Dodaj do ulubionych

POLKA PORWANA W IRAKU

28.10.04, 18:09
Wydarzyła się tragedia. Polka (mieszkająca na stale w Iraku) została porwana.
Mam nadzieję, że wszystko skończy się pomyślnie i Polka odzyska wolność

oto informacje podane dzisiaj przez IAR
Polskim służbom udało się ustalić tożsamość porwanej w Iraku Polki. Premier
Marek Belka odmówił jednak podania personaliów uprowadzonej kobiety, by - jak
tłumaczył - nie pogarszać jej sytuacji.

Szef rządu powtórzył na konferencji prasowej, że polskie władze wykluczają
podjęcie jakichkolwiek negocjacji z porywaczami. Wcześniej, podobną
deklarację złożył prezydent Aleksander Kwaśniewski i szef MON Jerzy
Szmajdziński.

Prezydent powiedział, że Polska nie wycofa się z Iraku, czego żądają
terroryści w zamian za zwolnienie polskiej zakładniczki. Jednocześnie,
premier Belka i szef MSZ Włodzimierz Cimoszewicz zapowiedzieli wykorzystanie
wszelkich, również nieoficjalnych, środków w celu jej uwolnienia.

Według ustaleń polskich służb, Polka, o której porwaniu poinformowała arabska
telewizja Al-Dżazira, od kilkudziesięciu lat mieszkała w Iraku i wyszła za
mąż za Araba. Na początku lat '90 była przez rok pracownikiem polskiej
ambasady w Bagdadzie. Później kontakt ambasady z nią się urwał. Kobieta ma
obywatelstwo irackie. Informacje te potwierdziło irackie Ministerstwo Spraw
Wewnętrznych.

Według ustaleń IAR, porwana ma na imię Teresa. Została uprowadzona ze swojego
domu w centrum Bagdadu minionej nocy. Przez ostatni rok zatrudniona była w
jednej z amerykańskich firm zaopatrujących wojska koalicyjne. Jest to 9.
porwana w Iraku kobieta, 7 z nich zostało zwolnionych, 1 nadal pozostaje w
rękach terrorystów.

Na razie stronie polskiej nie udało się ustalić bliższych okoliczności
porwania. Pracują nad tym polskie i irackie służby wywiadowcze, w tym także
MON. Nie wiadomo, czy Polka jest muzułmanką.
Włodzimierz Cimoszewicz zaapelował do przebywających w Iraku Polek - głównie
żon Irakijczyków - o opuszczenie tego kraju, gdyż przy obecnej sytuacji w
Iraku strona polska nie jest im w stanie zagwarantować bezpieczeństwa. W
Bagdadzie i okolicy mieszka obecnie kilkanaście takich osób.

Informację o uprowadzeniu Polki podała w południe naszego czasu arabska
stacja telewizyjna Al-Dżazira, emitując jednocześnie taśmę wideo z nagraniem
wypowiedzi kobiety. Na taśmie widać klęczącą kobietę o jasnych włosach, za
którą stoją dwaj uzbrojeni mężczyźni w czarnych strojach. W zamian za jej
uwolnienie, porywacze domagają się wycofania polskich wojsk z Iraku. Jako
drugi warunek ocalenia zakładniczki terroryści podają zwolnienie z
podbagadzkiego więzienia Abu Ghraib irackich więźniarek.

Według arabskiej stacji, Polkę przetrzymuje sunnickie, purytańskie
ugrupowanie o nazwie Salafickie Brygady Abu Bakra as-Siddika. Jest to
działająca samodzielnie grupa terrorystów, którzy już wcześniej uprowadzali w
Iraku obcokrajowców.

21 października tego roku, Salafickie Brygady Abu Bakra as-Siddika, wraz z
czteremi innymi grupami terrorystycznymi w Iraku, podpisało opublikowane w
internecie oświadczenie grożące porwaniami kobiet, które nie noszą
muzułmańskiego nakrycia głowy.

Obserwuj wątek
    • kaka_da_parada Co czują teraz żony Arabów? 29.10.04, 23:10
      Czy nie jest to trochę frustrujące, że po ponad 20 latach mieszkania tam nie
      jest uważana za "swoją". Tak samo jak w przypadku innej zakładniczki obecnie
      przetrzymywanej przez tych bandziorów - Margaret Hassan, która nawet przeszła
      na islam.
      We wiadomościach dzisiaj podano relację z Bagdadu, że również inne Polki tam
      mieszkające - a więc żony, matki, szwagierki itd. Arabów dostają pogróżki i
      żyją w strachu.
      • sahteene Re: 05.11.04, 10:46
        Zródło: gazeta wroclawska/slowo polskie, piatek 5.11.2004, s.2:

        Rozmowa z Abdulem Karimem Aglanym, prezesem Stowarzyszenia Arabskiego w Polsce:

        Maciej Sas - Z naszego, europejskiego punktu widzenia kobieta w krajach
        arabskich jest maszyna do rodzenia i wychowywania dzieci i do sprzatania i
        gotowania.

        Abdula K. Aglany - To absolutnie nieprawda. W wiekszoci krajow arabskich
        kobieta jest traktowana przede wszsytkim jako matka, a matka to absolutnie
        najwazniejsza osoba w rodzinie. Mezczyzna dostarcza pieniedzy i zapewnia domowi
        ochrone. Natomiast kobieta gospodaruje pieniedzmi i decyduje o wiekszosci spraw
        rodzinnych.

        M.S. - Wiele razy słyszałem, jak mezczyzni w Polsce mowili do swoich partnerek:
        ciesz sie tym, co masz, bo gdybys byla kobieta w swiecie arabskim, dopiero
        byloby ci ciezko.

        A.K.A. - To krzywdzaca opinia. Wystarczy, zeby kobieta wsiadla do autobusu w
        krajach arabskich, a wiekszosc mezczyzn ustapilaby jej miejsca, nawet jesli sa
        duzo starsi od niej. W Polsce widze czesto, jak dziewczyny stoja w tramwajach i
        nikt nie proponuje im, by usiadły.

        M.S. - Skoro miejsce kobiety w spoleczenstwie arabskim jes tak wyjatkowe, jak
        to sie dzieje, ze Polka, Teresa Borcz-Chalifa, została porwana?

        A.K.A. - Musimy zaczac od tego, czy porywacze prezentuja cokolwiek z idealow i
        moralnosci muzulmanskiej.

        M.S. - Pan ma co do tego watpliwosci?

        A.K.A. - Oczywiscie! To sa ludzie, ktorzy wypaczaja nei tylko religie, ale i
        godnosc mezczyzny w krajach arabskich. Kobiet ajest tam ososba, ktora trzeba
        chronic. Porwanie kobiety to przyklad skrajnego tchorzostwa. 99 % Irakijczykow
        nazywa porywaczy wlasnie tchorzami i kryminalistami. Ci, z ktorymi rozmawialem,
        podejrzewaja, ze jest to porwanie dl apieniedzy. Zrobily to rzezimieszki, ktore
        rozpanoszyly sie w Iraku.

        M.S. - W takim razie jak spolecznosc iracka moze traktowac takich wlasnie
        pzrestepcow?

        A.K.A. - Gdyby tylko byly takie mozliwosci, oni natychmiast trafiliby do
        wiezienia. Klopot w tym, ze w Iraku trwa bezprawie. Tam rzadzi w tej chwili
        prawo silniejszego. W normalnych warunkach taka sytuacja bylaby w Iraku nie do
        pomyslenia. Nawet kiedy ponad 100 lat temu obowiazywalo prawo wendety, to ono
        nie dotyczylo kobiet. Mozna bylo wziac odwet i zabic kogos, ale nie kobiete.
        Jej nalezaly sie zawsze szacunek i ochrona.

        M.S. - Czy obyczaje muzułamnskie dopuszczaja bicie zony?

        A.K.A. - Jako muzulmaninowi, jako Arabowi do glowy nie przyszloby mi bicie
        kobiety. W krajach arabskich takie postepowanie jest dla mezczyzny dyshonorem.
        W takich przypadkach slyszy sie "jesli jestes taki silny, to sprobuj to samo z
        silniejszym od siebie." Kiedy mezczyzna, ktory bije swoja zone, idzie do
        arabskiej herbaciarni, nikt nie zaprasza go do swojego stolika i nie odzywa sie
        do niego . Chce zwrocic uwage na jeszcze jedno. Nasz prorok mowi: "Raj jest pod
        nogami matek", a nie ojcow.

        • steinbock Znałam męża tej pani... 05.11.04, 18:53
          ... uczył przez kilka lat arabskiego na krakowskiej orientalistyce. Opowiadał
          nam o sobie różne niesamowite historie, nigdy jednak nie przyznał się, że ma
          żonę Polkę. Ba! Podrywał co ładniejsze dziewczyny, nawet słowem nie
          wspominając, że ma żonę...
          • jolek Re: Znałam męża tej pani... 05.11.04, 21:10
            cool gosciu. nie ma co.
            ciekawe, co on robi w sprawie uwolnienia swojej zony?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka