Dodaj do ulubionych

Postęp cywilizacyjny

09.03.07, 02:13
Ciekaw jestem waszego zdania na temat postępu technologicznego.
Jakiś czas temu napotkałem artykuł:

portalwiedzy.onet.pl/,9246,1347105,czasopisma.html
o modzie na cofanie się w czasie.
Pod względem nowinek technicznych.
Jak często trzeba kupować, np: aparat cyfrowy, żeby być na czasie?
Obserwuj wątek
    • roman_j Re: Postęp cywilizacyjny 09.03.07, 10:05
      Miałem kiedyś wenę i zacząłem nawet coś pisać na temat postępu technologicznego.
      Czy jest jednoznacznie pozytywnym zjawiskiem, itepe. Zanim jednak doszedłem do
      końca wpisu, wena mi odeszła i w końcu nic nie napisałem. Ale gdybym napisał, to
      wydźwięk mojego wpisu byłby taki, jak pierwszej strony podlinkowanego artykułu.
      Ja co prawda nie zamierzam zamienić swojego Zenitha na aparat typu camera
      obscura, a nawet za jakiś czas, pewnie niedługi, kupię sobie aparat cyfrowy, ale
      nie jestem bezkrytycznym entuzjastą coraz szybszego postępu technologicznego i
      wszelkich nowinek. Jak to celnie ujęto w artykule: "Życie w nieustannym orgazmie
      nie jest już przyjemnością. Jest koszmarem."
      Tak właściwie, to chyba w tym rozpędzie zatraciliśmy cel i sens postępu. Czy
      ktoś się zastanawia, czemu on ma służyć i czy spełnia te zadania, jakie się
      przed nim stawia? A może przestaliśmy je stawiać? Może biegniemy coraz szybciej,
      jak spłoszone stado owiec za baranem przewodnikiem nie zastanawiając się po co i
      dokąd byle dalej i szybciej przed siebie?
      A tak w ogóle, to coś pokrewnego z tematem tego wątku zawarłem w jednej z notek
      w moim blogu:
      romanj.blox.pl/2007/01/Zaczadzenie-idea-nieustannego-wzrostu.html :-))
      • podly.krzys Re: Postęp cywilizacyjny 09.03.07, 23:48
        W blogu pisałeś w wpływie postępu na klimat.
        Nie jest to do końca pewnik. Ekolodzy krzyczą a większość jak stado baranów beczy tym samym tonem. A wg niektórych efekt cieplaniany jest pewnym stadium w rytmie życia Ziemii.
        Co do tej pracy i jej ilości. Brzmi to trochę jak manifest luddystów (od Neda Ludda). Niszczyli maszyny bo maszyny im odbierały pracę. Gdyby tak faktycznie było to nie wiem w jaki sposób tyle Polaków znalazło pracę w Anglii i Irlandii.

        Czy warto się cofnąć do epoki kamienia łupanego, żeby na Ziemii było czysto, pięknie itp , jeśli masz jedno życie i chcesz je wygodnie przeżyć?
        • roman_j Re: Postęp cywilizacyjny 10.03.07, 08:22
          podly.krzys napisał:

          > W blogu pisałeś w wpływie postępu na klimat.
          > Nie jest to do końca pewnik. Ekolodzy krzyczą a większość jak stado baranów
          > beczy tym samym tonem. A wg niektórych efekt cieplaniany jest pewnym stadium w
          > rytmie życia Ziemii.

          Pisałem o zmianach w klimacie, jako o jednym z negatywnych skutków coraz
          szybszego rozwoju. Zgadzam się, że sprawa jest niejednoznaczna. Ale żaden z nas
          dwóch nie wie, jak jest naprawdę, bo żaden z nas się na tym nie zna. Zwycięża
          ten pogląd, który robi sobie lepszy PR.
          A swoją drogą czuję się nieco dziwnie w świecie, w którym w zasadniczych
          kwestiach nie potrafimy rozstrzygnąć, co jest prawdą, a co nie, wskutek czego
          trzeba być albo sceptycznym wobec wszelkich "prawd" nam objawianych, albo
          przyjmować jakieś ze świadomością, że być może są błędne, ale przyjmujemy je
          dlatego, że są sprawniej rozreklamowane lub bardziej pasują do naszego
          światopoglądu, mentalności, sytuacji życiowej ewentualnie bardziej sprzyjają
          naszym interesom.

          > Co do tej pracy i jej ilości. Brzmi to trochę jak manifest luddystów (od Neda
          > Ludda). Niszczyli maszyny bo maszyny im odbierały pracę. Gdyby tak faktycznie
          > było to nie wiem w jaki sposób tyle Polaków znalazło pracę w Anglii i
          > Irlandii.

          Jako kontrprzykład podam matecznik kapitalizmu, czyli USA oraz książkę "Za
          grosze pracować i (nie) przeżyć" Barbary Ehrenreich. Przyznaję od razu, że
          książki nie czytałem i znam jej zawartość z różnych omówień. Myślę, że Ty
          również ją znasz. Czy nie wydaje Ci się dziwne, że mimo postępu i uważanego za
          postęp niskiego bezrobocia tak wielu ludzi (nie wiem, czy "coraz więcej", więc
          nie użyję tego określenia) nie potrafi się utrzymać z pracy własnych rąk?
          Podajesz przykład mnóstwa miejsc pracy w Irlandii, ale to jest zaledwie piękna
          fasada tej sytuacji. Kiedy się za nią zajrzy, sprawa nie wygląda już tak
          jednoznacznie pozytywnie. Nie wiem, czy spanie po pięciu w jednym pokoju, praca
          na nocne zmiany w Tesco za pieniądze dla Irlandczyków nie są warte zachodu, to
          taki luksus? Czy nie jest zastanawiające, dlaczego ta praca tam czekała właśnie
          na Polaków? Może dlatego, że Irlandczyk z tej pracy nie mógłby prowadzić życia
          na poziomie, jaki wyznacza tamtejszy standard. Oczywiście nie twierdzę, że
          wszyscy Polacy pracują tam na kiepsko płatnych posadach. Ale w większości Polacy
          trafili na sam dół rynku pracy. Część z nich przebija się wyżej i niech im idzie
          na zdrowie, ale wielu zarobi tam na samochód i mieszkanie ... w Polsce, póki
          jest tu jeszcze taniej. A co ma z tym wspólnego postęp? Otóż postęp wymaga od
          pracownika coraz więcej wiedzy. Coraz mniej liczy się praca jego własnych rąk. A
          to oznacza, że pojawiają się osoby wykluczone z rynku pracy lub takie, które dla
          utrzymania minimum egzystencji muszą pracować coraz więcej, bo jedynie pracę
          własnych rąk są w stanie zaoferować. Kto wie, czy wraz z dalszym postępem liczba
          takich osób nie będzie wzrastać?

          > Czy warto się cofnąć do epoki kamienia łupanego, żeby na Ziemii było czysto,
          > pięknie itp , jeśli masz jedno życie i chcesz je wygodnie przeżyć?

          Nie trzeba się cofać, żeby na ziemi było pięknie i czysto. Może wystarczy
          inaczej rozłożyć akcenty i odejść od zasady, że liczy się tylko postęp, który
          uświęca środki. Poza tym nie wiem, czy postulowane przez Ciebie życie w
          wygodzie, ale na wysypisku śmieci, ma urok. Zresztą po ludziach, którzy chcą żyć
          wygodnie niewiele na świecie pozostaje. Właśnie przede wszystkim sterta śmieci.
          Bodaj jedynym człowiekiem, który żył wygodnie i z tego tytułu ostał się w
          annałach historii był Lukullus. Ja jestem zdania, że dla trwania ludzkości lub
          jakiejś jej wydzielonej grupy potrzebna jest właściwa proporcja hedonistów
          dbających wyłącznie o własną wygodę, do ludzi którzy troszczą się o przyszłość i
          choćby o bieżącą konserwację tych mechanizmów, dzięki którym reszcie żyje się
          wygodnie. Jeśli proporcje tych "konserwatorów" do "hedonistów" ulegną zachwianiu
          na korzyść tych drugich, to cywilizacja upada i zastępuje ją inna. Może na
          niższym stopniu rozwoju, ale za to prężniejsza, bo nie nastawiona głównie na
          robienie sobie dobrze. Tak jak Rzym w końcu zdobyli barbarzyńcy, a Polski handel
          bazarowy (a od jakiegoś czasu także hurt) opanowują Azjaci. Potrafiłbyś tak
          zasuwać jak oni? Wstawać w środku nocy, spać po kilka godzin, gnieździć się po
          kilku w jednym mieszkaniu? I co dziwne, oni nie wyglądają na nieszczęśliwych.

          I na koniec tych przydługich wywodów pytanie: czy dobrze zrozumiałem, że postęp
          ma służyć wygodzie człowieka? A jeśli tak, to czy za tą wygodą kryje się jakiś
          cel długofalowy? No i czy jest jakaś granica wygody, czy każde następne
          pokolenie będąc niezadowolone z osiągniętego stopnia wygody, będzie się dalej
          rozwijać dążąc do jeszcze większej wygody i umierając ze świadomością, że
          następne pokolenia będą miały niestety jeszcze wygodniej, czego im już nie dane
          będzie zaznać? ;-))
          • podly.krzys Re: Postęp cywilizacyjny 10.03.07, 22:16
            > A swoją drogą czuję się nieco dziwnie w świecie, w którym w zasadniczych
            > kwestiach nie potrafimy rozstrzygnąć, co jest prawdą, a co nie, wskutek czego
            > trzeba być albo sceptycznym wobec wszelkich "prawd" nam objawianych, albo
            > przyjmować jakieś ze świadomością, że być może są błędne, ale przyjmujemy je
            > dlatego, że są sprawniej rozreklamowane lub bardziej pasują do naszego
            > światopoglądu, mentalności, sytuacji życiowej ewentualnie bardziej sprzyjają
            > naszym interesom.

            Muszę przyznać, że tym trafiasz w sedno. Czy kto się komu podoba czy nie. Chciałbym, żeby było naczej ale .... niestety.
            > Może dlatego, że Irlandczyk z tej pracy nie mógłby prowadzić życia
            > na poziomie, jaki wyznacza tamtejszy standard. Oczywiście nie twierdzę, że
            > wszyscy Polacy pracują tam na kiepsko płatnych posadach. Ale w większości Polac
            > y
            > trafili na sam dół rynku pracy. Część z nich przebija się wyżej i niech im idzi
            > e
            > na zdrowie, ale wielu zarobi tam na samochód i mieszkanie ... w Polsce, póki
            > jest tu jeszcze taniej. A co ma z tym wspólnego postęp? Otóż postęp wymaga od
            > pracownika coraz więcej wiedzy. Coraz mniej liczy się praca jego własnych rąk.

            To właśnie jest też kosztem postępu. Nie pracujesz rękoma tylko głową. Albo umiesz myśleć i się odnaleźć w tym albo "kładziesz coraz więcej kafelków".

            > Nie trzeba się cofać, żeby na ziemi było pięknie i czysto. Może wystarczy
            > inaczej rozłożyć akcenty i odejść od zasady, że liczy się tylko postęp, który
            > uświęca środki. Poza tym nie wiem, czy postulowane przez Ciebie życie w
            > wygodzie, ale na wysypisku śmieci, ma urok. Zresztą po ludziach, którzy chcą ży
            > ć
            > wygodnie niewiele na świecie pozostaje. Właśnie przede wszystkim sterta śmieci.

            Nie do końca. Dla własnej wygody zaczniesz w końcu coś robić z tymi śmiećmi bo nie będziesz w stanie wśród nich wytrzymać.

            > I na koniec tych przydługich wywodów pytanie: czy dobrze zrozumiałem, że postęp
            > ma służyć wygodzie człowieka? A jeśli tak, to czy za tą wygodą kryje się jakiś
            > cel długofalowy? No i czy jest jakaś granica wygody, czy każde następne
            > pokolenie będąc niezadowolone z osiągniętego stopnia wygody, będzie się dalej
            > rozwijać dążąc do jeszcze większej wygody i umierając ze świadomością, że
            > następne pokolenia będą miały niestety jeszcze wygodniej, czego im już nie dane
            > będzie zaznać? ;-))
            >

            Nie wiem czy wygodzie. Może lenistwu. Chociaż nie wychodzi to najlepiej.
            Zawsze jak mam tego typu problem staram się wrócić myślami do czasów pierwotnych. Dlaczego na przykład wymyślono łuk? Moim zdaniem, żeby łatwiej się było wyżywić. A dlaczego wymyślono samochód albo samolot? Żeby łatwiej .... itd. itd.
    • ernest_pinch Re: Postęp cywilizacyjny 09.03.07, 18:02
      Niby postep i wogole, ale panie Dzieju wiecej trza robic. Zeby tak postep
      zmierzal w kierunku, ze czlowiek rodzac sie bylby emerytem. No, ale z drugiej
      strony, jak konkluzja odnosnie strzyzenia owiec: robota ciemna, wilgotna.... (he
      he) ... ale ktos to musi robic.
      Gdzie i dokad biegniemy i po co. I wogole ten postep jest troche jakby dla
      idiotow. Bo mozesz wiedziec mniej. Np. dzis samochod w standardzie ma ABS. Wiec
      odruchowo jak ktos wcisnie pedal jest zwolniony z myslenia. I np. kierowca
      cysterny powie, ja wole czasami wylaczyc abs, bo przylapie twardego pobocza,
      podblokuje kola i sobie lepiej poradze.
      Ale z drugiej strony nie bede przeciez mowil ze wole jezdzic "kredensem" niz
      jeepem comannderem.
      Podsumowujac, z tym postepem to tak jakbym sie osuwal po zboczu. Wplywu nie mam
      zadnego, jedynie czasami podpieranie sie dlonmi zostaje, zeby se portek na tylku
      nie podrzec ;)
      • podly.krzys Re: Postęp cywilizacyjny 09.03.07, 23:50
        > Podsumowujac, z tym postepem to tak jakbym sie osuwal po zboczu. Wplywu nie mam
        > zadnego, jedynie czasami podpieranie sie dlonmi zostaje, zeby se portek na tylk
        > u
        > nie podrzec ;)

        To dajesz sobie wybór: RZYĆ ALBO PORTKI ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka