Dodaj do ulubionych

Następny wydumany problem.

15.10.11, 10:26
wiadomosci.onet.pl/kraj/surowe-kary-dla-rodzicow-szesciolatkow,1,4881434,wiadomosc.html
3 lata miałem, jak już całe dnie spędzałem(z innymi dzieciakami) nad Jeziorkiem Czerniakowskim.
Rano z Czarnych Dróg ruszała cała wataha dzieciaków od 3 letnich po kilkunastoletnią młodzież. Brało się w butelkę herbatę, kogo było stać, to miał kanapki, reszta kradła po drodze brukiew wprost z pola i "o tym" spędzało się cały dzień.
Dzisiaj 6letnie dziecko muszą do szkoły odprowadzać rodzice. A przecież, szczególnie na wsi, nigdy to dziecko nie idzie samo. Niedługo wydadzą ustawę zabraniającą podcierania się prawa ręką, bo ta będzie służyła tylko do witania się.
Coraz dale posunięty kretynizm.
Obserwuj wątek
    • kriss67 Re: Następny wydumany problem. 15.10.11, 10:38
      Cześć Piotrsmile

      Kolejny pomysł z cyklu Eurokołchoz (czyt. U.E. przyp. Kriss67). Proste banany, regulaminowe ogórki, a teraz szesciolatki.....
      • dwa-filary Re: Następny wydumany problem. 15.10.11, 15:20
        Piotr, gdy Ty miałeś 7lLat to było 50 lat temu, gdzie było może 10 % samochodów, komunikacja znacznie wolniejsza. Osiedla nowo zamieszkałe to z reguły byli młodzi ludzie z gromadkami dzieci, które szły do szkoły i zabierały po drodze maluczkich. "To se ne wrat". Teraz to wyścig szczurów, gdzie nikt na nic nie patrzy, nikt nic nie widzi ,więc strach puścić dzieci same do szkoły. Jest bardzo dużo wypadków samochodowych, ba rowerzyści w tyłki wjeżdżają, nie wspomnę o porwaniach, czy też zabłądzeniach dzieci.Jestem zasmile
        a na wsi tojedna dorosła osoba może pozbierać dzieci po wsi i odprowadzić do szkoły
        • kriss67 Re: Następny wydumany problem. 15.10.11, 15:22
          Ooooo, Dwa Filary
          Co do rowerzystów to stanowczo protestuje.....
          • dwa-filary Re: Następny wydumany problem. 15.10.11, 15:29
            no to może sam zobaczysz trzy letniego Pawełka, który lerzy w szpitalu po bliskim kontakcie z rowerzystą, który pruł po alejce w parku. Chłopiec ma połamane żebra, nóżkę i rozciętą buzię......a rowerzysta tchórz uciekł
            • piotr_57 Re: Następny wydumany problem. 15.10.11, 15:39
              dwa-filary napisała:

              > no to może sam zobaczysz trzy letniego Pawełka, który lerzy w szpitalu po blisk
              > im kontakcie z rowerzystą, który pruł po alejce w parku. Chłopiec ma połamane ż
              > ebra, nóżkę i rozciętą buzię......a rowerzysta tchórz uciekł

              Masz racje. Ale czy ten chłopczyk był w tym parku bez opieki ? A jeśli był pod opieką, to co mu ta opieka pomogła?

              • dwa-filary Re: Następny wydumany problem. 15.10.11, 16:29

                >
                > Masz racje. Ale czy ten chłopczyk był w tym parku bez opieki ? A jeśli był pod
                > opieką, to co mu ta opieka pomogła?
                >
                Rowerzysta wjechał im w tyłek. Matka z wybitą ręką pomogła na tyle, ze zaraz wezwała pogotowie i wszystkie formalności poszły gładko, a gdyby był sam to zanim gapie by się zebrały i wezwały Pogotowie, a Ci zawiadomili Policję,a zanim Policja znalazła by matkę itd itd
                • czarna9610 Re: Następny wydumany problem. 15.10.11, 16:53
                  To nie jest wydumany problem. dziecko jest tylko dzieckiem ( 6 latek sam nie mógł wracać do domu z przedszkola) W mieście nie zawsze jest blisko, córka miała koło 25 minut 2 dość niebezpieczne przejścia przez ulicę (centrum miasta i ruch ...) dlatego odprowadzałam ją pierwszej klasie
                  • piotr_57 Re: Następny wydumany problem. 15.10.11, 17:00
                    czarna9610 napisała:

                    W mieście nie zawsze jest blisko, córka miała
                    > koło 25 minut 2 dość niebezpieczne przejścia przez ulicę (centrum miasta i ru
                    > ch ...) dlatego odprowadzałam ją pierwszej klasie

                    Ale obyłeś się jakoś bez dyrektywy unijnej ?
                    Problem jest wydumany nie w tym zakresie, że trzeba dziecku zapewnić bezpieczeństwo, tylko w tym, że biorą się za to urzędnicy w formie stanowionego prawa.
            • kriss67 Re: Następny wydumany problem. 15.10.11, 17:13
              Ech..., piraci drogowi znajdują sie wszędzie. Tyle że piraci rowerowi to całkowity margines....
        • piotr_57 Re: Następny wydumany problem. 15.10.11, 15:37
          dwa-filary napisała:

          > Piotr, gdy Ty miałeś 7lLat to było 50 lat temu, gdzie było może 10 % samochodów
          > , komunikacja znacznie wolniejsza. Osiedla nowo zamieszkałe to z reguły byli mł
          > odzi ludzie z gromadkami dzieci, które szły do szkoły i zabierały po drodze mal
          > uczkich. "To se ne wrat".

          Z tym wszystkim mogę się zgodzić.

          Teraz to wyścig szczurów, gdzie nikt na nic nie patrz
          > y, nikt nic nie widzi ,więc strach puścić dzieci same do szkoły.

          Tu mogę tylko współczuć.

          a na wsi tojedna dorosła osoba może pozbierać dzieci po wsi i odprowadzi
          > ć do szkoły

          ale właśnie o wieś mi chodziło. Wmieście dzieci maja przeważnie bliziutko do szkoły i odprowadzenie ich nie nastręcza większych problemów. Natomiast na wsi jest to już problem gdyż nie dowozi się dzieci jeśli maja mniej niż 2km do szkoły. 2+2 rano i tyle samo po południu to już razem 8 km/dobę! Sporo dla kogoś kto ma co robić. A jak ktoś ma 2-3 dzieci? Dlaczego nie może puścić sześciolatka ze starszym rodzeństwem lub dzieckiem sąsiada? Według mnie to przesada. Tym bardziej, że dzieci ze wsi sa bardziej samodzielne i często samodzielnie wypuszczają się dużo dalej niż wynosi ich droga do szkoły. Moim zdaniem powinno to być zostawione "do odpowiedzialności" rodziców.
          • czarek_777 Re: Następny wydumany problem. 15.10.11, 16:06
            Won od Jeziorka Czerniakowskiego innych glinianek i Warszawiaków - leszcze napływowe i posrane obrazoburcy smile idę się bawić - jak to w mieście prawda smile - a brukiew do brukwi i won parchy z salonu big_grin miłego.
            • piotr_57 Re: Następny wydumany problem. 15.10.11, 16:19
              czarek_777 napisał:

              > Won od Jeziorka Czerniakowskiego innych glinianek

              Jeziorko Czerniakowskie to chyba jednak nie jest glinianka big_grin
              pl.wikipedia.org/wiki/Rezerwat_przyrody_Jeziorko_Czerniakowskie

              • sibeliuss Re: Następny wydumany problem. 15.10.11, 16:50
                Jako ciekawostkę mogę podać, że po raz ostatni Wisła przelała się przez Jeziorko Czerniakowskie podczas powodzi w 1931, wtedy też wlała się do Łachy na Kępie Potockiej.
                • piotr_57 Re: Następny wydumany problem. 15.10.11, 17:04
                  sibeliuss napisał:

                  > Jako ciekawostkę mogę podać, że po raz ostatni Wisła przelała się przez Jeziork
                  > o Czerniakowskie podczas powodzi w 1931, wtedy też wlała się do Łachy na Kępie
                  > Potockiej.

                  Możliwe. Ja nie widziałem żeby Wisła wlała się do Jeziorka. Za to dwa razy widziałem jak przerwała wał siekierkowski i wlała się aż do Powsińskiej. Była praktycznie równo z poziomem ul Augustówka, która wodę zatrzymała(szła na pewnego rodzaju nasypie ok 1m). W tym miejscu gdzie dzisiaj jest budynek TVN(przy figurze św. Jana) pływałem kajakiem jako gówniarz.
          • anoagata Re: Następny wydumany problem. 19.10.11, 09:48
            Piotrze dlaczego 2+2 i tyle samo po południu to juz razem 8 km/dobę??? mam na myśli jedno dziecko,czyli 2 km rano i tyle po południu czyli 4km.
            • piotr_57 Re: Następny wydumany problem. 19.10.11, 12:21
              anoagata napisała:

              > Piotrze dlaczego 2+2 i tyle samo po południu to juz razem 8 km/dobę??? mam na m
              > yśli jedno dziecko,czyli 2 km rano i tyle po południu czyli 4km.


              Nie jestem tego pewien smile
              Odprowadzasz rano gnojka do szkoły- 2km.
              Wracasz do domu -2km.
              Idziesz po niego po południu -2km,.
              Wracasz z nim do domu -2 km
              Razem -8km. (przynajmniej w mojej podstawówce big_grinbig_grinbig_grin)
              • anoagata Re: Następny wydumany problem. 19.10.11, 21:37
                Domyśliłam się ale ja myślałam tylko o km gnojka.Opisany przykład występuje sporadycznie ale fakt problem wydumany i wydymany,bo jeden resort nie nadanża za drugim resortem.
    • marcin_rz Re: Następny wydumany problem. 15.10.11, 16:53
      >Niedługo wydadzą ustawę zabraniającą podcierania się prawa ręką, bo ta będzie służyła tylko
      > do witania się.

      Nie zapomnij i zabójczych bakteriach, które znajdują się na takiej nieczystej ręce.
      Te bakterie są niezgodne z dyrektywami unijnymi
      big_grin
      • piotr_57 Re: Następny wydumany problem. 15.10.11, 17:08
        marcin_rz napisał:

        > >Niedługo wydadzą ustawę zabraniającą podcierania się prawa ręką, bo ta będ
        > zie służyła tylko
        > > do witania się.
        >
        > Nie zapomnij i zabójczych bakteriach, które znajdują się na takiej nieczystej r
        > ęce.
        > Te bakterie są niezgodne z dyrektywami unijnymi
        > big_grin

        Dokładnie. big_grinbig_grin
        W ogóle jestem zwolennikiem raczej ostrej odpowiedzialności następczej (aż do kar cielesnych włącznie), niż drobiazgowego rozpisywania obowiązków wynikających z opieki.
    • matt.j Re: Następny wydumany problem. 19.10.11, 00:23
      piotr_57 napisał:
      > reszta kradła po drodze brukiew wprost z pola i "o tym" spędzało się cały dzień.

      Co to jest/była "brukiew"?
      Buraki?
      • sibeliuss Re: Następny wydumany problem. 19.10.11, 00:38
        pl.wikipedia.org/wiki/Brukiew
        • matt.j Re: Następny wydumany problem. 19.10.11, 08:55
          To teraz wiemy dlaczego dzieci już nie można samopas puszczać. Nie miałyby co jeść, chyba już nikt tego nie sadzi. Ja przynajmniej nie widziałem smile
          • sibeliuss Re: Następny wydumany problem. 19.10.11, 10:07
            Brukiew ciężko kupić, znajoma sadziła i zawsze część nam dawała. Gotowana w osolonej wodzie była trochę jak seler.
    • madziulec Re: Następny wydumany problem. 19.10.11, 22:00
      Ha.
      Odwol;am sie do znanych pewnie Ci okolic (skoro Jez. Czerniakowskie znasz to i te okolice pewnie tez).

      Jakies 60 lat temu moja mama z ul. Nabielaka chodzila sama do przedszkola na ul. Podchorazych (bylo takie zaraz przy wejsciu do Lazienek, ja zreszta tez je ukonczylam).
      W okolicy bylo fajnie, a na ul. Tatrzanskiej byly haldy gruzow, wysokie jak same domy.
      Kiedys szla sama w kaloszach i .. wpadla do blota, a raczej weszla do blota i utopila but wink))

      Popatrz teraz na ul. Gagarina - ile pasow w kazda strone???
      Dopiero relatywnie od niedawna sa swiatla na wysokosci Gorskiej. Wczesniej ich nie bylo.

      A jeszcze wczesniej to nawet tramwaj jezdzil, ale to tez bylo pare lat temu.

      Czy teraz puscilabym ta trasa dziecko majace 6 lat?? Chyba nie.
      Ja sama z kolei wracalam ze swietlicy w SP 113 (ul. Chelmska, przy KOsciele) do domu.
      Przezylam, ale z 5 razy zgubilam klucze. Co wiecej - bylam w stanie ugotowac (odgrzac obiad).

      Mam dziecko w wieku 7 lat. Nie to, ze nie jest zaradny.
      Ale gdybym miala puszczac go samego do szkoly...Po pierwsze wygodniej podrzucic (choc przyznam, ze zostawiam go pod szkola i idzie sam), bezpieczniej itp.
      Czasy sie nieco zmienily.
      • piotr_57 Re: Następny wydumany problem. 20.10.11, 19:37
        madziulec napisała:

        >
        > Jakies 60 lat temu moja mama z ul. Nabielaka

        Pracowałem kiedyś na Nabielaka smile


        > Czy teraz puscilabym ta trasa dziecko majace 6 lat?? Chyba nie.

        Ależ ja nie twierdzę, że każde dziecko powinno chodzic samo do szkoly. Ja tylko twierdzę, że głupotą jest próba regulowania tego za pomocą prawa. Przecież to prowadzi prostą drogą do unijnej dyrektywy nakazującej dawać dziecku bułkę z masłem na śniadanie. Rodzice powinni sami potrafić oceniać co jest dla dziecka dobre a co złe. Jeśli nie potrafią to chyba jednak lepiej nierozumiejących poddać presji prawnej niż ubezwłasnowalniać wszystkich pozostałych .


        > Mam dziecko w wieku 7 lat. Nie to, ze nie jest zaradny.
        > Ale gdybym miala puszczac go samego do szkoly...Po pierwsze wygodniej podrzucic
        > (choc przyznam, ze zostawiam go pod szkola i idzie sam), bezpieczniej itp.
        > Czasy sie nieco zmienily.

        Owszem zmieniły się. Ale czy przez to staliśmy się(jako rodzice) mniej odpowiedzialni ?
        (Zresztą nie wiem czy wówczas były bezpieczniejsze. Dzisiaj nikt nie strzela z kalichlorku, ani nikt nie piłuje bukfelem grantów, co za moich czasów należało do dość pospolitych zajęć dzieciarni. big_grinbig_grin)
    • sagittarius954 Re: Następny wydumany problem. 20.10.11, 20:04
      Oczywiście czasami mozna wszystko zaprzeczyć . Tak na zdrowy rozum , jeśli mamy demokracje , juz 20 lat , powinno życie codzienne zmienić się na lepsze , bardziej przyjazne . Czy wobec tego dzieciaki moga sie czuc bezpiecznie na ulicy . Powinny , bo każdy normalny człowiek widząc ucznia wchodzącego do autobusu albo tramwaju powinien go przepuścic ,aby wszedł pierwszy . W latach sześćdziesiątych w związku z przeprowadzka, do szkoły podstawowej musiałem zapinkalać z Woli na Targówek z przesiadka pod pomnikiem "Śpiacych" 26 tramw. i 123 , jeszcze wtedy Schaussony z konduktorami w tyle . Ludzie dzieciaki lubili , przepuszczali je , choć tłok był zawsze i z rana i popołudniu. No i prosze , teraz społeczeństwo lekko sie zmieniło na tyle, by dzieciaki same nie chodziły do szkoły . Szkoda , bo naprawde droga do szkoły na osiedlach nie jest dłuższa niż 500 metrów w porywach do 1 km . Usamodzielnianie się dzieciaków, nie polega na trzymaniu ich na smyczy ciagle , choc rozumiem to i nieraz z żona rozmawiamy na temat wychowania . Raz że społeczeństwo stało się wygodne zarówno w sposobie bycia, jak i stanu psychicznego . Poprę piotra, Wtedy rodziny miały więcej dzieci i strach związany z utrata jakiegoś był mniejszy , mimo iż matki kochały swe pociechy równie silnie jak dzis . Ale pracując nie były w stanie wszytkiego dopilnowac . Pozostawało dac dzieciakowi klucze na szyję i uwierzyć, że sobie poradzi . Mysle, że wtedy dzieciaki wcześniej dorastały ,m nogośc przepisów regulujących życie codzienne jest dzis olbrzymia , zupełnie niepotrzebnie , choc rozumiem niektóre zastrzeżenia pisane o dniu dzisiejszym .
      • czarek_777 Re: Następny wydumany problem. 20.10.11, 20:32
        Piotr napisał
        3 lata miałem, jak już całe dnie spędzałem(z innymi dzieciakami) nad Jeziorkiem Czerniakowskim.
        Rano z Czarnych Dróg ruszała cała wataha dzieciaków od 3 letnich po kilkunastoletnią młodzież. Brało się w butelkę herbatę, kogo było stać, to miał kanapki, reszta kradła po drodze brukiew wprost z pola i "o tym" spędzało się cały dzień.
        Dzisiaj 6letnie dziecko muszą do szkoły odprowadzać rodzice. A przecież, szczególnie na wsi, nigdy to dziecko nie idzie samo. Niedługo wydadzą ustawę zabraniającą podcierania się prawa ręką, bo ta będzie służyła tylko do witania się.
        Coraz dale posunięty kretynizm.

        Na jeziorko Czerniakowskie jeździłem z kolegami w latach sześćdziesiątych, kąpać się i powędkować. Z warszawskiej Woli jeździliśmy. To było bardzo fajne ,takie urokliwe jeziorko. Nie wiem czy ktoś pamięta ale utopił się w nim ktoś z zespołu dwa plus jeden, tak się wtedy mówiło. Akurat byłem tam wtedy i widziałem jak wyciągali chłopaka z wody. Wędkarz zaczepił Go za majtki blachą /rzucał na 'macanego'/ i tak Go wyciągał. Zapamiętałem że topielec na głowie miał chusteczkę zawiązaną na rogach, pamiętam też rozpacz Matki która przybiegła i strasznie płakała, rwała się do wody do syna. A chłopak siedział na tyle kajaka i po prostu spadł zaplątując się w podwodne zarośla. Głupia banalna śmierć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka