carrramba
14.01.05, 19:41
Wstaję rano, telefon wyładowany a ładowarkę zeżarł w nocy pies. Szybko do
kolegi, naładować telefon. Ale kolega stwierdził, ze może naprawi pożartą
ładowarkę. Biegiem do domu, wchodze do pokoju a tu stoi przy oknie balkonowym
facet w ubraniu roboczym /drugi na balkonie/. Coś tam mi tłumaczył, ze oparł
się o balkon i drzwi same się otworzyły, hhmmmmmmm dziwne. Ale co tu robić ?
Facet z wypycham z powrotem na balkon, drzwi zamknęłam, złapałam ładowarkę i
z powrotem do kolegi. Szalony dzień.........przeszukał mieszkanie, czy nie?