rb13 Portret Anioła 17.12.03, 14:42 Portret Anioła Zmieszaj kolory w warkocz tęczy Namaluj portret kobiety anioła Głos jej w uszach mi dźwięczy Bez twarzy modelki czy podołam? Na paletę spadły krople farb W niebiesko- zielonym kolorze Z pomieszania dwóch barw W tle morski pejzaż tworzę Kobieta- anioł z mego obrazu Ma ciało w bursztynu kolorze Oczy w kolorze chryzoprazu Niczym Bałtyk w letniej porze Naga z morza się wynurza Na skrzydłach niesie ją fala Miedzianych włosów burza Splotami jej twarz okala Anioł na tle morskiego pejzażu I zachód słońca na plaży Głosy krytyki słyszę od razu Z kiczem mam to się kojarzy Ryś B. Kraków 16.12.2003 r. godz. 1240 Odpowiedz Link
rb13 Pochwała krągłości 19.12.03, 11:00 Motto ...Myśl o smacznych racjach Dla niej to prowokacja Żyjąc dobrze pięknie sielsko Rosło Babie wielkie cielsko... „Gruba Baba” Autor nieznany Pochwała krągłości Kobieta szczupła jest ładna Gust Pana mnie rozśmiesza Ha,ha - anorektyczka zgrabna Pan - tymi słowy się ośmiesza Napisał Pan - same bzdury Nazywając pulchną kobietę Babą - Tyś chudzielec ponury Chcący uchodzić za estetę Porównać do foki jej biodra Do serdelków grube nogi Przecież to natura szczodra Obdarzyła ją ciałem drogim Ciało w dotyku jak u kotka Cudowne, pełne miękkości Puszyste ,tu dłoń nie spotka Żadnych wystających kości Jakież przyjemne w dotyku Jakby drożdże w sobie miało Cudownych fałdek ma bez liku To rubensowskie piękne ciało Nie jak u wychudzonej szkapy Je biodra i pupa - to oczywiste To nie anorektycznych atrapy Są piękne jak drzewo rozłożyste Piersi pełne ,a wciąż sprężyste Wprost zachęcają do pieszczoty Gdyś mężczyzną – to oczywiste Ruszaj czym prędzej w zaloty ! Niech żyją uroki kobiecości Tu nie uwiera cię kość żadna Z radością oddajesz się miłości Och - krągłość jest taka powabna Przytulna jak miś pluszowy Pyszna jak ptysiowe ciastko Od dziś – precz z mojej głowy Chudzielce - są kobiet namiastką Ryś B. Kraków 19.12.20003r. godz.1017 Odpowiedz Link
rb13 Zapach Wigilii 23.12.03, 08:49 Zapach Wigilii Aromatyczny zapach wspomnień Z dziecięcych lat się snuje Z garnku do gotowania bielizny Smakowity opar wędzonki czaruje Pachnie zapachem ogniska Szynka w kolejce wystana Konkurując z aromatem Pieczonego ciasta od rana Na kutię cicho na gazie pyrka Pszeniczne ziarno z Kleparza Zwinąć z miski to włoski orzech To słodki migdałek nam się zdarza Groźnie nas straszy palec Pośród uśmiechów mamy Z kwadracików misternie uszka Z grzybowym farszem zwijamy Przystrojona tęczowe kolory Wyniosła jodła zdobyta w boju Roztacza zapach świeżego lasu W rogu stołowego pokoju Białym obrusem stół nakryty Czeka Biblia, opłatek i siano Na pierwszą gwiazdkę na niebie Tęsknie przez nas oczekiwaną Posiwiały dziecinne włosy Zgarbiły się wspomnienia Wigilijny wieczór zapachem Czaruje kolejne pokolenia Ryś B. Kraków 22.12.2003 godz.1448 Odpowiedz Link
rb13 **** 23.12.03, 08:52 **** Wrzucony kamień do wody Wybucha spieniona fontanną Malując koliste korowody Spada kaskadą lustrzaną Na szklanej tafli drżą W słońcu świetliste kręgi W przestrzeni czasu mrą Jak namiastki uczuć potęgi Ryś B. Kraków 22.12.2003 godz.2243 Odpowiedz Link
rb13 Dość tego poetycznego majaczenia 29.12.03, 20:26 Dość tego poetycznego majaczenia Mój biedny poeto Niszczy cię poezji zmora Czekając na przypływ weny Od wczorajszego wieczora Bezmyślnie się wpatrujesz W jasną twarz monitora Szepnęła żona Może źle się czujesz? Głaszcząc moje obsypane Księżycową poświatą włosy Ładnie powiedziane Ktoś by powiedział siwe U nas sami poeci Raczej są popielate - takie urodziwe Kiedyś w supersamie Spytała nas Drogie dzieci Pewna starsza dama Naprawdę nie kłamię Zrobiłabym taki kolor - sobie sama… Ale co tam włosy Kiedy znikąd natchnienia O niebiosy ! Nie mam w poezji Już nic do powiedzenia_ Raczej coś napiszę Coś nowoczesnego Tylko nie to. Co słyszę To już lepiej idź do baru, na jednego W tamtym stylu piszę Jakby od niechcenia Ech daj sobie lepiej spokój Dość tego poetycznego majaczenia Ryś B. Kraków 29.12.20003 godz.2023 Odpowiedz Link
rb13 Wigilia 29.12.03, 20:30 Wigilia Mróz tęgi trzyma i napadała śniegu pierzynka Otuliła drzewa i krzewy snem puchowym W pokoju lampkami się żarzy strojna choinka Dom pachnie pastą i świeżym lasem jodłowym Kończy się dzień ostatni w roku taki krótki Z pierwszą gwiazda co na niebie rozbłysła Nastanie czas nadziei i radości – precz smutki Zwątpienie, myśl o samotności też prysła Dziś Wigilia – czas pojednania serca grzeje Przy stole siądziemy co białym obrusem okryty Z całą rodziną ,a każdy radośnie się śmieje Gdzieś jest taki co nie wstanie od stołu dziś syty Zapomniany przez tych co kiedyś kochał nad życie Stoi przed domem i gorzkie łzy płyną mu po twarzy Może kiedyś usiądę razem przy stole - wierzy skrycie Oby czas pojednaniu z synem nastał - dziś marzy Kiedyś o coś poszło. O co już dziś nikt nie pamięta To już tyle lat minęło . A tu kolędy śpiew się niesie Ta duma .Może to ostatnie już moje w życiu święta Nic mnie nie czeka. Samotność nowy rok przyniesie Ktoś idzie ... Tato, tatusiu i czyjaś mnie dotyka ręka Przyszedłeś nareszcie. Chodź do domu . Czekamy Przepraszam . Od lat ta dumna głupota mnie nęka Mamo ktoś przyszedł z tatą. Kto to my go nie znamy Rys B. Kraków Wigilia 2002 r. godz.1610 To niepublikowany wiersz z tamtego roku .Temat pojednania w niektórych domach chyba wciąż aktualny... Odpowiedz Link
rb13 Co będzie z nami? 29.12.03, 20:31 Co będzie z nami? Za zabawkę Cię miałam Kochałeś? Ja Cię nie kochałam Więc żegnaj. Na zawsze – powiedziałaś Trzasnąwszy drzwiami Aż futryna drgnęła Aż ściany załkały Na zawsze! Co będzie z nami? Stałem oniemiały Wokół cisza łzy W 5suche gardło zesłała Nikt nic... Nie słyszał Cisza ze mną łkała Gorzka rzeka zrosiła gardło Wysłane gwoździami Wyrywając szept Co będzie z nami? Na zawsze Słowa te powtórzą echem Schody wyłożone lastrykiem Skacząc po stopniach ze śmiechem Wracają zwielokrotnione W tle głos chichotem mnie mami Kocham Cię, kocham... Co będzie z nami? O bezlitosna Jak wszystkie kobiety? Bawiłaś się jak kot z myszką Gra dobiegła końca Dla Ciebie - niestety Wierzyłem Oczarowany nie tylko słowami Dziś koniec Twój bliski.. Nie pytaj Co będzie z nami? Ryś B. Kraków 23.12.2003 godz.955 Odpowiedz Link
rb13 Dosyć 29.12.03, 20:32 Dosyć Dosyć mam ślicznych wierszy I słów pięknie brzmiących Czułych westchnień do księżyca Łez wylanych bez końca Róż czerwonych W purpurze zachodów słońca Latających motyli Zrywanych kaczeńców o świcie Błagalnych szeptów o chwile czułości Gdy takie okrutne jest życie Ryś B. Kraków 29.12.2003 godz.907 Odpowiedz Link
rb13 Cieszymy się znów jesteśmy starsi 02.01.04, 18:21 Cieszmy sie znów jesteśmy starsi Hukiem korków szampana zagłuszamy strach przed niebytem Życzenia składane jak w amoku Oby następny był lepszy 100 lat, zdrowia... Judaszowe pocałunki okraszone uśmiechem pełnym słodyczy... Cieszymy się znów jesteśmy starsi Wtulając się w ciepłe ciała wirujemy z umysłem zasnutym alkoholowa mgłą w chocholim korowodzie Składając ukradkowe pocałunki radości życia na spoconych twarzach porażonych strachem... Cieszymy się znów jesteśmy starsi Ryś B. Kraków 02.01.2004 r. godz. 1420 Odpowiedz Link
rb13 Ekstaza 04.01.04, 20:11 Ekstaza Dyszymy niczym kowalskie miechy Rozszalały ogień ciała nasze pali Na moment wstrzymujemy oddechy Czując napływającą ekstazę z oddali Raptownie ciała przenika drżenie Tysiąc gwiazd rozświetla w oczach mrok W strugach deszczu gasną płomienie W ciszę odpływa pożądania amok Ryś B. Kraków 04.01.2004 r.godz.1641 Odpowiedz Link
rb13 Czuję szept kwiatów 04.01.04, 20:12 Czuję szept kwiatów Czuję szept kwiatów w noc błękitną Blaskiem poświaty posrebrzonych Gdy głaskam skórę Twą aksamitną Delikatnym zapachem zamroczony Widzę Twój wzrok rozmarzony Obleczony w szmaragdową toń Złotymi gwiazdami naznaczony Gdy pąsowy kwiat dotyka ma dłoń Słyszę jękliwy poszum morskiej fali Nimf morskich ni łkanie ni szloch Głos jakby skargi płynący z oddali Gdy jestem w Tobie i przeciągłe… och Ryś B. Kraków 04.01.2004 r. godz.1701 Odpowiedz Link
rb13 Intelektualni żołnierze 29.01.04, 14:45 Intelektualni żołnierze Ogłuszeni hukiem wystrzałów Grzmiących z 80 watowych głośników Oświetleni niebieską poświatą Migającego z wyższością monitora Na półkach apelowego placu Zwanego kiedyś biblioteką Wabiąc wyblakłymi kolorami okładek Stoją intelektualni żołnierze Ustawieni w równym szeregu Popielatym kurzem obsypani Z utęsknieniem czekają na komendę Do czytania wystąp Ryś B. Kraków 27.01.2004 r. godz. 1444 Odpowiedz Link
rb13 Bukiet wrzosów 29.01.04, 14:55 Bukiet wrzosów Drzewa pokryte szadzią Przez szyby zaglądają Ciało Twe pachnie spadzią Skąd one ten zapach znają ? Za oknem śniegowa zasłona Blask ulicznych lamp mroczy W kwiaty wrzosów wpatrzona Wrzosowo lśnią Twoje oczy Bukiet błękitnych wrzosów W niebieski flakon włożony Zbierany wśród pustych kłosów Turzyc słońcem spalonych Słyszysz - pszczół buczenie Leżeliśmy oplocie nagich ciał Pamiętam - to ziemi trzęsienie Gdy ogarnął nas miłosny szał Z posrebrzonych włosów Zdmuchujesz jesieni chłód Spowita płaszczem z wrzosów Podajesz usta słodkie jak miód Zasuszone wrzosy w flakonie Księżycową poświatą lśnią Dwa ciała w siebie wtulone O miłości we wrzosach śnią Ryś B. Kraków 20.01.2004 r. godz.2106 Odpowiedz Link
rb13 Re: 34 - Rb13 07.02.04, 13:06 W zimowym śnie Okolony pękami suchych traw Co złotej jesieni wspomnieniem Zasilany bagnistym strumieniem Rozbłyska lodową poświatą staw W szarościach pogrążonym brzegu Otoczonym z sitowia okołem Pasma nie roztopionego śniegu Płaczą łzami obsypane popiołem Cicho szumią wyniosłe drzewa Po lodowej tafli z cichym szelestem Zeschłe liście tańczą pod podestem Wiatr zaś jękliwą pieśń śpiewa Las w zimowym śnie pogrążony W milczeniu oczekuje wiosny Nad stawem kołują gawrony Roznosząc wrzask żałosny Ryś B. Kraków 06.02.2004 rgodz. 721 Odpowiedz Link
rb13 Skąd na policzku mym łza 07.02.04, 13:07 Skąd na policzku mym łza Twa zdrada mnie nie wzrusza Powiedzmy sobie to jasno Chociaż wciąż płacze ma dusza Wyruszam na łowy… w miasto Niczym piwem wypitym w barze Bezimiennym ciałem się nasycę Spotkanym przy kontuarze Ile ich było –już nie liczę Ciał też miłości spragnionych Z wnętrzem zimnym ze szkła Pożądaniem tylko złączonych Więc skąd na policzku mym łza Ryś B. Kraków 29.01.2004 godz.2203 Odpowiedz Link
rb13 Młodzieńcze ideały 07.02.04, 13:09 Młodzieńcze ideały Z cyklu "Arcydzieła?" Z niewidzialnym piętnem młodzieńczych ideałów wyssanych z mlekiem matki (oczarowanej przystojnym sekretarzem ppr-u który w młodości uwierzył ) leczę od lat otwarte blizny wypalonych idei na zbutwiałym płótnie czerwonego sztandaru ozdobionego kawałkami styropianu za nic nie mogąc ułożyć puzli z 20 postulatami rozsypanych podmuchami liberalnych przekonań Ryś B. Kraków 16.01.20004 r. godz.1600 Odpowiedz Link
rb13 Umrzeć za Niceę 07.02.04, 13:09 Umrzeć za Niceę Z cyklu "Arcydzieła ?" Brnąc w bryi konsumpcyjnego życia Z pogardą patrząc na tych co żyją za 840 zł Dzierżę wysoko w rękach biało-czerwony sztandar z Matka Boską w klapie obok czerwonego goździka wpiętego w butonierce ochrypłym głosem ( wciąż uwiera w gardle nie przełknięta czerwona książeczka) krzyczę dla Was Rodacy Umrę za Niceę Odpowiedz Link
rb13 I ujrzałem... 07.02.04, 13:11 I ujrzałem... W zasłonie ciemności nie przepuszczającej słonecznego światła wypielęgnowaną dłonią o palcach pianistki rysowałaś płomienne kręgi na cienkim pergaminie skóry zapalając w niewidzących oczach świetlistość mgławic Tańczący język rozpalał gasnącego olbrzyma nadymając go do granic nieskończoności Wszechświat oczekiwał z napięciem wielkiego wybuchu z wysiłkiem wstrzymując wszelki ruch Zapaliłaś wielkiej światłości gwiazdy na pomarańczowym niebie I ujrzałem Eden Ryś B. Kraków 12.01.2004 r. godz.1356 Odpowiedz Link
rb13 Luty w puszczy 10.02.04, 17:29 Luty w puszczy Pomiędzy rozłożystymi dębami Wśród brązowych gałęzi krzewin Pod stopami wyniosłych modrzewi Ozdobionych czarnymi szyszkami Obsypane zrzuconymi liśćmi i igłami Starym złotem poszycie błyszczy Przeplecione śnieżnymi pasmami Zdziwiony wiatr cicho świszczy W łozach obsypanych baziami Wśród ciemno brunatnych liści Hula omiędzy zrudziałymi trawami Wśród płatów popielatego śniegu Bluszcz świeżą zielonością mami Na ciemnym oczka wodnego brzegu Lutowy wiatr hula z łoskotem Potrząsając pełnymi szyszkami Pod uderzeniami wichru pokotem Spadają nasiona ciemnymi falami Zataczając w powietrzu kręgi Niesione wiatru podmuchami Spadają na niepołomickie łęgi Ryś B. Kraków 10.02.2004 godz.1437 Odpowiedz Link
rb13 Dziejowa pomroczność 11.02.04, 12:20 Dziejowa pomroczność Z cyklu „Arcydzieła?” Wczoraj na spotkaniu poznałeś przywódcę prawicowego ugrupowania Swój chłop –w tv wali w komuchów od lat - nie zmienia swojego zdania Nie uwierzyłeś z jaką pogardą o komunie teraz się wyraża Poznałeś jego ojca - twego byłego POP pierwszego sekretarza Wspomniał jak syn wbrew niemu o wolności już w młodości śnił Zapomniał tylko ,że wtedy on już działaczem w Solidarności był Ryś B. Kraków 11.02.2003 r. godz.1153 Odpowiedz Link
rb13 Ty któryś na masówkach... 11.02.04, 12:45 Ty któryś na masówkach... Ty któryś na masówkach najgłośniej krzyczał partia z narodem Dziś z mając zasłużoną emeryturą prawie przymierasz głodem W niemodnym garniturze z Vistuli obwieszonym krzyżami zasługi Spoglądasz na talerz z niedojedzonymi resztkami w barze szybkiej obsługi? W kącie jadalni ściskając w rękach nic nie wartą garść drobniaków Zapachy potraw wdychasz analizując zachłannie każdy ze smaków Ssąc bezzębnymi ustami skórkę od chleba zachłyśnięty wolnością Walczysz o przeżycie do dziesiątego każdego miesiąca z godnością Upajając się smakiem zupy ugotowanej na szkielecie z kurczaka Na drugie ziemniaki , kiszona kapusta i kotlety z tartego ziemniaka Czemu wolnością pijany jak za dawnych lat cały w czerwieni Trzymany w rękach sztandar podmuchach wiatru się mieni Jak Twoja twarz nieśmiało prosząca o jeden kilogram gnatów Z pozbawionych najlepszych części mięsa wychudzonych kurczaków Ty który kiedyś chociaż zniewolony byłeś przewodnią siła narodu Dziś wolny – już niedługo wybory – obiecają Nie umrzesz z głodu! Ryś B. Kraków 11.02.2004 r. godz. 1227 Odpowiedz Link
rb13 Tędy przed laty w tym dzikim ostępie 17.02.04, 14:23 Tędy przed laty w tym dzikim ostępie Tędy przed laty w tym dzikim ostępie Rozglądając się w zachwycie po lesie Szliśmy jak dziś trzymając się za ręce Pamiętasz - Był wtedy upalny wrzesień Dziś z drzew spadają śnieżne mewy Widzisz kochanie na drzewie ten znak Chociaż śnieg przykrywa drzewa i krzewy Pamiętasz - To tutaj powiedziałaś - tak Wśród wrzosów oddałaś mi swoje ciało Dziś na korze zatarła się data i inicjały Zostało tylko wyryte serce przebite strzałą Pamiętasz - Tu się nasze dusze splątały Srebrne włosy wiatr głaszcze nieśmiało Z drzew lecą ku nam śnieżnobiałe motyle Kto wie ile lat życia razem nam zostało Pamiętasz – pamiętam te szczęścia chwile Ryś B. Kraków 17.02.20004 r. godz.1414 Odpowiedz Link
rb13 Kilka pytań do żołnierza wolności 20.02.04, 08:10 Kilka pytań do żołnierza wolności Mam swoją godność Wolność i Niepodległość Ponad życie cenię Ty zaś w imię wolności Najechałeś moją ziemię Żołnierzu wolności Na czapce z orzełkiem w koronie Jesteś zaskoczony Że witam Cię bez radości I łzy smutku ronię Najeźdźca! Dla kilku baryłek ropy Ty, który znasz smak niewoli Przyjechałeś jako jeden z Europy Czy Cię to słowo nie boli? Nie bądź zdziwiony Jakoś Ci nie wierzę Sam przez tyle lat zniewolony Na obcej ziemi Głosisz się wolności żołnierzem Jak to na wojnie? Podobno przez przypadek Zbombardowałeś mój dom To tylko jednostkowy wypadek Z bezsiły zaciskam dłoń Po twarzy płyną rozpaczy łzy·, Więc powiedz mi szczerze Dlaczego Ty Głosisz się wolności żołnierzem Na zgliszczach Domu nie będę ronić łez Bezsilnie w pięść zaciskać dłoń Na moim miejscu Ty też Chwyciłbyś za broń Powiedz W obliczu jawnego bezprawia W mego kraju obronie Czy nie mam prawa W odruchu chwycić buntu za broń Żołnierzu z orłem w koronie Ryś B. Kraków 20.02 .2004 r. godz.723 Odpowiedz Link
rb13 Re: przedświąteczne wietrzenie w Szuflandii ;) 23.02.04, 18:40 Poeta Ze skryptem pod pachą pełnych wierszy nieśmiało podążył On poeta nieznany przed oblicze najpierwszych Słuchał werdyktów w milczeniu kaznodziejskimi obrzucony słowy od czci osądzony wyśmiany ze spuszczona głowa smutny i jałowy Od znanego krytyka co kurz po salonach się wyciera do wielkiego poety tworzącego arcydzieła warte zero może dwa zera Krytyk dostrzegł w nim pełnego częstochowskich rymów miernego poetę Poeta sławił ( z ironią w głosie) zadatki na rodzinnego Wierszokletę Ryś B. Kraków 23.02.2004 godz.1836 Odpowiedz Link