Gość: Luka
IP: *.dynamic.chello.pl
14.06.15, 15:30
RG 2015, a w szczególności finały, to już historia, która ciągle jeszcze pięknie w duszy gra.
Czas trawy ruszył, towarzystwo już hula, albo się rozpędza do królewskiej batalii, a co gra w duszy faworytom trawiastego Szlema, szczególnie tym, którym czas szybciej niż innym ucieka. Teoretycznie, faktycznie i statystycznie, ogromny apetyt na ósmy tytuł ma cały czas Roger, ale będzie trudno i jak rywale nie pomogą, cudu nie będzie.
Nowak szanse ma duże, ale jest jeszcze paru chętnych, w tym Rafa, który w tym roku Wimbledonu nie zamierza odpuszczać, a Jego nigdy nie należy skreślać, nawet jak forma, czy pozory mogłyby skłaniać. Jeśli zdecydował się grać w Stuttgarcie, to z całą pewnością nie dla któregoś kolejnego tytułu, Mercedesa, czy lichych punktów, tylko zamierza z trawą się mierzyć tym razem na poważnie. Poważnym i nawet chyba najpoważniejszym kandydatem do tytułu jest Szkot, Jego szanse upatruję bardzo wysoko, a w półfinałach, przynajmniej jedną niespodziankę.
U pań też będzie bardzo ciekawie, bo głodne, nie tylko te młode, czy nieco młodsze jak Sloane, coraz liczniej są gotowe mierzyć się z Królową, a Serena z całą pewnością będzie mierzyć w oczkowy tytuł. Jak wypadną i jak daleko zajdą polskie nadzieje Paula i Magda, trudno przewidzieć. Może chociaż jedna z nich zajdzie nieco dalej niż można by się spodziewać i odniesie życiowy sukces, przynajmniej taką mam nadzieję. W stosunku do naszych panów nadziei nie można mieć zbyt wielkich, właściwie żadnych, chyba że w deblu coś się urodzi, a pomyśleć, że jeszcze tak niedawno było inaczej i było tak pięknie.
Teraz pięknie być może dla tych co stawiają sobie wielkie cele, robią wszystko co w ich mocy, by je osiągnąć, pięknie dla tych, którym się chce i którym się marzy wielka sprawa. Takim warto kibicować, niech im się spełni piękny sen, reszcie starczy udział, zaliczona kasa, taka pospolita jawa.