rb13 To już koniec drogi? 02.05.04, 20:13 To już koniec drogi? Wśród nienawistnie skrzywionych ust kule słów odbite rykoszetem od ścian boleśnie ranią moje ja. Słowa z szybkością karabinu omijając ze strachem wąwóz zmarszczek wokół nienawistnie skrzywionych ust wpadają do chronionych zatyczkami z palców uszów Oczy drapią szorstkim piaskiem niemo błagając o chwilę wytchnienia Smakując słony deszcz spływający po policzkach rozsznurowane usta pozostają głuche Rozpalone żelazko smali pierś palącym płomieniem wyganiając stada czerwonych mrówek ku szyi wściekle wkłuwających się w sztywniejące mięśnie Otwarte usta śpiewają charkotliwe pieśń udręczenia. Mleczne perełki rzeźbiąc bruzdy wokół wytrzeszczonych z przerażenia oczu spływają po trupiobladych policzkach zmywając sardoniczny uśmiech Śnieżna bladość pokrywa spokojem twarz To już koniec drogi ? I bruzda nad czołem pogłębiła się ze zdziwienia... Ryś B. Kraków 28.04.2004 r. godz.1549 Odpowiedz Link
rb13 Sztorm wspomnień łzawiący gaz przywiewa 02.05.04, 20:15 Sztorm wspomnień łzawiący gaz przywiewa Pod trzema krzyżami leżą zwiędłe wieńce Zwieńczone strzępami czerwono-białych szarf Z napisem poległym za wolność w podzięce Po bruku wiatr rozwiewa kwiaty bez barw Spłukując ciszę z postrzępionych sztandarów Po pustych pochylniach płyną słone morza łzy Sztorm wspomnień łzawiący gaz przywiewa Nikt nie pamięta tamtych grudniowych dni Po latach ONI też - doznali zaniku pamięci W niepamięci czas rozwiał się zomowski gaz W próchno rozsypały się skrwawione drzwi Janka Wiśniewskiego dawno nie ma wśród nas Na kształtownikach niczym strunach harf Sztormowy wiatr wygrywa zawłaszczoną pieśń Pamięć o tych co ginęli w szare grudniowe dni Wietrze ! Na płatkach kwiatów do nieba nieś Pamięci grudnia 1970 Ryś B. Kraków 28.04.2004 r. godz.1805 Odpowiedz Link
rb13 Dzika wiśnia 17.05.04, 19:27 Dzika wiśnia Poczuła powiew wiosny Śnieżnobiało lśni Pierwsza wśród drzew Korona dzikiej wiśni W ślubną suknię ubrana Nieśmiałością olśniewa Kwiatami obsypana Kuszącą pieśń śpiewa Ryś B. Kraków 02.05.2004 r. godz. 2309 Odpowiedz Link
rb13 Dziennik znikającej nocy czyli... 17.05.04, 19:30 Dziennik znikającej nocy czyli inne spojrzenie na nagłe potrzeby braku papieru w wc urzędu celnego Motto mój problem na wtedy to czy w kiblu studenckim będzie papier bo często nie było DZIENNIK Z JEDNEGO DNIA Michał Nowak jak najdzie mnie poetycka wena w wc ( niektórzy mówią,że to grafomaństwo) podczas męczącej sesji (ach te hemoroidy) największym problemem jest papier, zwykły toaletowy szary papier ,na którym zapisuję przelotne wersy pełne częstochowskich rymów ( nie znam się na poezji). papieru nie było! często kradną go kierowcy tirów z krajów dawniej bardzo zaprzyjaźnionych.leżały za to kolorowe pornograficzne pisemka .sesja zdjęć z pełna buzią spowodowała napływ prostackich myśli. takie chłopskie skojarzenia na d. i c. nie muszę stąd nawet wychodzić- to ostatni przebłysk myśli ,bo z wykafelkowanej ściany wyszła kobieta – naga kobieta ,boże – to nasza sprzątaczka - oskarży mnie o molestowanie, gdzie położyła ubrania ta myśl sprowadziła wielkość do roli małego wystraszonego ptaszka. w piątek - tak to w ubiegłym tygodniu po wypiciu z plastikowej butelki wódki rodem z białorusi( 20zł za kanister pięcio- litrowy) ,Wania mówił ,żeby samemu nie pić bo ogłupia totalnie ,rozmawiałem z bogiem wznosząc się do nieba ,urosły mi skrzydła teraz o poranku chociaż wokół ciemno , a może tylko w moich oczach , czuję setkę języków ,rozdwojonych języków żmij parzących całe ciało, schodzą niżej i niżej z zimnymi oczami wpatrzonymi w coś co jeszcze niedawno było dumą ,a teraz zwiotczałe ,pokurczone jak stara kora chowało się ze wstydem wśród czarnych krzewów jeżyn. leśna polana skrzy się świeżo wymytymi kafelkami ,zapach javelu drażni nozdrza ,chlor zmieszany z ostrym potem pani Kazi( zawsze tak intensywnie pachnie) i czymś co kiedyś przynosiło zapach morza .aleś szefie pochlał z Wanią. już wczoraj wycierał obolałe od śmiechu spojówki płyną słowa ból głowy wpatrywał się w plastikowy kanister wołając spuchniętym jezykiem o łyk wody... Odpowiedz Link
rb13 Rzut oka z samochodu na wiadukcie kolejowym... 17.05.04, 19:31 Rzut oka z samochodu na wiadukcie kolejowym ul.Krakowskiej na peron IV Opole Gł. Wiosna tego lata nie przypomina tamtego październikowego wieczoru pełnego mroku rozświetlanego ogarkami kopcących zniczy. wśród rozwieszonych wstęg czarnych pajęczyn dymu pochylali się nad grobami ludzie .w zadumie pośpiesznie pucując groby obsypane hutniczym pyłem .Ciszę przerywał syk dogasających zniczy. gdzieś kończyło się życie. mamo chodźmy do domu już 2015 ze strachu bezgłośnie krzyczały rozwarte usta walizki patrząc na właściciela w beżowym palcie leżącym bez ruchu . krąg niedoszłych pasażerów niczym szaroczarnych padlinożerców przyglądał się postaci śmiertelne drgawki światła z dogorywającej świetlówki rozbłyskały iskrami w kobaltowej zieleni w szkiełkach porozbijanych zniczy. kolejowy zegar wskazywał godzinę 2015 przenikliwy dźwięk dzwonka zwiastował złą nowinę. W otworze judasza majaczyła czapka 15pocztowego posłańca. nie otwieraj wezwanie do wojska trwożliwe spojrzenie żony zawisło na białych drzwiach. to pogrzeb. telegram kołysząc się w powietrzu wolno opadł na podłogę .w blasku żółtawej żarówki lśniły czarne litery dalekopisu. zawiadowca stacji Opole Gł. informuje dziś na peronie o godz. 2015 umarł pana ojciec w bezcieniowym blasku jasno fioletowego światła wyjęte z rozciętych wnętrzności poślinione białawymi pasmami płodowych wód bladoczerwone ciałko wydało swój pierwszy okrzyk. siostro proszę wpisać godzina urodzenia 2015 przez szybę samochodową pomiędzy rozbitymi ciałami owadów nisko wiszące nad horyzontem słońce biło różowo czerwonymi rozbłyskami po oczach była 2015 Ryś B. Kraków 12.05.2004 godz.1812 Odpowiedz Link
rb13 Na pozór 17.05.04, 19:31 Na pozór Z uśmiechem pełnym słodyczy Spod przymkniętych powiek Blask wzroku bazyliszka Przygląda się gdzie i kiedy Zatopić pełen nienawiści Jadowy kolec Rys B. Kraków 13.05.2004 godz. 1023 Odpowiedz Link
rb13 Spadaja puszty odgłosy 24.05.04, 19:10 Spadaja puszty odgłosy e-mail - sms - Z wazonu sypią błękitem Zasuszone wrzosy Bzyczenie os Spadają puszty odgłosy Trawy w kolorze ochry Świst bicza przecina Skrzypienie wozu Koło ziemię rozcina Żar z błękitu nieba Rozgania pierzaste obłoki Bawole ostre rogi Płyną w trawach wysokich Szamerowana złotem Niebieska sukmana czikosa Buczenie chmary komarów Zagłusza śpiew kosa Gwizd ,szpicruty świst Konie leżące pokotem Obsypały się wrzosy Łodygi czarują złotem Odpowiedz Link
rb13 **** 24.05.04, 19:11 Spowita płaszczem Z posrebrzonych włosów Zdmuchujesz chłód jesieni Czas znika z naszych oczu W zieleni uczuć toniemy Odpowiedz Link
rb13 A tlen pachnie gumową kaczuszką... 24.05.04, 19:12 A tlen pachnie gumowa kaczuszką… Jak w biblijnym przekazie na początku jest ciemność Zimna poręcz zdziwiona mrozem szponaisto wbijających się palców pozwala na ułamek sekundy wrócić do jasności świata , zabarwiając się na czerwono Zdarta z poręczy czarna farba spada na oczy pomrokiem. Lodowe liany oplatają mrozem resztki tlącego się życia jak w przedśnie po alkoholowej libacji tańczą przed oczami gwiazdy a twarz w księżycowej poświacie całuje umiłowana ziemię. szeroko otwarte oczy nie widzą rzeczywistości Przenikliwy ryk syreny oznajmia rozpoczęcie pojedynku z Bogiem o… gdy czterech rycerzy w czerwonych zbrojach niesie zdrętwiałe ciało do karety rozbłyskającej niebieska poświatą wypływają zasłyszane słowa katechezy trwożnie spoglądając ku czeluściom piekieł udających błekitną planetę A tlen pachnie gumową kaczuszką z dzieciństwa Rys B. Kraków 23.04.2004 godz.190 Odpowiedz Link
rb13 Znikło wszyst'ko na wieki 30.05.04, 19:55 Znikło wszys’tko na wieki Z cyklu „Wołyń” Przybyłem z daleka Powitała mnie zielonością pól Urodzajna ziemia Skwarne południe i pierzaste obłoki Tak jak w dziadka wspomnieniach Skowronka śpiew zagłuszał szloch Taż popatrz …łzy i słowa Przejechali’ my taki swijat daleki Tu już nic nie ma Znikło wszyst’ko na wieki Rys B.25.05.2004 r. godz.2345 Odpowiedz Link
rb13 Nie znalazłem cmentarzy 30.05.04, 19:56 Nie znalazłem cmentarzy Z cyklu Wołyń W bezkresie zielonych pól Przywołuję przodków cienie Zapalam Świec płonących krąg Ciszę rozrywa Wiatru tchnienie Drżą świec płomienie Snując dymne chmury Żałobne znaki Z nieba żar praży Skapuje wosk Leniwie krążą czarne ptaki Dogasa ogarków krąg Jak rodzinne wspomnienia Płyną łzy po twarzy Ta okrutna ziemia Okryła wszystko Płachtą zapomnienia Nie znalazłem cmentarzy… Rys B. 25.04.2004 r. godz. 1308 Odpowiedz Link
rb13 Ciemność granatem osnuła mdły poranek 01.06.04, 17:53 Ciemność granatem osnuła mdły poranek Ciemność granatem osnuła mdły poranek Nicieniaste stwory tańczą godowy taniec Pierś żelazko parzy- ciało z zimna drży Tęczowe aureole - może mi to się śni Pustka biało niczym w śnieżnej zamieci Szukam światła w bieli -nic tu nie świeci Szybując gdzieś - gdzie nie mam pojęcia Przeglądam życie - niby kolejne zdjęcia W ciemnym negatywie oglądane w lustrze Ciemność i dźwięk –zawieszony w pustce Dźwięk starej fisharmonii sączy się skądś Nie ma aniołów lecących do nieba- wciąż W elipsoidalnym zakrzywieniu czasu krążąc Jak asteroid zawieszony bezmiarze w ciszy Krzycząc ze strachu –krzyku nikt nie słyszy Żegnałem się z ciałem niczym liniejący wąż Postać z białej mgły opończą osłonięta Przywróciła mi wzrok -rzecz niepojęta Z bezmiaru ciemności wyrwało mnie coś Mamy go – nie pamiętam - czyj to był głos Odpowiedz Link
rb13 Rozmowa z Dziadkiem 01.06.04, 17:54 Rozmowa z Dziadkiem e-mail - sms - Rozmowa z Dziadkiem Z cyklu „Wołyń” Gorzkie łzy Tych co uciekali stąd Z ziemi na której od wieków żyli Znów przypomina zniczy swąd Tym co przeżyli Łuny palonych chat Płacz i krzyk Sąsiad - już nie brat Mordercy ! Dziadku ! Podobno oni O wolność Ukrainy walczyli Ryś B. 25.05.2004 r. godz.1829 Odpowiedz Link
rb13 I jak wtedy - tak samo pachną kwiaty 02.06.04, 21:39 Popatrz – na to serce przebite strzałą Data i inicjały R W wyryte na dębie Od tego czasu tyle się rzeczy stało A my nierozłączni jak dwa gołębie Pamiętasz - moje dłonie nieśmiałe Oślepłe oczy błyszczące poświatą Popatrz - sosny wyrosły wspaniałe Nasze włosy posypane cukrową watą Słyszysz –w sosnach pohukują sowy Słowo kocham powraca jak przed laty Echem odbite od wyniosłej dąbrowy I jak wtedy - tak samo pachną kwiaty Ryś B. Niepołomice 02.06.04 godz. 1802 Odpowiedz Link
rb13 W szklanej gablocie 05.06.04, 21:02 W szklanej gablocie W szklanej gablocie Błazeński długopis Przyschniętym tuszem Do sukna przywiera Pod przeżartym rdzą płotem Stocznia Gdańska S.A. W upadłości W zapomnieniu leży Zardzewiała siekiera Solidarność Dziś to słowo głucho brzmi Przegrane ideały Stracone złudzenia Kto o nich dziś pamięta. Ze wstydu Twarz zasłoniła Matka Boska Do klapy przypięta Ryś B. Kraków ( W 15 rocznicę odzyskania wolności) 04.06.2004 r. godz.17039 Odpowiedz Link
rb13 ballada biurowa 08.06.04, 21:34 Ballada biurowa Na zwitkach pojedynczych kartek słońce wygrywało teatr półcieni wśród wydeptanych przez załokietniki ścieżek matowego forniru Kilka spraw z napisem pilne niecierpliwie rozpychało się łokciami wśród stłoczonych skoroszytów. Bezczelnie rozchylony segregator odsłania swoje intymne wnętrze wabiąc zapachem ważnych poleceń . Wyschnięte na wiór języki od porannego referowania , zmieszane ze stukotem klawiatur oczekiwały na gwizd czajnika wołając o zapach kawy. A fax cicho mrucząc „Ta kawa budzi mnie „ snuł kolejne metry biurowych pism Ryś B. Kraków 07.06.2004 r. godz. 2350 Odpowiedz Link
rb13 Na szachownicy życia 08.06.04, 21:35 Na szachownicy życia Na szachownicy życia Szukając przebaczenia Przegrana miłość Przemyka w półmroku Wśród przewróconych pionków Rozsypując w mdłym świetle Zwiędłe płatki kamelii Rys B. Kraków 07.06.2004 r godz. 1025 Odpowiedz Link
rb13 Wieczór nad Hortobágy-halastó 08.06.04, 21:36 Wieczór nad Hortobágy-halastó Z cyklu „Pocztówki z Węgier” Zachodzące słońce Błękit nieba rozpłomienia Turkusową taflę jeziora W czerwień zamienia Rudością się mienią Rzęsa ,salwinia i żabiściek Z mieczowatych liści Złotem rozbłyska kosaciec Bezszelestny lot ważki Chmary komarów Krzyk dzikich kaczek W gęstwinie szuwarów Srebrzyste pajęczyny Pająk pracowicie przędzie Z gęstwiny tataraku Wypływają białe łabędzie Brązowawa woda Chór żab siedzi pokotem Na liściach nenufarów Zanosząc się rechotem W podmuchach falują Trzcin sinofioletowe wiechy Ropuchy z krzykiem Nadymają białe miechy Słońce zapada się W bezkresie rudych łąk Dogasa czerwień nieba Buczy spóźniony bąk Ryś B. Kraków 06.06.2004 r.godz.2135 Odpowiedz Link
rb13 Biurowa commedia dell'arte 09.06.04, 11:22 Biurowa commedia dell'arte Codziennie skrywam smutek pod warstwą make-up’u wsłuchany w codzienny aplauz klakierów wykrzywiam usta w amerykańskim uśmiechu Pociągany niewidzialnymi sznurkami przez „Wielkiego animatora życia” odgrywam codzienną commedia dell'arte strojąc miny wszystkowiedzącego duce Pilnie obserwując działania Scapino który skrywa miecz paszkwili pod płaszczem wierności wytupuję odgłosy istnienia na zmurszałych deskach biurowego teatru Szukając zapomnienia w ramionach biurowej Colombiny zagłuszam krzyk zgniecionej kołatki przerażonej rozsypującą się sceną wspólnie wpadając w czeluść biurowego niebytu Ryś B. Kraków 09.06.2004 r. godz. 1104 Odpowiedz Link
rb13 XVII list Matrony Polskiej czyli wybory 12.06.04, 12:02 XVII list Matrony Polskiej Czyli wybory,wybory… Dziś mój stary oświadczył – też nie popieram Tak jak nasz Sejm – rządu Belki i Hausnera Nic moja Matrono na to Ci nie poradzę Czas w sierpniu wybierać nową władzę Sierpniu la Boga -mój mężu kochany To my nad morzem mamy urlop zaplanowany Trudno. Co Ty gadasz jaki urlop -Ta przecież Cały rok urlop mamy- jak każdy bezrobotny na świecie O przepraszam moja droga czy ja nie śnię Przecież Ty masz świadczenie przedemerytalne Za 30 lat pracy należało się - komu jak komu Wstyd - ty zaś bezrobotny na zasiłku siedzisz w domu Niedorajda – nic nie umiesz - popatrz jak inni rodacy Dyplom w kieszeń… i do Irlandii jadą za pomywaczy Albo truskawki w Szwecji będą lada dzień zbierać A Ty wielki inżynier - tylko nos umiesz zadzierać Mam wiadomość !Nie kłóć się ze mną moja kochana W komisji wyborczej zasiądę 13 –tego od rana Dwie stówy zarobię lekko jakby od niechcenia Za dwa dni w komisji pracy - e tam raczej siedzenia Trochę mało ,ale dobre choć te dwieście złotych Gdy na d…masz już do cna przetarte galoty Najpierw czynsz ,Boże to nawet nie starczy na połowę O la boga…Wszystko w tym domu na Matrony głowie Aż kochanie te wybory… Co tam mruczysz co tam gadasz Mowię ,że w europejskim parlamencie nie wypada Wybierać tych co już kręcili się na karuzeli Czas - aby nieskażeni władzą teraz tam zaistnieli O mam tu takiego- dziś występuje jako bezpartyjny To człek uczciwy, całą duszą prawy i uczynny Ten –temu chodzi - nie o Twoje dobro - tylko oto Żeby mógł teraz brać ze Strasburga euraki - idioto Ryś B. Kraków 10.06.2004 r. godz.1611 Odpowiedz Link
rb13 Spisałem marzenia 18.06.04, 10:42 na pożółkłym liściu życia spisałem marzenia butelkę lakując siódma pieczęcią ostatni oddech kłuł igłami plusnęło ..i utonęła cała moja nadzieja Odpowiedz Link
rb13 Prądnik czyli Białucha 18.06.04, 10:43 Prądnik czyli Białucha Z cyklu „Polskie krajobrazy” Wśród wapiennych skał przemyka Dostojny , leniwy nurt Prądnika Nad brzegiem kładą się traw zwoje Zmierzwione zwisają jak powoje Splątane w grube trawiaste wieńce Wśród nich błyskają złotem kaczeńce Meandrując wśród trawiastej doliny Czasem wolno, czasem z przyczyny Skoku w dół przez biały próg skalny Zahuczy gromko niczym wiatr halny Zaskoczony przeszkodą z wapieni Z gniewnym poszumem się zapieni Zdziwiony rozglądnie się dookoła W ten ścichnie i zrobi obrót o pół koła Błyśnie pstrąga srebrzystą poświatą Przyglądnie się ziołom i kwiatom Znów leniwie potoczy swe wody Wśród białych skał przecudnej urody Ryś B. Kraków 17.06.2004 r. godz.1030 Odpowiedz Link
rb13 galopujaca przeszłość 22.06.04, 09:26 Galopująca przeszłość Motto galopująca przeszłość w cuglach słów pod presją milczenia ..zauważone i zapisane... Iwona galopująca przeszłość w cuglach słów powraca natarczywie skąd wiesz w te słowa znów wczytuję się łapczywie ogień znów kroczy wśród ścieżki grzechu wspomnienia migotliwe wpatrzone oczy pełne urojeń strząsam bez pośpiechu późnym wieczorem Ryś B. 21.06.2004 2349 Odpowiedz Link
rb13 Pociag zwany życiem 23.06.04, 20:28 Z oddali w mroźnym powietrzu krzyczał rozpaczą parowy gwizdek pociągu relacji Kraków- Wrocław. Nawet księdza tu nie ma. W cieniu gromnicy polana chłodną wodą główka cichutko popiskiwała Owinięte w poniemieckie szmaty dwa i pól kilo tliło się to zapalając to przygasając We wtórze labidzenia cioci Janki ( przerywanej mruczeniem różańca) Taż jojku odrobinka już do aniołków się szykuje Dziadek wstrzymywał się z wyjściem na peron trzymając pod pacha czapkę z czerwonym otokiem. Teraz to pociągi zawsze się spóźniają . Czerwony lizak w pozycji stop czekał na sygnał – odjazd stąd do wieczności. Trzecia klasa i twarde .drewniana ławki uwierały zniechęcając do podróży ( Ech te pochodzenie szlacheckie) Twauda sstuka- będzie zyc kaleczył niemiłosiernie polski język niemiecki lekarz. Na skrawku papieru kopiowym ołówkiem staranie zamazywał datę zgonu wypisana gotykiem. O pierwszy Polak w tej gminie I tak witany wschodnim zaśpiewem w widłach Odry i Nysy wsiadłem przed laty do pociągu zwanego życiem Ryś B. Kraków 22.06.2004 r. godz. 2315 Odpowiedz Link
rb13 bezpióry Anioł 25.06.04, 10:34 W mdły poranek oczy zasnuły granatem chmury Spowity w jedwabne pieluszki ,woda ciszą śpiewa Otulony mgłami Wąwóz Kraków wabił swoim dnem Pędziłem wprost w ramiona przydrożnego drzewa Przy przydrożnej kapliczce stał Anioł bezpióry Nie ma ucieczki zabito okna .Czy to było tylko snem ? Ryś B. Kraków 24.06.2004 r. godz. 916 Odpowiedz Link