aniouek1
27.09.03, 01:30
...może jeszcze słów kilka...
www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=11087&w=7164493
>
„Znam” ekspedientkę w sklepie, „znam” pana na parkingu, „znam sasiadkę zza
sciany” wszystkich mogę lubić lub nie.
„Fascynuje” mnie wspaniala tancerka, jestem pod „urokiem” genialnego twórcy,
myśliciela, PRZYJAŻŃ to coŚ absolutnie wyjatkowego, ogromnie rzadka,
a miłośc – nie mylić z pożądaniem – ma w sobie coś ze wszystkiego po trosze.
Przyjaźn, to określony przeze mnie na mój własny "użytek" rodzaj wiezi
z wybranym czlowiekiem. Oparta na – przynajmniej w określonym zakresie –
spójnym - i wspólnie uznawanym za słuszny - systemie wartości.
Nie z każdym człowiekiem takie wiezi mogą mnie łączyć, bo .. nie każdy
pozwala się poznać i nie każdemu ja chcę dać siebie poznać bez żadnych
zahamowań, barier i ograniczeń dzieląc własne myśli, i własne uczucia.
Wiem, ze to co teraz powiem, może brzmieć kontrowersyjnie, ale.. przyjaźń
też dojrzewa i gdy niedojrzała może ja zniszczyć nawet wzajemna miłość, która
nakazuje chronić przed smutkiem, chronić przed zmartwieniem – w ten sposób
umiera szczerość, rodzi się samotność i... już ani o miłosci, ani o przyjaźni
mowy być nie może.
Pozostaje... no właśnie - co pozostaje?