ernest_pinch
22.05.05, 21:20
Od momentu walki z Tysonem przestalem sie interesowac losami Goloty. Zawod
jaki wtedy odczulem, gdy wracalem z herbata w nocy i zobaczylem jak gosc
pryska z ringu byl duzy. Nigdy zreszta nie pociagal mnie boks w wymiarze
sportu, a raczej jego utylitarny aspekt jak strzelic w razie awantury by
zneutralizowac przeciwnika. ;-) Wczoraj tez odpuscilem ogladanie walki. Ale
rano szybko wlaczylem telegazete i to nie bylo mile... niespelna minuta :(
Przecieralem oczy, chociaz niby mialem w nosie wynik walki. Ale gdzies w
glebi drzemala nadzieja, no i chlopak z Polski. Kur.... moze pokaze ze wie
gdzie i jak strzelic. Pozniej przeczytalem jakis artykul, zerknalem na tv.
Pelne upokorzenie... Nie mam do niego pretensji, jest mi przykro i mu
wspolczuje...