i ludzie się zmieniają. w powiertzu szaleja pyłki nie dając nam normalnie
funkcjonować, nasze samopoczucie coraz bardziej uzależnione jest od pogody,
jesteśmy słabsi, bardziej wrażliwi. Kobiety przestały rodzić w polu, nie
pijemy kranówy hektolitrami, nie kąpiemy się w Wiśle, ale za to dyskutujemy o
wolności o moralności o słuszności bądź niesłuszności, sypiemy cytatami,
przedstawiamy na poparcie naszych poglądów badania.. a ja czasami nie widzę w
tym wszystkim człowieka, takiego prawdziwego, przeżywającego a nie tylko
wiedzącego..
Ot taka sobotnia refleksja, jeszcze mało sprecyzowana