diabollo
29.11.11, 07:43
Katolicy i śmierć
Tomasz Piątek
Proszę Państwa, katoliccy liderzy kłócą się o śmierć. Ja wiem, ja wiem, poprzednie zdanie brzmi obiecująco. Czyżby nagle katolicy zainteresowali się tym, co wieczne? Czyżby nagle przestali interesować się doczesną przepychanką o władzę i pieniądze? Czyżby rozbudziły się w nich zainteresowania duchowe? Może wreszcie przestraszyli się Boga?
Niestety, nie. Katolicy nie interesują się własną śmiercią (może uważają, że ten problem ich nie dotyczy). Katolicy kłócą się o to, czy mają prawo zadawać śmierć innym. Całą tę gotycko-nekrofilską imprezę rozkręcił Zbigniew Ziobro, który na spotkaniu w Biłgoraju powiedział, że jest zwolennikiem kary śmierci. Zapewne dla Barbary Blidy, chciałoby się powiedzieć. Biłgorajskiej deklaracji Ziobro nie musiał składać: i tak już nikt nie miał na jego temat żadnych złudzeń.
Przeciwko Ziobrze wystąpił Kazimierz Nycz, kardynał, który powiedział, że cały tak zwany Kościół katolicki, włącznie ze swoim błogosławionym superidolem Janem Pawłem II, stoi na stanowisku, że człowiek nie może odbierać czegoś, czego nie może dać. Sędzia nie może dać oskarżonemu życia, więc nie może mu też go odebrać. To argumentacja cokolwiek niebezpieczna, albowiem w Polsce jest co najmniej kilka milionów ojców przekonanych, że dali swoim dzieciom życie. Teraz dojdą do wniosku, że skoro dali, to mogą odebrać – tym bardziej, że według Rzecznika Praw Dziecka i Komitetu Ochrony Praw Dziecka, spory procent polskich rodziców uważa, iż dzieci są ich własnością, taką jak meble. Ale niech tam, weźmy wypowiedź Nycza za dobrą monetę. Przecież przez większą część swej historii Kościół katolicki skazywał swoich przeciwników na śmierć, na przykład przez spalenie na stosie. Jak to miło, że zmienił zdanie.
Ale wychodzi na to, że wcale nie zmienił, albowiem w radiu Zet inny katolik, wiceprzewodniczący PiS-u Mariusz Kamiński, powiedział, że kardynał Nycz wyraża wyłącznie własne poglądy, natomiast katechizm Kościoła katolickiego dopuszcza karę śmierci jako formę samoobrony. Bardzo to osobliwa samoobrona. Sześciu dwumetrowych, uzbrojonych strażników więziennych broni się przed jednym skutym człowiekiem. I to tak muszą się bronić, że nie mają innego wyjścia, jak tylko zawlec go na szubienicę. Oto, co PiS-owcy rozumieją przez samoobronę. Jakoś mi to pasuje do ogólnej postawy tej partii.
Przy okazji Kamiński zaczął się ślicznie plątać, ponieważ porównał ludzki zarodek do skazanego przestępcy. „Chcielibyśmy, aby nie było konieczności stosowania kary śmierci, tak jak nie chcielibyśmy konieczności wyrażania zgody na aborcję w przypadkach poczęcia w wyniku gwałtu. Natomiast żyjemy tu i teraz i uważamy, że […] powinna być możliwość stosowania kary śmierci“. Czyżby Kamiński uważał, że te dwa przypadki mogą być ze sobą porównywane? W jaki sposób? Czy aborcja w rozumieniu Kamińskiego jest karą śmierci dla zarodka, który jest karany za to, że powstał w wyniku gwałtu? Czyżby Kamiński uważał, że takie zarodki są winne? Skażone „nieczystym pochodzeniem“? Piękny przykład ekwilibrystyki umysłowej, na którą skazany jest ktoś, kto uznaje zarodki za ludzi i porównuje aborcję z karą śmierci.
Ale najlepsze w tym wszystkim jest to, że cała ta dyskusja to tylko Halloween (z miesięcznym opóźnieniem – ale w tym nic dziwnego: do PiS-owców i ziobrowców wszystko później dociera). To tylko mroczny karnawał, w którym epatuje się publiczność wizją szubienicy, szafotu i krwi ściekającej z pieńka. Gotycko-nekrofilska impreza, której celem jest zabawienie tych Polaków, których kara śmierci wciąż rajcuje i podnieca. Pewnie to ci sami, którzy uważają dzieci za swoją własność. „Takie jest oczekiwanie społeczne“ – powiedział Kamiński.
Z całej tej zabawy nie wynika nic, poza chwilową przebieranką w czerwone katowskie kaptury. Polska jako członek Rady Europy kary śmierci wprowadzić nie może. I Ziobro z Kamińskim dobrze o tym wiedzą. Jedyne, co mogą zrobić, to halloweenowa masturbacja swoich zwolenników wizją krwawej śmierci. Jedyne, co mogą, to sobie pogadać.
www.krytykapolityczna.pl/TomaszPiatek/Katolicyismierc/menuid-215.html