Dodaj do ulubionych

~P~R~Z~Y~J~A~Ź~Ń~

27.09.03, 01:30
...może jeszcze słów kilka...

www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=11087&w=7164493
>
„Znam” ekspedientkę w sklepie, „znam” pana na parkingu, „znam sasiadkę zza
sciany” wszystkich mogę lubić lub nie.
„Fascynuje” mnie wspaniala tancerka, jestem pod „urokiem” genialnego twórcy,
myśliciela, PRZYJAŻŃ to coŚ absolutnie wyjatkowego, ogromnie rzadka,
a miłośc – nie mylić z pożądaniem – ma w sobie coś ze wszystkiego po trosze.

Przyjaźn, to określony przeze mnie na mój własny "użytek" rodzaj wiezi
z wybranym czlowiekiem. Oparta na – przynajmniej w określonym zakresie –
spójnym - i wspólnie uznawanym za słuszny - systemie wartości.
Nie z każdym człowiekiem takie wiezi mogą mnie łączyć, bo .. nie każdy
pozwala się poznać i nie każdemu ja chcę dać siebie poznać bez żadnych
zahamowań, barier i ograniczeń dzieląc własne myśli, i własne uczucia.

Wiem, ze to co teraz powiem, może brzmieć kontrowersyjnie, ale.. przyjaźń
też dojrzewa i gdy niedojrzała może ja zniszczyć nawet wzajemna miłość, która
nakazuje chronić przed smutkiem, chronić przed zmartwieniem – w ten sposób
umiera szczerość, rodzi się samotność i... już ani o miłosci, ani o przyjaźni
mowy być nie może.

Pozostaje... no właśnie - co pozostaje?
Obserwuj wątek
    • kendo Re: ~P~R~Z~Y~J~A~Ź~Ń~ 27.09.03, 09:51
      To piekne"zjawisko"
      to tak "grzeje", majac swiadomosc,ze sie ma przyjaciela/przyjaciolke.
      Przyjaz dojrzewa w Nas, mozna by bylo powiedziec z wiekiem.
      Im dluzej sie przyjaznimy,tym wiecej,glebiej sie poznajemy.
      Utwierdzamy sie w przekonanie,ze znalezlismy"bratnia dusze".
    • megxx Re: ~P~R~Z~Y~J~A~Ź~Ń~ 27.09.03, 18:06
      Ile czasu trzeba, by znajomość w przyjaźń się zmieniła, dojrzała, by po prostu
      była przyjaźnią. Czy można liczyć na przyjaźń, która rodzi sie w późnych
      latach, czy bez młodzieńczych wspomnień też będzie przyjaźnią?
      Ludzie cierpia na brak przyjaciół, a dla tych co już są, nie znajdują czasu.
      • kasikk Re: ~P~R~Z~Y~J~A~Ź~Ń~ 27.09.03, 18:20
        przykre to, ale chyba masz rację - ludzie skupiaja się na sobie,
        zapominając, że ktos może ich potrzebować...
        • mala20033 Re: ~P~R~Z~Y~J~A~Ź~Ń~ 27.09.03, 18:39
          Mam przyjaciolke,duzo ode mnie mlodsza..ale gdy mialam wypadek cale dzien
          spedzila ze mna..trzymala mnie za reke gdy zszywano mi czolo..dzis ze slubnym
          ide do niej na kolacje,,Mala..i jest niesamowicie piekna..nie ma chopa co by
          sie na nia nie popatrzyl i za nia nie odwrocil..
      • kendo Re: ~P~R~Z~Y~J~A~Ź~Ń~ 27.09.03, 21:20
        megxx napisała:

        > Ile czasu trzeba, by znajomość w przyjaźń się zmieniła, dojrzała, by po
        prostu
        > była przyjaźnią.
        **** Wydaje mi sie ,ze nie mozna powiedziec,ze jest jakis okreslony czas, czy
        jakas regolka,zakladajaca normy potwierdzajace przyjazn,to przychodzi samo i my
        wiemy o tym.


        Czy można liczyć na przyjaźń, która rodzi sie w późnych
        > latach, czy bez młodzieńczych wspomnień też będzie przyjaźnią?
        **** Oczywiscie,ze mozna znalesc // liczyc na taka przyjazn.
        **** Przeciez spotykajac kogos w wieku starszym,nie wiaza nas wspomnienia
        **** mlodosci,powstaja inne sytuacje, wspomnienia -inne supelki,ktore lacza....


        > Ludzie cierpia na brak przyjaciół, a dla tych co już są, nie znajdują czasu.
      • aniouek1 Megaxx WITAM i... 28.09.03, 00:39
        megxx napisała:

        > Ile czasu trzeba, by znajomość w przyjaźń się zmieniła, dojrzała, by po
        > prostu była przyjaźnią. Czy można liczyć na przyjaźń, która rodzi sie
        > w późnych latach, czy bez młodzieńczych wspomnień też będzie przyjaźnią?
        > Ludzie cierpia na brak przyjaciół, a dla tych co już są, nie znajdują czasu.

        Megxx - nie sądzę by zdolność do przyjacielskich relacji człowieka
        z człowiekiem zanikała z wiekiem..
        Młodzieńcze przyjaźnie z wiekiem dojrzewają, jednakże przyjaźnie dojrzałych
        ludzi, budowane na jakimś jednak fundamencie z życiowych doświadczeń w niczym
        nie ustępują miejsca młodzieńczym. To nie wiek, to raczej format wymiaru
        CZŁOWIEK.
        Jeśli czasu i chęci Ci starczy, może zechcesz kliknąć w poniższy link..
        www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=11087&w=7164493&a=7978613
        Tam też napisałam, że PRZYJAŹŃ WYMAJA TROSKLIWEGO CZASU.. nie można mieć zbyt
        wielu przyjaciół. Szczęśliwym kto ma jednego..
        Nie oczekuję, że zgodzisz się ze mną w 100 procentach, ale.. może choć w jakimś
        minimalnym zakresie przyznasz mi rację?
        Jeśli nie, chętnie porozmawiam na ten temat.
        Pozdrawiam smile
        • megxx Re:różne przyjaźnie 28.09.03, 16:48
          Poczytałam i zgadzam się z Tobą. Ale zastanowiło mnie zdanie, w którym piszesz,
          że opinia przyjaciela najważniejsza. Uważam, że opinia przyjaciela powinna być
          brana pod uwagę, ale nie powinna pozbawiać Cię prawa własnych decyzji. P.
          powinien wyrazić swoje zdanie i dodać: tak to widzę, wybór należy do Ciebie,
          cobyś nie postanowiła jestem po Twojej stronie. Czy słusznie to postrzegam?
          Taką samą postawę powinni prezentować rodzice wobec dzieci, zwłaszcza
          dorosłych, kiedy ich relacje powinny byc nacechowane przyjaźnią.
          A teraz ad rem. Dobrze jest mieć przyjaciół różnych płci, choć z przyjaźniami
          między kobietą a mężczyzną różnie bywa. Ale daje nam to różnorodność w
          relacjach z ludźmi.
          Moja pierwsza i druga prawdziwa przyjaźń zgasła przez oddalenie. Pozostała
          bliską znajomością, ale to nie to. Czy istnieją przyjaźnie na bardzo dużą
          odległość?
          Powstało wolne miejsce w moim sercu po stronie przyjaźni, powoli nowy
          przyjaciel zajął to miejsce, ale ta przyjaźń ma skazę, on daje mi poczucie, że
          mogę zawsze na niego liczyć, ale ponieważ jest wolnym mężczyzną, jest to źle
          odbierane przez jego otoczenie. Ja wyczuwam, że nie chce narażać mnie na
          kłopoty, bo póki co mój mąż z tego się śmieje, ale ludzie bywają okrutni.
          Przyjaźnię się z też z moją szwagierką, połączyły nas kłopoty, a potem okazało
          się, że świetnie się rozumiemy, choć mamy skrajnie różne podejście do życia.
          Czasami to jest zadziwiające, jak te różnice nas zbliżają.

          Jest w moim otoczeniu osoba, która chyba zasługuje na miano mojego mentora.
          Możemy porozmawiać szczerze o trudnych sprawach, ładuje mnie optymistyczną
          energią, zastanawiam się, czy mogę nasze relacje nazwać przyjaźnią, bo w który
          momencie to już jest przyjaźń?
          • aniouek1 Re:różne przyjaźnie 28.09.03, 20:42
            megxx napisała:

            > Poczytałam i zgadzam się z Tobą. Ale zastanowiło mnie zdanie, w którym
            > piszesz,że opinia przyjaciela najważniejsza. Uważam, że opinia przyjaciela
            > powinna być brana pod uwagę, ale nie powinna pozbawiać Cię prawa własnych
            > decyzji. P. powinien wyrazić swoje zdanie i dodać: tak to widzę, wybór należy
            > do Ciebie, cobyś nie postanowiła jestem po Twojej stronie.
            > Czy słusznie to postrzegam?

            Tak. Moim zdaniem słusznie. To prawda, że napisałam "najważniejsza" ale
            dokładnie w takim właśnie sensie; najważniejsza w pojęciu - koniecznie
            trzeba ją potraktować z należną uwagą, jak najpoważniej traktując
            przy "wypracowywaniu" sobie we własnej głowie WŁASNEGO stanowiska
            w jakiejś tam sprawie.
            Wybór jaki by nie był jest MOIM lub PRZYJACIELA wyborem a z każdym wyborem
            wiążą się określone konsekwencje. Jak ja ZA PRZYJACIELA tak przyjaciel
            ZA MNIE życia nie przeżyje, bo i dlaczego i niby po co?

            > Taką samą postawę powinni prezentować rodzice wobec dzieci, zwłaszcza
            > dorosłych, kiedy ich relacje powinny byc nacechowane przyjaźnią.

            Także z tym się zgadzam.

            > A teraz ad rem. Dobrze jest mieć przyjaciół różnych płci, choć
            > z przyjaźniami między kobietą a mężczyzną różnie bywa.
            > Ale daje nam to różnorodność w relacjach z ludźmi.

            Różnie bywa także z przyjażniami kobiet i mężczyzn.
            Kobiece - właściwie nie wiem dlaczego - ale są chyba jednak mniej trwałe niż
            przyjaźnie męskie.
            Gdy męzczyzn łączy przyjażń, to najczęściej taka NIEROZERWALNA.
            Z kobiecymi, chyba jednak zdarza się to rzadziej, co wcale nie znaczy,
            że się nie zdarza.

            > Moja pierwsza i druga prawdziwa przyjaźń zgasła przez oddalenie. Pozostała
            > bliską znajomością, ale to nie to. Czy istnieją przyjaźnie na bardzo dużą
            > odległość?

            To chyba jednak nie kwestia odległości, a raczej właśnie przyjacielskiej więzi,
            która jest albo nie. Ja powiedziałabym raczej, że to kwestia WIĘZI
            PRZYJACIELSKIEJ w CZASIE sobie należnym (czyt.: NIEZBĘDNYM)

            > Powstało wolne miejsce w moim sercu po stronie przyjaźni, powoli nowy
            > przyjaciel zajął to miejsce, ale ta przyjaźń ma skazę, on daje mi poczucie,
            > że mogę zawsze na niego liczyć, ale ponieważ jest wolnym mężczyzną, jest to
            > źle odbierane przez jego otoczenie. Ja wyczuwam, że nie chce narażać mnie na
            > kłopoty, bo póki co mój mąż z tego się śmieje, ale ludzie bywają okrutni.

            Ludzie bywają okrutni, ale chyba nie to jest najważniejsze bo ludzie po prostu
            są rożni. Moim zdaniem najważniejsze jest to co WY wiecie i jakie prawdziwe
            relacje Was łączą. To wszystko, a co poza, to ważne, jednak czy ważniejsze?!
            Jeśli zewnętrzne opinie mogą decydować czy się przyjaźnicie czy nie to - gdzie
            miejsce dla Waszych decyzji?

            > Przyjaźnię się z też z moją szwagierką, połączyły nas kłopoty, a potem
            > okazało się, że świetnie się rozumiemy, choć mamy skrajnie różne podejście do
            > życia. Czasami to jest zadziwiające, jak te różnice nas zbliżają.

            Przyjaźń - jak sądzę - to kwestia zgodności w kwestii ogólnych systemów
            wartości, niemniej wcale nie oznacza zgodności we wszystkim; dyskusja wzbogaca,
            już poprzez sam fakt, że się toczy we wzajemnym szacunku dla odmienności
            zajmowanych stanowisk w określonych sprawach.

            > Jest w moim otoczeniu osoba, która chyba zasługuje na miano mojego mentora.
            > Możemy porozmawiać szczerze o trudnych sprawach, ładuje mnie optymistyczną
            > energią, zastanawiam się, czy mogę nasze relacje nazwać przyjaźnią, bo
            > w który momencie to już jest przyjaźń?

            Nie wiem.
            Poza tym mam wątpliwości, czy NAZYWANIE jest najważniejszą sprawą.
            Jeśli możecie rozmawiać szczerze, wspieracie się, ładujecie swoje
            akumulatorki optymistyczną siłą to może zostaw rozważania w stylu: czy to już
            jest czy może jeszcze nie przyjaźń.
            Ciesz się, że masz z kim szczerze porozmawiać ze świadomością wzajemnego
            zrozumienia i wzajemnego wspierania się w trudnych rozważaniach i życiowych
            sprawach.
            To samo w sobie cenne jest.
            Gratuluję Ci, że TO znasz i że TO masz także Ci z serca gratuluję.

            Serdecznie pozdrawiam smile
    • venuse Przyjaźń 07.10.03, 19:28
      Przyjaźń jest wtedy, kiedy z milczenia dwóch osób można wszystko wyczytać...i
      jednym spojrzeniem po porostu powiedzieć: "Wszystko będzie dobrze". smile
      • aniouek1 to także Venuse.. to także.. 07.10.03, 19:33
        ja to znam.. ja to wiem i bardzo dobrze mi z tym wink
        Wszystkim życzę by znali, by wiedzieli, by... PRZYJAŹŃ nie była tylko słowem
        ale by żyła prawdziwie, bo PRZYJAŹŃ zasługuje na prawdziwe życie.. w NAS.
        • kendo Re: to także .. to także.. 07.10.03, 21:09
          nie wszyscy maja taka sama definicje o przyjazni....
          Dwoje ludzi doswiadczonych losem zycia,
          dochodza do wniosku,ze stali sie przyjaciolmi
          a gdy dochodzi do "potwierdzenia" togo slowa,
          okazuje sie wszystko tragedia....
          nawet nie wiedzialam,ze tak moze sie stac....
          • aniouek1 Kendo, bywa, że wiemy iż może TAK być 07.10.03, 21:17
            dopiero gdy się TAK stanie.. ale TAK z pewnością NIE MUSI BYĆ.
            Owszem. I TAK być może, bo... bywa.
            Główka do góry. Kendo, masz piękne serce.. to niezwyły majątek.
            • kendo Re: Kendo, bywa, że wiemy iż może TAK być 07.10.03, 21:24
              i to moje serducho sie meczy i robi wszystko,
              zeby znow na prosta wyjsc i wdzi,ze to zabawa w kotka i myszke,,,
              jednego dnia OK,a drugiego duzo znakow zapytania....
              i badz czlowieku madry i pewny ,i czy mozna inaczej to odczuc????
              czy to mozna wogole podciagnac pod Definicje przyjazni????
              chyba nie,to tylko zabawa,albo dawanie lekcji moralnej
              czy ja wiem ,jak to nazwac?????
              • aniouek1 Kendo, lekcji? 08.10.03, 10:21
                Przyjaźń to chyba jednak nie TO, to chyba jednak.. POSTĘPUJĄCA PRZEJRZYSTOŚĆ
                i chyba tylko TU - mimo WSZYSTKO - bez mnożących się znaków zapytania...
                To bezwarunkowe zaufanie. To bezwarunkowa życzliwość. To.. PRZYJAŹŃ właśnie.
                ..ja tak myślę, a Ty?
                • megxx Re:przyjaźń 08.10.03, 10:45
                  W przyjaźni chyba wszystko powinno być bezwarunkowe. Czy też tak uważacie?
                  • aniouek1 TAK, ale... 08.10.03, 11:36
                    tak, ale... nie kosztem zaprzeczenia siebie samego i nie za cene uznawanych
                    przez siebie samego za ŚWIĘTE wartości.

                    Np.:

                    NIKT! Nawet moj PRZYJACIEL nie ma prawa narażać na niebezpieczeństwo mojego
                    życia. Ja Jego także NIE.

                    NIKT! Nawet mój PRZYJACIEL nie ma prawa wymagać ode mnie UCZESTNICZENIA
                    w czymkolwiek w czym uczestniczyć nie pozwala mi uznawany za świety MOJ
                    osobisty system wartości: np. w łamaniu określonych wartości moralnych,
                    czy też norm prawnych.
                    Ja od Niego także NIE.
                    • megxx Re: TAK, ale... 08.10.03, 12:16
                      nie jest przyjacielem ktoś, kto tak by Cię traktował
                      Dla mnie przyjaźń to dwa(może więcej) istnienia idące obok siebie, choć nie
                      zawsze po tej samej drodze. Te drogi są tylko na tyle oddalone, że można sobie
                      podać rękę. I choć droga każdego może wyglądać inaczej, to się nie wyprzedzają.
                      • aniouek1 stąd ALE... przy BEZWARUNKOWE WSZYSTKO ;) 08.10.03, 12:29
                        znam także przyjaźń małej dziewczynki ze staruszką.. wcale nie Jej babcią.
                        Piękną przyjaźń..
                    • venuse Re: TAK, ale... 08.10.03, 19:07
                      prawdziwa przyjaźń nie podważa wartości w człowieku smile, uczy się ich
                      dobrowolnie, przez co jeszcze bardziej się wzbogaca.
                      • aniouek1 Re: TAK, ale... 08.10.03, 19:23
                        venuse napisała:

                        > prawdziwa przyjaźń nie podważa wartości w człowieku smile, uczy się ich
                        > dobrowolnie, przez co jeszcze bardziej się wzbogaca.

                        TAK, ale... to także wzajemna tolerancja dla wzajemnych odmienności bywa,
                        że także w odmiennie uznawanych za słuszne systemach wartości.

                        Być może przerysowałam "różnice" podpierając się przykładami, jednak..
                        one wcale nie muszą być TAK przerysowane w toczącym się życiu codziennym.
                • kendo Re: Kendo, lekcji? 08.10.03, 21:51
                  Anioueczku,
                  nieche juz "rozbierac " tego na czastki,
                  bo musiala bym podac przyklady mojej niepewnosci
                  a niechce,,,,
              • venuse czy ważne ? 08.10.03, 19:06
                czy ważne, gdzie powinno to znajdować się? Czy ważne są ramki i rameczki?
                Ważniejsze ile możesz z tego wynieść, ile doświadczyć. Ile kolorów zaistnieje
                w Tobie z każdą chwilą. Nie patrzmy na to, co to jest i jakie jest i dlaczego
                jest. Patrzmy, że jest po prostu i cieszmy się tym, co przynosi. To jest
                wartość każdej znajomości, przyjaźni, miłości. A każda cenna rzecz wymaga
                poświęceń, pracy i wyrzeczeń. W zamian po prostu, pozostawia nam siebie, taką
                jaką potrafi być.
                • aniouek1 Venuse.. TU w tym przypadku, nie oznacza 08.10.03, 19:17
                  rameczki, szufladeczki ale właśnie ich BRAK wink
                  Co do c.d.... ważne chyba nie mniej, co WYNOSI i to, że nie jest kontraktem
                  handlowym, a stąd w NIEJ, COŚ za COŚ nie obowiązuje...
                  • ulalka Re: PRZYJAŹŃ to dar 08.10.03, 21:59
                    nie da sie jej zdefiniowac.. nei mozna miec wielu przyjaciol, bo to nie
                    przyjaznie, tylko znajomosci... wiem jedno... przyjaciel bez slow wie, co nas
                    dreczy i nie dreczy dodatkowo.. a gdy nas cos dreczy, potrafi zrezygnowac z
                    siebie i planow, a nawet upic sie na smutno... z nami... czasem to baaaardzo
                    duzo... Opaczonosci dziekuje za MOICH PRZYJACIOL
                  • venuse Aniele 08.10.03, 23:29
                    Aniele....to do K.( jako re: to także, to także) miało być, ale mi się nie
                    udało. Gdybyś skrzydła swe otworzył i wiadomość te jej pod poduchę włożył.
                    Dzwięczna będę.
                    Jednym słowem dodatkowym przyjaźń, znajomość czy kochanie, ważna nie "ważkość"
                    lecz samo zaistnienie, a wtedy trzeba trzeba żyć chwilą i "chwile zapisywać".
    • aniouek1 ~P~R~Z~Y~J~A~Ź~Ń~ jest wymagająca 30.10.03, 10:40
      Wymaga uważnego czasu.
      To nie chwila, to po prostu bezustanne JESTEM i jest mi z tym JESTEM cudnie.
      To pewność, że bez "maski". To pewność, że bez "lukru".
      To pewność, że ponad i poza, a także w czasie każdym JESTEM.
    • altu Re: ~P~R~Z~Y~J~A~Ź~Ń~ 30.10.03, 22:25
      Przyjaciół mam kilku.
      Ale za to sprawdzonych.
      Moge na nich liczyc.
      Cieszę się, że są...
    • aniouek1 Wielu chciałoby mieć takich przyjaciół 05.11.03, 09:57
      jakimi sami być nie mogą

      - Augustyn z Hippony
    • aniouek1 PRZYJACIEL 06.02.04, 13:37
      to KTOŚ, kto wkracza do akcji wówczas, gdy wszyscy inni już zrezygnowali.

      [WALTER WINCHELL (1879-1972)]
      • rzulw Re: PRZYJACIEL 07.02.04, 11:36
        Rosenberg Artur
        * * * [Witajcie drodzy przyjaciele]

        Witajcie drodzy przyjaciele
        Długo Was nie widziałem
        Pukacie do mych okien w samą porę
        Gdy smutny deszcz jesienny
        W mym sercu zamieszkał

        Często splatają się nasze drogi
        Dziś Wam się oprzeć nie zdołam
        Zapraszam – możecie u mnie zostać
        Czujcie się jak w domu

        Nikt Was stąd nie przepędzi
        Moja Dobra Wróżka wyjeżdża daleko.
        Wejdźcie! Proszę – Ty Smutku
        Codzienny i Ty Nocy bezsenna.
        • aniouek1 czy ktos ICH nie zna? 08.02.04, 23:30
          ...a jeśli NIE ZNA, to...czy sam choć raz dotknął szczęścia?
        • aniouek1 Smutek zajmie się sam sobą, 08.02.04, 23:34
          natomiast radość można odczuwać najpełniej
          tylko wtedy, gdy jest się nią z kim dzielić.

          MARK TWAIN (1835-1910)
    • aniouek1 ~P~R~Z~Y~J~A~Ź~Ń~ to podstawa 01.03.04, 22:31
      i solidny, bezpieczny fundament, jesli SAMA jest solidna i bezpieczna
      w bezgranicznym zaufaniu wzajemnym ludków dwóch wink
      Życzę WSZYSTKIM solidnych, bezpiecznych PRZYJAŹNI.
      TO jest WSPANIAŁY, nieziemsko WSPANIAŁY "wynalazek" wink
    • rb13 Re: ~P~R~Z~Y~J~A~Ź~Ń~ 02.03.04, 09:31
      Prawdziwego przyjaciela poznaje sie w biedzie...Psia kość jakie to prawdziwe.
      Jak dobrze ,że jest jeszcze parę osób na które mogę liczyć .
    • rb13 Re: ~P~R~Z~Y~J~A~Ź~Ń~ 02.03.04, 09:36
      Ty, który mieniłeś się moim przyjacielem

      Przed laty mnie zapewniałeś
      O naszej przyjaźni spiszą kiedyś księgi
      Bełkocząc w pijackim amoku
      Masz moje słowo
      Godne małżeńskiej przysięgi
      Boga ,przyjaciela i żony
      Nigdy się nie zmienia
      (Wtedy byłem Twoim przełożonym)
      Ty moim przyjacielem się mieniłeś
      Składając judaszowe przyrzeczenia


      Przyznaje pilnie się uczyłeś
      Gorliwie w moje myśli się wsłuchując
      Gdyś był w potrzebie o radę prosiłeś
      Mądrość ich sobie przypisując
      Zrazu wstydliwie (ach to wiejskie sumienie)
      Potem sprzedawałeś je jako swoje
      Rozpalony - władzy pragnieniem

      Trzymając w rękach czerwony żagiel
      Płynąłeś z prądem z wielkim mozołem
      Krok za krokiem po moich plecach
      O swej przyjaźni zapewniając przebiegle
      (Już z podniesionym czołem)
      Po drabinie kariery piąłeś się w górę
      Za sobą zostawiając wyłamane szczeble

      Dziś zapomniałeś, od kogo się uczyłeś
      Naszą przyjaźń poświęcając dla kariery
      Na garść srebrników ją rozmieniłeś
      Mój przyjacielu - dziś do bólu będę szczery
      Cóż ,że z pogarda taksując mój garnitur tani
      Ukrytą za szyderczym uśmiechem
      Nawet Twój uśmiech mnie nie rani
      To prawda. Nasza przyjaźń
      Jest tylko przebrzmiałym echem

      Ryś B. Kraków 01.03.20004 r godz.0 56
    • aniouek1 PRZYJAŻŃ 11.03.04, 17:49
      Czym tak naprawdę jest przyjaźń? Jak twierdzą naukowcy jest to specyficzny typ
      związku interpersonalnego, innego od znajomości, kręgu rodzinnego czy
      partnerstwa seksualnego.


      W temacie poświęconym przyjaźni zachęcamy do przeczytania następujących
      artykułów:
      • aniouek1 Czym jest przyjaźń? - Krystyna Skarżyńska (1) 11.03.04, 17:52
        Przyjaźń to robienie sobie nawzajem dobrych rzeczy

        Między przyjaciółmi konflikty i spory są częstsze niż między zwykłymi
        znajomymi. Drobna różnica zdań urasta do rozmiarów przepaści. Dzieje się tak,
        ponieważ w przyjaźni szukamy potwierdzenia naszych sądów, wartości czy postaw.

        W końcu lat 90. przyjaźń i miłość były wskazywane przez 61 proc. dorosłych
        Polaków jako ważne cele życiowe, ale tylko 15 proc. uznawało przyjaźń za
        istotny warunek udanego życia (badanie CBOS, luty 1997). Wygląda na to, że
        chcemy mieć przyjaciół, ale raczej jako kwiatek do kożucha codzienności niż
        jako środek polepszania jakości własnego życia. Jednocześnie narzekamy, że
        ostatnie lata przyniosły spadek liczby osobistych kontaktów, że spotykamy się
        tylko, by rozmawiać o pracy, forsie i interesach, pokazać nowy samochód czy
        komputer, lub żeby nie pić do lustra. Nie mamy czasu ani na przyjaźń, ani dla
        przyjaciół.

        Co więcej, wydaje mi się, że zaczynamy używać słowa "przyjaciel" w jego
        niespecyficznym rozumieniu: określamy nim kogoś, z kim spędzamy czas i mamy
        jakieś wspólne zainteresowania (to i tak dużo). Tymczasem przyjaźń jest
        specyficznym typem związku interpersonalnego, innego od znajomości, kręgu
        rodzinnego czy partnerstwa seksualnego. Spróbuję pokazać, jak psychologowie
        opisują związek przyjacielski, jakie widzą zyski z przyjaźni, oraz jakie mogą
        być indywidualne i społeczne koszty pozostawania w przyjaźni.

        Zwykle wymienia się pięć cech charakterystycznych dla przyjaźni: dobrowolność,
        równość pozycji, pomoc, wspólną aktywność, zaufanie i wsparcie emocjonalne.
        Zapewne wymieniliby je wszyscy zapytani o specyficzne cechy przyjaźni, ale nie
        sądzę, by każdy, kto mówi, iż "przyjaźni się z kimś", rzeczywiście te
        charakterystyki kultywował. Wiele problemów jest zwłaszcza z utrzymaniem
        w przyjaźni równych pozycji. Mamy tendencję, by odgrywać w niej pewne role, na
        przykład słabszego poszukującego opieki i pomocy, lub bardziej doświadczonego
        mędrca, który z wyżyn swojej mądrości i doświadczenia poucza przyjaciela, jak
        żyć.

        Gdy role takie stabilizują się, przyjaźń przestaje spełniać swoje funkcje.
        Staje się pewną grą psychologiczną, która być może daje coś grającym, ale
        jakości życia raczej nie podnosi. Zgadzam się z tymi, którzy dowodzą,
        iż "lepsza rozwojowo" jest taka przyjaźń, gdy uczestnicy związku widzą między
        sobą więcej równości. Zauważmy, iż oparta na prawdziwej równości przyjaźń
        między rówieśnikami w okresie dzieciństwa czy dorastania jest wzorcem
        demokratycznych relacji międzyludzkich; bez takich związków stajemy się albo
        posłusznymi pionkami, albo dominującymi, autorytarnymi mężami, żonami,
        rodzicami czy szefami.

        Kolejne oczekiwanie, związane z przyjaźnią, dotyczy pomocy. Ludzie oczekują,
        iż przyjaciele powinni wzajemnie sobie pomagać. Badania prowadzone w USA
        i w krajch Europy Zachodniej pokazują jednak, iż w tamtych społeczeństwach od
        przyjaciół oczekuje się jedynie doraźnej, raczej drobnej pomocy w sferze
        materialnej, natomiast pomoc długoterminowa oczekiwana jest częściej od rodziny
        lub instytucji publicznych. Amerykanie po zawałach serca deklarują, iż pomoc od
        przyjaciół ma być tylko dodatkiem do wsparcia rodzinnego. Nie znam polskich
        badań na ten temat, jednak sporo codziennych obserwacji wskazuje na to, iż
        wielu z nas oczekuje właśnie materialnej formy pomocy ze strony przyjaciół.

        Niespełnienie tych oczekiwań często kończy przyjaźń. Steve Duck, badacz
        problemów występujących w osobistych relacjach społecznych, podkreśla, iż
        w przyjaźni istotna jest nie tyle wielkość otrzymywanej pomocy czy podarunków,
        co wzajemność brania i dawania. Odwzajemnianie nie oznacza oczywiście "odpłaty
        w tej samej walucie", ale raczej tendencję do robienia sobie nawzajem dobrych
        rzeczy. Bez możliwości odwzajemnienia rodzi się zależność czy poczucie długu.
        • aniouek1 Czym jest przyjaźń? - Krystyna Skarżyńska (2) 11.03.04, 17:54
          Rozwój przyjaźni polega między innymi na tym, że relacje między przyjaciółmi
          stają się coraz intymniejsze, a rozmowy ukierunkowane bardziej na te cechy,
          sprawy czy poglądy, które dotyczą tylko przyjaciół. Można powiedzieć, iż
          relacje przyjacielskie są osobiste i głębokie. Ale trzeba pamiętać, że
          przyjaciel to nie psychoterapeuta, a rodzaj wsparcia, jakie od niego zyskujemy,
          jest innego rodzaju niż wsparcie profesjonalisty. Spornym problemem jest jednak
          bezwarunkowość akceptacji w przyjaźni. "Cokolwiek robisz, jesteś moim
          przyjacielem" nie oznacza tego samego, co "cokolwiek robi mój przyjaciel, jest
          dobre (dla niego lub dla innych)". Moja przyjaciółka mówi: "Nie sztuka mnie
          lubić, jak jestem miła; kochaj mnie, gdy wyłazi ze mnie samo brzydactwo". Jak
          sobie z tym radzić? Aby uniknąć konfliktów między przyjaciółmi, nie zawsze
          wystarczy bardzo ogólnikowa recepta: "Możesz dyskutować czy nawet krytykować
          zachowanie przyjaciela, ale okazuj mu swoje zrozumienie". Co robić, gdy nasz
          podchmielony przyjaciel wygaduje głupstwa i obraża ludzi, sam się przy tym
          dobrze bawiąc? Prawdę mówiąc, cokolwiek zrobimy, może albo popsuć relację, albo
          jeszcze ją wzmocnić. Coś jednak trzeba zrobić, bierność bowiem oznacza wtedy
          naszą obojętność.

          Między przyjaciółmi konflikty i spory są może nawet częstsze niż między
          zwykłymi znajomymi, bowiem nawet drobna różnica zdań urasta do rozmiarów
          przepaści. Dzieje się tak, ponieważ w przyjaźni szukamy potwierdzenia naszych
          sądów, wartości, postaw w bardzo różnych sprawach. Redukujemy niepewność
          naszych sądów, gdy przyjaciele zgadzają się z nimi; postrzegane podobieństwo
          w wielu ważnych zakresach jest podstawą przyjaźni, ale też i wynikiem częstych
          kontaktów.

          Psychologowie kliniczni podkreślają, że aby relacja przyjacielska mogła się
          rozwinąć, jej uczestnicy muszą być w stanie przewidzieć i zrozumieć wzajemne
          zachowania i opinie. Procesy redukowania niepewności są bowiem "jądrem procesu
          wsparcia społecznego". Dążenie do zgodności czy konsensusu w ważnych sprawach
          może prowadzić do błędnej percepcji podobieństwa postaw czy wartości między
          przyjaciółmi, czyli do tzw. fałszywego konsensusu. Wiele konfliktów między
          przyjaciółmi bierze się właśnie stąd, iż niejako a priori zakładamy
          podobieństwo opinii z przyjacielem, nie dyskutujemy z nim o tym, a potem
          przeżywamy przykre rozczarowanie, gdy okazuje się, że nie myśli tak jak my.

          Przyjaciele, podobnie jak kochankowie, komunikują się między sobą językiem,
          który jest zrozumiały tylko dla nich. Pewne słowa lub zwroty mają dla
          przyjaciół specyficzne czy ukryte dla innych znaczenie. Używając ich mogą się
          porozumieć niejako poza świadomością innych uczestników sytuacji. Mogą śmiać
          się, chociaż inni nie widzą powodu do śmiechu, wzajemnie podtrzymywać się na
          duchu, osłabiać ból ataku czy krytyki ze strony innych. Dlatego mając obok
          siebie przyjaciół czujemy się bardziej bezpieczni w trudnych czy nowych
          sytuacjach.

          Z przyjaciółmi swobodnie dyskutuje się i uzgadnia stanowiska na temat ważnych
          kwestii dotyczących świata zewnętrznego, ale przede wszystkim mówi się o sobie,
          o tym, co się nam dzisiaj zdarzyło, co odczuwaliśmy, gdy Janek nas całował lub
          gdy córka nie wróciła do północy. Przyjaźń polega na umiejętności słuchania,
          wczuwania się w przeżycia przyjaciela, próbach oglądania świata z jego
          perspektywy. Czasem jakieś zdarzenie czy relacjonowane przeżycie wygląda
          inaczej z perspektywy słuchającego niż zwierzającego się przyjaciela; niezwykle
          ważną umiejętnością jest wtedy pokazanie, dyskusja tych różnych perspektyw
          i ich koordynacja. Rozmowa przyjaciół, która pozwala zobaczyć różne sposoby
          widzenia własnego problemu, jest nie tylko doraźnym zyskiem z przyjaźni, ale
          też trwałą zdobyczą psychologiczną - uczy ważnej umiejętności decentracji,
          polepszającej funkcjonowanie niemal w każdej sytuacji społecznej.
        • aniouek1 Czym jest przyjaźń? - Krystyna Skarżyńska (3) 11.03.04, 17:59
          Ważną funkcją przyjaźni jest budowanie pozytywnej samooceny i własnej wartości
          każdego z przyjaciół. Przyjaciele chwalą nas, powtarzają zasłyszane dobre
          opinie o nas, proszą o rady, chcą spędzać z nami czas - więc nie jesteśmy tacy
          beznadziejni. Ludzie nie mający przyjaciół mają mniej społecznych potwierdzeń
          swojej wartości, często więc sami nie wierzą w siebie i tracą szacunek dla
          siebie samych.

          Przyjaźń jest więc ważna dla naszego psychologicznego samopoczucia, większego
          bezpieczeństwa i zaufania społecznego. Kształtuje naszą tożsamość, samoocenę i
          poczucie społecznej przynależności. Wszystko to owocuje lepszym funkcjonowaniem
          w sytuacjach społecznych i zadaniowych. Ale to jeszcze nie wszystkie pożytki z
          przyjaźni. Coraz więcej jest rzetelnych dowodów na to, iż posiadanie przyjaciół
          wpływa pozytywnie na stan naszego zdrowia. Badania wskazują trzy możliwe
          mechanizmy tego związku. Po pierwsze, osoby mające przyjaciół uzyskują więcej
          niż osoby samotne tzw. informacji zwrotnych o swoim stanie zdrowia, np.
          potwierdzających ich obawy ("Schudłeś", "Jesteś jakaś blada i
          zmęczona", "Rzeczywiście masz wysokie ciśnienie"), co może skłonić do szybszej
          wizyty u lekarza.

          Badania dowodzą, iż ludzie mający przyjaciół rzeczywiście zgłaszają się do
          lekarza we wcześniejszym etapie rozwoju choroby niż samotni. Po drugie,
          posiadanie przyjaciół "służy zdrowiu", bowiem ułatwia zdrowe zachowania. Np.
          palacze łatwiej zrywają z nałogiem i rzadziej do niego wracają, gdy mają
          przyjaciół; pasy w samochodach częściej zapinają osoby mające silne związki
          społeczne niż pozbawione przyjaciół; również decyzje o odchudzaniu częściej
          podejmują osoby z "nadwagą" mające przyjaciół niż samotne. Po trzecie,
          posiadanie przyjaciół zwiększa odporność organizmu: wsparcie społeczne osłabia
          bowiem wpływ stresu na układ immunologiczny. Badania prowadzone nad studentami
          Uniwersytetu Stanu Ohio (USA) pokazują, iż studenci nie posiadający przyjaciół
          mają znacznie obniżoną reaktywność limfocytów T, wysoki poziom kortyzolu i są
          mniej odporni na wirus opryszczki niż ich koledzy mający rozbudowaną sieć
          kontaktów społecznych.

          Badacze z Instytutu Raka w Pittsburgu wykazali wyższe wskaźniki kilku funkcji
          immunologicznych u kobiet chorych na raka piersi, mających wsparcie przyjaciół.
          Więcej poważnych argumentów empirycznych na temat związku między posiadaniem
          przyjaciół a zdrowiem można znaleźć m.in. w książce Paula Martina "Umysł, który
          szkodzi" (Rebis, Poznań 2000).


          Osobiste przyjaźnie nie są więc bezużytecznym kwiatkiem do kożucha. Można
          powiedzieć, że stanowią całkiem sensowną inwestycję w jakość życia. Ale, jak
          każda ważna inwestycja, bywają kosztowne: wymagają czasu, cierpliwości,
          szacunku, równego traktowania, pewnej rezygnacji z egocentryzmu, zdolności do
          wybaczania, i wielu innych społecznych umiejętności. Nierzadko prowadzą do
          konfliktów z innymi, łez, martwienia się nie tylko o siebie. Głaskanie kotka
          i mówienie do ukochanego psa z pewnością jest mniej kosztowne psychologicznie,
          ale i zyski są z tego zdecydowanie mniejsze niż z osobistych rozmów z
          przyjacielem.
        • aniouek1 a Ludkowie na to..........m.in.: 11.03.04, 18:07
          2004-02-25 13:15
          Przyjaźń jest odmianą miłości tylko nie zawiera wątku erotycznego. Toteż
          można ... przyjaźnić się z osobą tej samej płci. ~Helen

          2004-02-26 22:31
          zgadzam się ~m

          2004-03-08 20:15
          Prawda. ~A

          2004-03-10 15:57
          Czasem ma, tyle, że niekoniecznie musi to być wątek ...dominujący, bo wskutek
          jego rozpalenia można szybciej spalić relację między ludźmi, a przecież nie
          o to chodzi, by ją kończyć, tylko po to, by trwała, nie ? smile
          liberty_mike@op.pl

          2004-03-10 21:50
          Była przyjażń, i kilka niewinnych aczkolwiek namiętnych ...pocałunków to
          zepsuło............i czego teraz żałować?? przyjażni czy nie spełnionej
          miłości.........sam nie wiem sad(((( a było tak pięknie sad((( ~sad(((
      • aniouek1 ..Harry przyjaźni się z Sally-Dominik Włudyga (1) 11.03.04, 18:11
        Przyjaźń między kobietą i mężczyzną - czy to możliwe?

        Zdecydowana większość (83 proc.) spośród 1450 badanych Amerykanów wierzy, że
        kobiety i mężczyźni mogą być platonicznymi przyjaciółmi. Nie wierzy tylko co
        dziesiąta osoba (11 proc.). Zarazem ponad połowa (62 proc.) przyznaje się, że
        ich przyjaźń przerodziła się w romans.

        Prawie wszyscy (94 proc.) badani uznają, że jest możliwe, by zakochali się
        w sobie ludzie, którzy na początku byli tylko przyjaciółmi. Zdaniem badanych,
        bardziej prawdopodobne pomylenie pożądania z przyjacielską bliskością jest
        u mężczyzn (64 proc.) niż u kobiet - 25 proc.

        Przyjaźń między kobietą i mężczyzną - czy to możliwe? Zdaniem wielu osób, nie.
        W takiej relacji nieuchronnie narasta seksualne napięcie. Pojawia się zazdrość
        ze strony partnerów. A co mówią na ten temat eksperci?

        "To pogląd z minionej epoki, kiedy kobiety spędzały większość czasu w domach,
        a mężczyźni w pracy. Jedynym sposobem na przebywanie ze sobą był romans" -
        wyjaśnia Linda Sapadian, doktor psychologii. "Co więcej, długi czas uważano
        romans za prototyp relacji pomiędzy mężczyzną i kobietą, który zapewniał
        zachowanie gatunku. Winę za takie poglądy ponoszą też media. W filmach
        najczęściej widzimy, jak przyjaciele o przeciwnej płci nawiązują ze sobą
        romans" - zauważa profesor Michael Monsour z Uniwersytetu Colorado, specjalista
        w dziedzinie komunikacji międzyludzkiej.

        W 1989 roku Don O'Mera, profesor socjologii z Cincinnati, w magazynie "Sex
        roles" wymienia najważniejsze wyzwania stojące na drodze przyjaźni męsko-
        kobiecej. Pierwszym wyzwaniem jest zdefiniowanie relacji: kochankowie czy
        przyjaciele. Rozróżnianie między romantycznymi, seksualnymi i przyjacielskimi
        uczuciami bywa trudne. "Ludzie nie wiedzą, jakie właściwie uczucia można żywić
        do płci przeciwnej, dopóki nie poznają, co ich kultura uznaje za stosowne" -
        twierdzi O'Mera. "Wiesz, że kogoś lubisz i przebywanie w jego towarzystwie
        sprawia ci przyjemność. Jednak to nie wystarcza, żeby z kimś umawiać się na
        randki. Co to właściwie znaczy?"

        Kolejną przeszkodą jest poradzenie sobie z wzajemną atrakcyjnością. Sapadian
        spytała ponad 150 osób o to, czego nie lubią w przyjaźniach z osobami płci
        przeciwnej. Kobiety najczęściej wskazywały na napięcie seksualne. Mężczyźni zaś
        częściej uważali, że atrakcyjność seksualna jest głównym powodem nawiązania
        przyjaźni, a nawet głębszego uczucia. W każdym razie 62 proc. badanych
        wskazywało na obecność seksualnego napięcia w ich przyjaźniach z osobami
        przeciwnej płci.

        Następnym wyzwaniem jest ustalenie równości. Prawdziwa przyjaźń może być
        nawiązana między osobami równymi sobie. Według D. O'Mera, w naszej kulturze
        męska dominacja, siła i prestiż są bagażem, zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet.
        Kobiety nawet podświadomie mogą przyjąć uległą rolę w relacjach z mężczyz-nami.
        Ludzie posiadający bliskich przyjaciół przeciwnej płci muszą zmierzyć się
        z niedowierzaniem w stylu: czy naprawdę jesteście tylko przyjaciółmi? Kiedy
        ludzie pobierają się, coraz trudniej przychodzi im nawiązywanie przyjaźni
        z osobami przeciwnej płci. "Nawet ci małżonkowie, którzy są przekonani
        o wzajemnej miłości, obawiają się sytuacji, gdy ich partner nawiązuje przyjaźń
        z kimś atrakcyjnym" - twierdzi Monsour.

        Piątym wyzwaniem jest miejsce poznania się. Kobiety i mężczyźni ciągle mają
        mało okazji do kontaktów. W szkole dziewczęta i chłopcy pozostają we włas-nych
        grupach. Gdy osiągają dojrzałość płciową, spostrzegają się najczęściej jako
        partnerzy randek, a nie przyjaciele. Ta dobrowolna "segregacja płciowa" jest
        kontynuowana w dorosłym życiu. Na przyjęciach mężczyźni i kobiety udają się w
        różne strony.

        A jednak warto pokonać te wyzwania. Według badań Sapadian, mężczyźni wyżej
        oceniali jakość ich przyjaźni z kobietami. Doceniali zwłaszcza możliwość
        rozmowy i dzielenia się uczuciami z przyjaciółką. Nie mogli tego raczej
        doświadczać w kontaktach z kumplami. Kobiety zaś cenią sobie wyżej przyjaźnie z
        osobami tej samej płci. "Kobiety zwierzają się kobietom i mężczyźni również
        zwierzają się kobietom" - dodaje Blieszner.

        Kobiety jednak także czerpią z mieszanych przyjaźni pewne korzyści. "Przyjaźń z
        mężczyznami jest lżejsza, bardziej zabawna" - mówi Sapadian. Niektóre kobiety z
        badań Sapadian podkreślały, iż lubią opiekę i ciepło, które otrzymują od
        męskich przyjaciół. Często są oni dla nich kimś w rodzaju starszego brata.
        Najbardziej kobietom podoba się możliwość wglądu w męski sposób myślenia.

        Większość męsko-damskich przyjaźni przypomina raczej zorientowane na okazywanie
        emocji kobiece przyjaźnie, niż męskie kontakty skierowane na wspólną aktywność -
        twierdzi Kathy Werking, profesor komunikacji z Eastern Kentucky University.
        Według Werking, przyjaciele przeciwnej płci najczęściej spędzają czas na
        rozmowie. Inne rodzaje aktywności to m.in. wspólne spożywanie posiłków, czy też
        przejażdżki.

        Seks nie tak często pojawia się w tych relacjach. Nawet atrakcyjni dla siebie
        przyjaciele mogą zdać sobie sprawę, że pewne cechy, które tolerowali w
        przyjacielskich relacjach, nie pociągają w sytuacji romansu. Gdy przez wiele
        lat kobieta lub mężczyzna byli tylko "kumplami", trudno potem o romans. Badania
        W. Affi z Penn State University pokazują, że wśród przeszło 300 badanych
        studentów college'u 67 proc. twierdziło, że uprawiało seks ze swoim
        przyjacielem/przyjaciółką. A jednak u 56 proc. z nich przyjaźń nie
        przekształciła się w romans. Może przedkładają przyjaźń ponad seks.

        opr. Dominik Włudyga
        na podst. "Psychology Today",
        nr 10/2001
        Kiedy Harry przyjaźni się z Sally
        • megxx Re: ..Harry przyjaźni się z Sally-Dominik Włudyga 13.03.04, 17:56
          Z tego co tu zostało napisane wynika potwierdzenie takiego zdania: kobieta
          powinna mieć przyjaciela-mężczyznę o skłonnościach homoseksualnych. Zaspakaja
          wtedy swoja potrzebę konfrontacji siebie i swoich poglądów z męskim punktem
          widzenia, bez podtekstów erotycznych z jego strony.
          • aniouek1 Re: ..Harry przyjaźni się z Sally-Dominik Włudyga 13.03.04, 19:28
            wink
            cóś w tym jest... o ile nie może być inaczej... (choć ja WIEM że może
            inaczej być) i oczywiście jeżeli TA relacja nie ma, czy - z jakiegoś tam
            innego powodu - nie może mieć ponad-przyjacielskiej "nadbudowy"

            życzę cudnych PRZYJAŹNI smile
      • aniouek1 Gdy człowiek mieszka u kota - Anna Brzezińska (1) 11.03.04, 18:15
        Przyjaźń do zwierząt

        Ludzie, którzy uważają się za przyjaciół zwierząt, potrafią długo wychwalać
        zalety swego kota czy psa, opowiadać o jego wyczynach, zmieniać plan dnia, aby
        zbyt długo nie zostawiać go w domu, nie jeżdżą i nie chodzą tam, dokąd ich
        zwierzak nie lubi chodzić.

        Dzielą się z nim jedzeniem - gdy inni tego nie widzą, gotują ulubioną zupę
        kalafiorową (jak to jest w przypadku kotki Emilki w pewnej rodzinie
        psychologów) albo ucierają ser żółty na tarce dla innej kotki Flawuni, na
        osobnym talerzyku wykładają chrupki kukurydziane dla kocurka Drobinka, na innym
        talerzyku drobno pokrojoną szyneczkę dla Misi, kupioną przez jej pana na
        kolację dla siebie, bo reszta rodziny nie je mięsa (to w innej rodzinie
        psychologów); pozwalają na zrobienie sobie legowiska na półeczce z eleganckimi
        sweterkami kotce, która przyszła do domu, bo nasza Babcia już dłużej nie może
        się nią opiekować (to w jeszcze innej rodzinie psychologów). Wreszcie
        gromadzimy jedzenie na czas wolnych dni i ferii (tak jest w jednym z Instytutów
        Psychologii) i prosimy zaprzyjaźnionego pana, aby w okresie swych dyżurów w
        kotłowni karmił i poił wielkie kocie kampusowe towarzystwo. Otwieramy drzwi na
        balkon i ze wzruszeniem patrzymy, jak zajmują nasz fotel i smacznie na nim
        zasypiają.

        Te opisy można by mnożyć - każdy, kto ma w domu zwierzę lub ma z nim kontakt,
        może godzinami opowiadać o swoim ulubieńcu. Ale gdy się wsłuchać w te
        opowieści, widać, że dotyczą one także właściciela - jego tęsknoty do bycia
        potrzebnym komuś zawsze i wszędzie, lęku przed samotnością i niezrozumieniem;
        opowiadają o próbach ucieczki od codziennych obowiązków - koniecznych, ale
        coraz bardziej nużących, o potrzebie odbudowania sensu swego życia po latach
        życia dla innych zgodnie z filozofią poświęcania, o potrzebie mówienia do
        kogoś, nawet, gdy ten ktoś nie bardzo to rozumie, bo nie może zrozumieć,
        o potrzebie bycia z kimś i dla kogoś, o potrzebie regularnego, przewidywalnego
        robienia tego, co konieczne, wreszcie o potrzebie sensu bycia dla kogoś.

        Trudno mówić tutaj o "posiadaniu zwierzęcia", chodzi raczej o bycie i kontakt
        z nim, o wzajemne dostosowywanie się do siebie, rozpoznawanie własnych stanów
        emocjonalnych i potrzeb. Czy także o zaprzyjaźnianie się? I tak, i nie. Dla
        chłodno myślącego realisty nie istnieje przyjaźń ze zwierzęciem, ale dla niego
        pewno nie istnieje też żadna przyjaźń między w jakikolwiek sposób "nierównymi
        sobie". Dla kogoś, kto ceni kontakt z innymi istotami, kto ciągle jeszcze
        wierzy, że lepiej być niż wiele mieć, kto rozumie, iż czas poświęcany dla
        siebie jest czasem ważnym, a zajmowanie się zwierzęciem pozwala na przyjrzenie
        się sobie - przyjaźń ze zwierzęciem to rzecz oczywista.

        Taka przyjaźń jest prawdziwie bezinteresowna, nieinstrumentalna, nie służąca
        niczemu. Świadomość, że w domu czeka stęskniony kot czy pies, wymagający czasem
        opieki, bo jest albo malutki, albo już bardzo stary, niedołężny i chory - ta
        świadomość w wielu chwilach przydaje sensu naszemu zagonionemu życiu. Wszystkie
        obowiązki, które na nas ciążą, kupowanie czy przygotowywanie jedzenia,
        czyszczenie kuwet, wyprowadzanie na spacer, wizyty u weterynarza i związane
        z tym wydatki finansowe oraz konieczne do wykonania zabiegi, problemy związane
        z zapewnieniem opieki, gdy wszyscy domownicy wyjeżdżają na dłuższy okres czasu -
        to wszystko jest czasami dolegliwe.

        Ale jednocześnie jest to okazja do doświadczenia pomocy ze strony naszych
        sąsiadów, którym spokojnie możemy zostawić klucze od mieszkania i poprosić o
        opiekę nad zwierzątkiem, ze strony naszych znajomych i przyjaciół, u których
        można zwierzę na jakiś czas zostawić lub poprosić o opiekę, gdy w domu
        pozostawiamy dzieci ze zwierzątkami. Jest to także pewność, że gdy wrócimy,
        ktoś na nas czeka, radośnie wita, obskakuje, oblizuje, łasi się, wchodzi na
        łóżka, przytula się, a gdy znów mamy wyjechać, protestuje przeciwko temu
        obsikując nasze buty czy podróżną torbę. Dotykanie i głaskanie psa czy kota,
        przemawianie do nich, to nie tylko dla nich radość i przyjemność, to ważne
        także dla nas - uspokajamy się wtedy, problemy wracają do swych właściwych
        wymiarów, życie się wycisza, nabiera blasku, zaczynamy widzieć drogi wyjścia z
        trudnych sytuacji, rozumieć lepiej siebie i innych.

        Człowiek może żyć bez zwierząt, nie są one niezbędne w zaspokajaniu różnych
        jego potrzeb. Ale tylko ci spośród nas, którzy zwierzę w domu mieli lub mają,
        rozumieją, co znaczy dla każdego domownika z osobna stała obecność zwierzęcia w
        domu. Ile nowych interakcji pojawia się każdego dnia w związku czy z powodu
        obecności kota czy psa! Ile powodów do rozmów, wymiany opinii, czasami kłótni!
        I jak powoli te interakcje i rozmowy wokół zwierząt zmieniają się w rozmowy i
        interakcje bezpośrednio między domownikami. Jak dzięki zwierzątkom bliżej nam
        do siebie - dorosłym do dorosłych i dorosłym do dzieci. A więc zwierzę w domu
        jako Wielki Pośrednik? Tak, ale także jako wielka okazja do lepszego poznania
        siebie i w konsekwencji polubienia siebie i zaakceptowania.

        Anna Brzezińska

        Autorka jest profesorem psychologii. Kieruje Zakładem Psychologii Socjalizacji
        i Wspomagania rozwoju w Instytucie Psychologii UAM w Poznaniu oraz Zakładem
        Psychologii Rozwoju Człowieka w SWPS w Warszawie. Ma męża, córkę i trzy koty.
        Lubi gotować (coraz rzadziej) i pracować (coraz więcej).
        • kendo Re: Gdy człowiek mieszka u kota - Anna Brzezińska 12.03.04, 14:06
          Przyjaz do zwierzat ????
          czasami ludzie kupuja zwierzaczka w celach
          by niebyc samym,na spacerach zawierac nowe znajomosci z innymi panciami.
          ale nie powiedziala bym o nich,
          ze sa 100% przyjaciolmi zwierzat.
          sa nieczuli na inne tematy zwierzece.
          Psiune traktuja jako narzedzie do kontaku
          bo czuja sie samotni,taraktuja,tylko swego pupilka "ludzko".
          znam takie przypadki.
          To trafne ,co napisala A.Brzezinska,
          zwierzaczek w domu jest jakby "cementem"dla pozostalych domownikow.
          Wszystko "kreci" sie wokol pupilka.
          Strasznie przezywamy ich utrate,
          zachowujemy pamiatki po nich,
          u nas sa nawet cmentarze dla zwierzaczkow.
          przychodza ludzie i zapalaja swieczki ,
          a na mogile jest zdjecie pupilka z nekrologiem o tesknocie za nim.
    • aniouek1 ~P~R~Z~Y~J~A~Ź~Ń~ 17.03.04, 16:25
      www.dla.przyjaciela.prv.pl/
      • kendo Re: ~P~R~Z~Y~J~A~Ź~Ń~ 17.03.04, 21:46
        bylam/popatrzylam/posluchalam/PRZECZYTALAM
    • aniouek1 Przyjaciel - jedna dusza w dwóch ciałach 06.12.04, 10:04
      Diogenes (413-323 pne.)
      • kendo Re: Przyjaciel - jedna dusza w dwóch ciałach 06.12.04, 10:33
        aniouek1 napisała:

        > Diogenes (413-323 pne.)

        ladnie to ujete....

        **
        Przyjazn - lodka na dwie osoby
        w pogodny dzien,
        lecz tylko na jedna w czasie burzy.

        Ambrose Bierce

        **
        sa tajemnice,
        ktorych dusza szlachetnego czlowieka nie nazywa'nie oglada;
        poznaje sie je we dwoje
        i nigdy samemu.
        I to jest przyjazn.

        Stanislaw Brzozowski.
    • aniouek1 przyjaźń 22.12.05, 15:58
      - mnożąc radości i dzieląc troski - zwiększa szczęście i zmniejsza cierpienie
      • kendo Re: przyjaźń 22.12.05, 20:38
        to prawda....
    • aniouek1 ~P~R~Z~Y~J~A~Ź~Ń~ 12.01.06, 17:13
      dobrze, że JESTEŚ...cudna...jedyna prawdziwa jak Niebo i Ziemia i ból,
      który rozrywa serce. Dziękuję że JESTEŚ
    • aniouek1 "Nie jest dobrze wybierać sie w drogę .... 12.02.06, 12:55
      bez przyjaciela bo nie ma do kogo powiedzieć: boję się..."
    • aniouek1 Przyjaciel to ktoś, kto wie wszystko o Tobie..... 12.02.06, 13:09
      ....a mimo to cię kocha.

      -Thomas Fuller
    • aniouek1 Przyjaciele są jak aniołowie, 17.02.06, 22:53
      którzy podnoszą, gdy nasze skrzydła zapomniały, jak latać...

      /Kachna/


      ...myślę, że to prawda, a nawet WIEM, że prawda
      • kendo Re: Przyjaciele są jak aniołowie, 18.02.06, 11:29
        o to prawda..,moja siostra jest takasmile)
    • aniouek1 Re: ~P~R~Z~Y~J~A~Ź~Ń~ 04.03.06, 09:36
      Przyjaciele

      Nie masz teraz prawdziwej przyjaźni na świecie;
      Ostatni znam jej przykład w oszmiańskim powiecie.
      Tam żył Mieszek, kum Leszka, i kum Mieszka Leszek.
      Z tych, co to: gdzie ty, tam ja, - co moje, to twoje.
      Mówiono o nich. że gdy znaleźli orzeszek,
      Ziarnko dzielili na dwoje;
      Słowem, tacy przyjaciele,
      Jakich i wtenczas liczono niewiele.
      Rzekłbyś; dwójduch w jednym ciele.

      O tej swojej przyjazni raz w cieniu dąbrowy
      Kiedy gadali, łącząc swojo czułe mowy
      Do kukań zozul i krakań gawronich,
      Alić ryknęło raptem coś koło nich.
      Leszek na dąb; nuż po pniu skakać jak dzięciołek.
      Mieszek tej sztuki nie umie,
      Tylko wyciąga z dołu ręce: "Kumie!"
      Kum już wylazł na wierzchołek.

      Ledwie Mieszkowi był czas zmrużyć oczy,
      Zbladnąć, paść na twarz: a już niedźwiedź kroczy.
      Trafia na ciało, maca: jak trup leży;
      Wącha: a z tego zapachu,
      Który mógł być skutkiem strachu.
      Wnosi, że to nieboszczyk i że już nieświeży.
      Więc mruknąwszy ze wzgardą odwraca się w knieję,
      Bo niedźwiedź Litwin miąs nieświeżych nie je.

      Dopieroż Mieszek odżył... "Było z tobą krucho! -
      Woła kum, - szczęście, Mieszku, że cię nie zadrapał!
      Ale co on tak długo tam nad tobą sapał.
      Jak gdyby coś miał powiadać na ucho?"
      "Powiedział mi - rzekł Mieszek - przysłowie niedźwiedzie:
      Że prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie".


      Adam Mickiewicz
      • kendo Re: ~P~R~Z~Y~J~A~Ź~Ń~ 04.03.06, 10:11
        "Pewnego przyjaciela poznasz w sytuacji niepewnej"
        Enniusz
    • aniouek1 ~P~R~Z~Y~J~A~Ź~Ń~ 14.02.07, 09:22
      Dziękuje Przyjacielu, że JESTEŚ
    • megxx tylko up 13.02.08, 09:43

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka