Dodaj do ulubionych

Papież Jan Paweł II - nasz PASTERZ

02.04.05, 16:32
Pielgrzym...szukał drogi do serc naszych.

Cierpi, a jednak nie ma w Nim smutku i rozpaczy...jest pogodny i mówi nam:
NIE LĘKAJCIE SIĘ.

Niosąc swój cierpienia krzyż zwycięża... jesteśmy przy Nim... jednoczeni
serdeczną modlitwą w Jego intencji.

Wędrując przez ziemię, służył sobą WSZYSTKIM i teraz... wszyscy... bez
względu na to czy w kościołach, synagogach czy meczetach - RAZEM jesteśmy
przy Nim i z Nim blisko.

Powiedział: szukałem was, a wy teraz przyszliście do mnie i za to wam
dziękuję.

Padają w mediach pytania o sens Jego cierpienia...

Czy gdyby nie Jego krzyż, gdyby nie Jego cierpienie, bylibyśmy WSZYSCY -
wierzący i niewierzący - w tym samym czasie zjednoczeni wokół Niego?

Czy TEN CZAS nie zdaje Wam się wypełnianiem proroctwa o JEDNYM PASTERZU
i JEDNEJ OWCZARNI?
Obserwuj wątek
    • megxx Świat w żałobie 03.04.05, 00:06
      A mnie owładnęła myśl o VIII stacji Drogi Krzyżowej:"Nie płaczcie nade mną, ale
      nad synami waszymi".
      I druga- teraz przyszła pora, byśmy samodzielnie zaczęli realizować to, o czym
      nauczał nas Jan Paweł II.
      Panie przymnóż nam wiary, byśmy nie poginęli.
    • rzulw ;( 03.04.05, 00:10

      affe.pl/pater/pater_noster.wmv
      • kendo Re: ;( 03.04.05, 09:41
        SMUTNO,SMUTNO sad((((((((((((((

        ODSZEDL WIELKI CZLOWIEK

        polaczmy sie w wspolnej modlitwie.
    • aniouek1 wczoraj o 21:37 przemieniło się Jego życie 03.04.05, 23:20
      z doczesności w wieczność ... ostatecznie dokonało się.
      Moje życie też się przemienia...słyszę jakby wyraziściej... "czas ucieka
      wieczność czeka"...
      A Wy?
      Czy i Wy zauważacie, że świat ten w Was i wokół Was od wczoraj, od 21:37 jest
      jakiś inny?
    • aniouek1 smutno mi... nic na ten smutek poradzić nie mogę 04.04.05, 19:42
      bardzo mi smutno sad
      • kendo Re: smutno mi... nic na ten smutek poradzić nie m 04.04.05, 20:32
        osobiscie ,czuje smutek ,
        tu nawet ludziska nie dyskutuja,
        niemniej w towarzystwie poloni panuje zal/smutek.

        mysle,ze to co Papiez "zasial" ludzie beda dalej pielegnowali
    • megxx Re: Papież Jan Paweł II - nasz PASTERZ 05.04.05, 11:35
      Jego Świętość działa! W Krakowie na stadionie Cracovi była msza jednocząca
      zwaśnione kluby (Wisła, Cracovia, Hutnik). Ludzie sa inni, zatrzymali się,
      szkoda, że nie wszędziesad
      • kendo Re: Papież Jan Paweł II - nasz PASTERZ 05.04.05, 11:42
        megxx napisała:

        > Jego Świętość działa! W Krakowie na stadionie Cracovi była msza jednocząca
        > zwaśnione kluby (Wisła, Cracovia, Hutnik). Ludzie sa inni, zatrzymali się,
        > szkoda, że nie wszędziesad

        miejmy nadzieje,ze Nauki Papy,
        ludzie zaczeli brac do serc swoich,
        moze zacznie sie polepszac tok myslenia wielu.
        • bohra Re: Papież Jan Paweł II - nasz PASTERZ 05.04.05, 20:15
          > miejmy nadzieje,ze Nauki Papy,
          > ludzie zaczeli brac do serc swoich,
          > moze zacznie sie polepszac tok myslenia wielu.

          Tutaj chyba jest miejsce na cud,
          to co napisałeś byłoby zbyt piekne.
          To niestety chwilowe, a...szkoda.
          Jednak smutek ogromny...
          • kendo Re: Papież Jan Paweł II - nasz PASTERZ 05.04.05, 22:13
            bohra napisała:

            > > miejmy nadzieje,ze Nauki Papy,
            > > ludzie zaczeli brac do serc swoich,
            > > moze zacznie sie polepszac tok myslenia wielu.
            >
            > Tutaj chyba jest miejsce na cud,
            > to co napisałeś byłoby zbyt piekne.
            > To niestety chwilowe, a...szkoda.
            > Jednak smutek ogromny...

            witaj bohra

            nie tracmy jednak nadzieii
            wystarczy niech garstka sie zmieni,
            pozniej nastapi reakcja lancuchowa i............
            • bohra Re: Papież Jan Paweł II - nasz PASTERZ 06.04.05, 20:00
              Witaj kendo

              Przywracasz mi wiarę w człowieka wink
              To prawda, wystarczy garstaka,
              jak widać w ostatanich dniach
              nawet JEDNA OSOBA potrafi zmienić cały świat!
              • kendo Re: Papież Jan Paweł II - nasz PASTERZ 06.04.05, 20:06
                bohra napisała:

                > Witaj kendo
                >
                > Przywracasz mi wiarę w człowieka wink
                > To prawda, wystarczy garstaka,
                > jak widać w ostatanich dniach
                > nawet JEDNA OSOBA potrafi zmienić cały świat!

                tak,to niesamowite,
                dopiero po smierci sie okazuje ,
                jak swiat jednak sluchal Jego przeslan i probowal isci tymi wskazowkami.
    • aniouek1 idę zapalić świecę 06.04.05, 21:34
      ...gdybyż ona mogła rozjaśnić mrok w duszy mojej...
      • kendo Re: Pozegnalismy 08.04.05, 18:29
        naszego Wielkiego Czlowieka o Wilkim Sercu

        niech spoczywa spokojni
        a Jego nauki nich wszycy dalej czynia.
    • aniouek1 Pokolenie JP2 12.05.05, 06:30
      Ich pierwszy raz

      Po tym, jak setki tysięcy młodych ludzi wzięło udział w pożegnaniu papieża,
      zaczęto mówić o pokoleniu JP2. To nowy twór medialny czy trwałe zjawisko?
      Jednorazowy wybuch religijności czy konserwatywna rewolucja? Happening czy bunt
      pod znakiem krzyża?

      Ksiądz Sławomir Zaręba, socjolog z Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego,
      próbuje skonfrontować to, co widział na własne oczy, z liczbami, które wychodzą
      mu z wieloletnich badań.

      – Byłem wzruszony i zadziwiony patrząc na rozświetlone ulice i tłumy młodych –
      mówi.

      – Zdaję sobie jednak sprawę, że motywacje były różne. Dla jednych było to
      głębokie przeżycie religijne, dla innych potrzeba oddania hołdu czy
      zintegrowania się. Jako statystyk wie, że między jednorazowym wzlotem a
      twardymi liczbami jest duża różnica. A z liczb wynika, że spada liczba
      wierzących, a młodzi dystansują się coraz bardziej od instytucjonalnego
      Kościoła.

      – Jest w nich potrzeba sacrum, ale ich wiara jest coraz bardziej selektywna i
      prywatna. Narzucanie norm traktują jako zamach na swoją wolność. We
      współczesnym społeczeństwie postindustrialnym i pluralistycznym młodzi bardziej
      akcentują swoje prawa niż autorytety. Dylematy moralne chcą rozstrzygać sami we
      własnym sumieniu. Jan Paweł II jest dla nich autorytetem, kochają go, ale
      pomijają sporą część jego nauczania – wyjaśnia. Przyznaje, że nie wierzy w
      konserwatywną rewolucję. Rozmawiając ze studentami Uniwersytetu Kardynała
      Stefana Wyszyńskiego widzi, że młodzi są coraz bardziej liberalni. Nawet ci,
      którzy deklarują się jako wierzący, akceptują antykoncepcję, związki
      partnerskie, seks przedmałżeński.

      – To rzeczywiście jest największy problem, pogodzić wiarę z etyką seksualną
      narzucaną przez Kościół – potwierdza Marcin, student UKSW. W czasach liceum
      problem stanowiła sama religia. – Ktoś, kto przyznawał, że jest katolikiem, był
      traktowany jak parias. Na uczelni jest inaczej, ludzie są dojrzalsi i wiara nie
      stanowi już tabu. Podczas kameralnych spotkań rozmawiamy o Bogu, jak go kto
      pojmuje: jako bezosobową siłę wyższą czy stwórcę ziemskiego teatru. Niektórzy
      komponują jakiś religijny miszmasz. Ja staram się trzymać doktryny katolickiej,
      ale to nie oznacza cielęcej zgody na takie kwestie jak eutanazja,
      antykoncepcja, rozwody czy homoseksualizm. O tym się dyskutuje. Dopóki żył
      papież, postrzegaliśmy go jako wielką osobowość, pielgrzyma, pogromcę
      komunizmu, a nie konserwatystę. Nikt by nie chciał innego papieża, ale dziś
      czuje się duże oczekiwanie reform.
      • aniouek1 Test na powstanie 12.05.05, 06:33
        W 1989 r. byli za młodzi, żeby poczuć, jak dzieje się historia. Teraz to był
        ich pierwszy raz, pierwsze przeżycie pokoleniowe, pierwsza szansa, żeby
        publicznie zaistnieć. Marcin razem z grupą przyjaciół z uczelni pojechał na
        pogrzeb Jana Pawła II do Rzymu. Spali w śpiworach pod Koloseum, choć
        temperatura w nocy spadała do 4 st. C. Skupieni, wyciszeni, wierzący
        i niewierzący razem.

        – Chodziło o papieża, ale też o to, by pokazać, że jesteśmy gotowi wpisać się
        w historię tak jak poprzednie pokolenia – mówi.

        Dla Jacka, tegorocznego maturzysty z warszawskiego prywatnego liceum, temat
        religii właściwie nie istnieje. Podobnie jak dla większości jego kolegów. W 200-
        osobowej szkole na religię chodzi może 10 uczniów, a bywa, że katecheta siedzi
        sam w pustej klasie. W piątek poszli dużą grupą na mszę.

        – Atmosfera była taka, że po prostu nie wypadało w tym nie uczestniczyć.
        Niektórzy szli, bo w tych dniach to było trendy, ale ten wybuch entuzjazmu
        i solidarności był prawdziwy – opowiada. – Teraz wiem, że gdyby było potrzebne
        drugie Powstanie Warszawskie, to by wybuchło. Może by nas wszystkich zabili,
        ale byśmy poszli, bo to w nas jest.

        Młodzi wspominają tamte dni także jako chwilę zatrzymania w życiowym pędzie.
        Tresowani od dzieciństwa do sukcesu, do kariery, są po prostu zmęczeni. To był
        czas, żeby w ciszy pomyśleć o rzeczach najważniejszych.

        – Spotykam młodych, którzy osiągnęli sukces materialny, ale czują pustkę. Jest
        w nich głód wspólnoty – opowiada o. Marcin Lisak, dominikanin, wiceprezes
        Katolickiej Agencji Informacyjnej, który przez kilka lat był duszpasterzem
        licealistów i studentów. – Dorastali w świecie rozbitych związków, porażek
        emocjonalnych swoich rodziców. Pragną miłości i wierności, bo im tego brak.
        Deklarują, że rodzina i odnalezienie jednego partnera na całe życie są dla nich
        największą wartością. W tym sensie można mówić o konserwatyzmie młodego
        pokolenia.

        Według prof. Zbigniewa Mikołejki, filozofa religii z Polskiej Akademii Nauk,
        pokolenie JP2 to w dużej mierze wymysł mediów, które szukają inności i
        generacyjnych cezur. Jednak w fascynacji młodych postacią papieża jest pewien
        element buntu przeciwko światu dorosłych – światu rozmytych wartości,
        przekrętów, machlojek, podwójnej moralności. Jan Paweł II był kontrapunktem dla
        tego świata. Nie uwikłany w żadne gry, autentyczny, stawiający wyraźne granice
        między dobrem a złem.

        – Dla pokolenia wychowanego przez nieobecnych, zapracowanych rodziców był
        archetypem ojca. Miał dla nich czas, potrafił rozmawiać, a kiedy trzeba
        pogroził palcem – tłumaczy Mikołejko. – Odreagowanie szoku sieroctwa musiało
        znaleźć ujście w geście, rytuale. Na razie to tylko szereg symbolicznych
        gestów. Pytanie, czy uczestnictwo we wspólnocie jest uczestnictwem w sacrum.
        W Polsce wielu ludzi to myli. Tak jest łatwiej, bo to rozgrzesza z bezczynności
        i braku pracy nad samym sobą.

        Zdaniem dr Mirosławy Grabowskiej z Instytutu Socjologii Uniwersytetu
        Warszawskiego masowe ruszenie młodych rozegrało się na trzech płaszczyznach:

        osobistej – umiera ktoś znany, bliski,
        narodowej – on był nasz i musimy się w tym odnaleźć jako zbiorowość i
        religijnej – jako wielka lekcja o cierpieniu i śmierci.

        – Pewnie w każdym te proporcje układały się w indywidualny sposób – twierdzi. –
        To, co się stało, zadaje jednak kłam przekonaniom, że młodzież jest zblazowana,
        bierna i nie potrafi współdziałać. Pokazali, że jak chcą, mogą zaciemnić czy
        rozświetlić całe miasta, otworzyć kościoły. Poczuli swoją siłę. Uniesienie
        minęło, ale takie doświadczenie musi się jakoś odłożyć.
      • aniouek1 Kasia i Tomek (zbieżność imion przypadkowa) 12.05.05, 06:36
        Kiedyś w klubie Park ochroniarz kontrolując plecak Kasi wyciągnął brewiarz. –
        Co to jest? – spytał. – Liturgia godzin – odpowiedziała. Kasia ma zawsze
        brewiarz przy sobie, bo wykorzystując czas jazdy autobusami czy tramwajami
        odmawia jutrznię, różaniec, Anioł Pański. Codziennie stara się znaleźć czas na
        mszę, bez tego czuje okropny niedosyt. Studiuje ekonomię i pedagogikę, pracuje
        w trzech miejscach i działa w Stowarzyszeniu Katolickiej Młodzieży
        Akademickiej. – Jest oczywiste, że bez pomocy Ducha Świętego nie dałabym rady –
        deklaruje.

        – Może się wydawać, że Kasia jest wyjątkowa, że się urwała z choinki, ale w
        naszym środowisku, skupionym przy kościele św. Anny w Warszawie, wiele osób tak
        żyje – mówi Tomek, student matematyki i informatyki na UKSW, obecny prezes
        Stowarzyszenia. Oboje są wierzący od zawsze, bez kryzysów i zwątpień. Naukę
        Kościoła przyjmują w całości, bez przebierania w zakazach i nakazach. – Wiem,
        że większość postępuje inaczej, bo to jest trudne – przyznaje Tomek.
        – Ale ja w tym widzę głębszy zamysł. Na przykład czystość przedmałżeńska, chcę
        zachować siebie w całości dla tej jednej, wybranej osoby. Postępując inaczej,
        szastałbym swoją godnością.

        Kasia i Tomek przyznają, że wielu ich znajomych, podobnie jak ochroniarz
        z klubu Park, nie ma pojęcia, co to brewiarz. W Polsce do ruchów i stowarzyszeń
        katolickich należy około 3 proc. młodzieży. Z badań opinii wynika, że obok
        tendencji do prywatyzacji norm moralnych, czyli rozdźwięku między etyką
        a wiarą, wśród młodych rysuje się także tendencja do oddzielania duchowości od
        instytucji Kościoła. Według analiz ks. Sławomira Zaręby ponad 60 proc.
        młodzieży dystansuje się od poglądu, że bycie człowiekiem religijnym wymaga
        przynależności do Kościoła. Jeszcze wyraźniej widać to w ankietach
        przeprowadzonych przez Julię Tarnawską wśród studentów Uniwersytetu
        Warszawskiego i Wyższej Szkoły Informatyki Stosowanej i Zarządzania.

        Tylko 18 proc. wśród deklarujących się jako wierzący katolicy uważało, że
        chodzenie do kościoła jest konieczne, by obcować z Bogiem, większość nie
        nadawała temu znaczenia lub nie miała opinii, a 4 proc. uznało to wręcz
        za „absolutnie niepotrzebne”. Co czwarty student nie modli się nigdy, 30 proc.
        robi to rzadko, 24 proc. kilka razy na miesiąc lub kilka razy na tydzień,
        a 21 proc. codziennie.

        Pismo Święte czyta regularnie tylko 6 proc., a 31 proc. nie czytało go nigdy.
        Jednocześnie wśród badanych przez Tarnawską 59 proc. deklarowało się jako
        katolicy, 10 proc. jako chrześcijanie, 13 proc. jako wierzący, 2 proc. jako
        wyznawcy innych niż katolicka religii, a 16 proc. jako niewierzący.
        „Mamy tu do czynienia z postulowanym przez socjologa Thomasa Luckmana
        zjawiskiem niewidzialnej religii. Polega ono na odejściu od religii w jej
        tradycyjnym rozumieniu. Kościół jako instytucja społeczna traci istotną rolę
        w życiu człowieka współczesnego. Wiara zaś przy tym, chociaż nie zanika,
        zmienia swój charakter, przesuwając się ze sfery publicznej w sferę prywatną” –
        pisze Tarnawska.
      • aniouek1 Wiara pogubiona 12.05.05, 06:38
        „Bardzo kochałam naszego papieża i nadal kocham, ale martwię się o jego duszę.
        Początkowo myślałam, po co te modły za jego duszę, skoro my jesteśmy bardziej
        grzeszni od niego. Potem jednak przyszła refleksja, przecież Kościół wie, co
        robi. On nie wierzył w jednego Boga, jak nakazuje 10 przykazań, miał innych
        bogów, jak Jezusa Chrystusa, w tym również Matkę Boską, z czego logicznie
        wynikałoby, że Bóg nie jest początkiem wszystkiego. Jestem w tym wszystkim
        zupełnie pogubiona. Samych Matek Boskich naliczyłam już około 20. Będę
        wdzięczna, jeżeli ktoś mi to wszystko uporządkuje” – pisała jedna z internautek.

        Katolicyzm od wieków jest dla Polaków religią życia, a nie religią wyboru;
        czymś danym jak powietrze. Jednak w żaden sposób nie przekłada się to na poziom
        wiedzy religijnej. Jak twierdził śp. ks. prof. Władysław Piwowarski, ponad 60
        proc. Polaków to nieświadomi heretycy. Nie zmienił tego fakt, że od kilkunastu
        lat religia obecna jest jako jeden ze szkolnych przedmiotów. Ks. Stanisław
        Zaręba zastanawia się, czy wyszło to jej na korzyść. – Katecheza ma kształtować
        świadomego katolika i od strony wiary, i od strony wiedzy. Badania pokazują, że
        młodzi niewiele się nauczyli – mówi. – Gdy religia była w kościele, po
        zajęciach szło się do świątyni, miało kontakt z sacrum, dziś jest po prostu
        lekcją, gdzieś między chemią a geografią.

        Kolejne badania pokazują, że istnieje grupa, która deklarując katolicyzm
        odrzuca wiarę w Boga albo przyjmując istnienie Trójcy Świętej nie wierzy w Boga
        osobowego.

        – Religijność młodzieży jest niezwykle płytka – przyznaje prof. Mikołejko.
        – Na zajęciach staram się czasem odwoływać do elementarnej wiedzy i skutki są
        żałosne. Studenci często nie wiedzą, ilu było apostołów, albo twierdzą, że
        Trójca Święta to Matka Boska, św. Józef i Dzieciątko Jezus. Kiedyś poprosiłem,
        żeby przeczytali „Przekroczyć próg nadziei”, co jest najłatwiejszą w lekturze
        książką papieża. Były straszne problemy.

        Jednocześnie otwarcie na świat, kontakt z innymi kulturami i religiami sprawia,
        że wiara młodych jest coraz bardziej eklektyczna. Łączy postawę chrześcijańską
        z duchowością New Age, elementami magicznymi i okultystycznymi. Wśród
        ankietowanych przez Julię Tarnawską 39 proc. deklarowało wiarę w reinkarnację,
        35 proc. – w UFO, 41 proc. – w telepatię, 22 proc. – w przepowiednie astrologów.

        Ks. dr Krzysztof Pawlina podczas zebrania krajowej rady Katolickiego
        Stowarzyszenia Młodzieży wygłosił referat, w którym opisał m.in. warszawską
        procesję ku czci św. Andrzeja Boboli. „Idą kanonicy, prałaci, delegacje parafii
        niosą feretrony i chorągwie. Lud śpiewa... i tak idziemy na Nowe Miasto.
        W maju, w ciepłe popołudnie właściciele kawiarni wystawiają stoliki na
        zewnątrz. Młodzież siedząc przy stolikach pije piwo, je lody i patrzy na dość
        liczną grupę modlących się w procesji. Modli się Kościół tradycyjny,
        sprawdzony, Polonia semper fidelis... A młode pokolenie, młody Kościół siedzi
        w kawiarni
        i patrzy ze zdziwieniem pytając: Dlaczego oni tak chodzą? Czuć duże napięcie
        istniejące pomiędzy ową procesją i młodą klientelą okolicznych barów. Ci
        pierwsi patrzą na drugich ze zgorszeniem, ci drudzy odwzajemniają się
        mieszaniną zdziwienia i litości”. Po powrocie do domu ks. Pawlina zastanawiał
        się, skąd ten dystans. Dlaczego młodzi, którzy w sierpniu tłumnie ruszą na
        pielgrzymkę, byli tak bierni. „Współczesna młodzież w życiu ceni sobie
        najbardziej wolność, sprawiedliwość, miłość i uczciwość. To wszystko znajduje
        się przecież w Ewangelii. Te tęsknoty młodzieży to pragnienie rodem z
        Ewangelii. Dlaczego oni nie poszli dziś z nami w procesji. Nie poszli, bo ta
        forma bycia, manifestacji Kościoła jest im obca i trudna do zaakceptowania.
        Trzeba więc szukać innych sposobów wyrażania się Kościoła – takich, w których
        młody Kościół będzie się czuł jak u siebie”.
      • aniouek1 Wariactwa Pana Boga 12.05.05, 06:40
        Na tle Europy Zachodniej religijność młodych Polaków i tak jest zjawiskiem
        wyjątkowym. Jesteśmy na szczytach statystyk. Jednak, jak pokazuje przykład
        Irlandii, w której w ciągu niespełna 10 lat odsetek młodych deklarujących się
        jako wierzący i praktykujący spadł z 70 do 30 proc., nie musi to być zjawisko
        trwałe. Powolną, ale stałą tendencję do laicyzacji widać także u nas. Pytanie,
        czy wydarzenia wokół śmierci Jana Pawła II mogą ją zatrzymać.

        – Papież był ikoną, która przesłaniała brak refleksji i stagnację w Kościele.
        Gdy przestała pracować jego osobowość, odsłoniło się to, co się musiało
        odsłonić: niezreformowany Kościół, kardynałowie starcy i brak innych niż Jan
        Paweł II autorytetów – twierdzi prof. Mikołejko. ­– Religijność pokolenia JP2
        jest wiotka i może się szybko „chybnąć”, jeśli nie pojawi się nikt
        charyzmatyczny i ciepły zarazem.

        Kluczem do młodych są duszpasterze z osobowością, którzy potrafią wyjść
        z kruchty. Jedną z takich osób jest dominikanin ojciec Jan Góra, który od kilku
        lat organizuje spotkania w Lednicy. Dziesiątki tysięcy młodych ludzi
        przyjeżdżają co roku, aby przejść pod bramą w kształcie ryby i potwierdzić
        swoją wiarę. Spotkania są gęste od symboli: gigantyczna sieć wyciągana z
        jeziora przez dźwig, trzymetrowa monstrancja, przepisywana ręcznie przez
        młodych Biblia ważąca pół tony, pierniki w kształcie Pisma Świętego, kopia Arki
        Przymierza. Do tego przekazy satelitarne, kaskaderzy, tancerze,
        spadochroniarze, podhalańskie owce. Ojciec Góra, nazywany przez
        krytyków „Violettą Villas polskiego duszpasterstwa”, nie przejmuje się
        opiniami, że organizuje duchowy show zamiast nabożeństwa. Sam mówi o
        sobie „wariat Pana Boga”, a sceptykom odpowiada: „Nie mam czasu na długie
        ględzenie. Nie mam czasu na kazanie, ludzie kazań już nie rozumieją. Mam czas
        na wypowiedzenie pięciu zdań. I do tego mi potrzebne te wszystkie symbole.
        Wykorzystuję je, bo szukam środków wyrazu na miarę tej epoki”.

        Według o. Marcina Lisaka to właśnie dyskusja o stylu duszpasterstwa jest w tej
        chwili najważniejsza. Szukanie drogi między drętwym moralizatorstwem a pokusą
        luzu i zabawy, która łatwo obsuwa się w kicz.

        – Najważniejsze, żeby nie zaczynać od listy zasad do spełnienia i reglamentacji
        sakramentów – mówi. – Mniejsza z tym, czy młodzi zaakceptują katolicką etykę
        seksualną. Najpierw potrzebna jest wiara w rzeczy podstawowe, zmartwychwstanie,
        kontakt z Bogiem poprzez modlitwę, akceptacja osoby ludzkiej. Jeśli będziemy
        ludźmi modlitwy i poszukiwania prawdy, a nie tylko organizatorami kultu, to uda
        się przyciągnąć młodych. Ale tego nie da się zadekretować.

        Chcąc dotrzeć do młodych ludzi, Kościół w krajach Europy Zachodniej musiał się
        zmienić. Stał się bardziej otwarty, przyzwala na wątpliwości i indywidualną
        refleksję. Stara się wychodzić naprzeciw tym, którzy szukają rozmowy, poczucia
        wspólnoty. Czy polski Kościół jest na to gotowy?

        – Jestem raczej sceptyczny – deklaruje o. Lisak. – Myślę, że młodych w Kościele
        będzie ubywać. Będzie topnieć grupa wierzących z przyzwyczajenia, a świadomie,
        głęboko przeżywany katolicyzm stanie się być może rodzajem diaspory.
        I nie ma w tym nic złego, bo tu nie chodzi o sukces ilościowy. Myślę, że wiara
        coraz bardziej będzie dla młodych kwestią wyboru. I to w sensie najprostszym.
        Oni bardzo wcześnie muszą dbać o sukces, są zajęci, zabiegani, więc na wiarę
        trzeba chcieć znaleźć czas.
        • kendo Re: Wiara...... 12.05.05, 10:08
          poczytalam na wyrywki wszytkie "wywody"

          doszlam do wniosku,ze nieprzymuszona wiara jest najlepsza,najglebsza i kazdy
          stara sie zyc zgodnie z jej przekazem....
          jak pomysle,jak w dziecinstwie byl przymus chodzenia na religie,
          wiele szlo na wagary,lub bedac na naukach przeszkadzalo,
          co doprowadzalo ksiedza do rekoczynow
          i tu zapadal odwieczny konflikt....buntowali sie dzieciaki,ze musza
          podporzadkowac sie czemus czego nie rozumieli.
          • aniouek1 nie tylko dzieciaki się buntują, 12.05.05, 16:56
            ale dorośli także i nie dotyczy to tylko nauki religii.

            kendo napisała:

            > doszlam do wniosku,ze nieprzymuszona wiara jest najlepsza,najglebsza
            > i kazdy stara sie zyc zgodnie z jej przekazem....

            Kendo...ja chyba nie rozumiem o czym Ty mówisz sad
            Rozumiem, że można człowieka przymusić do...np. pozmywania naczyń,
            czy głośnego czytania itp. itd., ale...to co prawdziwie jest w duszy człowieka
            chyba jednak jest poza sferą przymuszenia.
            Poza tym, piszesz, że "nieprzymuszona wiara jest najlepsza, najgłębsza".
            To, że wiara NIE MOŻE BYĆ PRZYMUSZONA jest dla mnie zrozumiałe, jednakże
            już wartościowania typu "najlepsza", "gorsza" czy "zła" ...nie rozumiem.
            Piszesz, że "każdy stara się żyć zgodnie z jej przykazem".
            W porządku, jednakże, aby żyć zgodnie z "przykazem" trzeba go najpierw poznać,
            po czym przyjąć, zaakceptować we własnej duszy jako własny, osobisty i dla
            samego siebie słuszny.
            Jak można POZNAĆ nie poznając? Jak można znać, nie ucząc się?

            > jak pomysle,jak w dziecinstwie byl przymus chodzenia na religie,
            > wiele szlo na wagary,lub bedac na naukach przeszkadzalo,
            > co doprowadzalo ksiedza do rekoczynow

            Każda nauka wymaga m.in. czasu i wysiłku.
            Czas można zapełniać na różne sposoby i bez wysiłku także mozna go wypełnić
            np...lenistwem.
            Wysiłek można skierować także na różne zadania, niekoniecznie na naukę,
            ale np. na beztroską zabawę.

            Myślę, że z nauką religii jest jednak inaczej niż z każdą inną nauką.
            Religii uczy rodzina, w której rodzice modlą się, sami przestrzegają przykazań
            i uczą tych przykazań oraz ich przestrzegania własne dzieci.
            Katechezy poza rodziną mają rodziców wspierać, a nie zastępować.
            Rodzice nie mogą uczyć dziecka w ten sam sposób matematyki, czy np. astronomii,
            ale religijnego życia, na miarę własnej religijnej wiedzy i wiary - mogą
            i...powinni, m.in. dlatego, że gdy przyjmowali sakrament małżeństwa
            zobowiązali się także i do tego, że w wierze swojej wychowywać będą swoje
            dzieci.

            > i tu zapadal odwieczny konflikt....buntowali sie dzieciaki,ze musza
            > podporzadkowac sie czemus czego nie rozumieli.

            Dzieci buntują się także gdy mają umyć zęby, czy uszy. Buntują się w zasadzie
            zawsze ilekroć jakikolwiek obowiązek odczuwaja jako zamach na swoje "robię co
            chcę".
            To nie tylko kwestia nauki, a już z całą pewnością nie tylko kwestia nauki
            religii. Rodzice bardzo często mówią "ucz się" nie precyzując nawet czego
            dokładnie dziecko ma się uczyć.

            Myśli mi się, że w przypadku nauki religii, sprawa jest o tyle skomplikowana,
            że to kwestia po prostu codziennego życia zgodnie z normami...lub...
            w niezgodzie z przykazaniami.
            Rodzicom dość niezręcznie przyznać się wobec swoich dzieci, że sami są
            grzesznikami, że sami nie znają odpowiedzi na wszystkie pytania, że nawet jeśli
            wiedzą jak należy żyć...trudniej przestrzegać niż wiedzieć jak należy.

            Nie jest wstydem powiedzieć: "ja nie umiem matematyki, nie jestem matematykiem -
            idź do nauczyciela i poproś by ci wytłumaczył", ale jak przyznać się, jak
            powiedzieć swojemu dziecku: "jestem katolikiem, katoliczką, i wiem, że nie
            należy oszukiwać, ale...oszukuję bo.. taki ze mnie katolik, katoliczka, że
            zasady znam, ale ich nie przestrzegam"?

            Problem polega chyba na tym, że...próbujemy iść wygodną DROGĄ, obchodzić
            trudności, a przy tym ...sami przed sobą, a bywa, że nawet innymi ludźmi
            potrafimy się wytłumaczyć z tego "obchodzenia"...
            Wymyślamy więc musy, niemożności, choroby...wachlarz tłumaczeń jest wielobarwny
            i...baaardzo bogaty...tyle, że... NICO Z TEGO CAŁEGO TŁUMACZENIA, które jakie
            by nie było w naszym wymiarze doskonałe...nie zmieni faktu, że...zboczyliśmy
            z DOBREJ DROGI.

            Niestety - a może na szczęście - przykazania Boże są kategoryczne, niezmienne
            i nie podlegające człowieczej perswazji.

            Określają wartości UNIVERSALNE i...jako jedyne są po prostu stabilne, i mimo,
            że człowiek stara się je zmieniać na miarę własnych potrzeb...one...nie
            podlegają takim zmianom...jest TYLKO JEDNA JEDYNA DOBRA DROGA i...albo, albo...
            tu kompromisów nie ma, jak każdy kto tu JEST musiał się narodzić by BYĆ i jak
            każdy kto tu JEST...odejść stąd musi.

            Powierzchowność w WIERZE, wręcz...obraźliwe asekuracyjne np. "chodzenie do
            kościoła", czy "klepanie paciorków" ...to...nie jest wiara...to jej pozór...

            Być KATOLICZKĄ ...trudna DROGA... nawet samo takie nasze rozmawianie trudne
            jest, ale...to właśnie kwestia WYBORU...
            To ...bezustanne poznawanie, uczenie się OBOWIĄZKÓW i PRAW...uczenie się
            PRZESTRZEGANIA obowiązków i praw takimi jakimi one SĄ, nie zaś jakimi dla
            przestrzegania byłyby wygodne, wygodniejsze, milsze, łatwiejsze, prostsze,
            lżejsze...itd. itp.
            • kendo Re: nie tylko dzieciaki się buntują, 12.05.05, 20:06
              Aniele Ty moj Kochany....
              i po co ja wlazlam w ten temat ?? wink)))))))))
              podobnie myslimy,jednak inaczej,
              moze kiedys gdzies temata rostrzepiemy .....
              ja wiem z wlasnych obserwacj,ze przymuszano wiare dziecku,
              ktore dorastajac mialo inne bony myslenienia....a robilo niektore rzeczy tylko
              dla rodzicow,by w domu nie bylo zwady.
    • aniouek1 Re: Papież Jan Paweł II - nasz PASTERZ 02.04.06, 16:31
      voila.pl/huobs/?1

      Bliskość, która przywraca ci kształt.
      On odszedł.
      Kiedy odchodzi człowiek, bliskość ulatuje jak ptak,
      w nurcie serca zostaje wyrwa,
      w którą się wdziera tęsknota.

      Tęsknota - głód bliskości
      Odkupienie - fragm. Jan Paweł II.


      voila.pl/gfup5/index.php?get=1&f=1



      • aniouek1 Prosiłem Boga o wodę, 02.04.06, 16:33
        Prosiłem Boga o wodę,
        Dał mi ocean.
        Prosiłem Boga o kwiat,
        Dał mi ogród.
        Prosiłem Boga o drzewo,
        Dał mi las.
        Prosiłem Boga o przyjaciela,
        Dał mi CIEBIE.
      • aniouek1 Jest we mnie kraina przeźroczysta 02.04.06, 16:33
        Jest we mnie kraina przeźroczysta
        w blasku jeziora Genezaret -
        i łódź... i rybacza przystań,
        oparta o ciche fale...
        i tłumy, tłumy serc
        zgarnięte przez Jedno Serce,
        przez Jedno Serce najprostsze,
        przez najłagodniejsze -
        Jan Paweł II
      • aniouek1 PIEŚŃ O BOGU UKRYTYM 02.04.06, 16:36
        PIEŚŃ O BOGU UKRYTYM

        Wybrzeża pełne ciszy

        ***

        Dalekie wybrzeża ciszy zaczynają się tuż za progiem.
        Nie przefruniesz tamtędy jak ptak.
        Musisz stanąć i patrzeć coraz głębiej i głębiej
        aż nie zdołasz już odchylić duszy od dna.

        Tam już spojrzeń żadna zieleń nie nasyci,
        nie powrócą oczy uwięzione.
        Myślałeś, że cię życie ukryje przed tamtym Życiem
        w głębiny przechylonym.

        Z nurtu tego - to wiedz - że nie ma powrotu.
        Objęty tajemniczym pięknem wieczności!
        Trwać i trwać. Nie przerywać odlotów
        cieniom, tylko trwać
        coraz jaśniej i prościej.

        Tymczasem wciąż ustępujesz przed Kimś, co stamtąd nadchodzi
        zamykając za sobą cicho drzwi izdebki maleńkiej -
        a idąc krok łagodzi
        - i tą ciszą trafia najgłębiej.

        ***

        To Przyjaciel. Ciągle wracasz pamięcią
        do tego poranka zimą.
        Tyle lat już wierzyłeś, wiedziałeś na pewno,
        a jednak nie możesz wyjść z podziwu.

        Pochylony nad lampą, w snopie światła wysoko związanym,
        nie podnosząc swej twarzy, bo po co -
        - i już nie wiesz, czy tam, tam daleko widziany,
        czy tu w głębi zamkniętych oczu -

        Jest tam. A tutaj nie ma nic prócz drżenia,
        oprócz słów odszukanych z nicości -
        ach, zostaje ci jeszcze cząstka tego zdziwienia,
        które będzie całą treścią wieczności.

        ***

        Miłość mi wszystko wyjaśniła,
        miłość wszystko rozwiązała -
        dlatego uwielbiam tę Miłość,
        gdziekolwiek by przebywała.

        A, że się stałem równiną dla cichego otwartą przepływu,
        w którym nie ma nic z fali huczącej, nie opartej o tęczowe pnie,
        ale wiele jest z fali kojącej, która światło w głębinach odkrywa
        i tą światłością po liściach nie osrebrzonych tchnie.

        Więc w takiej ciszy ukryty ja - ja liść,
        oswobodzony od wiatru,
        już się nie troskam o żaden z upadających dni,
        gdy wiem, że wszystkie upadną.


        ***

        Ktoś się długo pochylał nade mną.
        Cień nie ciążył na krawędziach brwi.
        Jakby światło pełne zieleni,
        jakby zieleń, lecz bez odcieni,
        zieleń niewysłowiona, oparta na kroplach krwi.

        To nachylenie dobre, pełne chłodu zarazem i żaru,
        które się we mnie osuwa, a pozostaje nade mną,
        chociaż przemija opodal - lecz wtedy staje się wiarą i pełnią.

        To nachylenie dobre, pełne chłodu zarazem i żaru,
        taka milcząca wzajemność.

        Zamknięty w takim uścisku - jakby muśnięcie po twarzy,
        po którym zapada zdziwienie i cisza, cisza bez słowa,
        która nic nie pojmuje, niczego nie równoważy -
        w tej ciszy unoszę nad sobą nachylenie Boga.


        ***

        Pan, gdy się w sercu przyjmie, jest jak kwiat,
        spragniony ciepła słonecznego.
        Więc przypłyń, o światło z głębin niepojętego dnia
        i oprzyj się na mym brzegu.

        Płoń nie za blisko nieba
        i nie za daleko.
        Zapamiętaj, serce, to spojrzenie,
        w którym wieczność cała ciebie czeka.

        Schyl się, serce, schyl się, słońce przybrzeżne,
        zamglone w głębinach ócz,
        nad kwiatem niedosiężnym,
        nad jedną z róż.


        ***

        Stać tak przed Tobą i patrzeć tymi oczyma,
        w których zbiegają się drogi gwiazd -
        O oczy, nieświadome Tego, Kto w was przebywa,
        odejmując Sobie i gwiazdom niezmierny blask.

        Więc wiedzieć jeszcze mniej, a jeszcze więcej wierzyć.
        Powieki powoli zamykać przed światłem pełnym drżeń,
        potem wzrokiem odepchnąć przypływ gwieździstych wybrzeży,
        nad którymi zawisa dzień.

        Boże bliski, przemień zamknięte oczy
        w oczy szeroko otwarte -
        i nikły podmuch duszy drgającej w szczelinach róż
        otocz ogromnym wiatrem.


        ***

        Często myślę o tym dniu widzenia,
        który pełen będzie zdziwienia
        nad tą Prostotą,
        z której świat jest ujęty,
        w której przebywa nietknięty
        aż dotąd
        - i dalej niż dotąd.

        A wtedy konieczność prosta coraz większą się staje tęsknotą
        za owym dniem,
        który wszystko obejmie taką niezmierną Prostotą,
        miłosnym tchem.
      • aniouek1 Pieśń o słońcu niewyczerpanym 02.04.06, 16:38
        Pieśń o słońcu niewyczerpanym

        ***

        Kiedy smutek się zmiesza z wieczorem -
        - podobne do siebie są z barw -
        razem stają się dziwnym napojem,
        który z lękiem nachylam do warg.

        Więc, ażeby w tym niepokoju
        nie pozostawiać mnie samego,
        odjąłeś grozę wieczoru,
        dałeś wieczności smak chleba.

        Gdy z bezmiaru wyłaniałeś czas
        i opierałeś się na przeciwnym brzegu,
        usłyszałeś daleki mój płacz,
        i od wieków wiedziałeś, dlaczego.

        Wiedziałeś, że takiej tęsknoty,
        która raz się napiła z Twych ócz,
        nie nasycą słoneczne zachwyty
        lecz rozkrwawią jak brzegi róż.

        ***

        Jest we mnie toń przeźroczysta,
        dla mych oczu zasnuta mgłą -
        kiedy, jak potok upływam zbyt bystro,
        na tak głębokie nie zasługuję dno.

        Tam Pan mój co dzień przychodzi i pozostaje -
        smuga krwi gdy zatapia się w śnieg -
        - i poznany wzajemnie poznaje
        i wzajemną obfitością tchnie.

        Gdyby wtedy ktoś toń przeźroczystą
        potrafił odsnuć z mgły,
        ujrzano by - w jakiej nędzy -
        ujrzano by - w kim -

        i ujrzano by - jaka światłość
        zalewa przyćmioną toń,
        ujrzano by - w sercu ludzkim,
        najprostszym z słońc.

        ***

        Uwielbiam cię siano wonne, bo nie znajduję w tobie
        dumy dojrzałych kłosów.
        Uwielbiam cię siano wonne, któreś tuliło w sobie
        Dziecinę bosą.

        Uwielbiam cię, drzewo surowe, bo nie znajduję skargi
        w twoich opadłych liściach.
        Uwielbiam cię, drzewo surowe, boś kryło Jego barki
        w krwawych okiściach.

        Uwielbiam cię, blade światło pszennego chleba,
        w którym wieczność na chwilę zamieszka,
        podpływając do naszego brzegu
        tajemną ścieżką.

        ... - bo nie ma takiej wdzięczności, aby objęła nieskończoność,
        żeby serce objęło Ciebie słoneczną smugą czerwoną -...

        Każde życie, nawet najmniej znaczące dla ludzi,
        ma wieczną wartość przed oczami Boga.

        Każde życie określa się i wartościuje
        poprzez wewnętrzny kształt miłości.
        Powiedz mi, jak jest twoja miłość,
        a powiem ci, kim jesteś.

        Jan Paweł II
    • aniouek1 pomyśleć, że to było 20 lat temu... 30.03.07, 22:13
      A.D. 1987 - Pielgrzymka III – “Do końca nas umiłował”

      Kraków, 10 czerwca
      MSZA ŚW. W KATEDRZE WAWELSKIEJ

      Ave Crux...
      Bądź pozdrowiony Krzyżu Chrystusa!...
      "Bądź pozdrowiony krzyżu wawelski, krzyżu Jadwigi!"...

      Bądź pozdrowiony Krzyżu Chrystusa!
      Bądź pozdrowiony Krzyżu, gdziekolwiek się znajdujesz, w polach, przy
      drogach, na miejscach, gdzie ludzie cierpią i konają... na miejscach, gdzie
      pracują, kształcą się i tworzą...
      Na każdym miejscu, na piersi każdego człowieka, mężczyzny czy kobiety,
      chłopca czy dziewczyny... i w każdym ludzkim sercu, tak jak w sercu Jadwigi,
      Pani Wawelskiej.
      Bądź pozdrowiony Krzyżu Chrystusa.
      Ave Crux!
    • aniouek1 minęły dwa lata ...a pamiętanie żywe jakby to było 02.04.07, 23:54
      dzisiaj.
      Palą się świece jak wówczas i ludzie dają sobą świadectwo,
      że...nie przeszedłeś przez życie niezauważony choć...taki byłeś
      ...delikatny ...rozmodlony...skromny...tak uroczo prawdziwym Człowiekiem
      byłeś i...wciąż jesteś żywy jak ...pamiętanie
      • kendo Re: minęły dwa lata ...a pamiętanie żywe jakby to 03.04.07, 17:04
        piekny gest ludzie czynia,palac swiece i majac caly czas w sercu Jego.
    • marucha1 Re: Papież Jan Paweł II - nasz PASTERZ 02.03.08, 22:12
      ocalmy od zapomnienia
    • aniouek1 mija kolejny rok...już trzeci... 02.04.08, 20:36
      za godzinkę z minutkami minie....ta pora w której
      ...wrócił do domu Ojca.
      Pamiętam tamten wieczór tak wyraźnie, jakby to było ...wczoraj
    • aniouek1 minęło juz kilka lat... 22.03.09, 08:36
      wprost nie do uwierzenia...czas strasznie szybko mija
      • marucha1 Re: minęło juz kilka lat... 22.03.09, 13:09
        Tak...Minelo juz kilka lat.I nie ma w tym nic niezwyklego.Ot...prawa
        ustalone przez Stworce dla naszego swiata.Ja zastanawiam sie tylko
        ile w nas zostalo z tamtych smutnych dni? Czy napewno smutnych? Czyz
        nie byly to dni piekne? Jak napisalas.."zjednoczeni w modlitwach w
        kosciolach,synagogach,meczetach.."..Czy nie tak wlasnie powinien
        wygladac nasz swiat? Wszyscy ludzie sa dla siebie bracmi.Bez wzgledu
        na to jaka religie wyznaja.Bog jest i tak tylko jeden.Czesto
        zapomnamy o najwazniejszym przeslaniu Biblii: ".Kochaj blizniego
        swego jak siebie samego.."
        • aniouek1 czym dłużej żyję 07.03.10, 17:19
          tym - zdaje mi się - częściej i wyraziściej dostrzegam brak miłości
          tak siebie samego jak i bliźniego.

          Niby powszechnie słyszy się "kocham", "pragnę miłości", a
          jednak ...jest jak jest i niemalże zewsząd wieje chłodem.

          Jan Paweł II...odszedł, przywoływany bywa w potrzebach ludzkiego
          wymiaru, czasami ktoś przytoczy Jego słowa żeby sprowokować
          refleksję nad wartością życia, ale chyba niestety cześciej -
          by "załatwić" swoje ziemskie sprawy.

          Ilu jest ludzi, którzy z pewnością oburzyliby się czytając co piszę,
          a równocześnie ilu spośród nich zadało sobie trud by przebrnąć
          z uwagą i w skupieniu rozważnym choć jedną Encyklikę?
    • aniouek1 to już 5 lat 02.04.10, 21:30
      od przejścia naszego Pasterza do Domu Ojca...trudno uwierzyć, że już
      5 lat...
    • aniouek1 Re: Papież Jan Paweł II - nasz PASTERZ 20.02.11, 19:56

      • marucha1 Re: Papież Jan Paweł II - nasz PASTERZ 04.02.12, 07:22
        Odszedl. Zamknela sie Ksiega Zycia. Co pozostalo? Dobro i sciezka, ktora powinnismy isc. Czemu wiec bladzimy?
    • aniouek1 lepiej niech się NAM nie zgubi ;-) 02.02.13, 21:24

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka