Siedzę w necie, przeglądam wątki na których kiedyś byłem. Tu się dzieje, tam się dzieje. Obrzucają się błotem /nie powiem kto kogo bo i po co/ i tak żyją. Dopieprzyć komuś z kopa, zbanować mendę, skopać mordę, by zapłakał, by zakwiczał jak prosiak

polskie piekiełko ? chyba tak. Nawet emigranci, chociaż pozują na 'już nie naszych' też taplają się w tym co wyżej. I tak leci, dzień za dniem a nas dymają różne popisy i inne dziadostwo. A my otumanieni. A czas leci.