wyborcza.pl/1,95892,15173912.html?fb_action_ids=10200880940136907&fb_action_types=og.likes&fb_source=other_multiline&action_object_map
613982475329293]&action_type_map
%22og.likes%22]&action_ref_map
]
Dzielenie się opłatkiem jest dla mnie zwyczajem, rytuałem, tak naprawdę nie opłatek jest tu ważny a złożenie życzeń i pewnie dlatego jakoś tego szczególnie nie łączyłem z obrzadkiem religijnym.
Fakt, że zarówno sam opłatek jak i święta Bożego Narodzenia korzenie mają religijne. Przy czym tak naprawdę to ile w tych świętach religii teraz a ile rytualnego zwyczaju świeckiego? W końcu nawet większość rodaków nie chodzących do kościoła jednak w święta świętuje.
Przecież z automatu wszystkim życzy się w okresie przedświątecznym
wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku!. Nie zastanawiamy się tu czy ktoś jest wierzący czy niewierzący czy też może innego wyznania. Życzymy ponieważ taka jest świecka tradycja, tak wypada. Nie łączymy tego z religią a jedynie traktujemy jako zwyczaj. Podobnie i spotkanie opłatkowe wydaje mi się bliżej świeckiego zwyczaju niż religijnego obrządku. Nawet pomimo jego genezy.
A opłatek w pracy... cóż, byleby tylko nie musieć każdemu indywidualnie składać życzeń i dzielić się opłatkiem ponieważ taki zwyczaj mi się nie podoba - nie wszystkich współpracowników kochamy a i też nie z wszystkimi czujemy się na tyle blisko aby indywidualnie składać im życzenia. Znajome ostatnio narzekały, że ich wiekowy szaf wykorzystuje to jako okazję żeby obcałować i poobściskiwać młode dziewczyny...