Dostaniemy kwit i co z praktyką? Jesteśmy zdani na siebie, co oczywiście nie jest złe, ale jak poruszać się po tym świecie skoro mieliśmy zawiązane oczy przez lata. Stąd pasywność. Nie mogę się doczekać, aż dostanę ten kwit, a potem usiądę, przeczytam wszystkie zaległe książki, zainspiruję się, zrobię bilans mocnych i złych stron, być może wybiorę się na kolejne studia choćby jako wolny słuchacz, bo od 26 roku życia musiałabym płacić.
Nam, pokoleniu dwudziestolatków nakazuje się podejmowanie życiowych wyborów w wieku 18, 19 lat, przed maturą, na studiach i trzymanie się ich. Trudno się dziwić, że jesteśmy pasywni, skoro związani niedojrzałymi, przymusowymi deklaracjami musimy brnąć w "temat", w którym poruszamy się jak w smole.
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,10506346,Studia___przetworstwo_masowe.html
Te zyciowe wybory to chyba sie kiedys zaczynaly po ukonczeniu podstawowki.
W wieku 14 lat juz musialam wiedziec kim chce byc.Niezdecydowni szli do ogolniaka