Forum Sport Tenis
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Teraz trawa i Królewski Szlem

    IP: *.dynamic.chello.pl 14.06.15, 15:30
    RG 2015, a w szczególności finały, to już historia, która ciągle jeszcze pięknie w duszy gra.
    Czas trawy ruszył, towarzystwo już hula, albo się rozpędza do królewskiej batalii, a co gra w duszy faworytom trawiastego Szlema, szczególnie tym, którym czas szybciej niż innym ucieka. Teoretycznie, faktycznie i statystycznie, ogromny apetyt na ósmy tytuł ma cały czas Roger, ale będzie trudno i jak rywale nie pomogą, cudu nie będzie.
    Nowak szanse ma duże, ale jest jeszcze paru chętnych, w tym Rafa, który w tym roku Wimbledonu nie zamierza odpuszczać, a Jego nigdy nie należy skreślać, nawet jak forma, czy pozory mogłyby skłaniać. Jeśli zdecydował się grać w Stuttgarcie, to z całą pewnością nie dla któregoś kolejnego tytułu, Mercedesa, czy lichych punktów, tylko zamierza z trawą się mierzyć tym razem na poważnie. Poważnym i nawet chyba najpoważniejszym kandydatem do tytułu jest Szkot, Jego szanse upatruję bardzo wysoko, a w półfinałach, przynajmniej jedną niespodziankę.
    U pań też będzie bardzo ciekawie, bo głodne, nie tylko te młode, czy nieco młodsze jak Sloane, coraz liczniej są gotowe mierzyć się z Królową, a Serena z całą pewnością będzie mierzyć w oczkowy tytuł. Jak wypadną i jak daleko zajdą polskie nadzieje Paula i Magda, trudno przewidzieć. Może chociaż jedna z nich zajdzie nieco dalej niż można by się spodziewać i odniesie życiowy sukces, przynajmniej taką mam nadzieję. W stosunku do naszych panów nadziei nie można mieć zbyt wielkich, właściwie żadnych, chyba że w deblu coś się urodzi, a pomyśleć, że jeszcze tak niedawno było inaczej i było tak pięknie.
    Teraz pięknie być może dla tych co stawiają sobie wielkie cele, robią wszystko co w ich mocy, by je osiągnąć, pięknie dla tych, którym się chce i którym się marzy wielka sprawa. Takim warto kibicować, niech im się spełni piękny sen, reszcie starczy udział, zaliczona kasa, taka pospolita jawa.
    Obserwuj wątek
      • maksimum Re: Teraz trawa i Królewski Szlem 14.06.15, 15:40
        Nadal sie skonczyl tak samo jak Radwanska.
        • jan_stereo Re: Teraz trawa i Królewski Szlem 14.06.15, 18:17
          Radwanska sie nigdy nawet nie zaczela, jesli juz robisz takie porownania.
      • Gość: Luka Re: Teraz trawa i Królewski Szlem IP: *.dynamic.chello.pl 21.06.15, 12:00
        Turnieje przed WS na ogół bywają mało ciekawe, produkuje się bardziej na poważnie głównie drugi garnitur i są to tylko przystawki, niewiele, lub zgoła nic nie mówiące o daniu głównym. Nieco więcej mówią o samych aktorach, ich aspiracjach, sposobie przygotowań do szlema i kondycji ogólnej.
        Wiadomo, że różni zawodnicy, mają różne, wypraktykowane systemy przygotowań, różne potrzeby i sprawdzone metody. Odnosi się to oczywiście do najwyżej celujących, natomiast znakomita większość nastawia się na zbudowanie optymalnej formy, pozwalającej zbudować i zaprezentować w szlemie możliwie najlepszą grę. Grając tam nie kalkulują, nie stosują strategii oszczędnego gospodarowania energią, nie patrzą na boki i do przodu, skupiają się wyłącznie na tym meczu, który mają teraz zagrać. Jak trafią rywala z wysokiej półki, mają świadomość, że może to być ich ostatni mecz w turnieju, więc dają z siebie wszystko, niekiedy wznosząc się na wyżyny, o które sami siebie by nie podejrzewali. Ewentualne zwycięstwo buduje ich do kolejnego meczu, tak osiągają nadspodziewanie dobre rezultaty i bywają groźni dla najlepszych. Wierzę Wawrince, kiedy powiedział że wcale nie myślał o wygraniu szlema na mączce, bo to nie była jego bajka, ale się w niej odnalazł, zbudował i wygrał.
        W szlemie dużo trudniejsza bywa sytuacja dla pewniaków grających mecze z potencjalnie słabszymi graczami tzw. do zaliczenia, którzy grają o przeżycie, nie mają nic do stracenia, a wiele do zyskania. Na RG na pewno pewniakiem nie był Wawrinka, ani Safarowa, która dotarła do finału, teraz już firma, która będzie brana pod uwagę przez wszystkich.
        Chyba jedynym zawodnikiem, dla którego mecze do zaliczenia nie są żadnym problemem, nie mają większego znaczenia, jest Serb, w każdej fazie gotowy do zagrania na pełny gwizdek
        Na meczach do zaliczenia w przeszłości najczęściej przejeżdżał się Roger, przypadków lista długa. Rafa wszystkich rywali traktuje poważnie, w przeszłości słabszym niejednokrotnie dawał fory, szczególnie w sytuacjach, kiedy zależało mu na rozegraniu dłuższego meczu, albo ćwiczeniu na żywo obrony bp. Jeśli już przegrywał, to dlatego, że taki Rosol, Soda, czy Nick, byli w danym dniu wyraźnie lepsi.
        Andy z kolei musi być do szlema specjalnie i specyficznie pod każdym względem przygotowany, żeby mieć szanse na sukces, włożyć w przygotowanie dużo więcej pracy i czasu, niż najgroźniejsi rywale, no i wiele, nawet bardzo wiele zależy od trenera i reszty sztabu, podobnie jak w przypadku Serba.
        Roger i Rafa są / byli/ w stanie szlema wygrać wyłącznie na własny rachunek i to różni ich od całej reszty.
        • Gość: Luka Re: W oczekiwaniu na godzinę zero IP: *.dynamic.chello.pl 28.06.15, 17:19
          Można się przyjrzeć, co nasi ulubieńcy robią, jak się szykują, nastawiają, posłuchać co opowiadają. Zwykle ci, co dużo gadają, zapowiadają, dodatkową presję sobie nakładają, raczej świata nie zwojują i cudów nie dokonają.
          Najciekawiej jest tam, gdzie cisza, skupienie, odosobnienie, sprawy się planu trzymają i komfort psychiczny jest w cenie.
          Do wyjątków należą zawodnicy dysponujący wystarczającym rozeznaniem własnym, na to trzeba jednak autentycznej pasji i czasu, a życie poza kortem bywa bardziej ciekawe, pokus wiele i żyć też się chce. Generalnie większość bazuje i korzysta z rozpoznania trenera, sztabu, doradców, ale nie wszyscy. Bywa, że niektórym nie tylko się wydaje, ale są wręcz pewni, że trener, to kożuch do cudnego kwiatka, przyda się na złą pogodę, bo sami przecież wiedzą najlepiej co i jak grać, a trener ma za dużo głosu nie zabierać, tylko podpierać i popierać. Tacy na ogół nie potrzebują specjalnej taktyki, ustaleń, wskazówek, sami są sobie sterem, żeglarzem, okrętem, chcą grać swoje, często idą na żywioł i grają swoje nawet pięknie, spektakularnie, jak Tsonga, Monfils, Fognini, czy Almagro, ale oni szlema nigdy nie wygrają, mimo że talentem całą, również znakomitą większość przewyższają.
          Najbardziej szkoda nieprawdopodobnego talentu Gaela, ale On tak kocha tą grę, że bardziej chce grać, niż wygrywać i tej miłości nie da sobie odebrać za żadne skarby świata, żadne tytuły i żadne pieniądze.
          Natomiast takich autentycznie samowystarczalnych, zdolnych do czytania gry oczami spoza własnego tylko zasięgu widzenia, na palcach jednej ręki policzyć można,
          Poza Rafą i Rogerem, na pewno Simon ma niezłe oko, widzi i wie w temacie dużo, ale z racji skromnej postury, pożytek z tego ma też skromny. Znakomity użytek z tego co widziała i wiedziała, czyniła w swoim czasie Kim Clijsters, znacznie mniejszy Amelie, ale też potrafi wyczytać z kortu dużo więcej, niż wielu panów razem wziętych.
          Szkocina to wie, docenia, i w kwestii trenera zdania póki co nie zmienia.

          Jeszcze wypada zauważyć panie, Gwiazdy, Gwiazdki i Gwiazdunie, które pokazały na player party inną, niż znaną z kortu twarz i większość wypadła interesująco, kilka rewelacyjnie i zachwycająco.
          Niektóre pokazały się mniej korzystnie, najmarniej Sabina, w realu ładna, młoda dziewczyna, tu postarzona, jak własna ciotka sztucznie odmłodzona, Daniela też lekko starawa i wysuszona.
          Jelenę dziabnął ząb czasu, ostry wizaż i poza, niewiele pomoże, a Carla, jak to Carla, jaką mnie stworzyłeś, taką mnie masz Panie Boże.
          Laura zbyt nobliwie, Watson wcale nie urokliwie, Gabrysia, hiszpańskiej damencji klasyka, . jeszcze słodsza od Barbie Lucia, w której oku dziki demon zawsze pomyka.
          Naturalną urodą świeciła Nastka, Madison i Zarina, za dużo zmarszczek miała Elina, a bardzo interesująco i powabnie zaprezentowała się Karolina.
          Petra również subtelnością i naturalną urodą grzeszy, tyle że u niej wszystko za duże, co oko cieszy.
          Nie zawsze sprzyja uroda przerysowana, najbardziej urzeka naturalne piękno – Gienia, śliczna, apetyczna i z kostkami do schrupania.
          Panteon urody, jak zwykle odlotowo, oświeca własnym światłem boska Królowa, a klasykę słowiańskiej urody wieńczy piękna Masza Szarapowa.
          W tej galerii piękna, nadzwyczaj urodziwie i z ogniem, zaprezentowała się też Ajła, ale najbardziej czarująco uwodziła seksapilem, urodą i wdziękiem, Vika Azarenka.

      • Gość: Luka Re: W trawie piszczy ciekawie IP: *.dynamic.chello.pl 01.07.15, 09:03
        W pierwszej rundzie już było sporo ciekawych meczy, miejscami były nawet kłopoty z wyborem. Bywają takie mecze, w których żaden z graczy nie zasługuje na przegraną, ale ktoś musi. Tak na zawsze musiał pożegnać się z Wimbledonem Hewitt i ta pięciosetówka z Finem była godnym pożegnaniem. Na pewno nie na zawsze pożegnała się z londyńską widownią Riske, po fantastycznym i dramatycznym meczu z Lucią, której udało się wrócić z niebytu, ale to młoda Amerykanka zdobyła serca i sympatię widzów.
        Nie było nudów na licznych pięciosetówkach panów, natomiast był niesmak za sprawą dziadowskiej polityki antenowej Polsatu, który ma trzy kanały sportowe, a nigdy nie miał dobrego specjalisty od zarządzania.
        Bohaterką drugiego dnia była sympatyczna młodziutka Słowaczka Jana Cepelowa, nawet nie tylko dlatego, że pokonała Simonę Halep, ale JAK ONA GRAŁA ! Halep nigdy nie była moją faworytką do wielkiego tytułu, chociaż doceniam jej solidność i pracę, ale to cechy z kategorii obowiązujących, a nie wyróżniających, czy kwalifikujących do formatu mistrza WS. Natomiast bardzo interesujący potencjał i spore zadatki na duży, albo nawet wielki format można dostrzec u paru młodych, które właśnie na szlemach się rodzą i potrafią zaistnieć pięknie. Wielka szkoda, że na tym szlemie nie zaistniała tak pięknie, jak mogła i jak się zapowiadało, nasza Magda, ale zaistniała bardzo pozytywnie i można mieć nadzieję, że Jej czas nadejdzie. Może kiedyś nadejdzie też czas innej Amerykanki Vikery, która pokazała całkiem nieprzeciętne możliwości. Trzeba przyznać, że dużo młodych tenisistek, nawet nie mających żadnego doświadczenia, potrafi zaprezentować się imponująco, pokazać spore już umiejętności, podejmować śmiało otwartą grę, potrafią się grą cieszyć na korcie, uśmiechnąć nawet jak coś nie wyjdzie, potrafią grać na tak. Przez długie lata takiej dobrej energii, którą teraz wnoszą młode bardzo brakowało, a dobro jest zawsze potrzebne i zawsze w cenie.
        • Gość: Luka Re: Słońca tenis do korzeni IP: *.dynamic.chello.pl 03.07.15, 12:28
          Taki lekki, prosty i cudownie przyjemny do oglądania tenis sprezentował Wimbledonowi, widzom i sobie Dustin Brown w zwycięskim meczu z Rafą. W tenisie męskim niezmiernie rzadko zdarza się taka dawka dobrej energii, luzu, błysku i blasku, a w szlemach jeszcze rzadziej. Jeśli już, to bywało tak w wykonaniu Gaela, który prezentuje jednak niebo wyższy format tenisowych umiejętności, przyprawionych odlotową zręcznością i nutą szaleństwa.
          Wczorajszemu Bohaterowi do klasy Francuza daleko, ale ujął wszystkich i zachwycił prostotą, odwagą, osobą i postawą. To była fantastyczna pokazówka prostego, promiennego tenisa, głęboko sięgającego korzeni tenisa na trawie i jakże odmiennego i urokliwego w zderzeniu z ciężkim kalibrem tenisa Rafy, czy tego poważnego, z napinką, powszechnie dominującego.
          Entuzjazm widowni wypełnionej ponad brzegi, wynikał z uznania dla niekonwencjonalnego tenisisty, jego odważnej i konsekwentnej gry, jednocześnie potwierdzał tęsknotę za grą inną, niż wyrachowana, nawet jeśli ta gra, wielką grą nie była.
          Sprawca największej dotąd sensacji, świata w tym Szlemie nie zawojuje, ale zapisał się już promiennymi zgłoskami w tegorocznym Wimbledonie i pamięci widzów, którym zafundował niesamowite emocje i dużo radości w wydaniu bardzo osobliwym i cudownie pozytywnym.
          • Gość: Wypowiedź Ejsperta Re: Słońca tenis do korzeni IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.07.15, 13:55
            jaka tam sensacja, sensacją to jest że ktoś o umiejętnościach Browna jest dalej w rankingu od kogoś z umiejętnościami Nadala. Nadal w ogóle nie ma umiejętności ofensywnych. a co nieprzewidywalnego jest w grze Monfilsa? szykuje się dla Ciebie szlagier Simon-Monfils w 3 rundzie Wimbledonu to dopiero będzie uczta złożona z samych umiejętności
            • Gość: Luka Re: Słońca tenis do korzeni IP: *.dynamic.chello.pl 03.07.15, 19:24
              Umiejętnościom Browna w porównaniu do jego możliwości, sporo brakuje, a jego i inne zresztą też, miejsca w rankingu mało mnie interesują.
              I co się ucapiłeś biednego Simona, ta Chudzina jak na swoje parametry całkiem nieźle sobie radzi, czep się lepiej dziadowskiego Polsatu, kotlety odgrzewa, ochłapy rzuca, wkurza i zwodzi.
              • Gość: Ekspert Powiedział Re: Słońca tenis do korzeni IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.07.15, 02:32
                a co ma lekkość budowy do techniki, możliwości i stylu gry? kiedyś zawodnicy w tenisie przeważnie mieli takie parametry. nawet weź takich Krajicków, Medvedewów, Stichów. Simon gra jak Radwańska i nie ma to nic wspólnego z budową ciała. z reguły sprzyja ona jeszcze większej precyzji, detaliczności i precyzji zagrań a u Simona plasingu i techniki zero. nawet kontuzja mu nie przywróciła rozumu. Monfils po kontuzjach z kolanami zaczął grać trochę mniej jak Simon, a Simon po kontuzji nawet jeszcze nie gra tak jak Monfils przed kontuzją
                no Polsat nie puszczając dziś meczu Gasqueta z Dimitrovem wzamian za to znajdując czas na 2 tyczki serwisowe popisał się doborem repertuaru jak zwykle zapewniam państwa że jutrzejsza transmisja przynajmniej w połowie zostanie zapełniona wybitnymi popisami naszej reprezentantki która już kilkakrotnie miała wygrać Wimbledon
                • Gość: Luka Re: Słońca tenis do korzeni IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.15, 09:11
                  Nie masz litości ani dla Simona, ani dla Radwańskiej, nawet nad Chudziną się nie ulitujesz.
                  To oczywiste i ustalone, że budowa ciała niewiele ma do techniki i stylu, tylko jak już doczekaliśmy szlemowego święta, po kiego diabła zajmować się byle średniactwem, jak jest możliwość łowienia ciekawszych zdarzeń i zawodników, tyle że tą możliwość ukatrupia Polsat, podsuwając stare ryby, zamiast świeżutkiego mięska i tu nie ma cienia litości.
                  Dzisiaj będzie miał możliwość wykazać się Twój pupil w meczu z tyczkarzem, pupil publiczności sprzed dwóch dni, w meczu z Trockim, oraz ulubieniec wszystkich, z Ofiarą twojej zapiekłości i to też, może być ciekawy mecz.
                  • Gość: Luka Re: Bez litości IP: *.dynamic.chello.pl 05.07.15, 10:55
                    Pupile i ulubieńcy nie wykazali się, jeden przegrał z tyczką, drugi z Serbem, a ulubieniec publiczności padł ofiarą ofiary zapiekłości forumowego eksperta.
                    Żadnego z tych meczy, ani zresztą wielu innych w TV nie było szansy zobaczyć, bo Polsat, jak już pisałem w wątku o mediach, zamordował Wimbledon, ku czci Ś.P Ikony tego Turnieju, Bohdana Tomaszewskiego, pewnie też wiecznej pamięci miłośników tenisa.
                    Schodzenie na psy tej stacji widać było wcześniej, ale te ochłapy i ogryzki z Wimbledonu, to już padlina, wyżerana przez tych, co ją serwują.

                    • Gość: Ekspert Powiedział Re: Bez litości IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 05.07.15, 11:24
                      zawsze mówiłem że Wimbledon to śmieszny i mało prestiżowy turniej. Rios i Gonzalez najlepsze wyniki mieli w Vina del Mar i Santiago de Chile
                      • Gość: Luka Re: Bez litości IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.15, 09:49
                        Ty sprowadzasz tenis do Riosa, Gonzaleza, Vina del Mar i Santiago de Chile, a Polsat sprowadza tenis i Wimbledon do Radwańskiej i ochłapów.
                        Ty się bawisz iluzją, a Polsat okrada z życia, które nie wróci.
                        Można tylko zazdrościć cywilizowanemu światu, również Chińczykowi o śmiesznym imieniu Chuchan, bo oni wszyscy mogą cieszyć się Wimbledonem, celebrować, uczestniczyć, obejrzeć pojedynek Wielkich Sióstr, inne mecze. a Polacy obowiązkowo Radwańską i Jankowic, którą zarzygają tak, jak zarzygali Radwańską z Tomijanovic.
                        • Gość: Ekspert Powiedział Re: Bez litości IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.07.15, 11:00
                          Wimbledon w którym Simon gra w drugim tygodniu nie może być prawdziwym Wimbledonem
                          poza tym jeśli głosowałeś w wyborach na WSI to miej do siebie pretensje
                          gdybyś głosował na Brauna, no albo przynajmniej Pana Janusza Korwina Mikke, a nawet na Kukiza to można by było wysłuchać tych Twoich pretensji
                          nie mówię od razu że każdy musi być za anarchią, libertarianizmem, czy demokracją bezpośrednią
                          ale skoro głosowałeś na WSI, to teraz nie narzekaj tylko Polsat popieraj. typowa cecha Polaków niewiadomego pochodzenia - najpierw głosują a potem jest płacz i zgrzytanie zębów.
                          redakcja Polsat jest najbardziej prorządową tubą propagandową

                          Gonzalez i Rios to byli najlepsi tenisiści, jednak nie sprowadzam do nich tenisa. jest jeszcze Brown, Paire, Llodra, Mahut, Millot, Thiem, Lopez, Gasquet, Tsonga, nawet z tych którzy jeszcze grają...jeśli Gasquet nie wygra tego turnieju to ten turniej się w ogóle nie liczy


      • Gość: Luka Re: Wielka Improwizacja Rogera IP: *.dynamic.chello.pl 11.07.15, 10:18
        Rywale Rogerowi nie pomogli, nie musieli, jest w finale i na cud nie musi liczyć wcale, bo może liczyć na siebie. Zagrał z Andym znakomity mecz i wygrał go w wielkim stylu.
        Nie ważne, że były tylko trzy sety, ważne co grali, jak grali i co zaprezentowali, a zagrali nadzwyczajny koncert pod batutą wielkiego Mistrza, któremu bez względu jak potoczy się finał, można tylko pokłonić się nisko.
        Doceniając zawsze nadzwyczajne umiejętności i klasę sportową Feda, nie przepadam za Osobą, ale sposób w jaki grał i styl, w jakim wygrał ten półfinał, ujął i zachwycił bezwarunkowo.
        Roger podobał mi się w tym roku w Dubaju, pomyślałem wtedy, że to najlepszy tenis w Jego wykonaniu, nie sądziłem jednak, że stać Go na więcej, na nowe melodie i instrumenty.
        Wielkie mistrzostwo, to wznoszenie się ponad mistrzostwo i On tego dokonał.
        Czy wielka sztuka uda się jeszcze w finale, nie wiem, to tajemnica, którą niesie wielka obietnica i życzę, aby się spełniła.
        • jan_stereo Re: Wielka Improwizacja Rogera 11.07.15, 12:05
          Gość portalu: Luka napisał(a):

          > Czy wielka sztuka uda się jeszcze w finale, nie wiem, to tajemnica, którą niesi
          > e wielka obietnica i życzę, aby się spełniła.

          Taka sama tajemnica byla tez i rok temu w finale....

          W niedziele chyba bede jednak kibicowal Serbowi, bo Szwajcar wciaz jest dla mnie antypatyczny, wstretny charakter, ziejacy zawiscia,...
          • Gość: Luka Re: Wielka Improwizacja Rogera IP: *.dynamic.chello.pl 11.07.15, 14:56
            Nie ma żadnego porównania pomiędzy tym, co Fed grał z Serbem w ubiegłorocznym finale, a tym, co pokazał wczoraj w meczu z Andym. Andy gra bardziej wyrafinowany i nieprzewidywalny, chociaż mniej perfekcyjny niż Serb tenis i chociaż wynik tego nie oddaje, zagrał świetny mecz, ale Roger zagrał wręcz doskonały.
            W tamtym finale Szwajcar miał inne założenia, na czym innym bazował, latał w ciemno do siatki i krótko mówiąc, miejscami nie sprostał, albo przekalkulował.
            Tu wziął wszystko na klatę, jest lepiej przygotowany fizycznie, zastosował inną, dużo lepiej przemyślaną taktykę i bardzo odważnie, z pełnią maestrii ją wdrożył, chyba tym, najbardziej zaimponował.
            Nole w tym roku wg mnie gra na nieco wyższym poziomie, bardzo udoskonalił grę przy siatce, smecze i różnego typu woleje. Dzisiaj nie wiemy, czyja i jaka taktyka jutro weźmie górę, do której strefy kortu zostaną sprowadzone kluczowe piłki, czy Roger jest w stanie udźwignąć na zbliżonym poziomie co z Andym, perfekcyjnie zaprogramowaną grę dużo cięższego kalibru i w tym cała tajemnica, której teraz nie zgłębimy.
            Roger nie jest osobowością z mojej bajki, ale w sporcie bardziej cenię grę z duszą, naznaczoną niepowtarzalną i wartościową pieczęcią, taką jak wczoraj w wydaniu Feda.
            • jan_stereo Re: Wielka Improwizacja Rogera 11.07.15, 21:49
              Musisz pamietac, ze Federer w swoim wieku nie gra meczow zycia co 2 dni, a Djokovic mimo wszystko jest bardziej ustabilizowany. Jak dojdzie do wiecej niz 3 setow, to wygra Serb, Szwajcar musialby zalatwic sprawy szybko i z marszu, poprzez nokaut, bo na wiecej raczej mu juz kondycja nie pozwoli.Poza tym, tu tez dochodzi psychika, Andy nigdy nie byl jego postrachem, a Novak juz dosc regularnie zachodzil mu za skore, jak i z Nadalem bywalo kiedys.
              • Gość: Luka Re: Wielka Improwizacja Rogera IP: *.dynamic.chello.pl 12.07.15, 11:32
                Mogłeś jeszcze dodać, że ważne będzie, kto rozpocznie serwisem pierwszego seta, chociaż wiadomo że Szwajcar i czy Serbowi uda się zagonić Feda w długie wymiany.
                Wyobraź sobie, że to o czym z grubsza piszesz wiem, Roger pewnie też, a Andy był postrachem Federera, przez długi okres miał z nim dodatni bilans, chociaż w szlemach górował Fed.
                Co do setów, to ważniejsze. jakie to będą sety, naszpikowane asiorami, z dominacją krótkich wymian, czy na wyniszczenie. Oczywiste, że żaden nawet najwspanialszy życiowy mecz w piątek, nie przesądza o jakości gry w niedzielę.
                Roger wie, ze jest w życiowej formie, ma ogromną szansę, bardzo będzie Mu zależeć na możliwie szybkim rozstrzygnięciu na swoją korzyść. Z drugiej strony nie może się spieszyć, jak miał to przykazane i zakodowane w meczu z Andym. Roger ma wrażliwą głowę, jest nerwowy w przeciwieństwie do Serba, mecz z Nole będzie zupełnie inny, Serb posyła bardziej płaskie i szybsze piłki, do tego będzie lepiej przygotowany niż Szkot, na Feda w najnowszym wydaniu, chociaż i tak sztab Serba pewnie miał po piątku dodatkowy ból głowy.
                Może być tak, że piątkowy koncert poniesie Rogera do upragnionego sukcesu, albo też rzeczywistość okaże się bardziej banalna, niż oczekiwana i nadmierna motywacja osłabi Jego grę. Możliwe jest wszystko, wszystko się może zdarzyć i nie zamierzam dzielić skóry na niedźwiedziu, co po puszczy hasa, życzę tylko wszystkim i sobie świetnego finału, by wygrał lepszy i piękny tenis.
      • Gość: Luka Re: Rozczarowujący finał IP: *.dynamic.chello.pl 12.07.15, 19:28
        Finał nie był ani świetny, ani piękny, był cholernie rozczarowujący za sprawą powiedzmy sobie szczerze, takiej sobie gry obu finalistów. To nie była gra na miarę finału Królewskiego Szlema, obaj grali beznadziejnie, a że ktoś musiał wygrać, to wygrał ten, co miał chłodniejszą głowę i popełnił mniej błędów.
        Z tak marnego zwycięstwa nawet Nowak nie potrafił się cieszyć po swojemu, ani Roger zmartwić na tyle, by musiał nadrabiać miną. Nie musiał, nie nadrabiał i nie dorabiał żadnej ideologii. Niedźwiedzią przysługę zrobił Mu ten cały napompowany przez media i otoczenie balon, a Serb wygrał Szlema, nie grając nic nadzwyczajnego.
        • Gość: Luka Re: Jak leniwe pierogi IP: *.dynamic.chello.pl 13.07.15, 16:20
          Już na kort Panowie Mistrzowie weszli powłócząc nogami i ze spuszczonymi głowami.
          Od początku do końca wszystko grane bez specjalnej energii, na przynętę, albo na dowózkę, z wielką dbałością, by się nie zanadto upocić.
          Pierwszy set leniwy, w drugim tylko Tb ciekawy i wynik szczęśliwy, trzeci szybki i banalny, a czwarty tylko formalny. Jeszcze kilka zdawkowych formułek, obowiązkowe pokłony i dzięki, eleganckie oklaski i miska cenna do ręki.
          Wygrał Mistrz, który nie był w stanie wygrać seta, mając siedem setboli, ale był lepszy od drugiego Mistrza, któremu w pierwszym Tb udało się wygrać raptem jeden punkt przy serwisie rywala i skończyć podwójnym błędem serwisowym.
          Całość smakowała jak leniwe pierogi, którymi dzieci się zachwycają, jeszcze ten, co komentuje dla tych, co właśnie dołączyli i zaraz się przełączą, tyle, ze jego i kupa upoi, byle to była kupa Federera.
          Skoro już Panom Mistrzom WS finały spowszedniały, pozostaje tylko czekać, aby młode kangury i inna młódź wreszcie dojrzała, im przynajmniej starczy zębów, żeby gryźć kort i walczyć, choćby tak, jak Gabi z Królową walczyły w damskim finale.
          • Gość: Ekspert Powiedział Re: Jak leniwe pierogi IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 13.07.15, 18:19
            a Ci tłumaczyłem jak komuś dobremu że nikt nie gra na Wimbledonie w tenisa na poważnie to żeś tu pisał jakieś bazgroły o tym że to wielki turniej ulegając propagandzie Polsatu nie tylko na niwie politycznej. a leniwe są bardzo smaczne, przede wszystkim z dużym masłem i cukrem

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka