Dodaj do ulubionych

Decyzja o posiadaniu dziecka

23.09.05, 22:27
Dzis spotkałem się (naturalnie w pracy) z dwiema opiniami o posiadaniu dziecka:

- trzeba się zastanowić, czy stać będzie parę na posiadanie więcej niż jednego
dziecka;

- najpierw spłodzić, a potem kombinować finansowo, żeby dzieci nie były głodne
i nagie.

Na moje pytanie co w przypadku awarii - zaległo milczenie.
Obserwuj wątek
    • wiedz-ma Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 23.09.05, 22:55

      mnie się zawsze wydawało, że dzieci przede wszystkim trzeba kochać...
      dziecko to nie zaabawka, którą można/należy ubrać jak laleczkę, to również nie
      pozycja w domowym budżecie, ale człowiek, którego należy wychować
      • antidotumm Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 24.09.05, 19:35
        W calosci zgadzam sie z wiedz-ma! I to z autopsji: sama mam dziecko, po pare
        dzieci maja najczesciej moi niezbyt zamozni znajomi, a tych zamozniejszcy ...
        nie stac na dzieci.
        Dziecko trzeba kochac, wcale nie musi miec wszystkiego, naprawde mozna byc w tym
        wzgledzie minimalista.
        Nie stac na dzieci bogate spoleczestwa zachodnie, z kolei ubogie spoleczenstwa
        (np. Polacy w latach 80 tych, kraje islamskie dzis) nie zadaja sobie takich pytan.
        Wcale nie jestem za wielodzietnoscia, ale uzaleznianie posiadania dzieci scisle
        od kryterium majatkowego, to moim zdaniem, nieporozumienie.

        wiedz-ma napisała:

        >
        > mnie się zawsze wydawało, że dzieci przede wszystkim trzeba kochać...
        > dziecko to nie zaabawka, którą można/należy ubrać jak laleczkę, to również nie
        > pozycja w domowym budżecie, ale człowiek, którego należy wychować
    • grudniowe.slonko Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 23.09.05, 23:00
      Znam ludzi, którzy twierdzą 'jakoś to będzie' i okazuje się ,że nie najgorzej
      na tym wychodzą a ,że często na koszt innych to osobny temat.
      • iwusia Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 23.09.05, 23:26
        wybieram opcje jakos to bedzie ale z głową. Zwlekanie nie jest dobre, człowiek
        sie starzeje chęci odchodza a i mozliwości rozrodcze spadają. Taka jest prawda.
        Najpierw wydziwiamy, ze za młodzi, potem ze mieszkanie, potem że samochód,
        potem ze moze jeszcze poszalejemy a potem trzeci krzyżyk wchodzi na kark i
        płacze bo lekarza robia co moga a natura swoje.
      • chaladia Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 23.09.05, 23:31
        Dziecko to:
        - Co najmniej kilka godzin dziennie, jakie trzeba mu poświęcić.
        - Tysiąc złotych co miesiąc.
        - Zmiana wszystkich niemal planów urlopowych i przyzwyczajeń dla rodziców.
        - Dodatkowe obowiązki dla dziaadków.
        - Dla kobiety prawie zawsze rezygnacja z "kariery".
        Jeśli ktoś nie chce zrezygonwać z choćby jednego punktu, to ryzykuje, że
        wychowanie dziecka będzie "awarią". A co dopiero, jeśli dziecko urodzi się
        chore.

        Pomimo to znam matki, które decydują się na dziecko i nie przerywają
        intensywnego palenia papierosów. Znam tatusia, który w parę miesięcy po
        urodzeniu dziecka pojechał sam na rejs jachtem po Morzy Śródziemnym - "bo
        przecież nie może rezygnować ze wszystkiego" itd itp.
        • f.l.y Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 24.09.05, 12:35
          aja znam ludzi, którzy nie spełniają jednego z tych punktów tzn. nie wydaja
          miesięcznie 1.000 pln na swoje dziecko i niejest to, bynajmniej,
          dziecko'awaria'... smile
        • antidotumm Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 24.09.05, 19:40
          Dziecko to tysiac zlotych co miesiac?????? Moi przyjaciele maja pensje 1200 na 4
          osoby (w tym dwojka maluchow 4 latek i roczniak) i sa baaardzo szczesliwa
          rodzina. Najszczesliwsza jaka znam.
          A ze nie stac ich na pieluchy jednorazowki i zupki w sloiczkach? Tysiace lat nie
          bylo pampersow i sloiczkow i jakos ludzkosc zyla .


          chaladia napisał:

          > Dziecko to:
          > - Co najmniej kilka godzin dziennie, jakie trzeba mu poświęcić.
          > - Tysiąc złotych co miesiąc.
          > - Zmiana wszystkich niemal planów urlopowych i przyzwyczajeń dla rodziców.
          > - Dodatkowe obowiązki dla dziaadków.
          > - Dla kobiety prawie zawsze rezygnacja z "kariery".
          > Jeśli ktoś nie chce zrezygonwać z choćby jednego punktu, to ryzykuje, że
          > wychowanie dziecka będzie "awarią". A co dopiero, jeśli dziecko urodzi się
          > chore.
          >
          > Pomimo to znam matki, które decydują się na dziecko i nie przerywają
          > intensywnego palenia papierosów. Znam tatusia, który w parę miesięcy po
          > urodzeniu dziecka pojechał sam na rejs jachtem po Morzy Śródziemnym - "bo
          > przecież nie może rezygnować ze wszystkiego" itd itp.
          >
        • czarnaandzia Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 24.09.05, 19:44
          chaladia napisał:

          > Dziecko to:
          > - Co najmniej kilka godzin dziennie, jakie trzeba mu poświęcić.
          > - Tysiąc złotych co miesiąc.
          Tysiąc złotych ?? No to chyba ja myśle w innych kategoriach.
          > - Zmiana wszystkich niemal planów urlopowych i przyzwyczajeń dla rodziców.
          Jakich planów urlopowych? Rozumiem pierwszy rok ale reszta chyba nie wymaga
          takich wielkich zmian.
          > - Dodatkowe obowiązki dla dziaadków.
          Nie zawsze ,ale mogę sie zgodzic.
          > - Dla kobiety prawie zawsze rezygnacja z "kariery".
          Oczywiscie kariera w cudzysłowie.Bo jak tak można.
          > Jeśli ktoś nie chce zrezygonwać z choćby jednego punktu, to ryzykuje, że
          > wychowanie dziecka będzie "awarią". A co dopiero, jeśli dziecko urodzi się
          > chore.
          > Zrezygnowałam z wielu Twoich punktów i nie uważam mojego dziecka za awarię.
          > Pomimo to znam matki, które decydują się na dziecko i nie przerywają
          > intensywnego palenia papierosów. Znam tatusia, który w parę miesięcy po
          > urodzeniu dziecka pojechał sam na rejs jachtem po Morzy Śródziemnym - "bo
          > przecież nie może rezygnować ze wszystkiego" itd itp.
          >
          • skiela1 Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 24.09.05, 19:52
            Bierzcie pod uwage to,ze Chaladia patrzy na ta sprawe ze swojego punktu
            siedzenia.Ktos inny siedzi wyzej i sobie mysli"jak ten Chaladia moze tylko
            tysiaczka wydawac na dziecko?przeciez to sie zyc tak nie da".
            • czarnaandzia Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 24.09.05, 20:10
              Owszem.Inny przeczyta co Chaladia wypisuje,uwierzy..i dojdzie do wniosku,że
              absolutnie Go na dziecko nie stać bo zarabia 1300 PLN.Swoją drogą ciekawe co
              tez to Chaladia serwuje swojemu(swoim) dziecku za 1000 zł?
              • chaladia Proszę uprzejmie: 24.09.05, 20:55
                Wydatki stałe:
                - Przedszkole (nominalnie publiczne) - dopłata do zajęć dodatkowych - 380 zł
                - Angielski 2 razy w tygodniu - 100 zł
                - Gimnastyka korekcyjna - 120 zł
                - Ciuszki, obuwie (średnio) - 100 zł
                - Pływalnia - średnio 50 zł
                - McDonalds albo podobne bzdury (nie powiniennem, ale czasami ustępuje) - 50 zł
                - 2-3 zgrzewki "Kubusia" - średnio 100 zł
                Wydatki jednorazowe (w bieżącym roku):
                - Rower ("Decathlon", nie żaden "Wheeler" albo "Giant", 20") - 400 zł.
                - Siodełko żelowe, podpórka itp - 100 zł.
                - Łyżworolki z ochraniaczami - 180 zł (nie liczę zakupu dla reszty rodziny)
                - Łyżwy - 120 zł
                - Imieniny (np. "Wieża Maga") - 400 zł
                - Urodziny (np. "Hula-Kula") - 400 zł
                I co? już jest więcej...
                A może powiecie, że rozpieszczam Córcię?
                Nie policzyłem używanej żaglówki do nauki żeglowania (3000 zł), z przerobieniem
                takielunku na możliwy do obsługi takimi małymi raczkami (150 zł) no i paliwa na
                wożenie dziecka na te wszystkie zajęcia, czasami (na szczęście ostatnio bardzo
                rzadko) - lekarza i lekarstw itd itp.
                • skiela1 Re: Proszę uprzejmie: 24.09.05, 21:24
                  chaladia napisał:

                  A może powiecie, że rozpieszczam Córcię?

                  smile))Chaladia ..nie draznij;P
                • iwusia Re: Proszę uprzejmie: 25.09.05, 17:56
                  Chaladia namawiasz czy odwodzisz?
                  jesoo gdybym ja robiło sobie tki plan wydatków to nigdy bym sie na dziecko nie
                  zdecydowała!! bo zawsze w rachunku wydatkow zabraknie 100 zeta na nauke baletu,
                  albo dla mnie na kosmetyczke!
                  bardzo sie ciesze ze posłuchałam instynktu urodziłam dziecko wcześnie a
                  mieszkalismy wtedy kątem u teściowej ja zarabiałam marne grosze mąż utrzymywał
                  nas i tez kokosów nie zarabiał. Gdybym miała podchodzic do tego "rozsądnie" to
                  dopiero teraz powinnam sie zdecydowac na dziecko, dobrze zarabiamy, mieszkanie
                  samochód ale...no własnie ale trzy krzyżyki na karku i nawet najlepsza sytuacja
                  finansowa Ci nie pomoże jak natura ma Cie w nosie. Pewnie feministki mnie zjadą
                  ale uważam że kobieta nie powinna mieszkania, samochodu, kariery itp rzeczy
                  przedkładac nad instynkt macierzyński, jeśli go maja oczywiście.
            • antidotumm Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 26.09.05, 11:29
              Ja tez wydaje okolo tysiaca zl na dziecko (2latek, glowny koszt to opiekunka):
              ale nie twierdze, ze to warunek konieczny posiadania dziecka. Dziecko mozna
              utrzymac i za 150 zl/mies.

              skiela1 napisała:

              > Bierzcie pod uwage to,ze Chaladia patrzy na ta sprawe ze swojego punktu
              > siedzenia.Ktos inny siedzi wyzej i sobie mysli"jak ten Chaladia moze tylko
              > tysiaczka wydawac na dziecko?przeciez to sie zyc tak nie da".
    • asiulka81 Czasami warto isc na zywioł :)))) 24.09.05, 13:12
      A potem sie jakos wszystko ułozywink
    • jasmin33 Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 24.09.05, 13:30
      Mój znajomy, z którym od jakiegos czasu sympatyzuję, powiedział tak :
      - Słuchaj,wiele miedzy nami róznic, jestesmy jakoby z innej bajki, dzieli nas
      mniej wiecej 260km,spotykamy się dwa razy w miesiacu( czestotliwośc moze się
      zmiejszyć), kazde z nas ma jakieś swoje"drugie zycie" gdzieś obok. Jedynym
      rozwiązaniem na zcementowanie znajomości (by wogóle zrobic jakikolwiek krok do
      przodu) byłaby wpadka.
      Przeraziłam się.
      • skiela1 Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 24.09.05, 19:47
        Lepiej sie bron przed taka wpadka,bo w takiej sytuacji jak piszesz nic sie nie
        zcementuje.Zostaniesz sama z dzieckiem jak wiele innych kobiet.Skomplikujesz
        sobie zycie i swiadomosc tego,ze nie milosc was scementowala a dziecko moze nie
        wyjsc na dobre.
        • vitalia Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 24.09.05, 21:04
          Tak sobie czytam te wszystkie wątki i zastanawiam się jak to się stało,że tak
          łatwo przeliczyć dziecko na 1000 zł.
          Jakoś mi się udało wychować szczęsliwą czwórkę pociech ,,i ja żyję i dzieci
          żyją.....I jestem z tego bardzo dumna .
          • skiela1 Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 24.09.05, 21:27
            Tez.Ile razy slysze w telewizji"ile kosztuje posiadanie dziecka"to sie
            zastanawiam,ze nigdy mi to do glowy nie przyszlo zeby liczyc.Nie przypominam
            sobie zeby moi rodzice cos liczyli.Raz bylo lepiej raz gorzej.Normalnie.
            • chaladia Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 24.09.05, 23:44
              Tak mi się coś wydaje, że Ty, Skiela, jesteś jeszcze dzickiem "Komuny" i PRLu.
              Za moich czasów (jestem rocznik 1956) istotnie, jeśli rodzice chcieli poświęcić
              dziecku trochę czasu i zachęcić je do nauki, to Państwo załatwiało resztę.
              Dzieciństwo spędziłem na Szmulkach. Do szkoły podstawowej chodziłem na Otwocką.
              Klasy liczyły nominalnie po 40 osób, ale stan rzeczywisty nigdy nie osiągał 30.
              Nauczyciele sadzali w dwóch pierwszych rzędach dzieci, które chciały się uczyć,
              potem była "pustka", a pod ścianą siedziały lumpy (czyli 3/4 stanu) i grali "w
              noże". Jednakże te dwa pierwsze rzędy uczniów miały szansę się uczyć,
              nauczyciele mieli jakieś pensum na zajęcia dodatkowe, panmiętam że chodziłem na
              kółko polonistyczne, na dodatkowe zajęcia z matematyki i na modelarstwo, a przy
              okazji przygotowanie do żeglarstwa. Poza tym w Domu Kultury były kursy
              angielskiego dosłownie "za grosze". W latach '70 chodziłem do liceum i
              studiowałem - wtedy mogłem uczyć się języków w instytutach kultury:
              austriackim, NRD, włoskim, francuskim, no i Britisch Council, a wszystko to
              też "za grosze", bo instytucje te były dotowane przed zainteresowane rządy.
              Kursy na prawo jazdy w LOK, patenty żeglarskie w Harcerskich Drużynach Wodnych
              i jakie tam jeszcze, zwłaszcza sport też kosztowały tyle, by najskromniej nawet
              zarabiająca rodzina mogła sobie na to pozwolić.
              Dziś jest inaczej.
              Solidaruchy powiedzą, że zapewne dużo lepiej.
              • wiedz-ma Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 24.09.05, 23:55
                nikt chyba nie watpi, że edukacja w dzisiejszych czasach kosztuje, pytanie
                tylko, czy traktuje się własne dziecko jak inwestycję i pcha się je na
                najrozmaitsze dodatkowe zajęcia od wszystkiego, by zapewnić mu świetny strat i
                zbudować jego życie według własnych wyobrażeń o tym, jak powinno wyglądać,
                czy też wychowuje się, to znaczy rozwija jego talenty i uczy wrażliwości,
              • rene8 Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 25.09.05, 00:00
                Chaladia.
                Podszedłeś do sprawy "nie z tej strony".
                Gwarantujesz Swojemu dziecku pewna sumę.To dość wysoka kwota.
                Nie wszystkich stać na to.
                Skoro masz na to warunki-chwała Tobie i córeczce.
                Ale Ktoś mógł to odnieść jako "przechwalstwo".
                Sam wątek mówił o innym aspekcie sprawy.
                Dlatego Twoja wypowiedz wywołała (może) prawidłową dyskusję?

                Twoje wyliczenia powodują zazdrość.Ja też Ci zazdroszczę,ze mozesz córce
                zaoferować tak wiele.
                Mam nadzieję ,że ja też kiedyś mogła tak napisać jak Ty.
                Pozdrawiam.
                Rene.
                • chaladia To nie pieniądze są najważniejsze 25.09.05, 00:27
                  Oczywiście bez pieniędzy wiele się nie zdziała, ale przede wszystkim liczy się
                  czas i uczucie włożone w rozwój dziecka.
                  Rowerek kosztuje 400 zł, można kupić "markowy" za 800 zł, można i używany za
                  150 zł - za to najważniejsze jest przekonanie dzieciaka, żeby się nie bał
                  zdemontowania bocznych kółek i "wybieganie" tych kilometrów z kijkiem za
                  rowerkiem. Tego się nie kupi. Mam sąsiada, przy którym moja fortunka
                  to "śmieci", ale swojej córki uczyć jazdy na rowerze nie chce. Zlecił
                  to "ciotce" czyli babie, którą zatrudnia do wychowywania dziecka. A tej się nie
                  chce, no i nie ma kondycji.
                  Co do łyżew i łyżworolek - to kupiliśmy w "Decathlonie" komplety dla cłaej
                  rodziny i chąc-nie chcąc musieliśmy się nauczyć jeździć wszyscy... ku uciesze
                  gawiedzi.
                  • rene8 Re: Chaladia 25.09.05, 00:42
                    Ty nadal nie chyba nie zrozumiałeś?
                    Masz taka a nie inna sytuację finansowa i stać Cie na to żeby zkupić "cośtam"
                    dla całej rodziny.
                    Ale wątek dotyczy planowania rodziny.
                    Bynajmiej ja tak zrozumiałam?

                    p.s.czy odsprzedasz za "grosze" rzeczy po córce?
                    • chaladia Re: Chaladia 25.09.05, 00:52
                      Jak na razie - wywożę je do Domu Samotnej Matki na Czajkach.
                      Ale mogę przekazać każdemu potrzebującemu. Obecnie moja Karolinka ma 122 cm
                      wzrostu, tzn. ciuszki nosi na 128 cm (nie wiem dlaczego wymiarowanie jest takie
                      dziwaczne).
                      • rene8 Re: Chaladia 25.09.05, 00:56
                        I o to chodziło!
                        Znaczy ze nie jestes samolubemtongue_out

                        Ja mam syna.
                    • skiela1 Re: Chaladia 25.09.05, 01:01
                      Chodzi o to,ze duzo ludzi ma ta forse,kupuja to i tamto najdrozsze jakie mozna
                      znalezc w sklepie.I tu ich rola sie konczy.Dla dzieciaka nie jest istotne ile
                      co kosztuje ale bardzo czesto to, czy ten ojciec czy matka beda mieli dla niego
                      czas.
                      • chaladia Re: Chaladia 25.09.05, 01:05
                        Tja, przeczytałem Twój wpis poniżej.
                        Ale będę pamiętał o Was, gdy Córcia wyrośnie z rowerka i trzeba będzie kupić
                        nowy z kółkami 24". Tyle, że jej obecny ma ewidentnie "dziewczyńskie" kolorki...
                        • rene8 Re: Chaladia 25.09.05, 01:12
                          Dobrze.
                          Jak kogoś nie stac na rower to "dziewczyńskie" kółka nie zrobią różnicy.
                          A moze zrobią?
                          Dziękuje za propozycjesmile
                          • chaladia Co z tym zrobić? 26.09.05, 21:31
                            Rene, właśnie Małżonka moja kończy sortowanie tego, co zostało po lecie 2005 z
                            ubranek mojej Córci, a w które ona w lecie roku 2006 nie będzie miała szans się
                            zmieścić.
                            Ja wiem, że to nie nada się dla Twojego syna, ale może masz kogoś, kto by miał
                            z tego pożytek. Jak nie, to w weekend wywioze to wszystko na Czajkę.
              • skiela1 Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 25.09.05, 00:08
                chaladia napisał:

                > Tak mi się coś wydaje, że Ty, Skiela, jesteś jeszcze dzickiem "Komuny" i
                PRLu. ..........................................................................
                ......................................

                Chaladia,wszystko sie zgadzasmile
                Na Otwocka tez chodzilam ale do liceumsmile
        • jasmin33 Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 25.09.05, 10:43
          Stad moje przerazenie, bo zycie znam z tej nieco okrutnej strony.No i nie mam
          juz 'nastu lat by sadzić ,ze dzidziuś "załatwi" sprawę.

          Z nieco innej beczki :
          Wychowałam dwóch synów. W duzej mierze samotnie.Było i jest cięzko.Bo 1000zł
          musi starczeć na naszą całą trójkę.Czy narzekam? Nie. Dzieci są świadome
          sytuacji i nie roszczą pretensji, nie mają wymagań. Owszem, bardzo bym chciała
          kupić im "lepszą" bluzę czy spodnie. Zapisac na dodatkowe zajęcia. Kupować soki
          w zgrzewkach, by choć w napojach miały jakieś urozmaicenie... Lecz nie stać
          nas.Uczę chłopaków ,ze w życiu nie jest łatwo, ale nie musi być aż tak trudno-
          wszystko zalezy od podejmowanych przez nas decyzji.
          I wychowuję tak sobie właśnie synów.
          Cofając się w stecz : nie zdecydowałabym się na dziecko , mając swiadomośc jak
          wielka jest to odpowiedzialność.
          Dlatego cieszę się, ze kiedyś byłam taka głupia ,a potem zakochana...
    • c.kapturek Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 25.09.05, 00:11
      echhh kochac dziecko, wychowac dziecko....nie przeliczając jego....jak mu
      pokazac, jak nauczyc zyć w tych głupkowatych czasach, gdzie brakuje czasu na
      prawdziwą miłość, opiekę, szacunek do drugiego człowieka, gdzie brakuje na
      prawdziwy klimat rodzinny, wspólne spacery, obiady...itp
      jakoś to będzie....ciekawe, bo to chyba nie musi oznaczać byle jakości,
      chyba wink
      • rene8 Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 25.09.05, 00:21
        Wkleję to co napisałam na innym forum.

        Mam 29 lat.Mój syn 5.Właśnie go zaprowadziłam do "starszaków".
        Pierwszy raz poszedł do przedszkola z entuzjazmem,bez
        płaczów,kopań,wyzwisk,histerii itp.Pierwszy raz!
        Zawsze był dziecinny i rozpieszczony przez wszystkich oprócz mnie (o ja
        niedobra).Bo biedny,bez tatusia,bo nerwowy bla,bla,bla.Miałam z nim problemy
        bo ze sobą miałam.Ciążą ratowałm związek,który nie miał szans,byłam sama całą
        ciążę bo mąż by od moich rodziców miał 15 km dłużej do pracy.Po urodzeniu
        dziecka tez byłam sama bo on wychodził pogadać z kolegami.A potem już
        przestał udawać i odszedł. Zostałam znowu sama z 1,5 r dzieckiem.Moje
        koleżanki kończyły studia, ja chciałam je zacząć.Żeby coś zrobić dla siebie a
        nie dla byłego męża.Ale sama? z dzieckiem? bez pracy? Rodzice mi
        pomogli.Wyłożyli pierwszą kase,zajeli się małym ,a ja znalazłam pracę.
        I ..poczułam "skrzydełka" chciałam sie bawić,chodzić na spotkania,na
        piwo,znaleźć sobie faceta.Być dalej młodą.Dzięki bogu moja mamunia (z którą
        się kłócę non stop)nie pozwoliła sobie zrzucić wychowania małego na swój kark
        a mi na zabawy.Miałam dziecko i musiałam za nie odpowiadać.
        Teraz mam z Małym niesamowity kontakt.Histerykiem został,ale to JA do niego
        docieram w tej histerii.JAk bym sie czula teraz, kiedy dorosłam do tego aby
        być matka ,a on by leciał do babci? Załamałabym się.
        Teraz już wiemy,ze mamy siebie.ON I JA. i koniec
        Dziś wracajac z przedszkola myślałam nad tym czy to ja dorosłam czy mój syn?
        Pewnie obydwojesmile
        Uważam,ze dzieci w obecnych czasach powinno się rodzic w wieku 30 lat.Kiedy
        człowiek pozna siebie,swoją połówkę,wybawi się,dojdzie do czegoś.
        Tak mi sie wydaje bo tak bym chciała gdybym cofneła czas.Ale widocznie tak
        musiało być.

        Pozdrawiam Rene.
        • c.kapturek Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 25.09.05, 01:15
          łezka w oku mym, dziękuję za posta Rene. gratuluję tobie dobrego kontaktu z
          dzieckiem, mimo potyczek jakie naniosło życie. życzę, by dalej się tak
          rozwijały relacje smile))))))
          we mnie pyłek nadzieji, że jak dotąd "rozsądek" brał górę, ale czy słusznie..to
          się okażę, gdy ja dorosnę i pocznę nowe życie wink)))))))
          • rene8 Re: Dzięki ,ze to zauważyłaś:) 25.09.05, 01:24
            Dlatego,ze mam wrażenie ,że tylko Ty to zrobiłas.
            potem były utearczki na ...
            Dziekismile
            • c.kapturek Re: Dzięki ,ze to zauważyłaś:) 25.09.05, 01:59
              rozumiem, dziękuję..w.dobrego smile))))))))
    • wiedz-ma Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 25.09.05, 13:43
      no to trochę się podbudowąłam, bo wizja materialistycznego wychowania zawsze
      mnie przerażała, a tu proszę, jakie pozytywne przykłady
      wszystkim obecnym i przyszłym rodzicom życzę więc wiele mądrości i miłości, z
      nadzieją, że ja może też kiedyś dorosnę ...
    • b-beagle Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 25.09.05, 13:50
      Ci co za dużo kombinują i za długo czekają z taką decyzją moga sie obudzic z
      ręka w nocniku.Na wszystko w życiu jest odpowiedni czas i ten czas inaczej
      płynie dla kobiet ( bardziej niesprawiedliwie).Nie zwlekajcie więc w
      nieskonczoność i nie kalkulujcie za dużo.
      • grenka1 Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 25.09.05, 15:42
        Cóż może być piękniejszego niż chwila, w której malutkie rączki z całych
        swych sił oplatają waszą szyję i do ucha wpada szept "mamusiu(tatusiu) kocham
        Cię najbardziej na świecie".
        Tego nie można przeliczyć na żadne pieniądze.
    • adhamah Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 25.09.05, 16:02
      ale awarii czego?
      systemu który utrzymuje roszinę czy systemu, który ją swtarza?
      • antidotumm Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 26.09.05, 11:46
        Mam w otoczeniu dwie rodziny, kazda ma po 2 synow.
        Rodzina A zalatwiala zawsze chlopakom wszelkie mozliwe kursy jezykowe, sportowe
        i inne, obcojezyczne gimnazja i licea, korepetycje, konsultacje i konwersacje,
        rodzice sa pracownikami naukowymi i mieli nad tym piecze. Obecnie jeden chlopak
        studiuje, drugi konczy ogolniaka. Zawsze uczyli sie na piatke z minusem.
        Chlopaki sa porzadni, ale tacy jacys... ofermiasci. Co prawda tata zalatwil im
        prace na wakacje (dydaktyczne podejscie), ale sami to Oni by sobie niczego w
        zyciu nie zalatwili.
        Rodzina B: poplatana sytuacja rodzinna, nikt nie dba o wyksztalcenie dzieci, ale
        chlopacy obdarzeni sa naturalna inteligencja. Tez jeden studiuje, drugi konczy
        ogolniaka. Obydwaj od kilku lat pracuja , zarabiaja po ok. 800 zl/mies (a ucza
        sie dziennie), maja same piatki i to sa silne piatki. Nikt nie wysyla ich na
        kursy jezykowe do Anglii. Do Anglii to oni jezdza pracowac, a prace sami sobie
        zalatwili. Nigdy w zyciu nie mieli godziny korepetycji ani sportowych zajec
        dodatkowych. Sa silni i przebojowi, ale takze dobrzy i madrzy.
        I co Wy na to?

        Kiedys w Polityce byl artykul o wychowywaniu dzieci, i sugerowano, ze nadmierna
        piecza nad edukacja oslabia wole walki i samodzielnosc w mlodym czlowieku.
        • skiela1 Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 26.09.05, 14:37

          >
          > Kiedys w Polityce byl artykul o wychowywaniu dzieci, i sugerowano, ze
          nadmierna
          > piecza nad edukacja oslabia wole walki i samodzielnosc w mlodym czlowieku.
          A wiesz,cos wtym jest.
          • chaladia Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 26.09.05, 17:12
            A wiesz, ilu takich młodych ludzi "puszczonych na głęboką wodę" ginie albo się
            stacza? My widzimy tylko tych, których kolorowe tabloidy w rodzaju "Twojego
            Stylu" pokazują jako tych, którym się udało. Tych, którzy leżą na cmentarzach
            albo mieszkają w Markocie nikt nie ogląda, bo to nieciekawe. A na 1 Młodego
            Człowieka Sukcesu potrzeba 10-20 tych, którym się noga podwinęła.

            Poza tym - uważam, że nie ma sensu wychowywać dzieci na takie drapieżne
            japiszony. Moja Córcia ma umieć tyle, by pracując na 80% swoich możliwości
            intelektualnych i fizycznych mogła wyeliminować w przebiegach 99% konkurencji.
            Da to zarówno jej, jak i mnie i mojej Małżonce komfort psychiczny.
            A żeby to się udało, Córcie powinna do matury mówić biegle po angielsku,
            niemiecku i hiszpańsku, zacząć naukę czwartego języka, mieć "żółty czepek",
            patent sternika jachtowego morskiego albo równoważny, prawo jazdy kat "B" (broń
            Boże "A") z wyjeżdżonymi pod moim nadzorem 10.000 km, brązowy pas w Karate i
            parę innych rzeczy.
            • skiela1 Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 26.09.05, 17:20
              Czy Ty zdajesz sobie sprawe z tego,ze corka Twoja za 10 lat bedzie
              mloda,zbuntowana hormonalnie,mloda panienka?I ta panienka bedzie miala swoje
              zdanie z ktorym Ty bedziesz musial sie liczyc?
              Bardzo uwazaj,owoce bedziesz zbieral za iles tam lat i tak jak roslinka,ktorej
              przedawkujesz wody i nawozow po prostu zwiednie tak samo ona moze nie dac rady
              podolac wszystkiemu czego TY wymagasz.Ja Ci to mowie z doswiadczenia nie z
              lektury ksiazkowej.
              • chaladia Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 26.09.05, 21:18
                Jak bym był dziadem, co tylko gada, a sam nie daje przykładu, to może by i tak
                było. Ja będę miał za 10 lat blisko "60", a Córcia - "17". To fakt. Ale to ja,
                a nie żaden nauczyciel nauczyłem ją jeździć na rowerze, to ze mną ona jeździ
                rowerem na wycieczki nad Zalew Zegrzyński, to ja nauczyłem ją pływać, gdy nie
                zna jakiegoś słówka po angielsku to do mnie przychodzi. Od przyszłego roku
                zaczynamy naukę żeglowania. Jak się nauczy podstaw, to ją zapiszę do szkółki
                regatowej w Zegrzu. Mam nadzieję, że Henio Lada, który mnie uczył żeglarstwa
                pożyje jeszcze w dobrym zdrowiu na tyle długo, żeby wyszkolić także moje
                następne pokolenie...
    • nauma Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 26.09.05, 11:51
      Ja i moja narzeczona mamy po 32 lata. Na razie mamy mieszkanie. Ona od pół roku
      nie ma pracy, ja zarabiam niewiele. Perspektywy takie sobie. Żadnych
      oszczędności. Bardzo chcemy mieć (chociaż jedno) dziecko (walczyliśmy rok z
      medycznymi przypadłościami uniemożliwiającymi ciążę), ale wciąż to odkładamy.
      Bo najzwyczajniej w świecie nie stać nas na dziecko... Ale minie jeszcze gdzieś
      rok i pieprzniemy wszytkie zastrzeżenia w cholerę. Na zasadzie, że będzie
      dziecko, a później będziemy się zastanawiać, jak na nie zarobić... Luba świruje
      już codziennie, widząc dzieciaczki. Ja też zaczynam...
    • impostor Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 26.09.05, 15:10
      dla mnie dziecko z M byloby jednym z elementow zwienczenia mojego zycia. na
      chwile obecna nie czuje sie jeszcze gotowy na to wyzwanie-mam 23 lata i
      najzwyczajniej w swiecie mam jeszcze pare rzeczy w zyciu do zalatwienia, zanim
      zostane ojcem. i nie chodzi mi tu o "wyszalenie sie", chociaz pierwiastek tego
      tez gra pewna role, ale o to, zeby stac sie dla przyszlego dziecka podstawa jego
      egzystencji (nie tylko w formie finansowej). nie wyobrazam sobie byc ojcem w
      momencie, kiedy nie jestem w stanie go utrzymac, kiedy nie tworze z M pelnej
      rodziny itd. "pelna rodzina" - nie mam tu na mysli tylko kwestii slubu, ale
      przede wszystkim zzycie sie we wspolnym zyciu - wiem, maslo maslane, ale mam
      nadzieje ze mnie rozumiecie. zeby byc zgodna, zzyta i kochajaca sie rodzina,
      musi uplynac troche wody i ten czas poswiecony na wspolne mieszkanie (my jeszcze
      nie), wspolne sprawy, plany problemy... to jest dla mnie cholernie wazne.
      porazka dla mnie byloby "zrobienie sobie" dziecka, a potem dopiero uczenie sie
      wspolnego zycia. bo na kim beda odbijac sie ewentualne problemy i
      nieporozumienia w domu? na dziecku...

      ale sie wywnetrznilem... az oczom nie wierzesmile)
      • c.kapturek Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 26.09.05, 21:27
        noooo, aleś fajno napisał...smile))))))
        • iwusia Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 26.09.05, 22:15
          Nauma jak bedzie dzieciaczek to też przeciez luba nie bedzie pracować. Poza tym
          wszystko dosłownie wszystko!!!!! można kupic na allegro za połowe ceny. A
          codzienne utrzymanie? no cóż jeśłi sie uda i wszystko bedzie ok, na pół roku
          żarcie macie z grzywy jedynie ciuszki i pieluchy. Ale te poierwsze to jak znam
          życie tonami zniosa wam znajomi i rodzina. To pierwsza sprawa. Druga sprawa
          to "świrowanie" i przypadłości medyczne. Chyba wiecie że czas nie działa na
          wasza korzyść? wejdź na niepłodnośc, młodzi ludzie, młodsi od was wszystko by
          oddali żeby miec dziecko.

          Impostor, twoja decyzja jest jak najbardziej słuszna, jestes bardzo młody
          jeszcze i zdecydowanie z ojcostwem nie musisz się spieszyćsmile

          Nie chce nikogo pouczac ale warto czasem popczytac na innych forach z czego
          czasem świadomie rezygnujemy i jeszcze raz sie zastanowić na własnym
          postepowaniem.
          • zettrzy Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 26.09.05, 23:02
            iwusia napisała:

            > Ale te poierwsze to jak znam
            > życie tonami zniosa wam znajomi i rodzina.

            a jak nie ma znajomych i rodziny? albo rodzic ma zbyt wiele dumy by przyjac
            taka forme jalmuzny?

            To pierwsza sprawa. Druga sprawa
            > to "świrowanie" i przypadłości medyczne. Chyba wiecie że czas nie działa na
            > wasza korzyść? wejdź na niepłodnośc, młodzi ludzie, młodsi od was wszystko by
            > oddali żeby miec dziecko.

            jest tez cala masa ludzi ktorzy uparcie odmawiaja wchodzenia w zwiazki tylko
            dlatego aby uniknac dziecka
            "świrowanie" tez nie stanowi reguly, znacznie wiecej z nas nie odczuwa
            zadnego "świrowania"
            czy dziecko miec czy nie stanowi osobista decyzje i motywacje typu "patrz na
            forum nieplodnosc" przypominaja sposob myslenia tych trendowatych* osob ktore
            MUSZA nosic Adidasy bo tak robi Jasia, Kasia i Basia

            *trendowaty - ofiara modnych trendow
            • iwusia Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 26.09.05, 23:12
              Odniosłam sie do konkretnej wypowiedzi naumy. Nie wierze że nie maja znajomych,
              wierze że rodzina nop mieszka daleko. Jesli nawet na allegro sa tony, na forum
              oddam, sprzedam następne tony i to po przestępnych cenach. Trzeba szukac
              rozwiązań a nie rzucac kolejne kłody. Jesli chodzi o dume to pomysłu nie mam,
              dla mnie jakaś abstrakcja, z dumy nie przyjąc od znajomych ciuchów po
              dzieciakach? przeceiż to całkiem normalne!
              jeśli chodzi o świrowanie to równiez to było odniesienie do konkretnej
              wypowiedzi naumy. Twój przykład jest nietrafiony bo:
              nie mówimy tutaj o parze butów które można zawsze zmienić
              nie mówimy tutaj o modzie tylko o odpowiedzialności
              i przede wszystkim mi chodzi o to że warto czasem spojrzec na historie innych i
              nauczyc się na czyiś błedach a swoich unikać.
              Jesli chodzi o te które nie czuja świrowania i nie chca dzieci, no cóz nie o
              nich tutaj chyba mówimy. Takie kobiety nawet nie powinny miec dzieci!
              Ja pisze z własnego doświadczenia wiem co znaczy zwlekac zbyt długo, wiem co
              znaczy świrować i wiem doskonale jak bardzo sie żałuje potem swojego egoizmu.
              • zettrzy Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 26.09.05, 23:27
                iwusia napisała:

                > Jesli chodzi o dume to pomysłu nie mam,
                > dla mnie jakaś abstrakcja, z dumy nie przyjąc od znajomych ciuchów po
                > dzieciakach? przeceiż to całkiem normalne!

                duma kochanie to brak checi zostania pasozytem i zerowania na cudzej dobroci, a
                nie jakas abstrakcja - i fakt ci ludzie ktorzy koniecznie "musza" miec dziecko
                potem oczekuja ze ktos inny im to dziecko wychowa, ubierze, wykarmi itd.
                ale oczywiscie egoizm z motywacja "dla dziecka" to nie egoizm, prawda? nie dosc
                ze sami chcemy glownie brac to wychowujemy nowe pokolenie na egoistow?


                > Twój przykład jest nietrafiony bo:
                > nie mówimy tutaj o parze butów które można zawsze zmienić
                > nie mówimy tutaj o modzie

                otoz wlasnie podejscie "musisz miec dziecko" wynika z mody i ludzie,
                ktorzy "decyduja sie na dziecko" w takim trybie traktuja je potem jak pare juz
                niemodnych butow - poczytaj sobie te wyznania "myslalam ze dziecko scementuje
                nasz upadajacy zwiazek" i temu podobne, nie mozna wyobrazic sobie bardziej
                instrumentalnego podejscia do wlasnego potomstwa

                > tylko o odpowiedzialności

                no nie mow ze ktos kto z gory zaklada zycie na koszt rodziny i znajomych ma
                chocby marginalne poczucie odpowiedzialnosci

                > Jesli chodzi o te które nie czuja świrowania i nie chca dzieci, no cóz nie o
                > nich tutaj chyba mówimy. Takie kobiety nawet nie powinny miec dzieci!

                o wlasnie, ale przyjmujemy z gory ze jest odwrotnie - kobieta MUSI miec
                dziecko, inaczej swiruje, a decyzje o macierzynstwie uzaleznia sie wylacznie od
                warunkow materialnych

                > Ja pisze z własnego doświadczenia wiem co znaczy zwlekac zbyt długo, wiem co
                > znaczy świrować i wiem doskonale jak bardzo sie żałuje potem swojego egoizmu.

                egoizmem jest, powtarzam, literalnie zrobienie sobie dziecka w przekonaniu ze
                potem ktos inny bedzie na to dziecko lozyl i je wychowywal; zaspokajanie
                potrzeby posiadania, w tym wypadku nie jest to martwy przedmiot, tym niemniej
                chodzi o posiadanie, to tez egoizm
                • iwusia Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 27.09.05, 00:02
                  zettrzy napisała:

                  duma kochanie to brak checi zostania pasozytem i zerowania na cudzej dobroci, a
                  > nie jakas abstrakcja - i fakt ci ludzie ktorzy koniecznie "musza" miec
                  dziecko
                  potem oczekuja ze ktos inny im to dziecko wychowa, ubierze, wykarmi itd.
                  ale oczywiscie egoizm z motywacja "dla dziecka" to nie egoizm, prawda? nie dosc
                  ze sami chcemy glownie brac to wychowujemy nowe pokolenie na egoistow?

                  o czym ty mówisz?!!!! czy przyjęcie od znajomych ubranek które do niczego nie
                  są im potrzebne to zrzucanie na kogoś odpowiedzialności za cudze dziecko? to
                  była jedna z opcji, druga jaka podałam to wszelkiego rodzaju aukcje gdzie można
                  prawie nowe ubranka kupić za połowe ceny. Rany nie za bardzo zapedzasz sie w
                  osądach?



                  > otoz wlasnie podejscie "musisz miec dziecko" wynika z mody i ludzie,
                  > ktorzy "decyduja sie na dziecko" w takim trybie traktuja je potem jak pare
                  juz
                  > niemodnych butow - poczytaj sobie te wyznania "myslalam ze dziecko scementuje
                  > nasz upadajacy zwiazek" i temu podobne, nie mozna wyobrazic sobie bardziej
                  > instrumentalnego podejscia do wlasnego potomstwa

                  a czy uważasz że przeliczanie dziecka na złotówki to nie jest instrumentalne
                  podejście? i nie mówimy tutaj o dziecku za wszelką cene tylko rozterkach,
                  czasem nieuzasadnionych, w zdecydowaniu sie kiedy ktoś chce tego dziecka!a to
                  różnica.

                  >
                  > no nie mow ze ktos kto z gory zaklada zycie na koszt rodziny i znajomych ma
                  > chocby marginalne poczucie odpowiedzialnosci


                  to ty uważasz że ktos tak zakłada, ja mam z goła odmienne zdanie.


                  > o wlasnie, ale przyjmujemy z gory ze jest odwrotnie - kobieta MUSI miec
                  > dziecko, inaczej swiruje, a decyzje o macierzynstwie uzaleznia sie wylacznie
                  od
                  >
                  > warunkow materialnych


                  jesli baaardzo chce dziecka a nie może go miec to świruje, a to że świruje
                  tylko z powodu tego że nie ma warunków materialnych to własnie przedmiot naszej
                  dyskusji. Czasem za dużo wymagamy od siebie i nie zauważamy całkiem
                  sproawdzonych rozwiązń.




                  >
                  > egoizmem jest, powtarzam, literalnie zrobienie sobie dziecka w przekonaniu ze
                  > potem ktos inny bedzie na to dziecko lozyl i je wychowywal; zaspokajanie
                  > potrzeby posiadania, w tym wypadku nie jest to martwy przedmiot, tym niemniej
                  > chodzi o posiadanie, to tez egoizm


                  zgadzam sie z toba jak najbardziej!!! w takim przypadku to skarajny egoizm, ale
                  ja nie widze aby tutaj w tej dyskusji własnie o takie przypadki chodziło. Mam
                  wrażenie że problem z sytuacją finansową polega na tym że mamy pewien stereotyp
                  rodziny w głowie i boimy sie że temu nie podołamy. Mi chodzi o sytuacje kiedy
                  pogoń ża kolejnymi świecidełkami przesłania nam prawdziwy sens życia.
                  Napierdzielam jak kaznodzieja ale tak myśle i koniec!
                • skiela1 Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 27.09.05, 00:41
                  zettrzy napisała:


                  > potem oczekuja ze ktos inny im to dziecko wychowa, ubierze, wykarmi itd.
                  > ale oczywiscie egoizm z motywacja "dla dziecka" to nie egoizm, prawda? nie
                  dosc
                  >
                  > ze sami chcemy glownie brac to wychowujemy nowe pokolenie na egoistow?

                  Ze co?
                  Napij sie albo zjedz cos.Ty chyba przemeczona jestes.
            • antidotumm Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 26.09.05, 23:14
              Jaka jalmuzne????? My jestesmy niezle sytuowani, a i tak do drugiego roku zycia
              99% dzieciecych ciuszkow to byly te podarowane (nowe lub uzywane). A jak
              zaszlam w ciaze, to myslalam ze nic nie dostane, bo nie ma w rodzinie malych
              dzieci. A utworzyl sie isnty lancuszek ludzi dobrej woli.
              Teraz te za male ciuszki podaje dalej. Niektorych wogole nie zdazyla ubrac,
              tyle tego bylo!

              zettrzy napisała:
              > iwusia napisała:
              >
              > > Ale te poierwsze to jak znam
              > > życie tonami zniosa wam znajomi i rodzina.
              >
              > a jak nie ma znajomych i rodziny? albo rodzic ma zbyt wiele dumy by przyjac
              > taka forme jalmuzny?
    • modern_witch Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 26.09.05, 22:51
      tak się biję z myślami od pewnego czasu, czy sie dopisywać do tego wątku czy
      nie i trochę mi trudno, ale zaryzykuję...
      Od zawsze twierdziłam, że nie chcę mieć dzieci. Dlaczego, za długo by
      wyjasniać, sama zresztą nie ogarnęlam jeszcze wszystkich swoich powodów, ktory
      to jest ten najważniejszy. Kilka ich jest. Jakieś 10 lat temu spotykałam się z
      opiniami, że z tego "wyrosnę". Nie "wyrosłam". Teraz słyszę oczywiscie o
      zegarze biologicznym. Doskonale wiem, że on jest i że gdybym chciała,
      musiałabym się zdecydować już, zaraz, w ciągu najbliższych trzech lat, bo po 35-
      tce juz jest coraz większe ryzyko, którego nie podejmę na pewno. Nie sądzę,
      żebym w ciagu tych trzech lat nagle do tego dojrzała. Czyli nie...
      Boję się tylko, co bedzie, jak to odezwie się we mnie "spóźnione". z drugiej
      strony, jezeli przez 32 lata nie miałam tego instynktu macierzyńskiego, tej
      potrzeby czy jak to nazwać, to moze ona się już po prostu nie odezwie...

      Nie wiem, może trzeba było nie być aż tak "rozsądną" przez cale życiewink z
      drugiej strony, nie wiem, jak by wyglądalo moje zycie, gdybym nim inaczej
      pokierowała, może byłabym szczęśliwsza, a moze właśnie nie...

      Teraz do tego też już na pewno trochę doszło "wygodnictwa", tego że
      przyzwyczailam się tak żyć, jak żyję. Ale, gdyby pojawiła się ta potrzeba,
      wszystko inne byłoby niewazne, prawda? A tej potrzeby, tego instynktu ciągle
      nie ma... Nie wiem, czasem się zastanawiam, czy nie jestem jakaś nieludzka,
      niekobieca, nie wiem co jeszcze, mam wrazenie, że tak niektórzy reagują, jak na
      pytanie, dlaczego nie mam dzieci, odpowiadam, ze nie chciałam i dalej nie chcę.
      Z drugiej strony czasem słyszę, ze sie marnuję, że "taką byłabym dobra matką" i
      pewnie tak, przynajmniej starałabym się nią być, gdyby już tak miało się
      zdarzyć...
      Ale, nie wiem, nic na siłę chyba...
      • iwusia Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 26.09.05, 23:14
        podstawowa zasada to nie działać wbrew sobie. Czujesz "zew" to za nim idź, nie
        czujesz go nie zmuszaj sie.
      • skiela1 Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 26.09.05, 23:15
        Masz wyrzuty sumienia a nie powinnas.Nie kazda kobieta musi miec dziecko.smile
        • modern_witch Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 26.09.05, 23:18
          Dziękiwink
          Sama tak myślę, ale wiesz, jak się czasem coś usłyszy...
          • skiela1 Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 26.09.05, 23:26
            modern_witch napisała:

            > Dziękiwink
            > Sama tak myślę, ale wiesz, jak się czasem coś usłyszy...

            Musisz sie uodpornic na presje otoczenia.
            • modern_witch Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 26.09.05, 23:31
              Staram się byc odporna, to moje życie i ja powinnam nim kierowac i za nie
              odpowiadac, ale... no właśnie, czasem wolę się upewnićwink
              • skiela1 Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 26.09.05, 23:39
                Ludzie sa czesto nietaktowni i nie zdaja sobie z tego sprawy.Ich pytania
                dotyczace potomkow bywaja czasami automatyczne,nie zlosliwe,nie wscibskie.I to
                tez musisz brac pod uwage.Oni po prostu pytaja,a to drazni.Nie zniechecaj sie
                do nich.Konkretna odpowiedz powinna wystarczycsmile
                • modern_witch Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 26.09.05, 23:48
                  Bardzo Ci dziękujęwink
      • zettrzy Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 26.09.05, 23:52
        zaden zegar biologiczny nie bije i z niczego nie "wyrosniesz" - po prostu nie
        chcesz miec dzieci, nigdy do nich nie "dojrzejesz", nie ma takiej rzeczy
        jak "spoznione macierzynstwo" i nie zawracaj sobie glowy takimi haselkami, bo
        to bzdury - sa ludzie ktorzy dzieci miec chca i tacy ktorzy wprost przeciwnie
        ich nie chca
        gwarantuje ze nigdy nie bedziesz zalowac, a zyc nalezy wedlug naszych
        wewnetrznych potrzeb, nie wedlug tego czego zyczy sobie ciocia z wujkiem
        • antidotumm Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 27.09.05, 00:11
          Nie do konca sie zgadzam: czytywalam juz wywiady z paroma znanymi kobietami
          (np. Renata Dancewicz, Sharon Stone) ktore mowily, ze nie chca miec dzieci, nie
          czuja tego, nie maja instynktu, nie i jeszcze raz nie. I co? Po trzydziesce
          zostaly mamami i sa szczesliwe z takiego obrotu sprawy.



          zettrzy napisała:

          > zaden zegar biologiczny nie bije i z niczego nie "wyrosniesz" - po prostu nie
          > chcesz miec dzieci, nigdy do nich nie "dojrzejesz", nie ma takiej rzeczy
          > jak "spoznione macierzynstwo" i nie zawracaj sobie glowy takimi haselkami, bo
          > to bzdury - sa ludzie ktorzy dzieci miec chca i tacy ktorzy wprost przeciwnie
          > ich nie chca
          > gwarantuje ze nigdy nie bedziesz zalowac, a zyc nalezy wedlug naszych
          > wewnetrznych potrzeb, nie wedlug tego czego zyczy sobie ciocia z wujkiem
          • zettrzy Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 27.09.05, 03:09
            a czy wiesz rowniesz ze Hollywood popstar, typu Sharon Stone (tej drugiej nie
            znam) istnieje i zarabia tylko wtedy kiedy gra pod publiczke? i ze kiedy
            przekroczy 35 ma do wyboru a)zostac ambitna aktorka, o ile ma na to warunki
            b)zostac matka, idealnie "samotna", aby gazety mialy o czym pisac c)przejsc na
            emeryture

            zamiast wywiadow z takimi celebrieties, ktore i tak powiedza to co jest
            aktualnie modne, moze poczytaj to co mowia normalne kobiety, takie co to nie
            maja zadnego interesu w powielaniu okreslonych opinii, np. ja
            i powtarzam jeszcze raz: ktos kto dzieci nie chce w wieku lat 30 w wieku 40 lat
            i pozniej nie bedzie ich chcial jeszcze bardziej; ba zacznie je odbierac jako
            dokuczliwosc i dopust bozy, rodzaj kary za to ze jestesmy dominujacym gatunkiem
            w naturze
            nie rozumiem po co mamy rozpowszechniac oczywiste klamstwo i wymuszac
            macierzynstwo na kobietach ktore nie czuja powolania w tym kierunku
            • iwusia Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 27.09.05, 09:13
              zettrzy ale tutaj nikt nie chce przekonywać osób które nie chcą dziecka aby to
              dziecko miało. Zakładamy ze są to osoby które chcą potomstwa tylko boja się że
              sobie nie poradzą.
              • nauma Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 27.09.05, 10:05
                Uj, ale wcześniej była dyskusja... Wyjaśniam. Chcemy, żeby Luba najpierw
                znalazła pracę i raczej nastawiamy się, że po krótkim urlopie urodzeniowym
                będzie pracować, a przy dzieciaku pomogą babcie (obie właśnie przeszły na
                emeryturę). Chcąc odkładać na większe mieszkanie albo na własną firmę MUSIMY
                oboje pracować. A przy tym chcemy, żeby dziecku niczemu nie brakowało - co nie
                wyklucza zakupów z drugiej ręki. Chodzi o to, żeby mieć i dziecko, i
                perspektywy dla nas trojga. Nie mówiąc już o tym, że ideałem byłaby dwójka.
                Teraz niestety zajście w ciążę oznaczałoby OD RAZU, że żyjemy z jednej pensji.
                Ani nikt nie zatrudni kobiety w ciąży, ani nikt nas finansowo nie wspomoże
                (zresztą póki co to raczej ja wspomagam mamę po śmierci ojczyma).
                Iwa, wiem, że zegar tyka. Poświęciliśmy rok, żeby odsunąć moment, gdy budzik
                zacznie dzwonić. Luba jest zdrowa, może mieć dzieci - ma jeszcze na zajście w
                ciążę od roku do trzech lat. Jeszcze możemy troszkę to odwlekać...
                • iwusia Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 27.09.05, 15:41
                  no i powodzenia!!smile))))
                • zettrzy Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 27.09.05, 18:19
                  nauma napisał:

                  Chcemy, żeby Luba najpierw
                  > znalazła pracę i raczej nastawiamy się, że po krótkim urlopie urodzeniowym
                  > będzie pracować, a przy dzieciaku pomogą babcie (obie właśnie przeszły na
                  > emeryturę).

                  o to to - dziecko sie robi zeby je podrzucic babciom, a nie zeby je samemu
                  wychowywac - wlasnie chodzi mi to ten model egoizmu: potrzebna jest nam gadzeta
                  towarzyska, taki lifestyle attribute, cos do pokazywania krewnym i znajomym,
                  ale z gory nie mamy zamiaru sie tym dzieckiem zajmowac bo po pierwsze, tak
                  naprawde za wazne uznajemy zarabianie pieniedzy, po drugie dziecko-osoba nas
                  nie interesuje, nie musimy uczestniczyc w jego rozwoju, grunt zeby POSIADAC i
                  MIEC
                  zwalanie wychowania na babcie to osobna sprawa - co to znaczy "przeszly na
                  emeryture"? emerytura jest po to aby wreszcie odpoczac od rozmaitych
                  obowiazkow, a zajmowanie sie malym dzieckiem to bardzo ciezka i nieprzyjemna
                  praca - chcesz miec dziecko aby pozbawic wlasna matke spokoju na starosc?

                  jeszcze rozumialabym pomoc babci kiedy nastapilo cos nieprzewidzianego, ale
                  projektowanie z gory ze sie ja bedzie eksploatowac jest po prostu wstretne

                  i dlatego tak sie ciesze ze nie mam dzieci!
                  • tititaca Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 27.09.05, 20:28
                    Babcia babci nierowna, jedna nie ma sil i zdrowia, inna bedzie happy ze jest
                    znowu potrzebna.
                    A czy nie odnosicie wrazenia, ze zettrzy jest osoba, delikatnie mowiac, lekko
                    zakompleksiona?
                    • zettrzy Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 28.09.05, 03:00
                      tititaca napisała:

                      > A czy nie odnosicie wrazenia, ze zettrzy jest osoba, delikatnie mowiac, lekko
                      > zakompleksiona?

                      ja odnosze wrazenie ze titicaca to typowy yntelektualista forumowy, niezdolny do
                      dyskusji i wlazacy na fora wylacznie po to by rzucac epitety
                      btw, miale/as cos do powiedzenia, bo nie widze zadnej rzeczowej wypowiedzi
                  • gabrielle_dreams Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 28.09.05, 00:31
                    dla mnie to jakis absurd, to co piszesz.
                    po pierwsze o pomocy innych, w tym najblizszej rodziny piszesz jak o jalmuznie.
                    podkreslane tu bylo wielokrotnie, ze chodzi o pomoc w wychowywaniu (roznoraka)
                    a nie o zastepowanie rodzicow babciami czy tez innymi osobami. ty nikomu nigdy
                    niczego nie dales/dalas np. w prezencie? i co, ta osoba ci to ze wstretem
                    rzucila w twarz, bo jest zbyt dumna by przyjmowac jalmuzne?
                    a co do emerytury - skad wiesz jak postrzegaja ja inni ludzie? malo to babc,
                    ktore poza wnukami prawie zycia nie widza, a gdyby je odsunac i nie pozwalac im
                    sie nimi opiekowac, to poczulyby sie wlasnie odsuniete i odrzucone.
                    czy w ogole uwazasz, ze jesli matka pomaga doroslej corce/synowi lub vice
                    versa, to sie nawzajem "eksploatuja"??
                    nie zauwazylam, zeby ktokolwiek z obecnych tu osob traktowal dzieci jako
                    lifestyle attributes, jak piszesz. nikt nie mowi, ze nalezy odpowiedzialnosc
                    zwalac na kogos innego i wyzyskiwac otoczenie jak sie da itp. mam wrazenie, ze
                    chodzilo raczej o to, by przed posiadaniem dzieci nie powstrzymywala jedynie
                    mysl, ze nie beda im mogli na 16 urodziny kupic samochodu, lub ze nie bedzie
                    ich stac na markowe ciuchy, wyjazdy zagraniczne itd. wiadomo, ze kazdy chce
                    swojemu dziecko dac to co najlepsze, ale kasa nie jest najwazniejsza. banal jak
                    to banal, czesto ma do siebie to, ze jest prawdziwy. ja tez sie
                    wychowywalam "za komuny" i materialnie rzecz biorac, niewiele mialam, za to
                    pamietam takie rzeczy jak: spacery z rodzicami nad morzem, zabawy z
                    rowiesnikami (podchody, budowanie szalasu z siana), samk swiezych czeresni z
                    babcinego ogrodu, to jak druga babcia opowiadala mi basnie i uczyla lepic
                    pierogi, to jak tato uczyl mnie jezdzic na rowerze i tysiac inncyh rzeczy. a
                    przede wszystkim to, ze zawsze moglam na rodzicow liczyc, mimo ze oboje
                    pracowali.
                    no i chodzilam do przedszkola, jezdzilam na kolonie i obozy, chodzilam na
                    roznorakie zajecia i dzieki temu poznalam mnostwo ludzi i nauczylam sie mnostwa
                    rzeczy, a do tego zwyczajnie swietnie sie bawilam. i nie uwazam, by rodzice
                    spychali na kogos odpowiedzialnosc wysylajac mnie do przedszkola, wysylajac na
                    wakacje, pozwalajac mi sie stykac z innymi ludzmi bez ich nadzoru itd. czy to
                    sie przypadkiem nie nazywa socjalizacja? czy dziec maja spedzac 100% czasu z
                    rodzicami i tylko z nimi? a do jakiego wieku?

                    pozdrawiam wszystkich wahajacych sie i planujacych, do ktorych i ja naleze,

                    gabrielle
                    • zettrzy Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 28.09.05, 03:24
                      gabrielle_dreams napisała:

                      > dla mnie to jakis absurd, to co piszesz.

                      czyzby koncept samodzielnego zycia, prawdziwej rodziny - rodzice i dzieci, bez
                      mieszania do tego pokolenia dziadkow - byl absurdalny? takie wyznania jak wyzej
                      uswiadamiaja roznice miedzy spoleczenstwami Zachodu, w ktorych zwalanie
                      wychowania dzieci na babcie jest nie do pomyslenia, i pokomunistycznymi, o
                      ktorych sie mowi ze dokladnie nie wiadomo czy to komunizm stworzyl Europe
                      Wschodnia czy raczej Europa Wschodnia stworzyla komunizm

                      > po pierwsze o pomocy innych, w tym najblizszej rodziny piszesz jak o jalmuznie.

                      po pierwsze co to znaczy "pomoc"? albo sie potrafi zyc samodzielnie albo nie - i
                      nie ma tu do rzeczy czy sie doi zapomogi spoleczne czy wlasnych rodzicow;
                      oczywiscie ktos zaraz zauwazy ze ci rodzice sami wychowali dzieci w oczekiwaniu
                      ze beda na nie lozyc, pienieznie lub w naturze, przez reszte zycia, wiec dostaja
                      to na co zasluzyli
                      a "roznoraka pomoc w wychowywaniu" w praktyce rowna sie zamianie babci w
                      niewolnice, przywiazana do domu i dziecka, wiec nie ma co porownywac tego z
                      prezentem - prezent jest jednorazowy, a "pomoc" trwa latami

                      > a co do emerytury - skad wiesz jak postrzegaja ja inni ludzie?

                      stad wiem ze ich znam, i jeszcze nie spotkalam emeryta ktory by chcial siedziec
                      w domu i opiekowac sie dzieckiem
                      oczywiscie jest wielu takich, ktorzy uwielbiaja wnuki raz na tydzien na
                      parogodzinna wizyte, ale na pelny etat juz nie

                      i naprawde uwazam ze kobieta, ktora "swiruje" aby miec dziecko tylko po to aby
                      zaraz po urodzeniu wracac do pracy naprawde nie ma nawet minimalnej potrzeby
                      kontaktu z tym dzieckiem - ma natomiast gleboka potrzebe nabycia materialnego
                      dobra, za jakie dzieci uchodza w tradycyjnych spoleczenstwach
                      • skiela1 Dla przypomnienia 28.09.05, 05:07
                        Dziewczyny pisza tutaj o polskich babciach,dziadkach,ciociach i wujkach,ktorych
                        wychowanie i mentalnosc jest zupelnie inna niz zachodnich.Ja wiem- babcia
                        Amerykanka odwiedza wnuka raz w roku na urodziny ale pod warunkiem,ze jest
                        zaproszona.Polskie relacje rodzinne sa inne niz np. w Stanach.Dzieciaki
                        wychowane przy pomocy babc czy dziadkow sa podwojnie bogatsze jezeli chodzi o
                        sfere emocjonalna.I uwierz mi,te babcie,ktore pomagaja robia to ze szczerej
                        milosci.Oczywiscie jest tez grupa,ktora woli trzymac dystans i nie mysle zeby
                        ktokolwiek domagal sie od nich zmiany zyciowych planow.
                      • gabrielle_dreams Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 28.09.05, 23:47
                        hm, wiec 'prawdziwa' rodzina to rodzina bez dziadkow? to twoj koncept. a co do
                        zachodu, to nie rozsmieszaj mnie. ja na tym zachodzie mieszkam i wcale mnie
                        tutejszy sposob zycia nie zachwyca, a fakty takie jak, ze rodzice tylko
                        czekaja, zeby sie dorastajacych dzieci pozbyc z domu lub tez ze wola mieszkac
                        w "domu opieki spolecznej" niz z rodzina, uwazam ze swiadczy o degrengoladzie
                        rodziny, a nie szerokich horyzontach. a te wtrety o komunizmie to juz nie wiem,
                        o czym maja swiadczyc. ze tam jest wszysctko cacy i jak nalezy, a u nas 'be'?

                        co do pomocy - to jak robisz cos i pomagasz mezowi, zonie czy dziecku - to co,
                        to znaczy ze np. twoj maz/zona nie potrafia zyc samodzielnie?
                        no wlasnie, co to znaczy pomoc? uwazasz, ze istnieje tylko i wylacznie pomoc,
                        polegajaca na zniewoleniu drugiego czlowieka i zrzuceniu na niego wszystkich
                        swoich obowiazkow, wbrew jego woli i ku jego niecheci? to jest wlasnie absurd.

                        a co do emerytury, to moze ja znam innych emerytow. i co, tez tutaj nie widzisz
                        innej mozliwosci niz tylko albo ewentualna wizyta (najlepiej raz na rok by byc
                        samodzielnym)albo "zaetatowanie" babci na amen?

                        ciekawi mnie taka rzecz. co sadzisz o takiej sytuacji - dorosly syn/corka
                        wspomagajacy finansowo rodzicow-emerytow. czy wg ciebie oni "doja" swoja
                        dziecko?

                        no i przede wszystkim - dlaczego twierdzisz ze kobiety ktore tak bardzo chca
                        miec dziecko, ze swiruja - zaraz po jego urodzeniu niemal je porzucaja i staja
                        sie zapalonymi biznesswoman? ja nie znam ani jednej takiej kobiety, a tak sie
                        sklada ze akurat teraz wiele z moich znajomych czy krewnych albo urodzilo
                        dziecko albo stara sie zajsc w ciaze.

                        gabrielle
                  • nauma Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 28.09.05, 12:25
                    Zettrzy, skoro łaskawie nazwałaś mnie pasożycikiem, serdecznie odpowiem Ci:
                    BUJAJ SIĘ. Nienawidzę takich osóbek jak Ty, które uważają się za równe bogom.
                    Nie masz praktycznie żadnych przesłanek, te zaś, które masz, interpretujesz
                    lepiej niż Jankowski Biblię...
                    1) Obie babcie dadzą się posiekać za wnuczęta i SAME zaoferowały się z pomocą.
                    2) Alternatywą jest złobek, gdzie z dziecka można zrobić tylko idiotę.
                    3) Jeśli mamy do wyboru: ja zapierdalać na 1 i 1/2 etatu, a Luba np. na pół
                    albo 3/4 DLA DZIECKA, a nie dla, jak sugerujesz, wydumanego egoizmu i nie móc
                    mieć dla niego 24h, albo NIE MIEĆ DZIECKA W OGÓLE, wybieramy to pierwsze.
                    4)Poza tym wyraźnie napisałem, że na razie czekamy, bo może uda się JESZCZE COŚ
                    INNEGO, jakieś odłożenie pieniędzy, ja może znajdę lepszą pracę...
                    5) Jesli będzie taka możliwość SAM na kilka lat zrezygnuję z pracy, nie
                    przeraża mnie zajmowanie się dzieckiem.
                    Podsumowując: jesteś, Z3, wielce arogancka i widać, że życia nie znasz. Albo
                    nie masz i nie planujesz dzieci, albo WIELCE EGOISTYCZNIE znalazłaś sobie
                    faceta, który na Ciebie tyra i stąd masz czas na pieprzenie głupot. A skoro
                    masz tyle czasu i zapewne pieniędzy, w ogóle nie ma problemu: zasponsorujesz mi
                    dzieciaka i jeszcze babciom kupisz wyjazd na Tahiti.
                    Ach, doczytałem. "dlatego tak sie ciesze ze nie mam dzieci!" Ja też się cieszę.
                    Z taką matką pewnie rychło dostałyby pierdolca...
                    • zettrzy Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 28.09.05, 21:24
                      nauma napisał:

                      > BUJAJ SIĘ. Nienawidzę takich osóbek jak Ty, które uważają się za równe bogom.

                      o i tutaj wlasciwie sam sie podsumowujesz

                      > Nie masz praktycznie żadnych przesłanek, te zaś, które masz, interpretujesz
                      > lepiej niż Jankowski Biblię...

                      mam Twoj post a nie zadne przeslanki, zwrociki takie jak cytowany powyzej, wiec
                      co tu jest do interpretacji? kazdym zdaniem potwierdzasz to co napisalam o
                      takich "rodzicach", dla ktorych dzieci stanowia wylacznie pozycje w inwentarzu

                      szczegolowych argumentow o babciach nie chce mi sie adresowac, bo ciagle
                      powtarza sie w nich aroganckie przeswiadczenie smarkaczy ze starsi ludzie nie
                      maja nic lepszego do roboty niz skakac wokol ich potomstwa

                      > Podsumowując: jesteś, Z3, wielce arogancka i widać, że życia nie znasz.

                      i czy, pomijajac inne wzgledy, WARTO miec dzieci, skoro jakis 30-letni gowniarz
                      uwaza sie za powolanego do mowienia nam "zycia nie znasz"; inne epitety,
                      typu "arogancka", tez zachowaj dla swojej wlasnej grupy wiekowej

                      Albo
                      > nie masz i nie planujesz dzieci, albo WIELCE EGOISTYCZNIE znalazłaś sobie
                      > faceta, który na Ciebie tyra i stąd masz czas na pieprzenie głupot.

                      no, to sie nadaje verbatim na Forum Humorum - co planowanie dzieci ma do
                      tyrania faceta?

                      A skoro
                      > masz tyle czasu i zapewne pieniędzy, w ogóle nie ma problemu: zasponsorujesz
                      mi dzieciaka i jeszcze babciom kupisz wyjazd na Tahiti.

                      zasponsoruje z przyjemnoscia procedure medyczna ktora uniemozliwi reprodukcje,
                      bo pewne typy nie powinny sie rozmnazac dla dobra gatunku; a babcie beda mialy
                      takie wakacje jakie im zafunduja wlasne dzieci - przy praniu pieluch

                      > Ach, doczytałem. "dlatego tak sie ciesze ze nie mam dzieci!" Ja też się
                      cieszę.

                      no to fajnie ze sie cieszymy razem...
                      a jeszcze bardziej sie uciesze jak za poltora roku zaczniesz wypisywac na
                      forach posty z gatunku "co robic nie wytrzymuje z tesciowa" oraz "pomocy moja
                      zona wymaga ode mnie zebym sie zajal dzieckiem"

                      ps. skad w was mlodym pokoleniu biora sie te postawy roszczeniowe wobec osob
                      starszych? o ile sobie przypominam, wychowanie bezstresowe wprowadzono dopiero
                      w polowie lat 80, ale byc moze juz sie na nie zalapales
                      • nauma Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 29.09.05, 11:04
                        Och, jak ja lubię to moje perwersyjne hobby polegające na wdawanie się w
                        dyskusje z osobami niezrównoważonymi smile
                        Tym większa perwersja, że na siłę dostosowuję się do ich poziomu, co mię de
                        facto brzydzi - ale cóż, to jak z posłami Samooobrony, którym inaczej jak ich
                        językiem nie wytłumaczysz logicznych pojęć smile
                        Pozycję w inwentarzu, moja droga, możesz Ty stanowić, jako egzotyka zoo tego
                        świata. Jakie to łatwe: nie chcieć mieć dzieci i poprzez skomplikowane
                        mechanizmy projekcji ubzdurać sobie, że robi się to ze szlachetności, w
                        przeciwieństwie do innych, którzy dzieci robią sobie jak zabawki. Rozumiem, że
                        mamusia nauczyła Cię, że nie masz na nią nigdy co liczyć – pewnie stosujesz
                        zasadę vice versa?
                        A Tyś iloletnią gówniarą, że zapytam? Mam wrażenie, że w przeciwieństwie do
                        mnie załapałaś się na bezstresowe wychowanie, nieprawdaż? Nie znasz życia,
                        sweet baby, bo poglądy masz tak naostrzone, jakby bito Cię w dzieciństwie.
                        Poopiekuj się np. kilka lat własną babcią po wylewie, żyjącą niemalże jak
                        roślina, ze zmienianiem pieluch włącznie, albo własną matką po śmierci ojczyma,
                        a wtedy możesz truć o czyichś lękach przed opieką…
                        „planowanie dzieci ma do tyrania faceta?” Ano to, że najwyraźniej nie znasz
                        sytuacji, w której oboje partnerzy muszą pracować. O wiele łatwiej planować,
                        gdy jedna osoba jest w stanie utrzymać trzy lub więcej osoby. Ale cóż,
                        najwyraźniej nie było Ci dane zetknąć się z taką sytuacją. Rodzice pewnie
                        utrzymują dotąd? Bo faceta to chyba nie masz…
                        Zaś co do sponsoringu zrzekam się – stanowczo Tobie jest potrzebny w celu
                        uzupełnienia luk w wykształceniu ogólnym.
                        I jeszcze co do postaw roszczeniowych. Założę się, że gdyby tematem była opieka
                        nad ludźmi starszymi, natychmiast wsiadłabyś na kobyłę „postawy roszczeniowej
                        starych pierdów”, którzy wymagają od młodzieży poświęcenia (łącznie z praniem
                        pieluch).
                        PS. Teściową mam zajebistą. Czytając Twój udział w tej dyskusji doszła do
                        odmiennego wniosku niż ja – założyła, że ZA MAŁO lano Cię pasem w dzieciństwie.
                        I że zamiast „Zetrzy” powinno być „Trzyzera”…
                      • antidotumm Do Zettrzy 29.09.05, 11:18
                        Nasz gatunek (homo sapiens) jako jedyny charakteryzuje sie dlugim okresem
                        bezplodnej starosci u kobiet - inne gatunki sa plodne az do poznej starosci.
                        Jest to, droga, Zettrzy, przystosowanie genetyczne, aby babcie mogly opiekowac
                        sie dziecmi- male homo sapiensy wymagaja szczegolnie dlugiej i troskliwej
                        opieki, a matki maja jeszcze sporo do zrobienia poza domem. Serio - jest to
                        przystosowanie ewolucyjne.
                        Dodam, ze mieszkam z moja Mama, mam malenkie dziecko, ale zatrudniam opiekunke,
                        bo akurat moja Mama ma za slabe zdrowie na opieke nad dzieckiem - wyjasniam, aby
                        uniknac ataku ze Twojej strony. A mieszkam z Mama, bo ta wymaga opieki - to
                        jeszcze jedno post scriptum.
                    • antidotumm Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 29.09.05, 11:12
                      Nauma, nie pekaj. Ja mam dziecko - z powodow losowych - tez pozno (w wieku 34
                      lat)- ciaza bez problemow, w pracy do ostatniego dnia, dziecko super udane!
              • zettrzy Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 28.09.05, 02:53
                iwusia napisała:

                > zettrzy ale tutaj nikt nie chce przekonywać osób które nie chcą dziecka aby to
                > dziecko miało. Zakładamy ze są to osoby które chcą potomstwa tylko boja się że
                >
                > sobie nie poradzą.

                o wlasnie iwusiu, jak beton to beton - zakladamy ze kazdy CHCE dziecka i nie
                chcemy slyszec ludzi ktorzy wprost przeciwnie twierdza ze NIE CHCA
                a pasozycik, ktory z gory zaklada ze mu babcia bedzie to dziecko wychowywac nie
                ma prawa do mowienia o kimkolwiek ze "sobie nie poradzi", bo sam tez sobie nie
                radzi i zwala swoja powinnosc na innych
                • iwusia Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 28.09.05, 22:50
                  no własnie jak beton to beton. Nie zakładamy że kazdy chce dziecka, zakładamy
                  tylko to że mówimy o osobach które chca tego dziecka a to nie jest każdy.
                  • zettrzy Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 28.09.05, 22:59
                    przedtem napisalas cos zupelnie odwrotnego - ze kazdy chce dziecka, tylko nie
                    kazdy da sobie rade i wtedy mowi ze nie chce
                    dlatego napisalam "beton", bo mimo wszystko wyglada na to ze gdzies tam na dnie
                    wydaje wam sie ze kazdy MUSI chciec, podczas gdy tysiace ludzi naprawde nie chca
                    • skiela1 Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 28.09.05, 23:29
                      zettrzy napisała:

                      > przedtem napisalas cos zupelnie odwrotnego - ze kazdy chce dziecka, tylko nie
                      > kazdy da sobie rade i wtedy mowi ze nie chce
                      > dlatego napisalam "beton", bo mimo wszystko wyglada na to ze gdzies tam na
                      dnie
                      >
                      > wydaje wam sie ze kazdy MUSI chciec, podczas gdy tysiace ludzi naprawde nie
                      chc
                      > a
                      A gdzie Ty to wyczytalas,ze kazdy chce.Moze to Ty wlasnie zle zrozumialas?
      • c.kapturek Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 27.09.05, 10:03
        wiesz, Modern-witch daje do myślenia to co napisałaś smile
        wg mnie najważniejsze by mieć dziecko z miłości, a nie z przypadku czy na siłę.
        ta mała istotka musi czuć miłość, że w tym zwariowanym świecie jesteśmy w
        stanie poświecić jej trochę czasu, że chcemy pokazac jej otaczający świat,
        nauczyc w nim pierwszych kroków.
        czasem podczas spotkań z kuzynkami czy znajomymi, mającymi dzieci patrzę na nie
        i im zazdraszczam. z drugiej strony to chwilowe, bo wiem ile posiadanie
        dziecka "pracy kosztuje", by "wyszło ono na ludzi".
        też wychodzę z założenia, że nie nalezy sugerować się naciskiem otoczenia.
        a ...tzw. zegar biologiczny...to kwestia dbania o siebie kobiety, starać się o
        zdrowy tryb życia a wszystko będzie oki.
        zatem tym samym podzielam zdanie, nic na siłę smile)))))))
        • modern_witch Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 27.09.05, 21:52
          Wiesz,Kapturku, myslę, że nie da się dziecka nie kochaćwink jak sie już pojawi.
          Wiadomo, że wtedy na pewno wszystko jest z innej perspektywy - to naturalne i
          oczywiste, że poświęca się jak najwięcej czasu, pokazuje świat etc. I ja pewnie
          też bym w naturalny sposób w to weszła. Co więcej, przypuszczam, że o to
          właśnie chodzi w tych tekstach, że "byłabym dobrą matką". Pewnie tak, pewnie
          bym nią była. Dzieci do mnie lgną, widze to po synku tamitthecat, którym często
          zdarza mi się zająć i chyba umiem to robić, mam prawidłowe opiekuncze kobiece
          odruchy. Pod tym wzgledem zatem wszystko jest w porządku.
          Po prostu - nie chcę mieć własnych. A uściślając - nie chcę, że się tak
          górnolotnie wyrażę "powoływać dziecka na świat". I skoro tak czuję, to nie ma
          sensu się próbować przekonywać "czy mi się odmieni po fakcie", jak to niektórzy
          mi czasem argumentują. To zbyt poważna sprawa.
          • c.kapturek Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 27.09.05, 23:09
            dzięki za posta re: Modern-witch.
            rozumiem, nie da się chyba żadnej kobiecie ukryć/przytłumić kobiecego
            instynktu, że tak ujmę. jak piszesz, te odczucia się uaktywniają i tak przy
            spotkaniach itp. mimo to, podziwiam cię za podjęcie takiej dezycji.
            przyznam, też nie raz myślałam o tym, ale nie wiem, czy zdolna byłabym do
            podjęcia takiej ostatecznej decyzji, życie pokaże.
            dzięki, w. dobrego smile)))
    • pam_pa_ram_pam Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 28.09.05, 15:24
      Do decyzji o świadomym ojcostwie i macierzyństwie (ciekawe, że tak mało tu mowy
      o "ojcostwie") trzeba dorosnąć. Jedni dorastają w wieku lat 18, inni około 40-
      tki, a są tacy, co wogóle nie dorastają. I wtedy lepiej, żeby nie mieli dzieci
      wogóle.
      Ja mam lat 31 i wogóle nie czuję "woli bożej" by zostać ojcem. Moi koledzy ze
      szkoły i ze studiów mają już dzieciaki w wieku szkolnym, ale ja jakoś nie czuję
      się gorszy od nich nie mając ani żony, ani dziecka. To bardzo indywidualna
      sprawa.
      • goonia Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 28.09.05, 18:47
        A w Polsce indywidualna sprawa czytaj "inna niz ciemnego ogolu" wola o pomste
        do nieba. Bo z takiej co nie ma dzieci dobrowolnie to juz nic nie bedzie a
        chlopak to pewnie do niczego itp. Drazni mnie taki brak szacunku dla czyjejs
        decyzji, bo to ich zycie i maja prawo o nim decydowac samodzielnie i nawet
        tlumaczyc sie nie powinni.
        Mam 2 dzieci - swiadomie sie na nie zdecydowalismy - i moge powiedziec jedno,
        jesli nie jest ktos pewien, ze chce to nie powinien probowac. NIE NIE i NIE.
        Cena jest za wysoka.
        Babci, dziadkow ani cioc do pomocy nie mamy. Na znajowmych srednio mozna
        liczyc. Kasa raz jest 2 x nie ma, a dzieci maja co potrzebuja a przede
        wszystkim kochajacych rodzicow. Nieraz tylko czasu i sil brak.
        • pam_pa_ram_pam Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 29.09.05, 11:12
          Są środowiska, w których dziewczyna, która właśnie nie może mieć dzieci jest
          uwazana za atrakcyjną partnerkę - no bo przy sexie jest zero stressu. Podobnie
          wielu moich kolegów przyznaje w prywatnych rozmowach po paru piwach, że
          mają "romase" z mężatkami tylko dlatego, że "w razie czego, wszystko pójdzie na
          rachunek męża" - no i taka mężatka nie stanowi zagrożenia, że atrakcyjnego
          kawalera będzie łapać "na dziecko".
    • skiela1 Normalnosc wg.Zetrzy 29.09.05, 02:28
      Kobieta normalna-to taka,ktora nie posiada dzieci.
      Rodzic-to egoista i pasozyt
      Dziecko-gadzet towarzyski,lifestyle attribute,inwentarz
      Babcia-niewolnica
      Ewentualna pomoc znajomych powinna ograniczyc sie do procedury medycznej
      uniemozliwiajacej reprodukcje,bo pewne typy nie powinny sie rozmnazac.

      Zettrzy,jezeli sama mialas tak trudne dziecinstwo,ktore ma do tej pory taki
      efekt na Twoje zycie,czy nie uwazasz ze powinnas poradzic sie psychologa czy
      terapeuty?Ja wiem,ze Ty probujesz wszystkich irytowac,taki sobie zalozylas
      cel.Ale tez wiem,ze to jest tylko przykrywka.Szkodzisz tylko i wylacznie sobie.
      Nie mowie tego zlosliwie.Niektorzy potrzebuja pomocy,tylko nie zdaja sobie z
      tego sprawy.To tak jak alkoholik czy narkoman potrzebuje czasu zeby uswiadomic
      sobie,ze ma problem i to powazny.
    • landrynka8 Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 29.09.05, 07:38
      Generalnie wiadomo ze jak sie współzyje, to mogą być z tego dzieci.

      Jezeli para jest zakochana, planują wspólne życie we dwoje- to raczej nie
      powinnien byc problem.
    • kiniox Re: Decyzja o posiadaniu dziecka 02.10.05, 01:03
      Wydaje mi się, że obie opinie są słuszne przy spełnieniu pewnych dodatkowych
      przesłanek. Sporo ostatnio o tym myślę, bo nie mam jeszcze dzieci i w sumie nie
      czuję specjalnego parcia, ale też chyba nie będę już mogła długo z tym czekać. I
      tak mi wyszło z tych przemyśleń, że: po pierwsze, zawsze warto się zastanowić,
      czy na cokolwiek, co planujemy w życiu, będzie nas stać. Żebyśmy nie wiem jak
      bezinteresownie patrzyli na tę sprawę, nie da się zaprzeczyć, że dziecko
      kosztuje, nawet jeśli zakłada się wariant minimum. ALE chyba nie ma dyskusji, że
      w wychowaniu dzieci nie pieniądze są najważniejsze, bo miłość, troska, czas itp.
      są oczywiście sto razy bardziej istotne. Po drugie, jeśli się jednak decyduje na
      to, że najpierw płodzi się dzieci, to OCZYWIŚCIE potem należy kombinować, jak
      zadziałać, żeby nie były głodne. Daleka jestem od twierdzenia, że pomoc rodziny
      i przyjaciół to jałmużna, a korzystający z niej to pasożyty. Jednak wszystko
      zależy od nastawienia. Jeśli ktoś OCZEKUJE, że inni go w wychowaniu i utrzymaniu
      dziecka wyręczą, to jest to postawa strasznie samolubna i moim zdaniem taki ktoś
      raczej nie powinien mieć dzieci, zanim na nie sam nie zarobi. A przynajmniej ja
      nie lubię takich ludzi, którzy bezmyślnie sprawiają innym kłopot lub narażają
      ich na koszty, bo przecież co im tam - oni chcieli mieć dzieci i w nosie to
      mają. Ktoś kto w swoich rachubach się przeliczył może w związku z tym w efekcie
      np. korzystać z pomocy społecznej, czyli także z moich podatków. Jeśli po prostu
      powinęła mu się noga, nie mam nic przeciwko, takie przyjęliśmy zasady w
      cywilizowanym społeczeństwie. Jednak jeśli ten ktoś od początku działał
      bezmyślnie i samolubnie, to taka postawa bardzo mnie wkurza. Moja mama często mi
      mówiła w dzieciństwie: znajdź złoty środek. I tak sobie myślę, że to się zawsze
      sprwdza, a kwestia posiadania dzieci nie jest wyjątkiem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka