Dodaj do ulubionych

uran na ascendencie

08.11.06, 23:14
Nie mogę tego znaleźć. Czy możecie mi podpowiedzieć, jak działa w
porównawczym, męski uran na kobiecym ascendencie, do tego ascendentu, męska
Wenus robi też sekstyl.
Czy to jest aspekt przemocy? A może ma związek z fascynacją i erotyzmem?
Trudny jest Saturn na czyimś ascendencie, trudny pluton, ale nie wiem, jak
ocenić urana.
Obserwuj wątek
    • am98 Re: uran na ascendencie 08.11.06, 23:33
      sarna34 napisała:

      Nie mogę tego znaleźć. Czy możecie mi podpowiedzieć, jak działa w
      porównawczym, męski uran na kobiecym ascendencie, do tego ascendentu, męska
      Wenus robi też sekstyl.
      Czy to jest aspekt przemocy? A może ma związek z fascynacją i erotyzmem?
      Trudny jest Saturn na czyimś ascendencie, trudny pluton, ale nie wiem, jak
      ocenić urana.

      O matko z córką! Uran i przemoc????
      • arcoiris1 Re: uran na ascendencie 08.11.06, 23:41
        jezeli nie pałeta sie tam gdzies Mars to powinno byc eksssscytujaco, a
        przynajmniej tego zyczę! Mój brat z zona maja porównawcza kon jej Marso-Uran na
        jego Wenuso-Uranie w Skorpionie. Z tego co mi opowiadał zdawkowo to albo sa w
        łózku albo sie szturchają tudziez walcza ze sobą- karate, ona tez potrfai go
        walnąc niby dla żartow jak ma takie widzimisię, czasem dla funu, czasem ze
        zlosci.
        • mrgodot Re: uran na ascendencie 09.11.06, 20:23
          Myślę, że to działa bardzo elektryzująco - na właściciela Asc raczej. Tak,
          jakby mu się ktoś nagle władował w życie "z butami" a właściciel Asc
          niekoniecznie na to czekał. Jest tu pewien magnetyzm, chociaż w sumie mogłoby
          tak zadziałać na ten Asc całe pokolenie, zależy od przyjętej orby. Warto
          sprawdzić pod co ten Uran jeszcze się podłączy (tzn. planety osobiste).
          Z doświadczenia wiem, że iskrzy nieźle, tyle, że to był zwykle mój Uran na
          cudzym - raz na Asc raz na Dsc (w obu przypadkach Waga). Ale ja jestem Wodnik a
          Urana mam w trygonie do Słońca, więc za każdym razem Słońce też robiło trygon.
          Magnetycznie i niepowtarzalnie było na początku, ale jak to przy Uranie - było,
          minęło.
          • sarna34 Re: uran na ascendencie 09.11.06, 20:50
            mrgodot napisała:

            > Myślę, że to działa bardzo elektryzująco - na właściciela Asc raczej. Tak,
            > jakby mu się ktoś nagle władował w życie "z butami" a właściciel Asc
            > niekoniecznie na to czekał. Jest tu pewien magnetyzm, chociaż w sumie mogłoby
            > tak zadziałać na ten Asc całe pokolenie, zależy od przyjętej orby. Warto
            > sprawdzić pod co ten Uran jeszcze się podłączy (tzn. planety osobiste).
            > Z doświadczenia wiem, że iskrzy nieźle, tyle, że to był zwykle mój Uran na
            > cudzym - raz na Asc raz na Dsc (w obu przypadkach Waga). Ale ja jestem Wodnik
            a
            >
            > Urana mam w trygonie do Słońca, więc za każdym razem Słońce też robiło trygon.
            > Magnetycznie i niepowtarzalnie było na początku, ale jak to przy Uranie -
            było,
            >
            > minęło.

            Facet ten ma w sekstylu do urana wenus. To nie jest jedyny aspekt tego układu.
            Jego mars jest na mojej wenus (koniunkcja), jego jowisz na moim marsie. Sekstyl
            (ścisły słońc), jego słońce (byk) w trygonie do mojego marsa i sekstylu do
            merkurego, Księżyc w koziorożcu w opozycji do mojego słońca w raku (choć nie
            jest to ścisłe), blizej jest opozycji do mojej wenus, jego merkury w trygonie
            do mojej wenus. Jest ścisły trygon węzłów...
            To nie jest ktoś, kogo wcześniej nie znałam. To najlepszy kolega mojego
            przyjaciela (właściwie, ten przyjaciel, to jest jak brat). Tego koegę znam
            kilka lat, ale jakoś tak ... coś tam stawało na przeszkodzie. Zresztą nigdy
            wcześniej specjalnie nie zwracałam na niego uwagi, to raczej on zerkał na mnie.
            I dopiero teraz na pełni wybuchło... skończyła się moja obojętność. Odkryłam
            go, a on mnie. Czy coś z tego będzie, nie wiem?
            • mrgodot Re: uran na ascendencie 09.11.06, 21:07
              Ja celowo pominęłam inne powiązania Urana z innymi planetami. Oczywiście też
              były. To co sobie najbardziej przypominam a propos "wybuchu", czy tego nagłego
              wkroczenia w czyjeś zycie to tranzyty Urana w tym okresie. W pierwszym
              przypadku Uran był na moim Słońcu a więć w trygonie do Urana i w trygonie do
              Asc mężczyzny. To samo w sobie mogło już zadziałać. Reszta to już inne aspekty.
              W drugim przypadku Uran tranzytował mój Dsc i robił opozycję do koniunkcji
              Wenus/Pluton mężczyzny. Poza tym tu był podwójny nelson - jego Uran jest w
              ścisłej opozycji do mojego Słońca, mój w koniunkcji z jego Asc i Słońcem a
              obydwa Słońca w trygonie. Tyle, że to jeszcze za mało, żeby przetrwało. Ale to
              było zrozumienie i fascynacja "od pierwszego wejrzenia". Rozmawia się z
              człowiekiem, którego się nigdy przedtem nie widziało, a jakby się znało całe
              lata. Fajne to było uczucie.
              • sarna34 Re: uran na ascendencie 09.11.06, 21:32
                mrgodot napisała:

                > Ja celowo pominęłam inne powiązania Urana z innymi planetami. Oczywiście też
                > były. To co sobie najbardziej przypominam a propos "wybuchu", czy tego
                nagłego
                > wkroczenia w czyjeś zycie to tranzyty Urana w tym okresie. W pierwszym
                > przypadku Uran był na moim Słońcu a więć w trygonie do Urana i w trygonie do
                > Asc mężczyzny. To samo w sobie mogło już zadziałać. Reszta to już inne
                aspekty.
                > W drugim przypadku Uran tranzytował mój Dsc i robił opozycję do koniunkcji
                > Wenus/Pluton mężczyzny. Poza tym tu był podwójny nelson - jego Uran jest w
                > ścisłej opozycji do mojego Słońca, mój w koniunkcji z jego Asc i Słońcem a
                > obydwa Słońca w trygonie. Tyle, że to jeszcze za mało, żeby przetrwało. Ale
                to
                > było zrozumienie i fascynacja "od pierwszego wejrzenia". Rozmawia się z
                > człowiekiem, którego się nigdy przedtem nie widziało, a jakby się znało całe
                > lata. Fajne to było uczucie.

                Prócz urana, jest jeszcze kwadratura mojego saturna do jego słońca. Przyznaję
                się, że przez kilka lat, to ja zwlekałam... żeby cokolwiek zrobić w kierunku
                tego faceta. Trudno było mi pokazać cokolwiek.
                Saturn ogólnie wiąże... czy mnie zwiąże? Nie wiem.
                • mrgodot Re: uran na ascendencie 09.11.06, 21:41
                  Wiąże albo hamuje. Róznie to jest. Ja widzę często jak mnie bardzo hamuje w
                  nawiązywaniu relacji z niektórym osobami. Potem zazwyczaj odkrywam powiązania
                  ich Saturna z moim Księżycem. Uran popycha do przodu ale przeważnie na chwilę.
                  potem dochodzi do głosu Saturn. Pamiętam cały wieczór i pół nocy przegadanej z
                  nowopoznanym kolegą (sporo starszy ode mnie mężczyzna) przy tych uranicznych
                  powiązaniach i następne dni, kiedy nie byłam pewna, czy on naprawdę chce ze mną
                  rozmawiać, czy pamięta mnie w ogóle, czy nie jestem dla niego tylko
                  głupią "małolatą" (a lat mam już sporo)itp. Jakaś trauma. A to był jego Saturn
                  w kwadracie do mojego Księżyca. Ja odczuwałam z jego strony chłód, który - jak
                  czas pokazał - nie był chłodem tylko reakcją na mój chłód, bo on myślał, że ja
                  z takim "starym' facetem nie będę rozmawiać. Kwadratura koła - kwadrat
                  Saturn/Księżyc.
                  • sarna34 Re: uran na ascendencie 09.11.06, 21:50
                    mrgodot napisała:

                    Saturn >Wiąże albo hamuje.

                    Trudno powiedzieć... do tej pory hamował mnie. Uważałam, iż nie jestem dojrzała
                    do tej znajomosci, choć ten mężczyzna jest starszy ode mnie tylko trochę.
                    Teraz spojrzałam na niego inaczej, ale tranzytowy uran robi mi trygon do wenus.
                    • mrgodot Re: uran na ascendencie 09.11.06, 21:55
                      To daj się ponieść emocjom ze wszystkimi konsekwencjami, które ten krok może
                      przynieść. Jeśli czujesz się na tyle silna. To czasem wiele uczy, a poza tym
                      może być przyjemne, albo zostawić po sobie chociaż miłe wspomnienia. Chyba, że
                      po Uranie przyjdzie coś bardziej wiążącego. Może Pluton.
                      • sarna34 Re: uran na ascendencie 09.11.06, 23:10
                        mrgodot napisała:

                        > To daj się ponieść emocjom ze wszystkimi konsekwencjami, które ten krok może
                        > przynieść. Jeśli czujesz się na tyle silna. To czasem wiele uczy, a poza tym
                        > może być przyjemne, albo zostawić po sobie chociaż miłe wspomnienia. Chyba,
                        że
                        > po Uranie przyjdzie coś bardziej wiążącego. Może Pluton.

                        Spróbuję.... bo facet szalenie podoba mi się.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka