skiela1
10.08.11, 23:53
Julia jest ładną szatynką. Ma 34 lata, męża, dziecko i mieszka we francuskim Lille. Stojąc w kuchni, zakłada za ucho zestaw głośnomówiący i uruchamia aplikację Auchan na iPhone'a. Klika na "listy zakupów" i otwiera lodówkę. Wtykając ładny nos między półki, recytuje: masło, jajka, jogurt, tarty ser, pomidory, cukinia, kurczak, szynka.
Z lodówki przenosi się pod szafkę. Wylicza dalej: herbatniki, kawa. Nazwa każdego produktu, który wypowiada, jest automatycznie dodawana przez telefon do listy zakupów.
Teraz śmietnik. Przed wyrzuceniem do śmieci kod kreskowy każdego opakowania zostaje zeskanowany. Bezprzewodowo na telefon Julii lądują informacje o tym, co znajduje się w koszu. Listę tych produktów może dodać od razu do listy zakupów.
- Jak to, Felix już zjadł moje truskawkowe cukierki? - dziwi się teatralnie Julia.
Podchodzi do ekranu komputera - program Auchan rysuje jej najszybszą i najkorzystniejszą trasę po sklepie i określa przypuszczalny czas zakupów (43 minuty).
W realnym świecie Julia jest wynajętą aktorką. Jej przygody oglądamy na ekranie rzutnika w grupie dziennikarzy w jednym z francuskich sklepów Auchan. Film zatytułowany jest - "Historia z przyszłości - Lille, lipiec 2012".
Data jest bliska, bo sieć podobne rozwiązania już wprowadza testowo do niektórych sklepów. Pracuje nad nimi zresztą większość dużych firm handlowych.
wyborcza.biz/biznes/1,101716,10038887,Witajcie_w_matriksie__Oto_technologiczna_rewolucja.html