Dodaj do ulubionych

ocena postawionego horoskopu

27.07.05, 00:07
Witajcie!
Chcialabym spytac Was o zdanie na temat oceny trafnosci postawionego
horoskopu- jesli z perspektywy kilku lat widze, ze pewne kluczowe wydarzenia
nie mialy miejsca w zapowiadanym roku, jak to mozna wyjasnic? Oznacza to, ze
moj horoskop zostal zle zinterpretowy i nie powinnam sugerowac sie radami,
jakie przy okazji tej analizy uslyszalam? Czy mozliwa jest ucieczka przed
swoim przeznaczeniemwink?..Czy w takim przypadkach mowi sie raczej o pomylonej
godzinie urodzenia? Dodam, ze opis generalnych tendencji, cech charakteru
bliskich mi osob i kontaktow z nimi wydaje mi sie nadal przekonywujacy..
Obserwuj wątek
    • zeta23 Re: ocena postawionego horoskopu 27.07.05, 00:24
      verocruz napisała:

      Dodam, ze opis generalnych tendencji, cech charakteru
      bliskich mi osob i kontaktow z nimi wydaje mi sie nadal przekonywujacy..


      Bo tylko to jest możliwe. Nierozumiem, jak można opisać konkretne wydarzenia w
      danym roku.Może jeszcze datę i godzine wydarzenia??
      Czyżby ktoś tu sie miał za Boga??
    • anahella Re: ocena postawionego horoskopu 27.07.05, 01:27
      Moim zdaniem horoskop nie mowi o przeznaczeniu, wiec o ucieczce od niego nie ma
      mowy!

      Jezeli Twoj portret psychologiczny zgadza sie, to pewnie kosmogram byl
      wyrysowany i zinterpretowany prawidlowo.

      A co do prognozy: mysle ze astrolog, blednie zinterpretowal przyszle tranzyty
      i/lub progresje.

      Piszesz ze wydarzenia nie mialy miejsca w konkretnym roku. Czy to znaczy, ze
      np. na rok 2000 ktos Ci prognozowal slub, a mial on miejsce rok wczesniej lub
      pozniej? Jak duze sa odstepstwa od interpretacji?
      • verocruz Re: ocena postawionego horoskopu 27.07.05, 11:37
        Nie mowi o przeznaczeniu? Wydawolo mi sie sie mowi o pewnych wydarzeniach-
        kamieniach milowych, ktore "sa w nim silnie zapisane" (los) i miedzy ktorymi my
        wybieramy swoja droga (wolnosc decyzcji. Co Waszym zdaniem pokazuje? Tendencje?

        Astrolog, ktory interpretowal mi horoskop, przewidywal slub na rok 2002, slubu
        jeszcze nie bylo, kandydata nie widacwink).. nie chodzi mi o samo wydarzenie,
        tylko o to, czy w zwiazku z tym moge dalej ufac jego radom, kiedy blad wydaje
        sie dosc duzy. No tak, ale jak mowicie, nikt nie jest Bogiemwink)

        Dziekuje Wam za odpowiedzi i opinie, ta kwestia nurtuje mnie juz od dluzszego
        czasu (scislej mowiac od roku 2002wink)

        Pozdrawiam!
        • paulia Re: ocena postawionego horoskopu 27.07.05, 11:48
          A co dokladnie ten astrolog Ci powiedzial?
          To ze wyjdziesz za maz czy ze jest mozliowsc zamazpojscia?
        • anahella Re: ocena postawionego horoskopu 27.07.05, 18:26
          verocruz napisała:

          > Nie mowi o przeznaczeniu?

          Sama widzisz, ze niesmile Gdyby ten slub mialby byc niezalezny od Twojej woli, to
          pewnie by bylsmile

          > Tendencje?

          Ja bym powiedziala, ze klimaty, w ktorych sie rozwijamy.
          Owszem, sa ludzie, ktorzy dokonuja bardzo trafnych prognoz, ale to rzadkosc.

          > nie chodzi mi o samo wydarzenie,
          > tylko o to, czy w zwiazku z tym moge dalej ufac jego radom, kiedy blad wydaje
          > sie dosc duzy. No tak, ale jak mowicie, nikt nie jest Bogiemwink)

          jezeli sie wypowiadal autorytatywnie, na zasadzie "tak na pewno bedzie" to nie
          ufaj. Moze byc tez tak: robil prognoze na podstawie roznych technik, ktore sa
          skuteczne, ale pod warunkiem, ze horoskop ma dokladna godzine urodzenia
          (dyrekcje symboliczne, progresje prymarne). Niewykluczone, ze podalas - nie ze
          swojej winy - godzine przyblizona. Astrolog dokonujac prognozy powinien
          zainteresowac sie, skad masz godzine urodzenia. Jezeli ze szpitala - to moze
          byc zaokraglona do kwadransa. A 15 minut to w znakach szybko wschodzacych kilka
          ladnych stopni roznicy. Mama czesto bywa zrodlem malo wiarygodnym. W chwili
          porodu malo ktora mysli o tym, by zapamietac godzine pierwszego oddechu, chyba
          ze to mama astrologwink Mamy czesto nie pamietaja, myla sie i co tu im sie
          dziwic - uczestnicza w cudzie narodzin!

          Czasem bywaja astrologdzy (sama kiedys zaplacilam kupe kasy takiemu!) do
          ktorych nie dociera, ze interpretacja kosmogramu nie moze isc z automatu. Nie
          przyjmuja do wiadomosci ze nie kazdy tranzyt Jowisza przez DSC to slub, a nie
          kazdy tranzyt Saturna to rozwod. Czasem bywa wprost przeciwnie!


          >
          > Dziekuje Wam za odpowiedzi i opinie, ta kwestia nurtuje mnie juz od dluzszego
          > czasu (scislej mowiac od roku 2002wink)
          >
          > Pozdrawiam!
          • verocruz Re: ocena postawionego horoskopu 27.07.05, 18:51
            Dzieki Anahellko za dluga odpowiedzsmile.
            Konkretna godzina urodzin to faktycznie problemwink. Myslisz, ze dobry astrolog
            jest w stanie ja okreslic na podstawie faktow dot. mojego zycia, np. dat
            urodzin rodzicow i waznych wydarzen? Tak z czystej ciekawosci...> jestes
            astrologiem?smile
            Co do wspomnianego astrologa, zastanawiam sie w jakim stopniu byl astrologiem
            lub raczej bioenergoterapeuta, a w jakim dobrym psychologiem, ktory postanowil
            w niekonwecjonalny sposob pomagac ludziomwink. Byly u niego dwie kolezanki-
            obydwu doskonale (moim zdaniem) nakreslil portret psychologiczny, opisal
            problemy emocjonalne, kontakty z rodzina, bliskimi... i rowniez calkowicie
            pomylil daty. Co do mnie, twierdzil miedzy innymi, ze mam problemy z
            okazywaniem negatywnych emocji, w efekcie czego gromadze negatywna energie-
            zalecal krzyczenie w lesie, polaczone z rzucaniem kamieniami i..jogesmile. Aj..
            mowil jeszcze o moich zwiazkach z kims z poprzedniego wcielenia- wierzycie w
            to, ze tego typu informacje mozna wyczytac z horoskopu?
            Ostatnie pytanie> widzicie czasami w indywidualnym horoskopie wydarzenia, ktore
            uwazacie za nieodwracalne?? Czy zawsze jest szansa na zmiane 'klimatow'?
            Zastanawiam sie w zwiazku z tym nad odpowiedzialnoscia astrologa za wplyw
            jego/jej slow na zycie innych.. jedna z kolezanek uslyszala np,. ze zwiaze
            tylko z obcokrajowcem.. czy nie jest to ryzykowna teza, ktora (nawet
            podswiadomie) moze w negatywne sposob wplynac na jej relacje z Polakami?

            Jeszcze raz dziekuje, trzymajcie sie cieplosmile
            • anahella Re: ocena postawionego horoskopu 01.08.05, 02:14
              verocruz napisała:

              > Dzieki Anahellko za dluga odpowiedzsmile.
              > Konkretna godzina urodzin to faktycznie problemwink. Myslisz, ze dobry astrolog
              > jest w stanie ja okreslic na podstawie faktow dot. mojego zycia, np. dat
              > urodzin rodzicow i waznych wydarzen?

              Teoretycznie tak, tyle ze jeden astrolog mi zrektyfikowal horoskop (czyli
              ustalil dokladna godzine, mimo ze mialam w miare scisla) a inny mi
              zderektyfikowal wmawiajac wydarzenia z przeszlosci, ktorych nie bylo.

              > Tak z czystej ciekawosci...> jestes
              > astrologiem?smile

              Jestem, ale uprawiam astrologie hobbystycznie, nie zawodowo. Gdybys chcial
              skorzystac z uslugi profesjonalisty to kliknij w linki forumowiczow na gorze -
              czesc z zalinkowanych robi to zawodowo.

              > Co do wspomnianego astrologa, zastanawiam sie w jakim stopniu byl astrologiem
              > lub raczej bioenergoterapeuta, a w jakim dobrym psychologiem, ktory
              postanowil
              > w niekonwecjonalny sposob pomagac ludziomwink. Byly u niego dwie kolezanki-
              > obydwu doskonale (moim zdaniem) nakreslil portret psychologiczny, opisal
              > problemy emocjonalne, kontakty z rodzina, bliskimi... i rowniez calkowicie
              > pomylil daty.

              A to juz zakrecilas mniesmile Nie wiem co sobie o tej interpretacji myslecsmile))))

              > Co do mnie, twierdzil miedzy innymi, ze mam problemy z
              > okazywaniem negatywnych emocji, w efekcie czego gromadze negatywna energie-
              > zalecal krzyczenie w lesie, polaczone z rzucaniem kamieniami i..jogesmile. Aj..
              > mowil jeszcze o moich zwiazkach z kims z poprzedniego wcielenia- wierzycie w
              > to, ze tego typu informacje mozna wyczytac z horoskopu?

              Z poprzednimi wcieleniami to jest tak, ze bardzo sympatycznie sie o tym
              rozmawia, ale nie ma mozliwosci weryfikacji.


              > Ostatnie pytanie> widzicie czasami w indywidualnym horoskopie wydarzenia, k
              > tore
              > uwazacie za nieodwracalne?? Czy zawsze jest szansa na zmiane 'klimatow'?

              Szansy na zmiane klimatow nie ma. Gdy przychodzi Ci tranzyt Saturna do Slonca
              to czujesz sie jakbys na ramionach niosla ciezar calego swiata, a gdy Pluton
              dotyka Ksiezyca, to emocje buzuja jak w wulkanie. Co sie wtedy wydarzy - roznie
              bywa.
              Uklady planet stawiaja nas w takiej a nie innej sytuacji i my musimy sobie z
              tym poradzic. Tylko, ze wydarzenia nie biora sie same z siebie.
              Astrologia uczy nas, ze zycie to nakladajace sie na siebie cykle. Jakis cykl
              sie zaczyna i ciagniemy ten wozek. Dojezdzamy do kolejnych stacji. Od tego jak
              ten wozek ciagniemy zalezy czy na kolejnych stacjach dokladaja nam balast czy
              wartosciowy towar.

              A wiec: jezeli nie bylas gotowa na zwiazek to w odpowiednim czasie, nie
              spotkalas pana (rownie gotowego na zwiazek) i dlatego tego slubu nie bylo, mimo
              ze mialas tranzyty wskazujace na mozliwosc zawarcia zwiazku.

              A jak z godzina urodzenia? Masz dokladna, czy podalas w przyblizeniu,
              np. "okolo siedemnastej"? Jezeli to drugie, to podawalas astrologowi jakies
              fakty z zycia zeby ja zrektyfikowac?
              No i ciekawa jestem: ten astrolog dal sobie czas na przygotowanie czy tak z
              marszu zaczal intepretowac?


              > Zastanawiam sie w zwiazku z tym nad odpowiedzialnoscia astrologa za wplyw
              > jego/jej slow na zycie innych.. jedna z kolezanek uslyszala np,. ze zwiaze
              > tylko z obcokrajowcem.. czy nie jest to ryzykowna teza, ktora (nawet
              > podswiadomie) moze w negatywne sposob wplynac na jej relacje z Polakami?

              Masz racje - bardzo to ryzykowne. Nie wiem jaki uklad ma kolezanka w
              horoskopie - ze astrolog tak zawyrokowal. W niektorych podrecznikach sa takie
              formulki np: "Slonce w IX domu - zagraniczny maz". Ich sprawdzalnosc jest taka
              sobie. Bo Slonce w IX domu jest co dzien przez okolo 1/12 doby, a to by
              znaczylo ze 1/12 populacji kobiet mialaby zagranicznego meza. Do tego dochodza
              inne formulki mowiace to samo (np. aspekty Slonca z Jowiszem) i z tej 1/12 robi
              sie 1/10 albo 1/5... Bzdura, prawda?

              Uklad, ktory ma kolezanka moze sie zrealizowac na sto roznych sposobow: maz
              moze byc np. tlumaczem, pilotem wycieczek, podroznikiem (chocby palcem po
              mapie), miec obcobrzmiace nazwisko, specjalista od obcojezycznej literatury
              i/lub kultury, Polakiem mieszkajacym za granica, albo zwyklym Janem Kowalskim
              pracujacym w fabryce butow, ktory nagle odkrywa ze jego przodkowie pochodzili z
              zagranicy i zaczyna mu sie fascynacja kultura narodu, z ktorego pochodzila
              prababcia.

              Oczywiscie mozna nad takim horoskopem posiedziec i cos uscislic. Ale decyzje
              podejmuje tylko i wylacznie wlasciciel horoskopu.

              Jezeli dziewczyna ma dostep do internetu to rzuc jej linka do Twojego watku,
              niech sie zastanowi czy chce spedzic zycie na oczekiwaniu zagranicznego meza,
              czy moze zechce wziac swoje zycie we wlasne rece.




              >
              > Jeszcze raz dziekuje, trzymajcie sie cieplosmile
    • queenmaya Re: ocena postawionego horoskopu 31.07.05, 01:19
      Horoskop opisuje dość trafnie charakter i problemy psychologiczne człowieka i
      tylko to można z niego odczytać.
      Natomiast absolutnie nic nie mówi o wydarzeniach.
      Astrolog, który z horoskopu przepowiada przyszłość zawsze sie myli!!! Chyba, ze
      jest jasnowidzem, to wtedy zna przyszłość, ale nie z horoskopu. Sama widzisz, że
      przepowiednie się nie sprawdziły. I zmiana godziny urodzenia też niewiele pomoże.
      Bo jak możesz wziąć ślub, jeśli nie masz narzeczonego? Gdybyś mocno uwierzyła w
      tę prognozę mogłabyś popełnić jakieś szaleństwo, poślubiając przypadkowego
      faceta, pierwszego, który stanie na twojej drodze w danym czasie, tylko po to,
      żeby podtzymać swoją wiarę w siłę sprawczą i władzę "gwiazd".
      Tranzyt Jowisza przez descendent lub Wenus może być uznany za dobry prognostyk
      przy wyznaczaniu daty ślubu, gdy jest kandydat i potrzebujesz porady fachowca,
      kiedy ten slub wyznaczyć. Ale gdy nie ma kandydata, to "gwiazdy" ślubu nie
      wymuszą. Tak samo nie sprawią, że dziewica zajdzie w ciążę z powodu "ciążowego"
      tranzytu.
      Gdy podaje się klientowi tzw. prognozę, to należy pamiętać o tym, że nic pewnego
      nie musi się wydarzyć. Dlatego podaje się informacje, jaką energetykę wnosi dana
      planeta, jakie mogą być pozytywne i negatywne przejawy tej energetyki, co można
      zrobić, żeby nie doszło do negatywnej realizacji i jak pokierować pozytywną,
      żeby przyniosła najwłaściwsze rezultaty. itp.
      Nic nie jest nam przeznaczone z góry i nic nie musi się nam wydarzyć. Ani
      dobrego, ani złego. Wszystko zależy od naszych czynów. "Jak sobie pościelesz tak
      się wyspisz". Tranzyty pokazują tylko, z jakimi konsekwencjami własnego
      postepowania będziemy się musieli skonfrontować w danym czasie lub jakie lekcje
      do przerobienia staną na naszej zyciowej drodze. Jeśli postępowaliśmy
      niewłaściwie, to nie liczmy na nagrodę. Skoro należy nam się kara, to
      prawdopodobnie ją otrzymamy. Ale nie z zemsty nieba, lecz jako konsekwencję
      własnych czynów. I odwrotnie - jesli ciężko pracowaliśmy, to otrzymamy nagrodę w
      postaci zbiorów. I nie ma znaczenia, czy tranzyt będzie harmonijny czy nie.
      Ani cudowny tranzyt Jowisza nie spowoduje cudu u kogoś, kto nic nie robi i nie
      rozwija się, ani "złoczynny" tranzyt Saturna nie ześle nieszczęścia na
      człowieka, który uczciwie pracuje.
      • janina62 Re: ocena postawionego horoskopu 31.07.05, 21:55
        witajcie...jeśli można zabrać głoś...
        horoskop mówi jak najbardziej o tendencjach-wydarzeniach
        zewnętrzynych /np.lunariusz,czy też horoskop progresji prymarnych/alle...NIC
        SIĘ NIE ZDARZY, CZEGO NIE POKAZUJE RADIX...
        często popełniany jest błąd interpretacji przyszłości bez wglądu w radix...

        miałam przypadek tzw.miłości do przeżycia poparty odpowiednimi tranzytami...ale
        jeśli konstrukcja psychiczna człowieka eliminuje z góry cokolwiek w tej
        materii , to trudno żeby taki ktoś dopuścił do doznań miłosnych...pzdr
        • neptus Re: ocena postawionego horoskopu 01.08.05, 03:35
          Tiaaa, na podstawie horoskopu mozna np. prognozować, ze w okreslonym dniu pewna
          pani spotka mężczyznę, z którym moze stworzyć szczęsliwy związek. Ta pani
          zacznie sie rozgladac za królewiczem na bialym koniu ale zupelnie zignoruje
          wizytę sympatycznego listonosza... a jesli to o niego chodziło? Układ planet
          stwarza "okazję", atmosferę, w której cos może sie wydarzyć. Jak my z tej
          okazji skorzystamy, zalezy od naszych uwarunkowań wewnętrznych. Niesposob
          przeanalizowac wszystkie czynniki, bo jest ich za duzo. Trzeba by
          przeanalizowac wszystkie poprzednie tranzyty i sprawdzic wpierw, jakie zmiany
          zaszly w psychice danego czlowieka w ciagu jego rozwoju, jak wyuczylismy sie
          reagowac na dany typ "kosmicznej pogody". Jezeli ktos wyrokuje, ze na mur
          bedzie slub, to jest nieodpowiedzialny. To MOZE byc slub ale moze tez byc cos
          zupelnie innego. W danym momencie sytuacja sprzyja zawarciu malzenstwa, jesli
          wczesniej znajdziemy chętnego partnera. Kazdy czlowiek przechodzi co 12 lat
          wspomniany przez Anahelle tranzyt Jowisza przez desc. Nie zawieramy jednak
          slubow co 12 lat, a czesc ludzi nie zawiera ich nigdy. Co 12 lat Jowisz stwarza
          nam jedynie warunki, które powodują, ze mamy większą chęć zalegalizować
          istniejący związek (jesli istnieje), zmienic cos w tym zwiazku, lub po prostu
          poznac nowych ludzi albo zawrzec jakis uklad. Czy to się stanie, zalezy od
          tego, czy w trakcie owego 12-letniego cyklu stworzylismy sobie do tego warunki.
          • verocruz Re: ocena postawionego horoskopu 01.08.05, 13:24
            To chyba dobrze, ze nie rozgladalam sie za krolewiczem na bialym koniu..ani za
            listonoszemwink), widocznie to nie byl wlasciwy moment.
            Ciekawe jest to, ze juz w momencie analizy kosmogramu slub w 2002 wydal mi sie
            malo prawdopodobny- spytalam nawet, czy nie chodzi raczej o zwiazek
            nieformalny, astrolog zdecydowanie zaprzeczyl, twierdzac, ze widzi slub w
            bieliwink.
            Zdaje sobie sprawe, ze tego typu dyskurs brzmi hmm.. malo profesjonalnie i
            dawno bym o calej analizie zapomniala, gdyby nie trafne kometarze, o ktorych
            wspominalam wczesniej.Poza tym kwestia wiarygodnosci astrologa dlugo nie dawala
            mi spokoju ze wzgledu na pewna okolicznosc: dzieki wizycie u niego, wlasciwie
            dzieki temu, ze poruszyl wynikajacy (podobno) z horoskopu temat przemocy, moja
            koleznka otworzyla sie i zaczela rozmawiac z innymi o swoim problemie, ktorego
            wczesniej nikt nie podejrzewal. Na poczatku myslalam,ze musialam tam pojsc,
            zeby pozniej ona mogla (i chciala) porozmawiac ze mna o radach astrologa.
            Jak to mozliwe, zeby ktos byl jednoczesnie tak wnikliwym ..obserwatorem (?) i
            tak czesto sie mylilwink? Jak potraktowac te interpretacje? Zamiast zastanawiac
            sie, czy moge ufac jego radom zawodowym, itd, powinnam sprawdzic godzine
            urodzenia i skonsultowac sie z kims innym, prawda? Jedno jest pewno> jak radzi
            Anahella druga kolezanka moze zdecydowanie zapomniec o fatum obcokrajowcawink).
            Chcialabym Was o cos poprosic, ale oczywiscie zrozumiem, jesli odmowiciesmile
            Moglibyscie rzucic okiem na rok 2002 w moim kosmogramie i sprawdzic, czy
            pewnosc astrologa co do slubu w bieliwink wynikala wlasnie z tranzytu jowisza?
            (15. 10. 76, 5 rano, warszawa)
            • verocruz Re: ocena postawionego horoskopu 01.08.05, 13:25
              Aj, przede wszystkim bardzo dziekuje wszystkim za komentarze!!
            • queenmaya Re: ocena postawionego horoskopu 01.08.05, 15:00
              verocruz napisała:

              > Jak to mozliwe, zeby ktos byl jednoczesnie tak wnikliwym ..obserwatorem (?) i
              > tak czesto sie mylilwink? Jak potraktowac te interpretacje? Zamiast zastanawiac
              > sie, czy moge ufac jego radom zawodowym, itd, powinnam sprawdzic godzine
              > urodzenia

              To jest możliwe, bo astrolog dobrze zinterpretował horoskop natalny pod kątem
              analizy osobowości i tu się nie pomylił. Za to dał plamę prognozując przyszłość,
              bo zastosował klasyczne formułki, nie zastanawiając się nad tym, czy mają one
              sens. Prawdopodobnie był to ktoś, kto nie myślał samodzielnie, lecz stosował się
              do sztywnych zasad lub był początkujący w tym fachu, więc nie miał doświadczenia
              i to go zgubiło.
              Z horoskopu nie można odczytać żadnych pewnych wydarzeń, lecz tylko większe lub
              mniejsze prawdopobieństwo ich wystąpienia. Lepiej więc jest mówić o tendencjach
              niż o faktach lub próbować wspólnie z klientem zastanowić się, co by to mogło być.


              > Chcialabym Was o cos poprosic, ale oczywiscie zrozumiem, jesli odmowiciesmile
              > Moglibyscie rzucic okiem na rok 2002 w moim kosmogramie i sprawdzic, czy
              > pewnosc astrologa co do slubu w bieliwink wynikala wlasnie z tranzytu jowisza?
              > (15. 10. 76, 5 rano, warszawa)

              Trudno jest przeanalizować cały rok...
              Ja podejrzewam, że chodzi tu o progresje na Wenus: przejście przez tę planetę
              Słońca, Marsa i Merkurego, bo Jowisz do descendentu był baaaardzo daleko, nawet
              gdyby uznać, że godzina jest niedokładna, bo taka niedokładność na pewno nie
              mogła być aż tak wielka.
              A tak na marginesie - przed wizytą u astrologa KONIECZNIE trzeba sprawdzić
              godzinę urodzenia, bo inaczej może to oznaczać wyrzucenie pieniędzy w błoto.
            • anahella Re: ocena postawionego horoskopu 02.08.05, 21:25
              verocruz napisała:

              > czy
              > pewnosc astrologa co do slubu w bieliwink wynikala wlasnie z tranzytu jowisza?
              > (15. 10. 76, 5 rano, warszawa)

              Ja ten Tranzyt Jowisza podalam jako przyklad - jeden z wielu. Astrologowi
              chodzilo pewnie raczej o progresje - czyli inna niz tranzyty technike
              prognostyczna.

              W tej technice Slonce weszlo Ci wtedy na natalna Wenus. Wenus rozumiana jest
              jako znak malzenstwa, bo odpowiada za zwiazki. Ale jak widac nie zawsze taka
              progresja daje slub. Wenus - jako wladczyni Wagi i Descendentu odpowiedzialna
              jest za wszelkiego rodzaju umowy, nie tylk malzenskie.

              Moim zdaniem ta progresja otworzyla w Twojej glowie sprawy zwiazane z byciem we
              dwoje.
          • queenmaya Re: ocena postawionego horoskopu 01.08.05, 14:43
            neptus napisała:

            > Co 12 lat Jowisz stwarza
            > nam jedynie warunki, które powodują, ze mamy większą chęć zalegalizować
            > istniejący związek (jesli istnieje), zmienic cos w tym zwiazku, lub po prostu
            > poznac nowych ludzi albo zawrzec jakis uklad. Czy to się stanie, zalezy od
            > tego, czy w trakcie owego 12-letniego cyklu stworzylismy sobie do tego warunki.

            Równie dobrze ten Jowisz może oznaczać rozwód lub zerwanie starego związku.
            Jowisz chce, żebyśmy żyli szczęśliwie i realizowali się w pełni, jeśli więc
            związek nas blokuje lub unieszczęśliwia, to Jowisz będzie namawiał do uwolnienia
            się z tych kajdan. Poza tym Jowisz symbolizuje prawo, a rozwód to też sprawa
            związana z prawem, bo zwykle wiąże się z wizytą w sądzie.
            • cytryna76 Do Queenmaya 02.08.05, 14:12
              Chcę Ci powiedzieć, że całkowicie zgadzam się z Tobą, z Twoim podejściem do
              możliwości przewidywania przyszłości na podstawie horoskopu. Bardzo ładnie to
              naświetliłaś,zwłaszcza że jakiś czas temu, gdy wyraziłam opinię, że "gwiazdy
              sklaniaja, ale nie zmuszają", mając na myśli dokładnie to, co TY, nieźle
              dostałam po uszach ...
              • queenmaya Re: Do Queenmaya 02.08.05, 16:51
                cytryna76 napisała:

                > Chcę Ci powiedzieć, że całkowicie zgadzam się z Tobą, z Twoim podejściem do
                > możliwości przewidywania przyszłości na podstawie horoskopu. Bardzo ładnie to
                > naświetliłaś,zwłaszcza że jakiś czas temu, gdy wyraziłam opinię, że "gwiazdy
                > sklaniaja, ale nie zmuszają", mając na myśli dokładnie to, co TY, nieźle
                > dostałam po uszach ...

                Cytryno, zaraz wpadnę w próżność wink
                A wiesz, ile razy ja dostałam po uszach? Dostawałam wręcz tęgie lanie, ale teraz
                już świat się do mnie przyzwyczaił i przestał reagować tak nerwowo, więc chyba
                jest jakiś postęp. Czasem się zdarzy, że ktoś mi nabluzga (zapraszam do lektury
                mojej Księgi gości, hihihi), ale ostatnio zdarza sie to jakby rzadziej. Ostatnio
                dostałam po glowie za twierdzenie, że planety nie mają żadnego wpływu ani na
                charakter, ani na los, co uznano za negowanie astrologii jako takiej. Heh...
                Nie poddawaj się, popychanie świata do przodu i ustawianie go na właściwych
                torach wymaga ofiar.
                • neptus Re: Do Queenmaya 03.08.05, 16:33
                  queenmaya napisała:

                  > dostałam po glowie za twierdzenie, że planety nie mają żadnego wpływu ani na
                  > charakter, ani na los, co uznano za negowanie astrologii jako takiej. Heh...

                  hehe, oczywiscie, ze to nie planety maja wplyw na to, co ze sobą zrobimy. One
                  tylko mowia, z czym, z jakim wzorcami przyszlismy na swiat i ku czemu popychaja
                  nas tranzyty. Ale jesli nic nie robimy, to jestesmy glupi, jak noworodek, a
                  tranzyty pchaja nas przez zycie, jak worek kartofli. Mimo wszystko fajnie jest
                  miec na kogo zwalić własne lenistwo, lęki czy nieudolność. Ja najbardziej lubie
                  na Saturna. wink
                  • paulia Re: Do Queenmaya 03.08.05, 16:39
                    Mimo wszystko fajnie jest
                    > miec na kogo zwalić własne lenistwo, lęki czy nieudolność. Ja najbardziej lubie
                    > > na Saturna. wink

                    A ja najbardziej sie "boje" rozmydlenia przez Neptuna smile
                    • zeta23 Re: Do Queenmaya 03.08.05, 16:45
                      Mimo wszystko fajnie jest
                      > miec na kogo zwalić własne lenistwo, lęki czy nieudolność. Ja najbardziej
                      lubie
                      > > na Saturna. wink

                      A ja najbardziej sie "boje" rozmydlenia przez Neptuna smile



                      Jak byś miała neptuna w I domu tobys sie nie bałasmile))
                  • queenmaya Re: Do Queenmaya 03.08.05, 20:17
                    neptus napisała:
                    > Mimo wszystko fajnie jest
                    > miec na kogo zwalić własne lenistwo, lęki czy nieudolność. Ja najbardziej lubie
                    > na Saturna. wink

                    Ja teraz zwalam na Neptuna, bo mnie "rozmył", ale zwykle obwiniam Saturna z
                    Plutonem wink
                    • dori7 Re: Do Queenmaya 03.08.05, 20:38
                      A ja jestem zla, bo juz nawet nie bardzo widze, na kogo moglabym zwalic wine za
                      obecny kociol i wlasna glupote, chyba musze zastosowac odpowiedzialnosc
                      zbiorowa! Wysoki sadzie, Saturn winien, ale Neptun i Pluton byli z nim w
                      zmowie! big_grin
      • jerry.uk Re: ocena postawionego horoskopu 03.08.05, 17:53
        > Astrolog, który z horoskopu przepowiada przyszłość zawsze sie myli!!! Chyba,

        Nie wiem, czy dobrze zrozumialem ten post, ale na stronie
        www.astromoney.com/news10.html zamieszczony jest biuletyn Archa
        Crowforda, amerykanskiego astrologa, ktory przewidzial wojne po 11 wrzesnia
        2001. Ten astrolog ma duze sukcesy w prognozowaniu przyszlosci i przewidzial
        wiele innych ciekawych rzeczy. Crowford uzasadnia swoje prognozy aspektami
        astrologicznymi, co jest dowodem nie tyle jasnowidzenia ile jego bieglosci w
        sztuce astrologicznej.
        1 wrzesnia, na 10 dni przed zniszczeniem WTC napisal:
        "SEP 8 = MARS opposes the June 21 Solar Eclipse point at 0 Cancer 11, and
        Uranian Kronos as well = Leading as to War!"
        a potem wielkimi literami:
        "OCT 2 = MARS conjoins the July 5 Lunar Eclipse. For the U.S. = WARLIKE!
        ACTION! Affects US$ on world markets!"
        • queenmaya Re: ocena postawionego horoskopu 03.08.05, 20:25
          jerry.uk napisał:

          > > Astrolog, który z horoskopu przepowiada przyszłość zawsze sie myli!!! Chy
          > ba,
          >
          > Nie wiem, czy dobrze zrozumialem ten post, ale na stronie
          > www.astromoney.com/news10.html zamieszczony jest biuletyn Archa
          > Crowforda, amerykanskiego astrologa, ktory przewidzial wojne po 11 wrzesnia
          > 2001. Ten astrolog ma duze sukcesy w prognozowaniu przyszlosci i przewidzial
          > wiele innych ciekawych rzeczy. Crowford uzasadnia swoje prognozy aspektami
          > astrologicznymi, co jest dowodem nie tyle jasnowidzenia ile jego bieglosci w
          > sztuce astrologicznej.

          Znam tę postać, faktycznie robi wrażenie... ale on jest specjalistą od giełdy.
          Nie wiedziałam, że zajmuje się też mundialną. Na tej się nie znam, więc się nie
          bedę mądrzyć. Weres też przepowiedział 11 września, więc widocznie jest to mozliwe.
          Ja miałam na myśli horoskop indywidualny. Człowiek (że tak powiem "rozwojowy")
          ma większe mozliwości wykonania różnych manewrów "ratujacych", a świat ma
          większą intercję. Poza tym każdy jest na innym poziomie. Jedem zyje świadomie i
          kieruje swoimi tranzytami, inny żyje jak warzywo i to tranzyty kierują nim.
          Dlatego nigdy nic nie wiadomo.
    • astromaniak Re: ocena postawionego horoskopu 03.08.05, 17:18
      Miałem ten sam problem co Ty
      Dobrych kilka lat temu dałem sobie sporządzić horoskop przez dość znanego
      astrologa i musze przyznać że radix zinterpretował dość dobrze. Ale prognoza
      jest zupełnie źle zrobiona. Dziwię się do dzisiaj dlaczego tak się stało, bo
      przecież jak czytam jego prognozy dla Polski i Swiata na dany rok to jest to
      solidnie i dobrze wykonana robota. Nie wierzę więc że zrobił mi źle horoskop a
      podejrzewam że wykonywał go jakiś podopieczny.
      Co wy o tym sądzicie?
      • astromaniak Re: ocena postawionego horoskopu 03.08.05, 19:52
        Zapomniałem dodać rzecz chyba najwazniejszą Porównałem sobie niedawno horoskop
        jego ze swoim i co wyszło: 12 kwadratur 1 opozycja, kilka koniunkcji i kilka
        nieistotnych. Więc nalezy uznać to za wypadek przy pracy, ale niepisana etyka
        ponoć wymaga od astrologa żeby najpierw porównał horoskop swój z horoskopem
        klienta. Co o tym sądzicie?
        A tak na marginesie nie mam wcale żalu o ten horoskop, ale żeby przeoczyć
        koniunkcję Plutona ze Słońcem, powinien chyba coś napomknąć? Dodam tylko że
        prognoza wybiegała jeszcze kilka lat po wystąpieniu tej koniunkcji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka