Mieszkaniec Myślenic kupił świecące mięso. Przekonał się o tym, gdy w nocy zobaczył na stole fosforyzujący kawałek wieprzowiny.
Sławomir Hapoński, architekt, kupił wieprzowinę z kością w jednym z myślenickich sklepów spożywczych. Schab leżał w lodówce dwa dni, by w końcu wylądować na patelni.
- Usmażyłem sporego kotleta. Bardzo smaczny, normalny schabowy. Zjadłem go z sałatką z serem feta i poszedłem spać. W nocy obudził mnie głód. Żeby człowieka głód w nocy budził po schabowym z sałatką to już przesada! Wstałem i idę do kuchni, a tu na stole coś świeci na zielono - mówi Hapoński.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,2948359.html
Chyba zostanę wegetarianką, choć i to nie zapewni spokoju od tego typu rewelacji biorąc pod uwagę głośną sprawę pewnej warzywnej mieszanki