b00g13
24.03.04, 03:01
bardzo proszę aby mi nie wmawiano, że jest mnie więcej niż ja sam.
te argumenty wykorzystuje moja prawica, co już biblijnie nie wie co u lewicy.
dziś jedna ręka mieszła kawę, druga chwyciła nóż i ciach ją po palcach, że
niby tamtej się dziś kawa nie należy bo ostatnią to ona do ust doniosła. usta
korzystając z okazji skoczyły na stronę i szepcząc do lewego ucha prawe miały
w głębokim poważaniu. nos wachał sie wobec protestów lewej i prawej dziurki, w
końcu poszedł z nimi na układ i razem węszyły spisek, co oczywiście odbiło się
na mnie, bo musiałem przymknąć na nie oko (prawe) gdy wyniuchały nierząd na
rzęsach. najlepiej wyszedłem na nogach, bo te przygniecione masą nierozwarznej
niepodzielności nie ruszyły się ani na krok (choć tutaj podejrzewam jakąś
niecną umowę pod kroku przewodnictwem). wyobraźcie sobie co się działo z
palcami gdy się zwiedziały o tym, że ktoś o ich samodzielności decyzje wydawał
(pozdrawiam palec wskazujący jako że wobec oporu pozostałych dziewięciu
udzielił mi poważnych wskazówek). włosy musiałem zgolić a i tak broda
zarządała autonomii i ruszyła na wojnę z wąsami (z niezadowoleniem przyjęte
przez zęby, które okazały się świetnym terenem do walk podbródkowo czy
podnosowo wyzwoleńczych). nie wiem i nie chcę wiedzieć co wymyśliły nerki a
płuca dziś jak na wyścigi papierosy spalają... nie żeby mi to przeszkadzało,
ale jęki migdałków przyprawiają mnie o ból jąder (nie chcecie wiedzieć co one
knuły i jak chciały pozbawić się natrętnego jednowładztwa). Wobec tego, że
półkula lewa chce spać a prawa oglądać kreskówki kładę się z okiem szeroko
zamkniętym mróżąc drugie radośnie.
proszę pamiętać: pogłoski o wielości mnie są nieco przesadzone