dziad_borowy
14.11.02, 14:59
Byla godzina 15.00. Pociag wlokl sie niemilosiernie. Lokomotywa sapala dajac
z siebie wszystko. Sapali tez senni pasazerowie leniwie rozgladajac sie
dookola i glowkujac gdziez ten pociag wlasciwie jedzie i po kiego grzyba do
niego wsiedli. Jeden tylko znal cel swej podrozy. Znal ale innym nie
powiedzial. Bo tajemniczosc to bylo jego drugie imie. A na pierwsze mial
dziad_borowy z dziada pradziada. Siedzial sobie na gornej polce, wcisniety w
ogromne toboly wspolpasazerow i majtajac malymi nozkami pogwizdywal radosnie.
Jechal juz trzy dni ale nie zrazony tym im dluzej jechal tym bardziej majtal
nozkami swemi. Gdy wygwizdal juz caly repertuar Stonesow uznal ze cel podrozy
jest juz bliski. Zeskoczyl z gracja z poleczki i poczal sie przeciskac do
wyjscia sciskajac w reku swoj jedyny bagaz - tobolek wreczony mu przez
mame_borowa przed wyjciem. Ow tajemniczy tobolek zawieral dwie ulubione
rzeczy dziada: 13 oscypkow i pare trzewikow niedzielnych. Tak, dziad kochal
jesc oscypki o wschodzie slonca a w niedzielny piekny dzien paradowac chwacko
przed co piekniejszymi panienkami w nowych, lsniacych, skrzypiacych jeszcze
trzewikach. Gdy zdolal sie juz przecisnac przez tlum niezadowolonej z takiego
obrotu sprawy gawiedzi przycisniety do drzwi popatrzyl w brudne okno i
powiedzial z pewnoscia w glosie "ech do diaska, to juz blisko". I wlasnie w
tym momencie pociag wtoczyl sie na malutka stacje z wielce obiecujacym
napisem "REZERWAT UTOPIA /n. SZPROTAWĄ". Dziad borowy nawet nie czekal az
pociag zatrzyma sie zupelnie, pozegnal wszystkich salwa gromkiego smiechu i
wyskoczyl na peron......
z dziadoborowymi pozdrowieniami
majtajacy nozkami dziad borowy
trwa ladowanie sygnaturki
....odmowa zaladowania, gdyz regulamin Rezerwatu tego zabrania....