Gość: Wypowiedź Eksperta IP: *.dynamic.chello.pl 09.12.14, 01:20 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Luka Re: Navratilova oszalała. IP: *.dynamic.chello.pl 10.12.14, 19:37 Eee tam, Ona nawet nie przypuszcza, jaką partyzantkę się tam uprawia. Jak się zorientuje, coś tam skoryguje i biegusiem z tego towarzystwa się wymiksuje. Bo nie sądzę, by dłużej wytrzymała, niż to co musi, bo już podpisała. A ekscytacja kompletnie rozbrajająca, coś jakby żółw dopadł zająca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wypowiedź Eksperta Re: Navratilova oszalała. IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.14, 01:37 no cóż, uczciwie przyznajmy że zawsze to była słaba tenisistka, która tylko dzięki nielegalnemu dopingowi osiągnęła w tenisie to co osiągnęła. ilość testosteronu wykrytego w jej wnętrznościach, spowodował, nie pozbawione racji - co sobie powiedzmy - wątpliwości czy aby na prawdę jest kobietą. co prawda gdyby była prawdziwym mężczyzną, nawet nie przeszła by jej przez głowę współpraca z Radwańską, ale jak wiemy prawdziwą kobietą to też nie była. stąd też i może takie a nie inne, dewiacyjne upodobania. od zawsze było wiadomo że z Radwańską nie będzie współpracował nikt normalny. Odpowiedz Link Zgłoś
polski_francuz ABC sukcesu 11.12.14, 09:00 Na sukces w tenisie skladaja sie zgrubsza: 1/3 techniki, 1/3 sprawnosci fizycznej i 1/3 sily mentalnej. Pomoc Nawratilowej bedzie w tym ostatnim segmencie. Agnieszka miala juz raz szanse, zeby wygrac wielkiego szlema ale przegrala z Serena (wygrala 1 seta o ile pamietam). i bys sie to wratilo moze Nawratilowa pomoze. Nawratilowa ma sile mentalna. Wystarczajaco by publicznie przyznac, ze jest lesbijka a przede wszystkim, zeby wygrac wiele wielkich szlemow. I mimo, ze jej przeciwniczki nie walily pilek jak kule ckm-ow jak to dzisiaj w modzie i jej odwaga przy siatce wystarczyla, mimo to psychicznie Martina jest silna. No to sciskam kciuki za wielki szlem w 2015. I gratuluje decyzji: cos trzeba bylo zrobic i decyzja by zatrudnic Martine jest ambitnym krokiem. PF Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Od duetu do tercetu egzotycznego IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.14, 17:59 Słaba to Ona nie była i nie jest. Na tak karkołomny krok, też trzeba niemałej odwagi, może i desperacji, pod warunkiem, że ma się świadomość, w co się wdeptuje. Ten boysband to dwóch chłoptasiów obsługujących jedną, nawet utalentowaną i bogatą panienkę, próżną, zadufaną, nie grzeszącą też nadmiernym kontaktem z rzeczywistością. Cytuję, „moje kreacje, na korcie i poza nim, należały do ścisłej czołówki. Mój sztab trenerski należy do najprzystojniejszych w tourze”. Ciekawe, co autorka miała na myśli, ciotowatą czarną kieckę w białe groszki, czy te motylki w żałobie, no i który przystojniejszy, brodaty, z gołym kolankiem pod brodą, czy ten z grzywką ciętą pod donicę na głowie. Rzazem z szefową tworzą orkiestrę podwórkową, na dwa instrumenty dmuchane i jeden dęty, a teraz zestaw się powiększy. Bo jak się towarzystwo zgrało do końca i zostało z nosem przy ścianie, zaczęło się główkowanie i szukanie mądrego, co pomoże zagrać marsza triumfalnego. Jak się szuka, to i wśród mądrych, czasem uda znaleźć się, jak nie głupiego, to przynajmniej naiwnego. Bo znaleziona super trenerka z całą pewnością nie jest głupia, co najwyżej naiwna, wiedziona wiarą, nadzieją i miłością. Wiarą że może i można, nadzieją, że się uda, wiara co prawda czyni cuda, ale może nie aż takie, a nadzieja wiadomo, czyją matką jest. Jest jeszcze miłość, oczywiście do tenisa, która daje wiarę, podsyca nadzieje, że z wielkim mistrzem boysband nie zmarnieje. Co ważniejsze, sztab trenerski, na urodzie nie straci, będzie jeszcze przystojniejszy. Jest super, zupełnie jak u Mrożka, jest orkiestra, jest zabawa, będzie bal i wielka sprawa. Tylko zgadnąć jest niełatwo, kto ostatni zgasi światło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j. A może... IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.14, 07:51 Gość portalu: Luka napisał(a): [potoki żółci] Słuchaj, a może operacja pęcherzyka żółciowego by ci pomogła? Żal mi cię chłopie; widać, że się męczysz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: I doprawdy IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.14, 11:52 I doprawdy daję słowo Mam ekipę wyjątkową Z którą cel do nieba sięga Mój konsultant to potęga Moi chłopcy to uroda cała I ja jestem doskonała Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Gdzie Rzym, a gdzie Krym IP: *.dynamic.chello.pl 13.12.14, 15:50 Ta Martina to ikona tenisa, niezwykle wyrazista i silna osobowość, tytan pracy i profesjonalistka w każdym calu. Nawet do głowy jej nie przyjdzie, że zawodniczka lokująca się w pierwszej dziesiątce, może mieć tak frywolne podejście do zawodu i tak mierne, nieprofesjonalne otoczenie. W zderzeniu czołowym z taką amatorszczyzną, prędzej niż później zorientuje się, że zadanie, którego się podjęła jest niewykonalne, a jej osoba, pasuje tam jak kwiatek do kożucha. W takim towarzystwie nie ma miejsca dla profesjonalisty i trzeba być kamikadze, żeby się świadomie na jakąkolwiek formę współpracy w takim układzie się zdecydować. To są dwa kompletnie różne światy, kursujące na skrajnie różnych orbitach poznawczych, intelektualnych, behawioralnych i moralnych, na dodatek w przeciwnych kierunkach. Podczepianie się pańci pod rzekomo wspólne poglądy na pracę, tenis i życie, które w jej ocenie stanowią gwarancję udanej współpracy, to złudzenie krewetki, że jest wielorybem. Jak zwykle klepie banały, nie mając bladego pojęcia o czym mówi, że zacytuję „Mamy podobny pogląd na pracę, tenis i życie, więc jestem pewna, że to przełoży się na naszą udaną współpracę". Nie wiadomo, śmiać się, czy płakać, to właśnie jest ten kontakt z rzeczywistością, o którym wyżej. Najbardziej podoba mi się "podobny pogląd na życie”, jeśli to miała by być prawda, to dopiero byłoby odkrycie. Podobnie jak urągająca rzeczywistości identyfikacja pańci z wzorcem tytanicznego charakteru, zaangażowania i poświęcenia dla tenisa, a samo porównanie wręcz obraźliwe i poniżające dla wielkiej mistrzyni, która z pustego nie naleje i z miernoty mistrza nie uczyni. Odpowiedz Link Zgłoś
polski_francuz Polska zazdrosc 13.12.14, 16:00 "zawodniczka lokująca się w pierwszej dziesiątce, może mieć tak frywolne podejście do zawodu i tak mierne, nieprofesjonalne otoczenie. W zderzeniu czołowym z taką amatorszczyzną, prędzej niż później zorientuje się, że zadanie, którego się podjęła jest niewykonalne, a jej osoba, pasuje tam jak kwiatek do kożucha" Agnieszka poprosila Martina ta powiedziala tak. Mamy w 2015 cztery wielkie szlemy to zobaczymy co da ta wspolpraca. O czym i po co ty tworzysz te wszystkie epistoly? I w koncu. Nie lubie i nie szanuje Jerzyka. Zreszta jego kariera sie juz nie rozwija wlasnie z braku odpowiedniej psychiki do gry w tenisa. Agnieszka trzyma sie pierwszej dziesiatki od kilku lat. I jest, z pewnoscia, bardzo profesjonalna. Czyz to nie jest szansa dla polskiego tenisa, ze ma taka zawodniczke? Podkreslam, dla polskiego tenisa. Bo Tata Agnieszki wybral Polske i wlasnie w Polsce jej kariera sie toczy. Czytajac Ciebie to sadze, ze Tata Karoliny mial chyba duzo racji wybierajac Danie. Tam Karolinie takich watkow, jak ten Twoj, nikt nie tworzy. PF Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Francuzom bliżej Krymu, niż Rzymu IP: *.dynamic.chello.pl 13.12.14, 17:41 Sprecyzuj gdzie tu zazdrość i czego można by zazdrościć naszej tenisistce. Na pewno nie współpracy z Martiną /raczej współczuć/, nie pieniędzy, bo mam grubo ponad potrzeby, nie towarzystwa, bo mam lepsze, nie wykształcenia, bo mam wyższe, nie tytułów, bo takie mnie nie interesują, nie umiejętności tenisowych, bo nie uprawiam, a jej zupełnie mnie nie satysfakcjonują. Nie zazdroszczę też ubóstwa intelektu, urody, niskiego morale, wieśniackich kreacji, poglądów politycznych, głupawych wypowiedzi i wszystkich frustracji. Musu wobec sponsorów, stacji i wszystkich od których jej kasa zależy, całego blichtru którym się otacza i pasie i tego wszystkiego co musi znosić, jak się chce nosić. Więc czego można tu jeszcze zazdrościć i co ma do tego Karolina, czy Jerzyk. Polska się może cieszyć, szczycić, albo wstydzić, jak daje powody, a ja żyję w wolnym kraju wolnych ludzi i mam prawo do opinii, wypowiedzi, których czytania nie ma musu, ani obowiązku. Natomiast odpowiadać dobrze jest na temat i w związku. Odpowiedz Link Zgłoś
polski_francuz Byc pozytywnym 13.12.14, 17:58 Agnieszka jest taka czy inna ale rezultaty sa. I to glownie chodzi. Gdybys dawal pomysly co ma zrobic by wygrywac, to bym z tym podyskutowal. Ale chyba obydwoje (i jej coach Wiktorowski tez) wiemy, ze Agnieszka ma troche malo muskulow i ze wlasnie tu mozna by szukac poprawy by moc walic pilki jak z ckm-u. Ale ona chce po swojemu i bardzo dobrze. Piszesz o wolnosci slowa. Doceniam i ja te wolnosc i z niej korzystam. A ze padasz tej wolnosci ofiara, to juz tak jest ze czasem sie z wolnosci korzysta a czasem sie z jej powodu dostaje. Pozdro PF Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Byc pozytywnym IP: *.dynamic.chello.pl 13.12.14, 23:59 Nie podyskutujemy. Brodaty podyskutował i na pytanie dziennikarza w czym tak konkretnie ma pomóc naszej tenisistce Martina, odpowiedział, że ma pomóc wygrać szlema. Cytuję „Ma pomóc dojść tam gdzie sama była wiele razy, a Agnieszka jeszcze nie, czyli przede wszystkim po triumf w Wielkim Szlemie. Ma ogromne doświadczenie w przeżywaniu momentów, które dla Agnieszki są jeszcze nieosiągalne. Jak zachować się w półfinale szlema, jak zachować się przed finałem, co robić, żeby szybko ostudzić głowę. Co robić na korcie w decydujących momentach meczów. Liczymy na dużą dawkę doświadczenia, motywacji, ale też rady dotyczące taktyki, tego, jak dawkować różne strategie / ciekawe, kto je przygotuje /. Martina nie rozpisze może Agnieszce dodatkowych ćwiczeń na siłowni, ale już doradzić, jak skuteczniej przechodzić z obrony do ataku, będzie na pewno umiała”. Koniec cytata. Martina pewnie będzie umiała, ale dlaczego nie umie trener, dlaczego przez cały okres pracy z zawodniczką, która za jego coachingu była już w półfinale szlema, nie podszkolił się do tej pory na tyle, żeby poznać odpowiedzi na te pytania, a osoba która powinna być najbardziej zainteresowana, czyli pańcia widać też tego nie wyegzekwowała. To jest kropla w morzu amatorszczyzny, w której pławi się wzajemnej adoracji towarzystwo, a jak pod stopami robi się gorąco, Gwiazda ma być remedium na wszystko. Pewnie z okazji rocznicy stanu wojennego i haseł marszu Kaczyńskiego, upatrzyłeś sobie we mnie ofiarę wolności słowa. Kaczym wzorem, to i z beneficjenta można zrobić męczennika. Ale nie martw się, cieszę się życiem, słowem raczę wedle woli i obficie, przy tym miewam się i bawię się doskonale, jeszcze dobrze się powodzi i ukrzyżowanie mi nie grozi. Trzeba być pozytywnym ! Odpowiedz Link Zgłoś
polski_francuz FJN 14.12.14, 09:42 Rozmawiamy troche "rownolegle" bo ja co innego rozumiem z Twoich wpisow i podobnie jest z Toba. Co mnie razi? Agnieszka jest, jaka jest. Ale sport i sportowcy w szczegolnosci jednocza spoleczenstwo. A w szczegolnosci to polskie jest "od zawsze" podzielone. I ten podzial wzmacniali m.in. zaborcy by latwiej nami rzadzic. I ostatnim akordem tego podzialu byl ten durny wczorajszy marsz. I w tym sensie uwazam, ze warto popierac Agnieszke w jej staraniach o wielkiego szlema. Jej sukcesy, podobnie jak sukcesy Lewandowskiego w niemieckiej lidze jakos jednocza ludzi. I podobnie jak Wiktorowski widze mentalna pomoc Martiny jako mozliwa droge na szczyt tenisa. A ze znasz tenis, dobrze sie bawisz i cieszysz sie zycie, to moge tylko powiedziec, ze to bardzo dobrze i oby tak dalej. PF Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Frontu Jedności Narodu nie będzie IP: *.dynamic.chello.pl 14.12.14, 16:41 Wszystko się zgadza, tylko my kursujemy na zupełnie różnych orbitach poznawczych i intelektualnych, mamy różną wiedzę, różne sposoby myślenia, różne systemy wartości i punkty odniesienia. Nie wszyscy jednakowo i nie wszyscy tak jak Ty, pojmują patriotyzm, co nie znaczy, że jak ktoś pojmuje inaczej, to nie jest patriotą. Mamy też różne sposoby wyrażania swoich myśli. Z wrodzonego lenistwa używam dużo skrótów myślowych i metafor, które mam świadomość, że nie dla wszystkich będą zrozumiałe, ale zapewniam Cię, że dla bardzo wielu, a głównie gości są czytelne i nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Sądzę, że podobnie duże różnice o których było wyżej dzielą wielką Mistrzynię i naszą zawodniczkę, dlatego jestem sceptyczny, co do sensu i zamierzonych efektów takiej współpracy. Ty porównujesz naszą tenisistkę do Lewandowskiego, wielkiej klasy sportowca i człowieka, a ja uważam, że to porównanie jest dla niego obraźliwe. Ty widzisz możliwość mentalnej pomocy Martiny dla pańci, a ja widzę całą masę różnych innych braków, w tym wynikających również z braku profesjonalizmu jej otoczenia. Ta zawodniczka w całej dotychczasowej karierze nie miała profesjonalnego trenera, ani nikogo kto potrafiłby chociażby ułożyć sensowny kalendarz startów, ustawić prawidłowy fh, zadbać o należyte przygotowanie fizyczne i sto tysięcy innych ważnych rzeczy. Nie potrafiła też zadbać o to sama, z racji różnego typu ograniczeń, również mentalnych, niewłaściwych priorytetów, wyborów i wielu innych kwestii o których nawet nie chce mi się pisać. Tylko widzisz, ja piszę na tym forum, ale dla różnych osób, w tym zainteresowanych moim sposobem widzenia, który nie idzie w parze ze sposobem myślenia tłumu i głównie dla gości, którzy nigdy nie byli, nie są i nie będą uczestnikami tego forum, ale zaglądają tu, żeby poznać co sądzę na dany temat, chociaż nie wszyscy muszą się ze mną zgadzać. I oto chodzi, żeby na wolnym forum, była również możliwość poznania opinii tych, co niekoniecznie myślą po naszej myśli i jak nam się podoba, chociaż miejscami może nam się nawet bardzo nie podobać. Na tym forum wbrew nazwie forum dyskusyjne, merytorycznych dyskusji jest co kot napłakał. Są trzy osoby, których sposób myślenia stanowi tzw. kontrapunkt dla myślenia tłumu, to jest ekspert, Maciej i ja, ale nasze kontrapunkty są też z zupełnie różnych planet, które czasem się zbliżają do siebie, ale nigdy się nie zejdą. Bo świat składa się z różnych planet, każda świeci innym, ale nie każda własnym światłem, a też nie wszystkich interesuje światło odbite. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wypowiedź Eksperta Re: Frontu Jedności Narodu nie będzie IP: *.dynamic.chello.pl 15.12.14, 14:31 Luka, ale Ekspert piszemy zawsze z wielkiej litery. od swoich interlokutorów oczekuję minimum przyzwoitości i kultury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Szlachectwo zobowiązuje IP: *.dynamic.chello.pl 15.12.14, 16:06 Jak z dużej, to w cudzysłowie. Ekspert z dużej zna ortografię, wie, że zdania zaczynamy dużą, a kończymy kropką i nie strzela z pistoletu do ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wypowiedź Eksperta Re: Szlachectwo zobowiązuje IP: *.dynamic.chello.pl 19.12.14, 01:42 nie masz w niczym racji. z dużej piszemy do ludzi o dużym Autorytecie Moralnym, a nie masz wątpliwości że do takiej osoby się zwracasz. ortografia nie ma nic do eksperckości, ani fachowości. a nie strzela się do ludzi, a nie do urzędników. każdy agent i człowiek współpracujący z agenturą rządową, obojętne jakiego kraju, powinien dostać kulkę. politycy pochodzą ze służb specjalnych, zobacz kto jest prezydentem Rosji czy prezydentem USA. ludzie z FSB, czy CIA. tacy ludzie, to nie są w ogóle ludzie. to są agenci tajnych organizacji, którzy ukrywają zbrodnie jakie na ludziach robią. zasługują tylko na kulkę, nic więcej. więc jeśli politycy zasługują na kulkę, bo są agentami, a urzędnicy są na ogół politykami, bądź też wykonują bez sprzeciwu ich wolę, zamiast woli narodu, to wszystkich przedstawicieli tajnych organizacji żyjących naszym kosztem, powinniśmy poczęstować naszą kulką. ludzie którzy są w tajnych organizacjach, nie są takimi ludźmi, jakimi się przedstawiają. czyli nie są ludźmi, czyli nie powinno ich być. jeśli ktoś wbrew mojej woli ustala prawo, i jeszcze mówi że jest to jakąś śmieszną demokracją, i mówi że może dzięki temu łupić moje pieniądze, mój majątek, albo ograniczać moją wolę, zasługuje na kulkę. ja mu pozwolenia na to nie dałem. ogólnie na kulkę zasługuje każdy, kto naciera na moją własność, i próbuje przemocą ograniczyć moją wolność, zgodnie z duchem amerykańskim. jeśli ktoś inicjuje przemoc kulka jest dla niego metodą wychowawczą. przejrzystą, i skuteczną. nie mówię żeby atakować urzędników, którzy nie ściągają siłą podatków, nie stosują prawa przeze mnie nie uchwalonego, nie zabraniają mi pisać co mi się podoba, nie aresztują, nie przechowują tajemnic państwowych, nie rozdają koncesji i pozwoleń, nie dokonują przeszukań i rekwirowań, nie dysponują pieniędzmi mi zabranymi. państwo urzędników w demokracji innej niż bezwzględnie bezpośrednia, to organizacja przestępcza. inaczej zalegalizowana mafia. metody działania mafii są bardzo różne. tak jak tajnych organizacji, na ogół te ważniejsze ukrywają swoją ukrytą strukturę, reklamują zupełnie nieadekwatną do realnych celów działalność którą zasłaniają swoją prawdziwą twarz. posługują się ogromną kampanią dezinformacyjną. oficjalne cele stoją najczęściej w sprzeczności z tymi realnymi. często wykorzystują prawo do legalizacji swoich działań, jak i oficjalne struktury organizacji pozarządowych, prywatnych, biznesowych, i w końcu państwowych. bez względu jednak na to jaka jest mafia, walczymy z nią jak z każdym najeźdźcą na nas i nasz teren za pomocą pistoletu, bądź innej broni która ma odpowiednią siłę rażenia. o ile mafia prywatna działa z nami na tym samym mniej więcej poziomie, wobec niej możemy jeszcze użyć bardziej humanitarnych metod, czasem nawet jakiś eksces wybaczyć. jednak jeśli politycy i urzędnicy chronieni tajemnicą państwową, i biorący swój początek z tajnych organizacji, służb specjalnych, z okupacji tworzą tak zwane legalne prawo, zbrojna walka przeciwko takim okupantom, jest podwójnie uzasadniona moralnie. jeśli mafia prywatna kogoś mi zastrzeli, i coś tam ukradnie, ja mogę też ich zastrzelić i coś tam sobie odzyskać. i jesteśmy kwita, nikt naszych porachunków nie reguluje. jeśli jednak ktoś uznaje że może sobie coś tam mi wziąć i np wsadzić mnie za coś tam, bo sobie jego zwierzchnik coś tam ustalił, co mu podsunęły jakieś tam służby z których pochodził albo pochodził jego kolejny przełożony, i mi robi z tego prawo, to ja za każde niemartwe prawo które zostało mi siłą narzucone mam prawo za tą próbę legalizacji wystrzelać nawet cały magazynek. to tak samo jak by ktoś na Twoim rancho przyjechał i powiedział że teraz tu będzie tak i tak i masz mu płacić za to i owo a on w zamian za to zrobi Ci ochronę przed innym najeźdźcą a nawet Ci wypłaci kiedyś emeryturę i dom starców zbuduje, i nawet drogę Ci przez to rancho przeprowadzi. prywatnego jegomościa który nie chce opuścić Twojego terenu możesz zastrzelić bo zachowuje się agresywnie. jednak tu przychodzi inny jegomość, i on mówi że to tak ma być a w ogóle to ma być prawem takim obligatoryjnym totalnym nie do zmiany bo on tu sobie pyknie granicę, i tu ma być tak a tak, a jak coś to możesz wybrać innego jegomościa którego on wskaże w wyborach i który zrobi Ci 2 drogi, albo park narodowy zbuduje na Twoim rancho, a nawet może obniży haracz o 10%. tylko jakaś dupa nie wlepiła przecież by mu kulki, i podwójnie moralnej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wypowiedź Eksperta Re: FJN IP: *.dynamic.chello.pl 14.12.14, 16:59 oczywiście że rozmawiając z kibolami Radwańskiej, zawsze piszemy równolegle, czyli ja piszę ad rem, a kibole ad personam. przytaczana tu na uzasadnienie obrony Radwańskiej przed krytyką (bo tak należy nazwać sedno postępowania kiboli Radwańskiej w polemice z prawdziwymi znawcami tematu jakim jest tenis) postawa, to jakiś ułudny rodzaj "atmosfery" która z sportem, a tym bardziej konkretnym sportem nie ma nic wspólnego, natomiast ma coś wspólnego z jakimś mitem narodowym, dumą narodową?, jednością narodową, sukcesami narodowymi itp. nie da się merytorycznie rozmawiać z kimś kto jest kibolem Radwańskiej, czy np kibolem Ferrera, czy Hewitta, czy Djokovica, jeśli jemu w ogóle nie chodzi o tenis, o jakość tenisa, o dyskusję o składowych tenisa, o poziom tenisa, ale jemu chodzi o to żeby nasi odnosili sukcesy, i żeby tych którzy odnoszą sukcesy nie krytykować. nawet nie można tego nazwać dyskusją równoległą, ile dyskusją entropijną. to znaczy tak jak Wszechświat ciągle się rozszerza i dąży do rozerwania wszelkich łączących go wiązań, tak rozmówcy będący kibolami idą w przeciwnym kierunku niż ci którzy są krytykami, czyli inaczej znawcami dyscypliny jaką jest tenis. jedni posługują się analizą, i merytoryczną krytyką, i oceniają sposoby dochodzenia do sukcesów, a także miarę tych sukcesów, również są w stanie powiedzieć co jest negatywnym zjawiskiem w tenisie, a co nawet może służyć tym sukcesom. drudzy tylko czekają na sukcesy, a jak one już są domagają się bezkrytycyzmu, wobec tych którzy te sukcesy osiągają. są to dwie totalnie antagonistyczne postawy, gdzie nie ma miejsca na sensowną polemikę. jedni wychodzą z założenia że cel uświęca każde środki. inni najpierw dobierają środki pod kątem oceny, a potem kwalifikują na jej podstawie tenisistów, oraz tym surowiej oceniają rozgrywki, im wyżej udaje się zabrnąć tym którzy na niższy level tenisa są w stanie się wspiąć. trochę trudno jest oceniać sentymentalistów którzy może mają jakąś nostalgię za "ojczyzną" i o obiektywizm nie są w stanie się pokusić, traktuję ich jak jednostkę kliniczną. jednak takiego nacjonalizmu sportowego nie mogę tolerować we własnym kraju. to że on czasami występuje też u innych nacji, w niczym nie usprawiedliwia występowania go pod polską szerokością i wysokością geograficzną. tenisista ma być najlepszy. jeśli jest najlepszy, a jego skala gry w tenisa, nie odzwierciedla tego w wynikach to jest to mniej okej, bardziej okej, ale jest to jego sprawa. natomiast jeśli tenisista nie jest najlepszy, ale wyniki wskazują na co innego, to należy takiego tenisistę wygwizdać w każdej możliwej postaci. żaden normalny Australijczyk nie akceptował Hewitta, na nr.1, żaden normalny Francuz nie akceptuje Simona jako "najlepszego" (a był taki czas w rankingu) czy jednego z najlepszych Francuzów, i żaden Brytyjczyk nie akceptuje antyangielskiego w stylu gry Murraya jako 4, czy jak tam w męskim tenisie. to że media i inne korporacje mają w lansowaniu swojego sportowca swój interes, bo dzięki niemu się żywią, to nie ma nic wspólnego z tym, że bezstronny czy też trzeźwy na umyśle krytyk, czy krytyczny obserwator dyscypliny jaką jest tenis, ma ulegać odpowiednio dawkowanej propagandzie sukcesu. to samo zjawisko mamy w przypadku dominujących sił politycznych. to że jakieś siły mają przychylność mediów, które boją się innych sił które mogłyby zastąpić obecny układ (a media nie są "niczyje" tylko reprezentują opinię tego układu), nie oznacza że mamy być ślepi na to jakie "prawa" i procedury rządzą naszym krajem. żyjesz we Francji? dowiedz się więc jak tam organizuje się wybory, i porównaj to z polskim kodeksem wyborczym. w każdym kraju UE jest coś czego w Polsce nie ma. można oddać głos który jest ważny ale jest "na nie". nie ma w tym momencie nieważnych głosów świadomie oddanych przeciwko propozycji wyborczej. w Polsce tak nie ma. głos odrzucenia oferty wyborczej jest głosem nieważnym, ale nie wiadomo z jakiego powodu jest on nieważny bo nawet nie segreguje się tych kart i nie liczy, czy są puste, czy są z 2, czy 5 krzyżykami, czy są całkowicie przekreślone, czy krzyżyk został nierówno postawiony (co też jest kolejnym absurdem unieważniania głosu). jak nie, to jest coś takiego jak "partia nie", na którą głosują wszyscy którzy nie popierają żadnej z innych opcji. wybory są przejrzyste, bo głosy są liczone jawnie. w Polsce PKW ustaliła że nie wolno nagrywać procesu liczenia głosów. w Polsce nie ma przezroczystych urn. nie ma kamer w komisjach. odsetek nieważnych głosów rośnie z każdymi wyborami, pomijając tysiące innych białoruskich standardów z liczeniem głosów w kupkach - każdy członek komisji oddzielnie, z długopisem w ręku, podpisywaniu protokołów in blanco, podmienianiem głosów po sporządzeniu protokołów, oraz zmienianiem ich liczby po dodaniu do bazy itp itd. wszystko to dzieje się od 25 lat tak zwanej wolnej demokracji, którą agent Bolek wywalczył z zasłużonymi patriotami polskimi którzy zakładali firmy wypompowującymi kasę z budżetu pod postacią spółek skarbu państwa z agentami komunistycznych służb (cała ta hołota na czele z założycielami PO, Czempińskim, Brochwiczem, i Olechowskim) najchętniej w przemyśle paliwowym. można oczywiście nigdy nie wychodzić i nie protestować przeciwko tak super funkcjonującemu państwu i procesowi wyborczemu, żeby nie wzniecać niepokojów społecznych. można mówić że wszystko jest super, bo jedność jest ważniejsza od krytyki systemu, a to komu ta jedność służy jest przecież nieważne. to że Kaczyński demonstruje w sprawach w których miał przez 25 lat swój udział, to jest niezła operetka. to że każdy normalny obywatel powinien stać z pistoletem wymierzonym w swoich przedstawicieli i strzelać do nich celnie, to jest prawdziwy patriotyzm, którego celem jest walka przeciwko konserwacji patologicznego systemu. nie wiem jak trzeba mieć naiwny umysł, żeby uwierzyć w kilka podstawionych symboli 'sukcesu' i bezkrytycznie domagać się jedności, w promowaniu dobrego imienia na ich temat. nie ma być jednakowo, ma być tak jak ktoś uważa że by było najlepiej. chociaż każdy jest inny, na ogół większość jest w stanie prawidłowo nazwać patologie, i wskazać to co jest lepsze, o ile nie kieruje się jakimiś mrzonkami, i absurdalnymi uprzedzeniami. jedność to bym widział, ale jako 99% społeczeństwa z pozwoleniami na broń z której strzelają do urzędników nie wykonujących woli tej większości. jedność sama w sobie nie jest żadną wartością, bo tak jak w przypadku tenisa, ważne za czym albo przeciwko czemu ona jest. jedność w rocznicę stanu wojennego to najwyżej może być podczas rzucania kamieniami w domki Jaruzela, Kiszczaka i sądów sądzących w tych sprawach, a nie w udawaniu że wybory w Polsce są przeprowadzane bez żadnej możliwości ich rozliczenia i kontroli. sukcesy Radwańskiej w szlemie są takim żartem z tenisa, jak sukcesy Hewitta tylko że jeszcze większym. tak jak sukcesy polskiej 25letniej demokracji. ktoś za dużo naoglądał się kampanii "dobre bo polskie". a że polskie społeczeństwo zawsze było podzielone, to bardzo dobrze. nie chcę żyć w jednym systemie, czy społeczeństwie z komunistami, czy konserwatystami, czy innymi fundamentalistami. chcę mieć w Polsce standardy minimum szwajcarskie, i samemu sobie wybrać 'kanton' w którym będziemy robili sobie takie prawo, jakie MI się podoba. w Szwajcarii jakoś ludzie nie narzekają na wybory, fałszerstwa, i że to za dużo ich kosztuje. i mam nadzieję że w tym nazwijmy to województwie nie będziemy mieli Radwańskiej, a jak się taka pojawi, to szybko wyemigruje tam gdzie będą ją bardziej chcieli, jeśli swojego tenisa nie zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
polski_francuz Fundamentals 14.12.14, 18:17 Zyje we Francji, w rzeczy samej, ale jak pewnie u wielu innych polskich emigrantow nie potrafie sie pozbyc polskiej "duszy". Co pewnie wynika ze szkol, wychowania i polskiej historii. To nie jest taka narodowosc, ktora mozna zmienic, albo wykorzenic z glowy. Przynajmniej u mnie. Co do tenisa, to jest sport, ktory uprawiam od 27 lat zgrubsza, jak mialem juz kolejna operacje lekotki i lekarz mi powiedzial by sobie jakis lagodniejszy sport wybral bo koszykowka jest zbyt agresywna jak dla dla mnie. A ze bylo to w Berlinie, a ja jestem zdyscyplinowany, to sie wzielem za tenis. Kontynuowalem to przez 2 lata w Australli gdzie bralem lekcje bo mi sie tam materialnie niezle powodzilo. A ze jak cos robie, to robie na calego to tenis jakos wkroczyl w moje zycie by sie stac jednym z trzech najwazniejszych jego elementow (obok pracy i rodziny). Po tym przydlugim wstepie powtorze co juz tutaj kilkakrotnie pisalem. Tenis jest zywy i dynamiczny i nie ma jednej metody wygrywania. Na ogol kopiuje sie tych, ktorzy wygrywaja i dla wielu to jest slomiany ogien, ktory sie wypali szybko jesli przyjdzie ktos nowy. Tenis silowy wyrosl w latach 80-tych na bazie ambicji Lendla, ktory nie mial "inteligencji gry" McEnroe a byl tez ambitna chlopaka i chcial wygrywac. I zaczal wygrywac i stad sie te pilki jak kule ckm-ow wziely. Agnieszka gra jak Brad Gilbert. Przebija na druga strone az przeciwniczka popelni blad. i szuka slabosci przeciwniczki by w te slabosc grac. Nie ma zadnego powodu by z tym stylem nie zdobyc wielkiego szlema. Wystarczy sie skoncentrowac, robic swoje i miec szanse. Tego jej zatem zycze i pozdrowiam opoki tego forum. PF Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Fundamentals 15.12.14, 04:59 > Agnieszka gra jak Brad Gilbert. Przebija na druga strone az przeciwniczka popel > ni blad. i szuka slabosci przeciwniczki by w te slabosc grac. Nie ma zadnego po > wodu by z tym stylem nie zdobyc wielkiego szlema. Wystarczy sie skoncentrowac, > robic swoje i miec szanse. ----------- Porownanie z Gilbertem jest bez sensu,bo Brad to kawal chlopa i potrafil mocno uderzac. Ze nie wspomne o pokonaniu B.Beckera 2x a Becker potrafil przylozyc. www.youtube.com/watch?v=bwC_2kSVyRE Zobacz jak w 1987 tenis wygladal. Teraz sredniej klasy junior by rozbil ich wszystkich w 3-ch krotkich. Tak sie gra zmienila w 27 lat. Serena by ich obu wymiotla. Radwanska nie ma szans na szlema,bo wszystkie nowe,ktore wchodza do czolowki sa wyzsze i silniejsze. Halep jest niska ale jest bardzo dobra technicznie,niemal jak Henin,a Radwanska technike to zna tylko ze slyszenia. Juz Makarova szybciej wygra szlema niz Radwanska. Odpowiedz Link Zgłoś
polski_francuz Re: Fundamentals 15.12.14, 07:43 Brad ma 185 cm i 79 kg. Wzrost i waga raczej normalne. A co do silnych uderzen to jakos ich nie widze. Np. w tym gemie przeciwko Connorsowi w 1987 roku. Same klasyczne uderzenia. A ze tenis sie zmienil? Toz pisalem o tym. Znow z krzykiem i wrzaskiem wywalasz otwarte drzwi. PF Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Fundamentals 28.01.15, 21:49 maksimum napisał: > Juz Makarova szybciej wygra szlema niz Radwanska. Pozwole sobie zacytowac Klasyka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: O duszy, duchu i zabijaniu. IP: *.dynamic.chello.pl 16.12.14, 14:35 Polska dusza jest czuła i wrażliwa, serce mężne i odważne, a naród dumny i waleczny, tak Polacy zapisali się w oczach świata. Z perspektywy zwykłego Polaka, patrząc tu i teraz, niewiele z tego zostało, chyba najwięcej dumy. Cieszą więc takie oazy, również spoza kraju, gdzie duma wielka została, odwaga nie staniała, są autentyczni w swoich przekonaniach, mają odwagę je wyartykułować i mają morze wiary, tak jak polski francuz. Dlatego, jeśli nawet za bardzo nie podyskutujemy, da się rozmawiać, bo rozmawia się z oryginałem, a nie jakąś marną kopią przekładu. Z takich też powodów można rozmawiać z naszym ekspertem, a nie można z kibolami i ekspert to świetnie wypunktował. O tym, że pańcia nie ma muskułów wiedzą wszyscy, ale też wszyscy widzą i wiedzą, że nie trzeba mieć wielkich muskułów, wystarczy mieć prawidłową technikę, jak Henin, Na Li, Halep, Bouchard, Garcia, czy wiele innych, żeby aspirować do wygrania szlema, tylko tego, najpierw musiałby ktoś nauczyć. Skoro tego nie nauczył nikt i już pewnie nie nauczy, bo konsultant nie od tego jest, a trener się nie zmieni, wszystko wskazuje na to, że będzie bez zmian. Dalej będzie czekanie na błędy, szczęśliwy układ drabinki, wejście na plecach, fuks i cud, który oczywiście się może zdarzyć, na który czekają wierni i wierzący, a najbardziej ci, którzy nawet nie pamiętają siedmiu przykazań. Nie odmawiając nikomu prawa do modlitwy, warto uszanować prawa realistów, którzy bardziej sceptycznie postrzegają rzeczywistość. Fajnie się idzie z tłumem, macha biało – czerwoną flagą i skanduje hasła, które ktoś rzucił, a których nawet się nie rozumie. Dużo trudniej jest mieć swoje własne zdanie, stanąć w poprzek tłumu i powiedzieć, to jest czarne, a nie białe. Na to trzeba charakteru, woli i odwagi, bo łatwo jest powtarzać za kimś, mówić tylko to, co inni chcieliby usłyszeć, albo milczeć. Z tłumem zawsze raźniej, tylko tłum ściąga zawsze na dół. Prawda tłumu jest podobna jak prawda ekranu, a prawda ekranu nie istnieje, bo ekran jest sterowany, manipulowany i wykorzystywany dla różnych celów, również marketingowych, finansowych, politycznych i innych, a najmniej dla celów czysto sportowych. Ilu mamy komentatorów stricte profesjonalnych, kompetentnych wiedzą, warsztatem i kwalifikacjami dziennikarskimi do komentowania meczy tenisowych. Wielce zasłużony Nestor traci mowę w sytuacji, gdy polska tenisistka grając w półfinale Wimbledonu wali rakietą na środek kortu, po czym zdobywa się na zdanie „widzicie państwo, co tu się dzieje”. My widzimy, ale Pan jest od tego, żeby to skomentować. W podobnych przypadkach wszystkich innych tenisistów, to pan ma odwagę, nawet wysłać do psychiatry. W tym akurat przypadku traci Pan najpierw mowę, a w sekwencji kolejnych zdarzeń pamiętnego podania ręki z odwróconą głową i nie podania ręki sędziemu, traci Pan również wzrok. To samo nazwisko, tylko pokolenie niżej. Obsługując finał męski Wimbledonu, Junior informuje na wstępie, że Federer posiada osiem tytułów tego turnieju. Nie trzeba być wielkim fanem, ani mieć się za wielkiego miłośnika Federera, żeby wiedzieć, że posiada siedem tytułów Wimbledonu, a o ósmy będzie właśnie walczył w tym finale, bo wszystkie media jakie żywe, wszystkie stacje i dzienniki trąbią o tym na okrągło. Ale jak się nie ma słuchu, to lepiej nie fałszować śpiewając w trakcie komentowania, że „wszystko się może zdarzyć”, nawet jak prawdą jest że w tym kraju i na tym świecie, może się zdarzyć wszystko. Pan Junior ma w uchu słuchawkę i stały kontakt z osobą, która czuwa, monitoruje, podpowiada i która powinna takiego gniota zauważyć, niezwłocznie zaawizować sprostowanie, a pan Tomaszewski wykonać i przeprosić. Ale gdzie tam, słowo przepraszam za błąd, to nie są standardy w wielu stacjach. Słyszałem to tylko w wykonaniu Karola Stopy, który wie, że człowiek i komentator ma prawo do błędu, ale też wie, że ma obowiązek swój błąd naprawić, chce go naprawić i naprawia. Jest taki piękny, ważny, może najważniejszy element sportu, duch sportu. Ten bywa równie często ograbiany, przez marnych zawodników, komentatorów, organizatorów, realizatorów i wielu innych niekompetentnych ludzi zawiadujących ważnymi dziedzinami sportu, którzy wciskają się tam, dla sobie tylko wiadomych celów. Jeśli sport indywidualny taki jak tenis, chce się ograbić z czasu, ekran ograbia z prawdy, a ludzie z ducha sportu, to widz dostaje tylko marną atrapę, namiastkę widowiska, tandetę na miarę kultury ulicy w nazewnictwie eksperta, a ta wciska się drzwiami i oknami telewizorów, monitorów do naszego życia. Wielu niewybrednym to pasuje, bo dla nich liczą się tylko wyniki i nie ważne, co się gra i jak się wygrywa, można nawet z kalekami, walkowerami, nie musi wygrywać najlepszy, byle swój, byle nasz, byle wygrał dużo i byle jak. Bo żyjemy w czasach, kiedy byle jakość jest czasu znakiem i przy pomocy tłumu, chce zawładnąć światem. Odpór tej dominacji starają się dać ludzie wyznający inne wartości, dla których życie i świat ma sens, jeśli pojęcia mają właściwe znaczenie i służą człowiekowi. Dla których są wartości ważniejsze od pieniędzy, nie mieć, ale być, ważny jest człowiek, sens, duch, uczciwość, słowo ma słowo znaczyć i można liczyć na sprawiedliwość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Navratilova oszalała. IP: *.dynamic.chello.pl 28.01.15, 20:52 Nie tylko Martinie, która z pewnością nie czmychnęła jak szczur podziemnymi korytarzami po meczu pańci z Venus, bo to ani możliwe, ani w Jej stylu. Ikona t, przywykła do gratulacji i serdeczności okazywanej Jej przez inne Legendy i wiele życzliwych Jej osób obecnych na meczu, które witała z uśmiechem niecałe dwie godziny wcześniej, a teraz trzeba się było zdobyć na uśmiech, w sytuacji bardzo nie do śmiechu, żeby nie wprawiać w zakłopotanie w końcu dobrze życzące Jej osoby. Wszyscy byli zakłopotani i mieli ogromny dyskomfort, bo cóż można powiedzieć w tak niezręcznej sytuacji. Po cichu pewnie współczuli, ale wypadało bardziej taktownie znaleźć się i też zdobyć się na jakiś uśmiech, który wcale nie przychodzi łatwo, jeśli nie może być radosny i szczery. Kiepsko się też się miała, cała rzesza bliższych i dalszych znajomych Martiny, nieobecnych na meczu, a którym wypadało się odezwać, zadzwonić, wysłać SMS –a, tylko co napisać i jakich słów użyć, by nie urazić. Pozostawało jedynie pocieszenie, ale niełatwo przychodzi, jak się samemu nie bardzo wierzy. Do tego pańcia stwierdziła na konferencji dla mediów, że nie grała źle, tylko jej ocena jest diametralnie różna od oceny Nawratilowej, a dopiero co nasza najlepsza tenisistka twierdziła, że mają podobny pogląd na życie, pracę i tenis. Życie boleśnie weryfikuje już inaugurację tej współpracy, a to dopiero początek Golgoty, na jaką w dobrej wierze zapuściła się Martina, nieświadoma pułapki sprokurowanej cynicznie przez boysband i w interesie obu stron leży, by ta współpraca się jak najszybciej, nie ważne pod jakim pretekstem, czy w jakiej formule się zakończyła Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Tylko współczuć IP: *.dynamic.chello.pl 28.01.15, 21:17 Taki miał być tytuł wątku powyżej i tylko z takim tytułem należy łączyć treść, która nie wyczerpuje w całości tematu, tylko awizuje poboczne nitki dużo szerszego kontekstu tego zagadnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Co przewidziałem, ciałem się stało IP: *.dynamic.chello.pl 24.04.15, 21:59 Od samego początku wiadomo było, że ta „współpraca” zakończy się prędzej niż później i tylko w jeden oczywisty sposób, czyli spasuje Martina jak tylko zorientuje się z jak prymitywną i oporną materią ma do czynienia. Nie ważne, jaki powód, czy pretekst będzie podany w oficjalnej wersji, dla Ikony tenisa ważne, by najprędzej jak to możliwe, od tego śmierdzącego układu się odseparować. Szatański pomysł boy`s bandu”, bo z całą pewnością nie pańci, zrodzony w intencji ratowania własnych tyłków, był ponad wszelką wątpliwość skazany na porażkę i tylko cud nad cuda mógłby coś zmienić. Gdyby istniał chociaż cień szansy na powodzenie tego zmyślnego planu, pewnie bym się w ogóle w temacie nie wychylał, ale w tym szczególnym przypadku trudno było odmówić sobie tak oczywistej przyjemności. Jako, że w cuda trudno wierzyć, jeszcze mniej w to, ze pańcia potrafi skorzystać z koncepcji gry, której nawet nie jest w stanie do końca pojąć, miałem sporo dobrej zabawy czytając jej tyle optymistyczne, co kuriozalne w treści wypowiedzi, nie wspominając już o triumfalizmie kiboli i autentycznych wielkich nadziejach całej reszty w miarę normalnych kibiców. Trzeźwo myślących, czy mających jako taki chociaż kontakt z rzeczywistością można było na palcach policzyć i nie ma co się dziwić, bo takie jest postrzeganie ludzi i rzeczy w naszej przyziemnej rzeczywistości zresztą od lat. Plan chłoptasiów był niesłychanie zmyślny, bo w każdym przypadku pracował na ich korzyść, natomiast niepowodzenie uderza wyłącznie w pańcię i będzie miało swoje konsekwencje, czego nikt do tej pory nie raczył zauważyć. Bo jeżeli osoba tak kompetentna i wyważona jak Martina nie jest w stanie z tą zawodniczką nic zdziałać, to nie sądzę by znalazł się kolejny odważny i gotowy na zawodowe samobójstwo. Tym sposobem nasza pańcia ma swój sztab trenerski „najprzystojniejszy w tourze” pewnie na dożywocie zagwarantowany i dokładnie o to chłoptasiom chodziło. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Co przewidziałem, ciałem się stało 25.04.15, 05:04 Gość portalu: Luka napisał(a): > Od samego początku wiadomo było, że ta „współpraca” zakończy się p > rędzej niż później i tylko w jeden oczywisty sposób, czyli spasuje Martina jak > tylko zorientuje się z jak prymitywną i oporną materią ma do czynienia. Nie pisz tak o panci radwanskiej bo Jedrek ci bure zrobi. Dla Polakow z Polski i zmywaka zach europejskiego Radwanska jest idolka do nasladowania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j. Re: Co przewidziałem, ciałem się stało IP: *.dynamic.chello.pl 25.04.15, 05:18 Gość portalu: Luka napisał(a): > [...] jeżeli osoba tak kompetentna i wyważona jak Martina nie jest w stanie z tą zawodniczką nic zdziałać [...] Jako trenerka Martina nie jest osobą kompetentną. Ona przecież nikogo wcześniej w życiu nie trenowała! Spróbowała z Agą i poniosła porażkę. Ja tej porażki oczekiwałem od początku. Kryzys Agnieszki wygląda na głęboki a trudny i zmierzyć się z nim może jedynie trener doświadczony, a nie surowa trenersko Była Gwiazda - do tego pracująca z zawodniczką "po godzinach", w czasie wolnym od zatrudnień w telewizji. Dobrze, że Martina zdecydowała się przerwać ten eksperyment. Nie dlatego, że "z tą zawodniczką nie da się nic zdziałać" - to jest hejterska bzdura - tylko dlatego, że Aga nie będzie już traciła czasu na beznadziejne, karmiące się pozorami racjonalności przedsięwzięcie. Teraz powinna poszukać wreszcie trenera z prawdziwego zdarzenia. Niestety - najbardziej narzucające się kandydatury, Carlos Rodriguez i Sam Sumyk, którzy niedawno przez jakiś czas byli do wzięcia - nie są już wolni. Ale może znajdzie się ktoś mniej znany, a równie dobry jak ci dwaj... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Co przewidziałem, ciałem się stało IP: *.dynamic.chello.pl 25.04.15, 10:24 Martina nie została zatrudniona jako trenerka, tylko jako konsultant i jako konsultant jest osobą jak najbardziej kompetentną, przy założeniu, że ma do czynienia z profesjonalnym teamem. Jak pisałem wyżej, decydując się na wejście do tego żałosnego układu nie miała rozeznania, bo i nie mogła mieć, jak ten układ faktycznie funkcjonuje. Nawet przez myśl Jej nie przeszło, ze niewiele poza domniemaniem ma wspólnego z profesjonalizmem. Dwa razy Ojciec pańci miał rację. Pierwszy raz kiedy powiedział, że córki bardziej interesują torebki i paznokcie niż tenis i kiedy po swoim odejściu twierdził, że Aga powinna zatrudnić profesjonalnego trenera. W innym, dużo wcześniejszym czasie, być może profesjonalny trener z tą zawodniczką mógłby zdziałać dużo więcej, niż Tatuś, czy brodaty, ale teraz jest nowy czas, inne realia, inny poziom gry, do którego pańcia nigdy nie była przysposobiona, chociaż mogła być i powinna była, jeśli większe wyczyny się marzyły. Przesłanek do zakończenia zabawy amatorskiego teatru z autentycznym artystą było kilka, chociaż każda jedna wystarczająco przemawiała za rychłym opuszczeniem kurtyny tego niesmacznego widowiska. Tylko ślepi, albo bardzo zaślepieni mogli mieć złudzenie, że profesjonalista klasy Martiny Nawratilowej odnajdzie się w tym podstępnie sprokurowanym układzie, jakimś cudem pokona jałową przestrzeń braku intelektualnego porozumienia i elementarnego profesjonalizmu, zasili pozytywną energią ścieżkę motywacji, na której nigdy nie zagościł duch sportu, ani żadne inne wartości, ścieżkę przez lata skutecznie wypraną do cna z ducha sportu. Sto razy na różnych wątkach i przy różnych okolicznościach pisałem, że sam talent, nie oparty na fundamentach elementarnych wartości i profesjonalizmu, znaczy niewiele. Tatuś, ślepcy i wszyscy inni głodni sukcesu za wszelką cenę mogą się łudzić, że z mentalnością gó...jada można wygrać szlema. Taki cud się jeszcze nie zdarzył i pewnie nie zdarzy. Nawet jeśli wiara indywidualna i zbiorowa czyni cuda, to chyba nie aż takie. Na ten tytuł zasługują sportowcy z mentalnością czempiona i niech tak zostanie dla dobra tenisa i sportu. Odpowiedz Link Zgłoś
andy_lt Re: Co przewidziałem, ciałem się stało 25.04.15, 14:20 Gość portalu: Luka napisał(a): > Martina nie została zatrudniona jako trenerka, tylko jako konsultant i jako kon > sultant jest osobą jak najbardziej kompetentną Nigdy nie wypowiadałem się na temat tej współpracy i podchodziłem do niej ostrożnie,a nawet sceptycznie. Kompetencja konsultacji P.Nawratilowej z Agnieszką Radwańską dotyczyła chyba wysokości jej apanaży,które okazały się niewspółmierne do tego co mogła zaoferować. Jestem bardzo ciekawy,czy to koniec przygody trenerskiej(konsultacyjnej) P.Martiny i czy znajdzie ona jeszcze takiego "jelenia" Dobrze,że to się skończyło - lepiej wcześniej niż później. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ekspert Re: Co przewidziałem, ciałem się stało IP: *.dynamic.chello.pl 25.04.15, 22:02 Brguera, Lendl, Gaudio, Hewitt czempionem. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Trzeba miec technike by grac dlugo w tenisa 25.04.15, 17:50 Gość portalu: j. napisał(a): > Jako trenerka Martina nie jest osobą kompetentną. Niestety to ty nie jestes kompetentny. pl.wikipedia.org/wiki/Kompetencja Kompetencja to jest wiedza teoretyczna i umiejetnosc praktyczna i Martina ma tego wiecej niz ktokolwiek inny. Ty niestety tenis znasz z telewizji i to jest twoj najwiekszy problem. > Ona przecież nikogo wcześniej w życiu nie trenowała! Bo ma inna prace,lepiej platna. > Spróbowała z Agą i poniosła porażkę. To nie Navratilova poniosla porazke tylko Radwanska.To Radwanska nie umiala skorzystac z rad Navratilovej. > Ja tej porażki oczekiwałem od początku. Jeszcze raz ci przypomne,ze to jest porazka RADWANSKIEJ a nie Navratilovej. > Kryzys Agnieszki wygląda na głęboki a trudny i zmierzyć > się z nim może jedynie trener doświadczony, No wiec ja jestem doswiadczonym trenerem i tlumacze ci jak chlop krowie na granicy,ze z Radwanska nie da sie juz niczego nowego zrobic. Radwanska jest wykonczona fizycznie a nie jest w stanie nauczyc sie normalnej gry z uderzeniami z obrotem ciala. Uderzenie zaczyna sie od nog-identycznie jak w boksie.Jak nie zaczniesz wyprowadzac uderzenia z nog,to sie nigdy nie nauczysz dobrze grac w tenisa i Radwanska nigdy sie tego nie nauczyla. O dziwo glupi Wozniacki zatrudnil dobrych trenerow i Karola zaczyna grac na wysokim swiatowym poziomie w Stuttgarcie.Ma mocne uderzenia z obu stron oparte wlasnie o dobra prace nog. > Dobrze, że Martina zdecydowała się przerwać ten eksperyment. Nie dlatego, że "z > tą zawodniczką nie da się nic zdziałać" - to jest hejterska bzdura - Niestety taka jest prawda.Z Radwanska nie da sie juz nic zrobic,bo ona NIE MA sily na zmiany. Karola jest troche mlodsza i ma niespozyta energie i z nia mozna sporo zdzialac jesli zatrudni sie dobrych trenerow a nie tego losera Wozniackiego,ktory pojecia nie ma o tenisie. Jak Wozniacki wychodzil na kort i te swoje glupoty pierd..... do coreczki miedzy gemami to mnie sie rzygac chialo. > tylko dla > tego, że Aga nie będzie już traciła czasu na beznadziejne, karmiące się pozoram > i racjonalności przedsięwzięcie. Teraz powinna poszukać wreszcie trenera z praw > dziwego zdarzenia. Niestety - najbardziej narzucające się kandydatury, Carlos R > odriguez i Sam Sumyk, którzy niedawno przez jakiś czas byli do wzięcia - nie są > już wolni. Ale może znajdzie się ktoś mniej znany, a równie dobry jak ci dwaj. Zaden trener jej nie pomoze,bo zbyt duzo trzeba by zmienic a ona na to nie ma sily. Radwanska poza talentem nic nie ma a szczegolnie techniki. Korty sa coraz wolniejsze by kibice mogli sie emocjonowac dlugimi wymianami a Radwanska NIE MA uderzenia konczacego i nie bedzie miala bomusialaby sie calkiem inaczej ustawiac do uderzen pilki i robic wieksze obroty ciala przy uderzeniach a nie tylko nadstawiac rakietke jak teraz to robi. Popatrz na Federera,ktory jest raczej chudy i sredniego wzrostu przy swoich przeciwnikach i obejrzyj jego uderzenia w zwolnionym tempie a pozniej porownaj to z uderzeniami Radwanskiej. Federer ma 34 lata i jest #2 a Isia ma 26 lat jest #9 i spada w rankingu jak kamien. TRZEBA MIEC TECHNIKE BY GRAC DLUGO W TENISA A RADWANSKA JEJ NIE MA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ekspert Re: Trzeba miec technike by grac dlugo w tenisa IP: *.dynamic.chello.pl 25.04.15, 22:07 "Uderzenie zaczyna sie od nog-identycznie jak w boksie.Jak nie zaczniesz wyprowadzac uderzenia z nog,to sie nigdy nie nauczysz dobrze grac w tenisa i Radwanska nigdy sie tego nie nauczyla." jeśli jesteś trenerem to na pewno nie tenisa. nauka tenisa to nauka odbijania piłki ręką a nie nogą. żadne uderzenia nie wychodzą z nóg, tylko generowane są przez części należące do przedniej kończyny. Fognini gra bez nóg a jest lepszy od Nadala na mączce. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Trzeba miec technike by grac dlugo w tenisa 26.04.15, 00:39 Gość portalu: Ekspert napisał(a): > "Uderzenie zaczyna sie od nog-identycznie jak w boksie.Jak nie zaczniesz wyprow > adzac uderzenia z nog,to sie nigdy nie nauczysz dobrze grac w tenisa i Radwansk > a nigdy sie tego nie nauczyla." > > jeśli jesteś trenerem to na pewno nie tenisa. > > nauka tenisa to nauka odbijania piłki ręką a nie nogą. żadne uderzenia nie wych > odzą z nóg, tylko generowane są przez części należące do przedniej kończyny. O jakiej przedniej konczynie mowisz??????? Tak gra mistrzyni Serena: www.youtube.com/watch?v=XaXK8J4GUBY 1-najpierw stawiasz noge ta sama z ktorej strony bedziesz gral.Jak forehand -to prawa. 2-odpychasz sie z nogi 3-oderzasz reka 4-skret ciala przy oderzeniou pilki A tak gra Radwanska: www.youtube.com/watch?v=nclsSBMTzYo 1-przykuc i przykurcz 2-noga nigdy nie pracuje 3-pacniecie rakieta 4-lekki skret ciala. I ludziska sie dziwuja dlaczego nie ma sily uderzenia. > Fognini gra bez nóg a jest lepszy od Nadala na mączce. www.youtube.com/watch?v=Zp4YITrhQ7Y Fognini gra forehand z prawej nogi i backhand z prawej nogi.No ale on nie jest #1 i nie bedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j Re: Trzeba miec technike by grac dlugo w tenisa IP: *.dynamic.chello.pl 26.04.15, 03:23 Gość portalu: Ekspert napisał(a): jeśli jesteś trenerem to na pewno nie tenisa. nauka tenisa to nauka odbijania piłki ręką a nie nogą. żadne uderzenia nie wychodzą z nóg, tylko generowane są przez części należące do przedniej kończyny. Maciej-maksimum na to: O jakiej przedniej konczynie mowisz??????? No to sobie eksperci pogadali.... Macieju - nie ma znaczenia, którą przednią kończynę Ekspert miał na uwadze. Obie są jednokopytne! :) Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Trzeba miec technike by grac dlugo w tenisa 26.04.15, 19:46 Gość portalu: j napisał(a): > Maciej-maksimum na to: O jakiej przedniej konczynie mowisz??????? > > No to sobie eksperci pogadali.... Macieju - nie ma znaczenia, którą prz > ednią kończynę Ekspert miał na uwadze. Obie są jednokopytne! :) On caly czas pierdzi o uderzaniu tylko reka jak to robi Radwanska,bo Fognini uzywa nog i to bardzo sprytnie,bo po jego ustawieniu nog nie wiadomo w ktora strone zagra pilke. Klasyka tenisa to jest Serena u kobiet i Federer u mezczyzn i dlatego w wieku 34 lat jeszcze graja a Isia nie dociagnie do konca tego sezonu. Dobre uderzenia z obu stron generowane z nog. Jak ja ide na korty tenisowe i widze tych wypierdkow ,ktorzy graja tylko rekami jak Isia to odwracam sie i ide w druga strone.Owszem oni moga wygrac seta czy mecz ale kariery przed nimi nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j. Re: Trzeba miec technike by grac dlugo w tenisa IP: *.dynamic.chello.pl 26.04.15, 21:04 maksimum napisał: > Klasyka tenisa to jest Serena u kobiet i Federer u mezczyzn Wśród kobiet modelowym przykładem takiego sposobu wyprowadzania uderzenia, o jakim piszesz, była Henin, nie Serena. Justine Henin i Roger Federer to są personifikacje harmonii na tenisowym korcie. Serena przez większość swej kariery grała raczej surowo, dopiero na stare lata zrobiła się i technicznie dobra. Aga faktycznie za mało wykorzystuje pracę nóg i tułowia przy wyprowadzaniu uderzenia. Gdyby umiała to robić tak, jak Justyna, jej gra zyskałaby na dynamice bez potrzeby pakowania w mięśnie. Ciekawe, czy byłaby jeszcze w stanie opanować tę sztukę? Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: Trzeba miec technike by grac dlugo w tenisa 27.04.15, 01:01 Gość portalu: j. napisał(a): > Ciekawe, czy byłaby jeszcze w stanie opanować tę sztukę? Niestety dla Radwanskiej juz jest za pozno,bo ona najnormalniej opada z sil. Zeby sie nauczyc czegos nowego trzeba duzo wiecej energii niz do grania dotychczasowa technika i dlatego wspolpraca z Navratilova nie miala sensu. Wozniacki ma niespozyta energie i ja mozna jeszcze sporo nauczyc tylko trzeba tatusia odsunac od podpowiadania jej,bo jej tatus w tenisie jest zwyklym cieniasem jakich jest setki tysiecy. Ojciec Radwanskiej tez jest cieniasem,bo nie nauczyl jej zadnej techniki.Po prostu dal jej rakiete do reki i z nia odbijal i tak jak gra sama sie nauczyla bez pomocy zadnego fachowca. Karola juz umie bardzo ladnie przejsc z defensywy do ofensywy jednym zagraniem,czego wczesniej nie umiala. Jak utrzyma tych trenerow i sparringpartnerow to rzeczywiscie moze marzyc o #1. Sparringpartner musi byc od niej o klase lepszy a nie jakis byly zawodnik z Polski bez osiagniec,ktory ledwo z nia wygrywal. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ekspert Re: Co przewidziałem, ciałem się stało IP: *.dynamic.chello.pl 25.04.15, 21:59 w jakim celu ktoś miałby ją trenować? sensem jest zmiana stylu gry i filozofii odbijania z beznadziejnej na przynajmniej mniej kompromitującą. przecież Radwańska nie chce stać się mniej beznadziejna. może jakiś Brad Gilbert by jej przypasował, odnalazła by się ze swoją taktyką byle jakiego przebijania i na błędy oczekiwania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ekspert Re: Co przewidziałem, ciałem się stało IP: *.dynamic.chello.pl 25.04.15, 21:53 jak Martina zobaczyła ofensywny tenis Radwańskiej przeciwko Giorgi w Katowicach to się przebudziła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Żółte, czerwone, czarne IP: *.dynamic.chello.pl 26.04.15, 23:51 Myślę, że Nawratilowa bardziej się przeraziła, niż obudziła. Bo żółte światło ostrzegawcze musiało zapalić się Martinie już w czasie meczu z Venus na AO. „Aga nie zrealizowała planu, który sobie założyłyśmy. Nie grała wolejów, jak to ćwiczyliśmy. Grała bardzo pasywny tenis i zbyt często na bekhend Williams. Nie uderzała tak mocno, jak na treningach. W skali od 1 do 10 daję jej 1. Nawet nie szukała ze mną kontaktu wzrokowego” , to słowa Martiny po meczu ze starszą z Sióstr Williams. Profesjonalna zawodniczka tym się różni od amatorki, że jest w stanie i potrafi zrealizować założenia przedmeczowe, albo przynajmniej się stara. Pańcia albo nie potrafiła, albo nie chciała, bo wolała po swojemu, innej możliwości nie ma. Szczerość oceny pomeczowej spotkała się z krytyką głównie Ojca i fanów, „sztab” postarał się to jakoś wytłumaczyć obu stronom i załagodzić, a Nawratilowa zdobyć się na większą wyrozumiałość, bo to przecież pierwsze koty za płoty. Scenariusze kolejnych porażek pokazały coś więcej. Pańcia jak obiecała, starała się jak umiała, ale nic z tego pozytywnego nie wynikało, bo to co umiała było o wiele za mało, na to co zamierzała. Czerwone światło musiało zapalać się już na turniejach w IW i Miami, do których pod jej okiem się przygotowywała. Ponieważ pańcię czekały turnieje w Katowicach i Fed Cup w Zielonej Górze, nie chciała przed występami w jej kraju podcinać skrzydeł, dała sobie na wstrzymanie, ciekawa też była jak pańcia poradzi sobie na mączce. Dlatego ogłoszenie decyzji o której już ćwierkały wróble postanowiła uzależnić od występu na nawierzchni ziemnej i po nędznym meczu z Errani publicznie ogłosiła koniec tej „współpracy”. Nie mając wpływu na jej grę, nie miała wyboru i to była bardzo dobra decyzja, zresztą dla obu stron. Ani pomysł współpracy, ani propozycja nie wyszły od Nawratilowej, tylko od Wiktorowskiego za zgodą pańci, do której przekonali ją obaj chłoptasie. W dobrej wierze, że może i potrafi pomóc radą i doświadczeniem niewątpliwie jakoś utalentowanej zawodniczce, zgodziła się na formę konsultacji w zakresie podanym do publicznej wiadomości i zaakceptowanym przez obie strony. Jak pisałem wyżej, nie była, bo i nie mogła być zorientowana w układzie i zasadach na jakich funkcjonuje ten cały „sztab” i w tejże wierze sądziła, że będzie miała do czynienia z profesjonalną zawodniczką i otoczeniem wdrożonym do profesjonalnego działania. W słowach i intencjach wszystko wyglądało pięknie, chcemy, rozumiemy się, mamy cel, który przy pomocy wiedzy i doświadczenia największej Ikony tenisa, jest szansa zrealizować. Skoro tak i tyle, to możemy spróbować, ale gwarancji i obietnic ze strony Nawratilowej nie było żadnych i strony to zaakceptowały. Z tej lekcji profity zebrał brodaty i szczyci się nimi publicznie „Dla mnie każdy tydzień z Martiną był na wagę złota. Widziałem z bliska, jak pracowała” . Nie tylko ogrzewał się w blasku jej towarzystwa, wyjątkowo skwapliwie zabiegał o pożytki, jakie ta „współpraca” może zapewnić jego nazwisku i osobie w przyszłości, która może ułożyć się różnie. Na ołtarzu szatańskiego pomysłu legła tylko jego podopieczna, teraz zdana całkowicie na brodatego, los szczęścia i pomysły Celta. Dobrze że w perspektywie czekają ich dwie podróże do Madrytu i Rzymu, więc może „profesjonalny” trener będzie miał okazję porozmawiać z nią o tenisie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j. Re: Żółte, czerwone, czarne IP: *.dynamic.chello.pl 27.04.15, 01:29 Gość portalu: Luka napisał(a): > Ani pomysł współpracy, ani propozycja nie wyszły od Nawratilowej, tylko od Wiktorowskiego za zgodą pańci, do której przekonali ją obaj chłoptasie. . Że nie wyszła od Martiny, to jasne - ale skąd wiesz, że autorem był akurat Wiktorowski, a nie np Aga? Czyżby następny, po Macieju, wszystkowiedzący na forum? > Jak pisałem wyżej, nie była, bo i nie mogła być zorientowana w układzie i zasadach na jakich funkcjonuje ten cały „sztab” Po raz n-ty publikujesz jakieś mętne aluzje do "zasad na jakich funkcjonuje" sztab Agnieszki, że jakoby karykatura profesjonalizmu. Kryje się za tym jakiś konkret, czy znów tylko nienasycona namiętność poniżania Radwańskiej i wszystkich z nią związanych? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Żółte, czerwone, czarne IP: *.dynamic.chello.pl 27.04.15, 12:44 Dobrą zasadą dla kierowców jest - jak nie widzę, to nie jadę, ja mam jeszcze jedną - jak nie wiem, to nie piszę, a jeżeli już piszę, to znaczy że wiem. Jeżeli nie mam pewności, to piszę w trybie przypuszczającym, lub stosując zwroty wskazujące na domniemanie. Profesjonalizm tego teamu – każdy może ocenić na podstawie faktów, opinii, zachowań i wypowiedzi osób których tyczy, oraz bezpośrednio zaangażowanych. Jak ktoś ma inne zdanie, czy inaczej ocenia, to niech ma odwagę je otwarcie wyłożyć, zamiast imputować innym domniemane insynuacje. „Profesjonaliści” o których mowa, ujawniają i wykładają swoje kompetencje cały czas, na okrągło i w świetle reflektorów, więc nie zamierzam niedowidzącym opisywać konia, który jaki jest, każdy widzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j. Re: Żółte, czerwone, czarne IP: *.dynamic.chello.pl 27.04.15, 19:31 Gość portalu: Luka napisał(a): > Profesjonalizm tego teamu – każdy może ocenić na podstawie faktów, opinii, zachowań i wypowiedzi osób których tyczy, oraz bezpośrednio zaangażowanych. Jak ktoś ma inne zdanie, czy inaczej ocenia, to niech ma odwagę je otwarcie wyłożyć, zamiast imputować innym domniemane insynuacje. Znów nie dostałem odpowiedzi. Jesteś królem pustosłowia. Ilekroć zwracam się do ciebie o konkretyzację mętnych i aluzyjnych wynurzeń, w jakie obfituje twoja publicystyka, w odpowiedzi zawsze dostaję wykręty, takie właśnie jak teraz. I ty masz czelność od innych domagać się odwagi wykładaniu swoich racji! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ekspert powiedział Re: Żółte, czerwone, czarne IP: *.dynamic.chello.pl 30.04.15, 14:37 taka korzyść z tego że teraz Navratilova ma wiedzę jak Radwańska jest niezdolna do lepszej gry w tenisa od tego żałosnego i kompromitującego ją poziomu który prezentuje odkąd trzyma rakietę w ręce, i teraz wszystkich o tym poinformuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Czas - to pieniądz IP: *.dynamic.chello.pl 01.05.15, 12:13 Nawratilowa jest osobą wielkiej klasy i na poziomie, przeciw byłej podopiecznej, nic ponad to, co konieczne, oczywiste i do czego jest zobligowana, nie będzie mówić. Zresztą nie musi, bo co istotne, to wiadomo i wystarczy, a nie kumatym, nie czytanym, ślepym i głuchym nawet Święty Boże nie pomoże. Miała być przy trzech szlemach, wystarczył jeden, by miała dosyć. Ważne, że szybko zorientowała się w sytuacji, podjęła męską decyzję i może spać spokojnie, bez poczucia traconego czasu i świadomości, że jej praca idzie w gwizdek. Może nadal cieszyć się życiem, a nie stresować, zastanawiać, co z tego o czym mówiła dotarło, co zrobi i wymyśli na korcie Isia, tłumaczyć dziennikarzom, że co innego było ćwiczone, planowane, uzgodnione i zmagać się z wieloma niezręcznościami do jakich nie przywykła. Jest teraz od tego daleko i ma z głowy towarzystwo, które pewnie przyprawiało ją nie tylko o bóle głowy. Zdarzają się typy z taką trefną, destrukcyjną energią, od których trzeba trzymać się jak najdalej, bo jak już przytulą, wcześniej, czy później, nawet nie umyślnie, czy świadomie, ale zniszczą. Taki typ, taka karma i nic się na to nie poradzi. Baby to jeszcze mają instynkt samozachowawczy i będą trzymać bezpieczną odległość, a chłopy, jak nie dorobione, łapią się na lep, będą wisieć, lizać, cieszyć się i myśleć, że jak boli, to rośnie, do czasu, póki okaleczeni nie wylądują na śmietniku. Tak to działa, bez litości i bez wyjątków. Jak JJ połasił się na wspólną reklamę, wiadomo było, że ma już przechlapane, nawet gdzieś o tym pisałem i więcej się nim nie zajmowałem. Siostra najbliżej i najgorzej na tym wychodzi, chociaż warunki i potencjał miała, natury gó...jada też nie prezentowała. Brodatego i tego drugiego też to czeka, to jest tylko kwestia czasu, a czas - to pieniądz, który każdy przelicza na swój sposób, Martina też, tylko zupełnie odmienny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ekspert powiedział Re: Czas - to pieniądz IP: *.dynamic.chello.pl 01.05.15, 13:28 'Ważne, że szybko zorientowała się w sytuacji, podjęła męską decyzję' o to akurat u niej nie trudno. Navratilova zajęła się Radwańską dlatego że nie wiedziała w ogóle jak ona gra. jak zobaczyła to się przeraziła, ale że umowa była, to tak jeszcze tam chwilę pobyła. teraz wszystkim opowie o swoich doświadczeniach z odbijania z Radwańską i naświetli sytuację innym znanym trenerom i komentatorom. Radwańska będzie zupełnie spalona w środowisku. będzie to ostateczny dowód że Radwańska nie gra inaczej bo nie potrafi a nie dlatego że ktoś pozwala jej na taką haniebną taktykę. no i Celt i Rumcajs też są skończeni Odpowiedz Link Zgłoś