych, którzy rozmnażają swoją suczkę
                      yorka co 3 lata (trudno więc mówić o eksploatacji), karmiąc ją
                      najlepszą karmą, dbając jak najlepiej umieją.
                      Problem w tym, że suczka jest nieco zwichrowana psychicznie (jak to
                      określił weterynarz - jest praktycznie psią anorektyczką), ma
                      problemy skórne i z rzepkami w nóżkach. Jest bardzo nerwowa, boi się
                      bardzo bardzo wielu rzeczy. To już jest pierwsza rzecz, która
                      powinna dyskwalifikować ją do rozmnażania - kwestia dziedziczenia
                      nieodpowiednich cech (i skądinąd wiem, że 2 jej szczeniaki mają
                      podobny problem).
                      Druga sprawa - w pierwszym miocie 2 pierwsze szczeniaki zmarly
                      niedługo po porodzie a 2 kolejne były bardzo słabe. Wet zasugerował,
                      że jest to wynikiem chowu wsobnego. I mimo, że 'tatuś' pochodził z
                      sąsiedniego województwa, to tak naprawdę nie można wykluczyć, że był
                      to braciszek albo tatuś tej ukochanej suni (nie da się prześledzić,
                      skąd tak naprawdę pochodził).
                      Oczywiście o tych wszystkich sprawach szczęśliwi nabywcy 'yorusiów'
                      nie zostali poinformowani - szczeniaczki są odrobaczone,
                      zaszczepione i naprawdę zadbane. Jednak gdy nowi właściciele
                      zgłaszali problem - słyszeli 'ta rasa tak ma', 'nasza suczka się tak
                      nie zachowuje'
                      • coronella Re: dzieki, dzieki :-))) 30.08.09, 21:04
                        ja tu widzę jedno rozwiązanie- obniżyc ceny zwierząt rasowych. Moim zdaniem wydatek 2 tys na kota to szaleństwo. ja wiem, że hodowla kosztuje, karma kosztuje, itp, ale na stronach dot. zakładania hodowli czytam tez, że to pasja, miłość, i nalezy sie liczyć z ogromnymi nakładami, że kogo nie stac, niech przemysli itp...
                        ok, mnie nie stac, ale kociaka rasowego chciałabym miec.
                        Więc mam 3 wyjścia- zrezygnować, odkładac i jednak przebolez ten wydatek, albo poszukac taniej. I wiele osób taniej szuka, kupuje te "porodowodowe" nie mając w pełni świadomości. I ja ich rozumiem, sama miałam dylemat, bo w sumie po co mi ten rodowód? mam kota czystej krwi, ale nie mam pewności, czy nie jest chory.

                        Mieszane uczucia mam do osób świadomie rozmnażających zwierzęta, one wiedza co robia, i wiedzą, że jest to nielegalne.
                        • mist3 Re: dzieki, dzieki :-))) 30.08.09, 21:22
                          w Polsce niestety nie jest to nielegalne.
                          Co do cen - uważam że wszystkie zwierzęta powinny kosztować bardzo
                          bardzo dużo, tak żeby można je było kupić tylko na raty albo po
                          kilku latach odkładania pieniędzy. Wtedy zwierzę przestałoby być
                          traktowane jak gazeta, którą się wyrzuca a zaczęło być traktowane
                          jak np. samochód z salonu, o którego się dba - przepraszam za
                          porównanie, bo moja podrzucona buraska i znaleziona czarno-biała są
                          cenniejsze od samochodu - ale mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi.
                          • coronella Re: dzieki, dzieki :-))) 30.08.09, 21:35
                            no tak, tylko że w ten sposób nabija sie kieszenie pseudohodowcom. Pomysl, jaki to by był biznes, zainwestowac raz, a potem sprzedawac za bardzo bardzo duzo.
                            Po drugie- często biednejsze rodziny, takie jak np my, mają wielkie serca do zwierząt, i u nich zwierzęta traktowane sa jak członek rodziny. A ci bogaci, co kupuja samochody z salonu, będa je traktowac jak samochód z salonu- popatrz jaki wypas, MNIE NA TO STAĆ!

                            Moim zdaniem kuleje u nas prawo, i od tego trzeba zacząć. Powinni obcinać łapska za znęcanie się, albo jeszcze gorzej, oko za oko- nie ma litości!


                            a tak na marginesie- wiecie że w Szkocji kotów bezdomnych nie ma? Mój brat chciał kota, i musiał go kupić, dachowca, i wcale nie tanio, tam jest taki popyt na koty! i nie ma bezdomnych.
                            • mist3 Re: dzieki, dzieki :-))) 30.08.09, 21:42
                              w Holandii jest to samo - żeby adoptować zwierzę trzeba się zapisać
                              na listę oczekujących, przychodzą ludzie z 'opieki socjalnej'
                              sprawdzić warunki w domu, nawet kilka razy.
                              A dlaczego - dlatego, że tam to co u nas jest legalne i akceptowane
                              (czyli choćby rozmnażanie swojej kiciusi przez panią Krysię) jest
                              tam nieakceptowane i nielegalne. Kastracja i sterylizacja są
                              powszechne - tak więc popyt znacznie przewyższa podaż.
                              Oczywiście są też rozmnażacze (stąd też te kocięta do adopcji jednak
                              się znajdują), są ludzie porzucający zwierzęta - ale bardzo szybko
                              proceder pseudohodowli jest ujawniany, a ludzie którym się udowodni
                              porzucenie zwierzęcia (a sąsiedzi informują o tym policję bardzo
                              prędko - u nas to się nazywa donos i jest przez ogół potępianie) są
                              dotkliwie karani i napiętnowani w towarzystwie, sąsiedztwie.
                              • kontik_71 Re: dzieki, dzieki :-))) 30.08.09, 22:45
                                To chyba jedyny taki kraj w Europie... W kazdym innym jest problem z
                                rozmnazaczami zwierzat i z biednymi zwierzakami w schroniskach.
                                Smutnym przykladem jest Hiszpania, wyjatkowo zle traktuje sie tam
                                koty.
                                W sumie jedyna mozliwoscia czesciowego opanowania sytuacji byloby
                                obowiazkowe chipowanie zwierzakow przy pierwszej wizycie u weta.
                                Wtedy przynajmniej moznaby odszukac wlasciciela, ktory pozbyl sie
                                podopiecznego.
                                Z rozmazaczami nie da sie walczyc bo nie mozna zakazac zajscia kotu
                                lub psu w ciaze wiec nie ma jak karac ich za "nielegalna" hodowle..
                                • kotka-bura Re: dzieki, dzieki :-))) 08.09.09, 22:08
                                  Da się walczyć z rozmnażaczami. Wystarczy wprowadzić obowiązek
                                  sterylizacji dla wszystkich właścicieli zwierząt (psów i kotów w
                                  szczególności), którzy nie posiadają hodowli. Problem w tym, że
                                  sterylizacja jest u nas za droga. Przy przepełnionych schroniskach i
                                  porzucanych zwierzętach powinna być jakoś dofinansowana. Ja
                                  załapałam się w tym roku na akcję-marcową zniżkową sterylizację psa.
                                  Mniej szczeniaków=mniej nieodpowiedzialnych właścicieli. Miłośnicy
                                  psów/kotów nie są w stanie przygarnąć każdej biedy. Naczytałam się
                                  tego sporo na forum MIAU. Psa mam zaczipowanego, kotki niestety
                                  nie. Nie ma jej już 10 dzień. Zaginęła z dala od domu, na Mazurach.
                                  Ale nawet gdyby była zaczipowana, to kto by ją sprawdzał? Pies
                                  został znaleziony 3 lata temu bez obroży, bez czipa też na Mazurach
                                  w samym środku Puszczy Boreckiej. Wieszałam psy na poprzednim
                                  właścicielu za porzucenie. Teraz, kiedy zginęła mi kotka nie jestem
                                  już taka kategoryczna w osądach.
                                  fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
                        • annb Re: dzieki, dzieki :-))) 31.08.09, 08:02
                          Oddaje moje tymczasy za złotówkę, pomimo tego ze w nie wkładam-
                          karma/kastracja/szczepienia/odrobaczenia.
                          Ale nie stać by mnie było na romznażanie i oddawanie za bezcen
                          zwierząt rasowych.
                          nie można wymagać od hodowców aby byli idiotami
                          Widze inne rozwiązanie-wydawanie kotów na kolana juz wykastrowanych
                          niestety w tym kraju demonizuje sie wczesną kastrację
                          • mist3 Re: dzieki, dzieki :-))) 31.08.09, 20:28
                            no właśnie w wielu krajach Europy problem bezdomności i tragicznych
                            warunków w schroniskach przynajmniej zredukowano propagując wczesną
                            kastrację, obowiązkową kastrację zwierząt doroslych przebywających w
                            schroniskach (jak zwierzę jest znalezione to jest okres karencji -
                            kilka tygodni, jeśli właściciel się nie zgłosi - zwierzę jest
                            kastrowane) oraz humanitarnym usypianiem zwierząt, które nie rokują
                            dobrze jeśli chodzi o adopcję (choć to jest oczywiście najbardziej
                            kontrowersyjne).
                            U nas tymczasem rzadko zdarza się schronisko (a raczej gmina), które
                            ma środki na kastrację zwierząt, w związku z tym gnieżdżą się one i
                            niejednokrotnie rozmnażają w tych ośrodkach, są wydawane ludziom
                            niemającym najmniejszej ochoty na kastrację zwierzęcia we własnym
                            zakresie, psy agresywne, chore, których nie da się uratować (albo
                            nie ma środków na próbę szkolenia czy leczenia) są trzymane ze
                            zdrowymi. Są na szczęście wyjątki, ale kiedy stanowić one będą
                            regułę?
                            Ja przyznaję się do tego, ze jak znajdę kocięta - to zanim pójdą one
                            dalej zawsze je kastruję (na szczęście mój weterynarz ma ku temu
                            predyspozycje - zarowno zawodowe jak i mentalne).
    • jaleo Re: Kocięta porodowodowe- o co tu chodzi? 07.09.09, 15:39
      Ja mam kota rodowodowego, kupionego co prawda w Wielkiej Brytanii,
      ale z tego, co pisze Kontik wyzej, w Polsce jest podobnie...

      No wiec tu (w UK) jest tak, ze kiedy kupujesz kota z rodowodem, to
      hodowca go sam rejestruje w rejestrze rasy jako "nieaktywnego" tzn.
      nie do rozmnazania. Jesli kupujacy mimo wszystko nie wykastruje
      tego kota i bedzie go na wlasna reke rozmnazal, to nie bedzie mogl
      wydac na kocieta rodowodu, bo rodzic jest zarejestrowany
      jako "nieaktywny", no i sam wlasciciel nie jest zarejestrowany jako
      hodowca danej rasy. Tak wiec te kocienta beda "po rodowodowych
      rodzicach, ale bez rodowodu".

      Jesli kupujesz takiego "nieaktywnego" kota rodowodowego i zapalasz
      checia stac sie hodowca, to tak jak pisal kontik, trzeba sie zglosic
      do hodowcy, od ktorego sie kota kupilo, a on de facto decyduje, czy
      dana osoba sie "nadaje" na hodowce, ma odpowiednie doswiadczenie,
      warunki itp. Wtedy sie kota zmienia w rejestrze na "aktywnego" i
      mozna sobie wtedy hodowac rodowodowe kociaki.
    • yenna_m Re: Kocięta porodowodowe- o co tu chodzi? 13.09.09, 17:27
      nie muszą byc tzw producentami kotow

      rejestracja hodowli troche kosztuje (w zaleznosci od zwiazku, z zarejestrowaniem kotow, uznaniem rodowowu wydanego z innym zwiazku - robi sie wiecej), jak i kosztuje jezdzenie na wystawy (nie tylko noclegi, koszty podrozy, ale i oplaty za wystawe, wynajem klatki i te de. Rzeczywiscie - koszt wydania rodowodu jest dosc niski. Ale uwzgledniajac wszystkie koszty plus koszty utrzymania kociat i nietaniej opieki wet. nad kotka i kocietami - robi sie naprawde niemalo.

      dalej - to, ze ktos wydaje rodowody, nie znaczy, ze nie jest[[ tzw producentem kotow - widzialam juz hodowcow bioracych koty do tzw przerobienia, a w razie, gdy kot nie daje tak pieknych dzieci albo juz zgodnie z przepisami hodowlanymi powinien przejsc na emeryture, jak sie oczekuje - kastruje sie zwierzaki i oddaje sie dalej, nie patrzac na koszty psychologiczne ponoszone przez te zwierzaki.

      Oczywiscie w haslach, ze rasowy=rodowodowy jest masa autopromocji i obawy, zeby zysk hodowcow nie pomniejszyl sie. Bo niekoniecznie hodowca wydajacy rodowody bedzie patrzec na koty przez pryzmat zywego zwierzaka. Czesto patrzy sie poprzez szkielko tzw materialu genetycznego. Dobrego, zlego. Do przerobienia. Duzo wiec w tym, imho, manipulacji.

      Acha - te kocieta, jesli kupujesz z hodowli, w ktorej moga Ci rzeczywiscie wydac rodowod, to najprawdopodobniej owoc wpadki. Czyli albo kotka zaszla w ciaze wczesniej niz przewiduja to przepisy zwiazkowe (hodowca nie wylapal, ze kotka ma ruje i kot ja pokryl), albo tez hodowca przespal termin zgoszenia miotu/krycia kotki wlasnym reproduktorem/inny termin do zwiazku. Bo wydawanie rodowodow to tez masa papierologii.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka