ernest_pinch
24.02.09, 23:15
Jakis czas temu w GaWy ukazal sie artykul nt kregielni w GaWi. Pojawil sie dosc ponury obraz jakoby to miejsce bylo "palarnią" i niezbyt ciekawym miejscem do przebywania. Dodatkowo docieraly do mych uszu odpryski informacyjne, ze jakoby klientela tez byla zdziebko niezaciekawa. Prawie przyklepnalbym obiegowej opini slowami, ze "ma kupę racji w tym ustępie". Ale w koncu swej opinii nie opieram na opinii kogos kto wysmaruje artykul. Z tego wzgledu wczoraj w towarzystwie podlego Krzysia wybralem sie pograc. Wzielismy 2 godziny w ciagu ktorych trwala rywalizacja. Jej wynik ostatecznie jest nierozstrzygniety, bo ja twierdze ze wygral K. a K. twierdzi ze ja. ;) Ale... Dymu tytoniowego nie wyczulem. Klientela jak najbardziej w porzadku. Oczywiscie mozna zarzucic, ze trafilem czasowo itd. Ale z drugiej strony, gra do tanich nie nalezy, wiec tez mi ciezko uwierzyc ze gros klienteli stanowi (za przeproszeniem) obsmarkane, obszczane barachlo.
Inna sprawa, ze dzis boli mnie tylek, jakby mi go ktos nasprzedawal solidnych kopniakow i reka - cos na ksztalt "syndromu onanisty" ;)
Podsumowujac, mi sie tam podobalo. Opinie "znawcow" polskich galerii mam gdzies, bo jest to bardziej opinia nastroszonych kogucikow karmionych wzdymajacymi ziarkami, niz miarodajna ocena.
Jesli mialbym cos napisac w "plockim" stylu, to byloby to tak:
"eeeeee, do d..py z taka kregielnia... interfejs graficzny na monitorze w jezyku obcym, zamiast w polskim...eeeee tammm..." ;)