sloggi 29.02.04, 17:55 ..miałem założyć wątek o aboracji, ale nie wiem czy to jest temat "salonowy", a także czy nie urażę czyichś uczuć? Co Wy na to? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
owca Re: Wątek o aborcji... 29.02.04, 18:24 wszystkie za i przeciw chyba sto razy zostały już przewałkowane, czy dojdziemy do jaichś nowych wniosków? pozdrawiam owca _,,,٢ة إ ة٦,,,_ Odpowiedz Link
eulalija Re: Wątek o aborcji... 29.02.04, 19:23 Patrząc po powyższych wpisach ... pełny Wersal jak w przyzwoitym Salonie ... Nikt się nie wykłóca, nikt nikogo od czci i wiary nie odsądza ... Mam wrażenie, że temat się nieco przejadł. Zajadli przeciwnicy złagodzenia ustawy czatują na chwilę, w której będą mogli podnieść wrzask, zwolennicy zmiany uregulowań prawnych już chyba mają dość. Ile razy można podnosić rzeczowe, sensowne argumenty, podawać przykłady, próbować tłumaczyć oczywistości komuś kto wyciera sobie gębę jednym frazesem (przepraszam za nieco dosadne okreśenie)?? Odpowiedz Link
geograf Re: Wątek o aborcji... 29.02.04, 20:50 eulalija odpowiedziała zabarwiając jednoczesnie odpowiedź poglądami jednej ze stron sporu (co jest normalne), a ja spróbowałbym powiedzieć bardziej neutralnie: Wątek założyć można,ale...czy cokolwiek nowego on wniesie? Albo powstanie kłótnia,ale jednostronna wymiana opinii. Niczego nowego ona nie wniesie,zapewne nikt nikogo nie przekona-bo takich rozmów były już dziesiątki. Ale oczywiście istnieje pełna dowolnośc-Forum jest po to aby rozmawiać i nie ma żadnych przeszkód abyś założył wątek.... Odpowiedz Link
hm` Re: Wątek o aborcji... 29.02.04, 21:34 Heh, post iscie surrealistyczny, gratuluje. pozdr. hm` Odpowiedz Link
diablica_28 Re: Wątek o aborcji... 29.02.04, 22:22 Sądzę ze to jest indywidualna sprawa zarówno kobiety jak i mężczyzny, faktem że w demokratycznym niby państwie, jakim jest Polska ta swoboda jest ogranicza. Odpowiedz Link
sloggi Re: Wątek o aborcji... 29.02.04, 23:48 Jak jest ograniczana? Przecież w sumie nikt nie powiedział, że aborcja ma być dokonywana w ramach gwarantowanej konstytucją opieki medycznej. A nielegalnych klinik jest cała masa - wystarczy w gazetach poszukać "wywoływania miesiączki". Odpowiedz Link
randia Re: Wątek o aborcji... 01.03.04, 11:42 Wiele słów było powiedzianych...i nic nie zmieniły. Ale czy choć przez chwilę ktoś postawił się w miejscu tej kobiety, która "musi" usunąć??? Jest wiele "musi"...sytuacja materialna, domowa... teraz tylko ograniczamy się do tego czy to jest dobre czy złe. Za czasów kiedy nasze matki nas nosiły w łonie, było to jak wyrwanie zęba, a teraz wszyscy demonizują temat, przykre... Chyba nie jestem odpowiednią osobą, by dowodzić, czy to dobre, czy złe... Odpowiedz Link
sloggi Re: Wątek o aborcji... 01.03.04, 11:58 Powiem tylko tyle, że zawsze to dziecko można urodzić i oddać do domu dziecka zrzekajac się praw rodzicielskich. W życiu jest tak, że jedne panie usuwają, bo nie chcą - a inni chcą a nie mogą mieć. Jest na forum prywatne->dziecko forum z którego powstał salonowy wątek dla Anulki, tam widać to pragnienie najwyraźniej. Odpowiedz Link
randia Re: Wątek o aborcji... 01.03.04, 12:38 Oczywiście, że można zostawić, ale...to nie jest takie proste. Czasem lepiej usunąc niż oddać, to mniej "boli"... wiem, że to co piszę jest dziwne, ale to prawda. Znam dziewczynę, która miała straszną sytuację, nie mogła sobie pozwolić na dziecko, ale nie miała też pieniędzy na usunięcie. Urodziła i zostawiła dziecko w szpitalu...przeszła taką gehenne, psychicznie była wrakiem, chciała popełnić samobójstwo... dopiero pielęgniarka socjalna (jezuu jak mało jest takich ludzi) pomogła jej, pomogła jej znaleźć "dom" samotnej matki... dziewczyna po 2 tyg. wróciła po dziecko płaczem....(bogu dzięki, u nas jest 6 tyg. na zastanowienie) W życiu jest różnie, nie możedmy oceniać ludzi, którzy podejmują decyzje o usunięciu... nie pochwalam tego, wręcz jestem przeci, ale... ale ja nie musze, ja nie stoję nad przepaścią... Masz racje, są rodziny które starają sie o dziecko i mieć go nie mogą...są i takie "matki" którym nigdy bym dziecka nie dała... Odpowiedz Link
agablues Re: Wątek o aborcji... 09.03.04, 10:29 randia napisała: > Oczywiście, że można zostawić, ale...to nie jest takie proste. Czasem lepiej > usunąc niż oddać, to mniej "boli"... pokażcie mi kobietę, która prędzej czy później nie żałowała tego,że usunęła. ostatnio są specjalne terapie dla tych kobiet, bo przechodzą straszne depresje Znam dziewczynę, która miała straszną sytuację, nie mogła sobie > pozwolić na dziecko, ale nie miała też pieniędzy na usunięcie. Urodziła i > zostawiła dziecko w szpitalu...przeszła taką gehenne, psychicznie była wrakiem, > > chciała popełnić samobójstwo... dopiero pielęgniarka socjalna (jezuu jak mało > jest takich ludzi) pomogła jej, pomogła jej znaleźć "dom" samotnej matki... > dziewczyna po 2 tyg. wróciła po dziecko płaczem....(bogu dzięki, u nas jest 6 > tyg. na zastanowienie) ciekawe czy gdyby usunęła byłaby szczęśliwsza? tu mogła sie zastanowić i dzecko było, usunięcie ciąży jest nieodwracalne Odpowiedz Link
eulalija Re: Wątek o aborcji... 01.03.04, 12:48 sloggi napisał: > Powiem tylko tyle, że zawsze to dziecko można urodzić i oddać do domu dziecka > zrzekajac się praw rodzicielskich. O dopuszczalności przerywania ciąży powinny dyskutować kobiety w okresie rozrodczym, bo nie zdarzyło się jeszcze, jak świat światem, by jakiś mężczyzna umarł przy porodzie. Przepraszam Sloggi, nie każda kobieta może być futerałem przez 9 miesięcy, weź pod uwagę małe środowiska, wieś, panieńskie dziecko, ostracyzm dla wyrodnej matki co dziecko oddała ... . To co napisałeś ładnie świadczy o Twoim stosunku do życia ale niestety pokazuje, że niektórych jego aspektów nie znasz. Dam Ci przykład z mojego otoczenia. Pracowałam w bardzo mieszanym środowisku, naukowcy z tytułami, technicy z Warszawy i z okolic, administracja po maturze raczej z okolic, najniższy personel (sprzątaczki, pracownicy fizyczni itd) tylko ze wsi. I jedna z kobiet oddała dziecko do adopcji, to było jakoś koło 91 roku. Zaszczuto ją ... odeszła z pracy, potem się dowiedziałam, że długo leczyła się u psychiatrów. A gdyby usunęła tę ciążę? Była młoda, miała życie przed sobą, postąpiła tak jak proponujesz, wyrzucono ją poza nawias społeczeństwa, nie tylko w pracy, we wsi gdzie mieszkała też. (Obawiam się, że wysyłam post drugi raz ale po drodze mnie wylogowało i nie wiem czy poszedł) Odpowiedz Link
candycandy Re: Wątek o aborcji... 09.03.04, 22:30 A już zapowiadało się na wątek o aborcji bez pisania o aborcji Ale wracając do tematu - zgadzam się z Eulaliją; trzeba dużej nieznajomości tematu (to do ciebie, Slo), żeby napisać, że zawsze można urodzić i oddać! Sloggi, ty się zastanów, co ty piszesz! Jeśli - nieważne z jakich względów - kobieta nie chce urodzić dziecka, nie można jej proponować takiego wyjścia: dobra, pomęcz się przez 9 miesięcy, zmień swoje życie, swoje przyzwyczajenia, chroń, opiekuj się rosnących w twoim ciele embrionem/dzieckiem/płodem, urodź je a potem oddaj nam, my się nim zaopiekujemy, znajdziemy mu lepszy dom, lepszą rodzinę! I nie przekonuje mnie argument, że tyle osób czeka na dziecko, nawet z domu dziecka. Jeśli by tak było, to "ubywało' by dzieci z tych domów, bez względu na ich wiek, stan zdrowia, pochodzenie ich biologicznych rodziców, a tak nie jest. Tak dla przyśpieszenia/ułatwienia procedur adopcyjnych (oczywiście z głową, a nie to co nam ostatnio proponują - płacenie za oddanie dziecka), tak dla choć częściowego finansowania leczenia bezpłodności, tak dla rodzinnych domów dziecka, dla udogodnień finansowych i podatkowych osób je prowadzących, tak dla pomocy ze strony państwa dla osób samotnie wychowujących dziecko, ale zdecydowane dla inicjatyw typu: zamiast usunąć, urodź i oddaj. To po prostu niehumanitarne! Odpowiedz Link
smia jeszcze jeden przyklad 09.03.04, 10:10 wiem, ze aborcja to czesto temat zastepczy, zwlaszcza jesli pojawia sie na pierwszej stronie gazety. wiem tez, ze juz powiedziano w zasadzie wszystko i ze nikt tu nikogo nie przekona. jednak historie takie jak ta: serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1954412.html poruszaja mnie do glebi. nie wiem, jak mozna to skomentowac. z ktorej strony by nie patrzec, jest to tragedia. i jakies paradoksalne zastraszenie lekarzy, ktorzy za nic nie wypisza zaswaidczenia, ze ciaza zagraza, choc widac golym okiem, ze tak jest... jest to zupelnie chora sytuacja. Odpowiedz Link
agablues Re: jeszcze jeden przyklad 09.03.04, 10:23 jak ciąża zagraża matce i jeśli planuje sie własne leczenie, to nie powinno się w tę ciążę zachodzić mam wrażenie, że tekst jest wymyślony Odpowiedz Link
smia Re: jeszcze jeden przyklad 09.03.04, 10:27 byc moze. ale pokazuje sytuacje wsrod lekarzy. to mnie przeraza. ja naprawde nie jestem ZA aborcja i sama bym tego nie zrobila, ale sadze, ze jesli ciaza NAPRAWDE zagraza, to kobieta ma prawo podjac decyzje. a nie lekarz za nia. nie znam sie na chorobach naczyniowych, nie jestem lekarzem, ale dolegliwosci tego typu sa przeciwwskazaniem do brania tabletek hormonalnych. Odpowiedz Link
agablues Re: jeszcze jeden przyklad 09.03.04, 10:36 sposobów zapobiegania ciąży jest dużo znamienne jest to, że "zwolenniczkami" przerywania ciąży są - jak mi się wydaje - kobiety, które tego nigdy NIE zrobiły. Powtarzam, nie widziałam/słyszałam wypowiedzi kobiety, która usunęła ciążę i tego w jakiś sposób nie żałowała Odpowiedz Link
smia Re: jeszcze jeden przyklad 09.03.04, 11:13 niewatpliwie "cos w tym jest". rozumiem, ze problem jest zlozony i bardzo trudny, na tyle osobisty, ze kazdy przypadek jest inny i absolutnie nie mozna generalizowac. i wlasnie dlatego sadze, ze kazdy przypadek powinien byc potraktowany indywidualnie, tj. decyzja podjeta przez zainteresowanych, a nie podyktowana prawem. co znamienne, prawo w zasadzie jest niezle sformulowane, ale lekarze nie chca byc tymi, ktorzy podpisali papierk zezwalajacy na aborcje. dlatego kwitnie podziemie, gdzie w czasem nie do konca odpowiednich warunkach zabiegi sa przeprowadzane. jedynym 100% skutecznym sposobem zapobiegania ciazy jest szklanka wody zamiast. nic nie wiemy o sytuacji tej kobiety (jest wzmianka, ze ma wyksztalcenie podstawowe...). zgadzam sie, ze artykul jest tendencyjny. ale wskazuje problem. a. ps. nie jestem zwolenniczka przerywania ciazy. sadze jednak, ze kazdy ma prawo do dokonania wyboru, zwlaszcza kiedy sytuacja jest skomplikowana, dochodza wzgledy zdrowotne, bytowe (jesli kobieta jest samotna, bo maz ja zostawil, chora, ma trojke dzieci... niech ona zdecyduje. anie mnie ani Tobie nic do tego, to jest JEJ sumienie) Odpowiedz Link
ashek inaczej 15.03.04, 03:13 Zbieram sie do napisania postu w tym wątku odkąd sie pojawił. I mam w głowie co najmniej kilka akapitów pisania, ale nie napisze bo stwierdzam, że w tej kwesti nie moge się wypowiadać obiektywnie. Powiem tak: ideologicznie jestem za, ale ... ale. Jakieś trzydziesci lat temu pewnej kobiecie powiedzieli najlepsi specjalisci, ze nie powinna utrzymywać ciąży (dwoje poprzednich dzeci, które urodziła nie dożylo 18 miesięcy). Teraz najprawdopodobniej będzie tak samo więc lepij załatwić to we wczesnym etapie ciaży. Kobieta powiedziała nie, nie usuneła ciąży, postanowiła urodzić mimo, że straszono ją utratą własnego zdrowia. I był to wybór ideologiczny, wynikał z wiary. Urodziła..... Dlatego jestem. pzdr. tom(ashek) Odpowiedz Link
smia Re: inaczej 16.03.04, 13:55 ...i dlatego wlasnie napisalam, ze problem (zakazow, ustawy, braku zakazu, presji etc) jest na tyle skomplikowny, trudny i osobisty, ze kazdy przypadek jest inny, kazdy ma wlasne sumienie... decyzja powinna nalezec do kobiety. nie chodzi mi tu o aborcje jako metode antykoncepcyja, ale wlasnie o takie trudne (medycznie, spolecznie) przypadki. Odpowiedz Link
jamajka10 Re: jeszcze jeden przyklad 16.03.04, 01:06 Ja znam takie,które do dziś są przekonane,że było to jedyne i najlepsze wyjście.A straszne jest to,że kiedyś mówiły o tym,po prostu rozmawiały ze sobą (stąd wiem)Dziś nic podobnego nie mogłoby mieć miejsca-bo to tajemnica. Odpowiedz Link
jamajka10 Re: jeszcze jeden przyklad 16.03.04, 01:13 I jeszcze jedno-kiedy się zaczynała cała ta heca,moja znajoma powiedziała:prędzej bym wyskoczyła oknem,niż donosiła ciążę wbrew swojej woli.Widać miała szczęście,bo żyje do dziś-kilku się nie udało. Odpowiedz Link
agablues Re: jeszcze jeden przyklad 16.03.04, 14:18 przypomniałam sobie o jednej dziewczynie. związała się z żonatym mężczyzną i wpadła. on oczywiście o żadnym nowym dziecku nie chciał słuchać, dał pieniądze, usunęła. Po dosłownie dwóch miesiącach znowu zaszła i znowu usunęła. Z facetem rozstała się po kilku miesiącach. Taka metoda antykoncepcyjna... Ona oczywiście też nie żałowała. Dla niej to nawet nie był dylemat moralny, po prostu problem. Odpowiedz Link