olga55
01.07.05, 23:41
Żeby byo pozytywnie:
Miałam cała serię okropnego pecha i na koniec tego wszystkiego byłam zgubiłam
DYPLOM (ukończenia studiów),które to ukończyłam dość dawno zresztą.Szczerze
mówiąc część rodziny mi współczuła i wspomagała w posukiwaniu (przeszłam tam
i z pwrotem całą trasę,mąż dzwonił do dyspozytorni autobusowej), a synek
sobie podrwiwał z gapowatej matki.No ale miało być optymistycznie.
I co? ZNALAZŁ SIĘ!Jakaś dobra istota odniosła go na mó wydział - a tam też
mąż zadzwonił następnego dnia.Miłe panie w dziekanacie już odnalazły mój
dawny adres i chciały wysyłać informację.(tam mieszkają nadal moi Rodzice
więc też bym go odzyskała).
NO I CO? SĄ JESZCZE DOBRZY LUDKOWIE NA TYM ŚWIECIE.HOUGH!