Dodaj do ulubionych

Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic?

05.08.06, 00:17
Ufalam mezowi, dalam mu tyle wolnosci, ile to mozliwe. Chcialam, zeby byl
szczesliwy, czul sie swobodny.
Mamy male dziecko.
Ostatnio oswiadczyl, ze ma w tym roku dwie tygodniowe delegecja - do polowy
sierpnia i od 26 grudnia (2. dzien swiat).
Wczoraj przypadkowo znalazlam kwitek z gazety- miesiac temu dal ogloszenie do
gazety, ze zasponsoruje wakacje pani.
Przyznal sie, ze te dwie delegacje to byly planowane wyjazdy z ta poznana
przez ogloszenie osoba. On chce 'ratowac rodzine' i zebym mu wybaczyla.
Najohydniejsze jest to, ze te zdrady zaplanowane byly z rozmyslem, na zimno,
z pelna premedytacja. To nie bylo zapomnienie, zauroczenie.
Chcial ubierac choinke z dzieckiem, spiewac z nami koledi i jednoczesnie
pakowac sie na wyjazd z utrzymanka.
Ohyda!
Obserwuj wątek
    • sloggi Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 05.08.06, 00:20
      Skąd Ty go wzięłaś?
      A z drugiej strony zastanów się, chłopu czegoś brak, jakby wszystko ok to chyba
      nie robiłby takich numerów. Sugeruję rozmowę z teściową - faceci boją się "co
      Mamusia powie".
      • hiacyna Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 05.08.06, 00:23
        Tesciowa nie zyje.
        On ma wszystko, nasze 'pozycie' dotad kwitlo.
        Jedyne czego mu brak to chyba piatek klepki.
        A to facet po 35 roku zycia, na opinia superporzadnego i za takiego go dotad
        mialam.
        • simpson.50 Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 05.08.06, 16:42
          hiacyna napisała:

          > Tesciowa nie zyje.
          > On ma wszystko, nasze 'pozycie' dotad kwitlo.
          > Jedyne czego mu brak to chyba piatek klepki.
          > A to facet po 35 roku zycia, na opinia superporzadnego i za takiego go dotad
          > mialam.

          jesli sie moge wtracic, to proponuje psychatre, bo psycholog tu nie da rady
        • margala ? 05.08.06, 18:42
          hiacyna napisała:

          > A to facet po 35 roku zycia, na opinia superporzadnego i za takiego go dotad
          > mialam.

          Może to w tym rzecz. Miał u Ciebie opinię porzadnego.
          Poszukał kogoś przy kim mógłby pobyć trochę niegrzeczny.
      • ashek Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 05.08.06, 03:31
        Sloggi,
        dawno czegoś tak głupiego nie czytałem.
    • frida2 Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 05.08.06, 00:22
      Co zamierzasz zrobić?
      • hiacyna Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 05.08.06, 00:23
        Nie wiem. Sama nie wiem.
        • sloggi Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 05.08.06, 00:33
          hiacyna napisała:

          > Nie wiem. Sama nie wiem.

          Udasz, że nic się nie stało?
          • hiacyna Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 05.08.06, 00:34
            Jak mam udac ze nic sie nie stalo? On wie ze ja wiem przeciez.
            • sloggi Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 05.08.06, 00:38
              Jeśli go kochasz to wybaczysz, ale to nie jest takie proste.
              • hiacyna Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 05.08.06, 00:40
                On uwaza, ze wystarczy kwiatek i slowo przepraszam.
                A tak mu ufalam, mial tyle swobody.
                • sloggi Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 05.08.06, 00:44
                  hiacyna napisała:

                  > On uwaza, ze wystarczy kwiatek i slowo przepraszam.
                  > A tak mu ufalam, mial tyle swobody.

                  Swobody?
                  Kwiatek (najlepiej kaktus) to niech sobie w dupę wsadzi. Ma Cię za idiotkę?
                  Chyba myśli, że "to taki żart był"?
            • candycandy Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 05.08.06, 00:50
              wczesniej uwazalam, ze jak zdrada to nie ma, ze on\ona przeprasza na kolanach i
              obiecuje, ze juz nigdy, ze to tylko ten jeden jedyny raz, po ktorym juz wie, ze
              nigdy przenigdy tego nie powtorzy. po prostu, nie slucha sie wyjasnien, tylko
              wyrzuca sie delikwenta\-tke z lozka i z domu albo chocby w dzieckiem przy
              piersi, boso i zaawansowanej ciazy i na snieg to sie odchodzi. ale teraz juz
              rozumiem zwykle dylematy innych ludzi, ze ktos moze chciec naprawiac zwiazek
              mimo zdrady, ze jak sie ma dzieci to juz nie jest tak latwo, ze jak nie ma
              pomocy ze strony rodziny\znajomych to czlowiek sie waha. teraz mysle sobie, ze
              wazne jest to, czy umiesz nie pamietac o zdradzie. czy potrafisz wybaczyc i
              potem przy kazdym jego spozniniu albo delegacji nie bic sie z myslami, czy moze
              to znowu nie zdrada zjego strony. czy bedziesz umiala zyc z nim, isc za reke,
              kochac sie nim, patrzec jak sie do ciebie usmiecha i nie myslec: z tamta tez
              tak robil, tez mu bylo z nia tak dobrze jak ze mna?
              jesli mozesz to pokonac, jesli chcesz z takimi myslami walczyc i wierzysz, ze
              nie przegrasz\nie zwariujesz, jesli stwierdzasz, ze zdranil cie ale ty jednak
              go kochasz, ufasz mu i chcesz walczyc o ten zwiazek, chcesz sprobowac powalczyc
              to .... zrob to. najwazniejsze, co ty czujesz, Hiacyna i co chcesz tym
              odczuciem zrobic.
              podjecia wlasciwej dla ciebie decyzji zycze
              • hiacyna Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 05.08.06, 00:53
                Od paru miesiecy byl okropny: ciagle mial humory i muchy w nosie.
                A teraz, jak odkrylam dowod zdrady - prosze- nagle przyplyw uczuc.
                • candycandy Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 05.08.06, 01:17
                  imho zdrada nie jest poczatkiem\przyczyna rozpadu zwiazku, zdrada jest
                  dowodem\potwierdzeniem, ze w zwiazku cos szwankuje. moze to byc wina obustron
                  lub wina bardziej lub mniej jednej ze stron.
                  Hiacyna, masz ilestam pytan\dylematow do rozwazenia - czy uwazasz, ze twoj maz
                  jest dobrym ojcem dla waszego dziecka? czy to ze cie zdradzil moze odbic sie na
                  twoim samopoczuciu a przez n twoim stosunku do dziecka? czy do tej pory mialas
                  do niego zaufanie? czy jesli ktos ze znajomych\rodziny dowie sie jego zdradzie
                  i powie ci o tym (w podtekscie: i co? on cie zdradzil a ty nie odeszlas od
                  niego, nie wyrzucilas zdomu, ze zazadalas alimentow? skoro raz to zrobil, to
                  juz zawsze moze zrobic to jeszcze raz!) to co zrobisz, jak sie zachowasz?
                  jesli chcesz wysluchac opinii osob, do ktorych masz zaufanie - zwierz im sie,
                  zrob to. jesli wolisz pytac sie anonimowo tu na forum albo psychologa - tez
                  mozesz. ale decyzja bedzie twoja i ty bedziesz zyc z ta decyzja i z jej
                  wszystkimi konsekwencjami.
    • ashek Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 05.08.06, 03:44
      wiesz,
      to nie jest kwestia zdrady.
      w sumie, z tego co piszesz, to do zdrady jeszcze nie doszło.
      tak naprawdę Twój mąż mógł Cię zdradzić już wcześniej.
      a może nigdy Cię nie zdradził i nigdy by nie zdradził....
      przecież to były plany. plany nie zawsze się realizuje.

      jasne, że w tej sytuacji kwiatek i "przepraszam" nie wystarczy
      bo runęło coś, co jest w związku najważniesze - zaufanie.
      a to ciężko odbudować.

      zastanów się czy jeszcze możesz zaufać.
      • monika.janicka a dla mnie 05.08.06, 21:53
        To kwestia priorytetow.Dla jednego wazne sa swieta w domu, choinka, spacery na
        sniegu a dla innego po bzykac jakas laske ktora sie poznalo.Swieta to czas
        wyjatkowy i tylko jakas wolna bez dzieci mogla sie umowic z nim na taki wyjazd
        wlasnie wtedysmile.. Okropne..
        • dociek Re: a dla mnie 06.08.06, 00:16
          nigdy nie ma tak, żeby kochający się związek rozpadł się bez powodu. I tak
          samo, nigdy nie ma tak, żeby winowajca był wyłącznie po jednej stronie -
          sprawca i owszem, ale przyczyny tego zdarzenia należy szukać u obojga
          partnerów.
          • monika.janicka Re: a dla mnie 06.08.06, 09:41
            Zgadzam sie z Toba problemy narastaja i maja rozne ujscia. Jednak o doroslosci
            nas i dojrzalosci naszego zwiasku swiadczy to w jaki sposob rozwiazujemy
            problemy a nie od nich uciekamy.A Zdrada to ucieczka.
          • hiacyna Re: a dla mnie 07.08.06, 00:05
            Poniekad masz racje- rozmawiajac z kolezankami dowiaduje sie ze ich mezowie
            maja zero swobody, nigdzie bez rodziny nie wychodza, zony kontroluja kazdy
            grosz i kazdego esemesa. Ja nieszczesna idiotka, dalam mu swobody skolko
            ugodno, chodzil gdzie chcial, czesto - pare-parenascie razy w miesiacy urywal
            sie popoludzniami, jak czul sie zestresowany jechal na weekend do kolegi (???)
            nad morze sam - zeby odpoczac od zgielku rodzinnego, budzet domowy przechodzil
            przez jego rece i go nie kontrolowalam... Bylam absolutna i totalna kretynka.
            Idealistka. Niezyciową debilka.

            dociek napisał:

            > nigdy nie ma tak, żeby kochający się związek rozpadł się bez powodu. I tak
            > samo, nigdy nie ma tak, żeby winowajca był wyłącznie po jednej stronie -
            > sprawca i owszem, ale przyczyny tego zdarzenia należy szukać u obojga
            > partnerów.
            • dociek Re: a dla mnie 07.08.06, 08:54
              hiacyna napisała:

              > Poniekad masz racje- rozmawiajac z kolezankami dowiaduje sie ze ich mezowie
              > maja zero swobody, nigdzie bez rodziny nie wychodza, zony kontroluja kazdy
              > grosz i kazdego esemesa. Ja nieszczesna idiotka, dalam mu swobody skolko
              > ugodno, chodzil gdzie chcial, czesto - pare-parenascie razy w miesiacy urywal
              > sie popoludzniami, jak czul sie zestresowany jechal na weekend do kolegi
              (???)
              > nad morze sam - zeby odpoczac od zgielku rodzinnego, budzet domowy
              przechodzil
              > przez jego rece i go nie kontrolowalam... Bylam absolutna i totalna kretynka.
              > Idealistka. Niezyciową debilka.


              A to, co napisałaś teraz, to bardzo mnie zezłościło i dużo straciłaś w moich
              oczach. Sorry, ale czy mężczyzna, który zadeklarował stworzyć z Tobą rodzinę i
              wychować oraz utrzymać dzieci, staje się tym samym Twoją własnością, czy
              niewolnikiem, albo więźniem? Jeżeli się dogadaliście na bycie ze sobą, to nie
              był wyłącznie jego wybór, prawda? Ty także go wybrałaś i tu chociażby mógł
              tkwić Twój błąd. Ale jedno jest pewne: NIE WYBRAŁAS SOBIE PSA, KOTA,
              NIEWOLNIKA! On jest "Twój" na tyle, na ile sam chce takim być. A dlaczego nie
              całkiem chciał być, to nie tylko jego wyłączna "wina" - czegoś mu u
              Was "zabrakło", albo dokonałaś zbyt pochopnego wyboru "swojego samca na stałe".
              • hiacynaa Re: a dla mnie 07.08.06, 11:15
                No wlasnie pisalam, ze on mial MAKSYMALNA swobode- przeczytaj! Takie mialam
                zasady i to uwazalam za sluszne, co wielokrotnie dziwilo moje kolezanki, ktore
                maja diametralnie inne zdanie.

                dociek napisał:


                >
                > A to, co napisałaś teraz, to bardzo mnie zezłościło i dużo straciłaś w moich
                > oczach. Sorry, ale czy mężczyzna, który zadeklarował stworzyć z Tobą rodzinę i
                > wychować oraz utrzymać dzieci, staje się tym samym Twoją własnością, czy
                > niewolnikiem, albo więźniem?
                • dociek Nie ma życia w takich związkach. 07.08.06, 11:22
                  Koleżanki mają chore poglądy, a Ty się obecnie do nich przychylasz. Na smyczy
                  to mogą sobie psa prowadzić. Ja, mając w perpektywie takie rygory zerwałbym z
                  partnerką natychmiast.
                  • kasiar74 Re: Nie ma życia w takich związkach. 07.08.06, 11:41
                    tzn koleżanki są chore bo oczekują że mąż nie bedzie kilkanascie razy
                    wmeisciacy sobie wyskakiwał żeby sobie odpoczac do rodziny?? Dla mnie chore
                    jest to że ktoś zakłąda rodzine i jednoczesnie chce byc od niej jak najdalej,
                    przeciez widac ze gosciu sobie robił co chciał i olewał na maksa swoją zone
                    ktora nic od niego nie wymagała
                  • hiacynaa Re: Nie ma życia w takich związkach. 07.08.06, 11:42
                    Nie przychylam sie, tylko opisuje zycie.
                    Zrozum, ze caly moj (zapewne) idealistyczny swiatopoglad legl w gruzach.

                    dociek napisał:

                    > Koleżanki mają chore poglądy, a Ty się obecnie do nich przychylasz. Na smyczy
                    > to mogą sobie psa prowadzić. Ja, mając w perpektywie takie rygory zerwałbym z
                    > partnerką natychmiast.
                    • kasiar74 Re: Nie ma życia w takich związkach. 07.08.06, 11:48
                      rozumiem że ty nie wymagałąs nic kompletnie od partnera? a na weekend zabierał
                      może dziecko? a ty mialas tyle samo swobody czy twoim zakoichanym obowiazkeim
                      jest pilnowanie domu i dziecka?
                      • hiacynaa Re: Nie ma życia w takich związkach. 07.08.06, 11:57
                        Oczywiscie ze na weekendy dziecko zostawalo ze mna. Choc mam klopoty ze zlamana
                        noga.
                        • kasiar74 Re: Nie ma życia w takich związkach. 07.08.06, 12:02
                          hmm widzisz hiacynto może twoja wina polegała na tym, że nie widziałaś siebie w
                          związku, że twój mąż w tym momencie nie był nawet partnerem, ale panem i władcą
                          ze swoimi potrzebami i skoro nie musiał się liczyć ani z toba ani z twoim
                          zdaniem to nie ma co się dziwić, że uwaza ze kwiatki i przepraszam załtawią
                          sprawę
          • kasiar74 Re: a dla mnie 07.08.06, 11:38
            jasne, gosciu ją zdradził, na zimno sobie poszukał laski a teraz zona ma się
            zastanwiać dlaczego on jej nie jest wierny, to jakaś pranoja, jakby nie
            spojrzeć to i tak jest winna kobieta , nawet jak głupi gnojek się puszcza,
            popierzony jest ten świat
    • netka6666 Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 07.08.06, 12:40
      Co masz zrobić? Proste. Zostaw chu.. Nie marnuj sobie i dziecku życia. Takiego
      numeru kalkulowanego przez Niego na chłodno nie wolno tłumaczyć. I tak będzie
      dalej sponsorował. Tylko ostrozniej abys go drugi raz nie nakryła.
      • hiacynaa Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 07.08.06, 12:41
        On sie kaja, obiecal abstynencje alkoholow (nie wiem ile pil, ale od lat
        codziennie- nie wiem ile, ale butelki znajdowalam w szafach z ciuchami, w
        piwnicy, wszedzie. Tak na oko to pol litra na 2- 3 dni. To trwalo 8 lat,
        walczylam z tym, przyrzekal poprawe i..... staral sie lepiej chowac butelki. To
        bylo takie poznowieczorne picie do lustra.
        I teraz jeszcze to, ta zdrada. Z dziwka poznana przez ogloszenie...
        • dociek Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 07.08.06, 12:48
          Obecność alkoholu i opróżnionych, pochowanych flaszek zmienia moja ocenę
          diametralnie. Alkoholizm wypacza widzenie świata i nie można polegać na takich
          ludziach. Zdrada to w sumie szczegół. Istota sprawy polega na porozumieniu i
          wzajemnej odpowiedzialności. Ja bym na tego faceta nie liczył już wcale. Ale
          absolutnie wykluczam wzajemne "niewolnictwo rodzinne".
          • hiacynaa Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 08.08.06, 23:53
            Blagam o jakies wsparcie, napiszcie cokolwiek, bo ja oszaleje...
            On sie kaja, przysiega ze zerwal. Po czym do niej dzwoni z komorki.
            Caly czas przypominam sobie ile razy on sie urywal z domu i co robil.
            Klamie, klamie, klamie.
            Jednoczesnie wiele nas laczylo dobrego w przeszlosci.
            • frida2 Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 08.08.06, 23:55
              hiacynaa napisała:

              > On sie kaja, przysiega ze zerwal. Po czym do niej dzwoni z komorki.

              I tak w kołko będzie. Jak Ty długo to wytrzymasz?
            • sloggi Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 09.08.06, 00:05
              Jesteś pewna, że do niej dzwoni?
              • hiacynaa Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 09.08.06, 00:06
                Tak, sprawdzilam w jego komorce.
                • towita Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 09.08.06, 10:45
                  Kobieto, albo wyślij go na leczenie, albo uciekaj gdzie pieprz rośnie. Nawet
                  jak facet przestanie zdradzać to i tak zostaje mur nie do pokonania (dla mnie)
                  a w Twoim przypdaku jak sama piszesz on kłamie, kłamie, kłamie...
            • dociek Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 09.08.06, 11:20
              Sa różne rozwiązania - każde sobie żyje swoim życiem udając związek, dogadać
              sie na zasadzie porozumienia stron, określić pryncypia i ich przestrzegać,
              rozstać się bez wojny za wzajemnym porozumieniem, wejść w konflikt, odejść od
              faceta...
            • dociek Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 09.08.06, 11:30
              A może mniej się przejmować? I znaleźć dla siebie samej zmiennika?

              wiadomosci.onet.pl/1351226,242,1,1,kioskart.html
              Zdrada zapisana w genach. Człowiek został stworzony do miłości, ale nie do
              monogamii. Zaledwie 3% ssaków żyje w monogamii. Najbliżsi genetyczni krewniacy
              człowieka, szympansy bonobo, mają niezwykle burzliwe życie miłosne. Wiele
              wskazuje na to, że także homo sapiens ma niewierność zapisaną w genach.
              • hiacynaa Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 09.08.06, 23:47
                Dzis mi sie przyznal, ze kochanke mial juz od ponad pol roku, jezdzil z nia
                razem na weekendy, spotykal sie. Byli umowieni na wakacje, kiedy ona sie z
                jakiegos powodu wycofala, postanowil znalezc zastepstwo i dal to ogloszenie
                ktore ja znalazlam. Z ogloszenie nic nie wyszlo i on nadal kontynuowal zwiazek
                z kochanka. Twierdzi ze definitywnie to wszystko skonczyl i blaga o
                wybaczenie. Czuje moralna odraze. Mam dziecko. Co robic???
                • koalaa Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 10.08.06, 08:19
                  ponieważ masz dziecko, to musisz mysleć o tym by nie katował ciebie i dziecka
                  przy współpracy z kochanką. to brzmi przesadnie, ale znam takie przypadki z
                  bezposredniego otoczenia. Facet sprowadzał łobuzów do domu, w kt. była żona i
                  dziecko i znecali sie nad nimi. Chciał w ten sposób wydębić od żony pieniądze
                  za mieszkanie. Poszedł do kochanki, po rozwodzie wywalczył sobie prawo do
                  kontaktow na dzieckiem, dziecko jest ciągane do drugiej mamusi i patrzy jak
                  tatus nową mamusie obraca a "starą" mamusię oczernia i katuje.

                  ja tak bym zrobiła - masz ten kwitek z ogłoszenia do gazety - to idź z nim
                  potajemnie do dobrego adwokata i powiedz jak mąż Cię zdradzał, niech
                  zabezpieczy Twoje mienie, zastrzeże w biurze meldunkowym i w sp-ni
                  mieszkaniowej, aby nie miał prawa nikogo do lokalu zameldować bez twojej zgody.
                  Natychmiast niech wniesie sprawę o alimenty - bo może się okazać, że kochanka
                  jest w ciąży, gdy poda go o alimenty to bedzie miała więcej niz twoje dziecko -
                  do tej pory liczyła się kolejność ustalenia prawa do alimentów. Pierwsze
                  ustalone alimenty mają większa szanse na ściągnięcie i wyższą wysokość niż
                  kolejne.
                  A jak adwokat nie będzie o.k. - to nie wiem - może do jakiejś wrednej femistki
                  iść po pomoc ? chociaż one tak naprawdę to nie pomagają kobietom, tylko robią
                  pokazówkę. wiem coś o tym. to ewentualnie do biura poselskiego - ale najlepiej
                  do kobiety.
                  nie informuj mężulka co chcesz zrobić. on Ciebie też nie informował, Ty musisz
                  zabezpieczyć dziecko
                • lady68 Re: Zdrada w najpodlejszy sposob - co mam robic? 10.08.06, 09:04
                  najłatwiej jest sie rozwieść, na to masz czas, co za problem zanieśc papiery do
                  sądu. Na początek powinnas się troszke przemysleć sprawe. Wybaczyć zawsze
                  możesz a niestety nie zapomniesz nigdy, taka jest prawda. Masz dziecko dlatego
                  wiem że to nie jest takie proste, może namówisz go na pójscie do poradni
                  małżeńskiej? idz tam gdzie on mógłby sie otworzyć i powiedzieć co tak naprawde
                  było przyczyna jego zachowania. Być może przyczyna może być bardzo prozaiczna,
                  po prostu mu sie nudziło i potrzebował w zyciu jakiejś podniety, aby sie coś
                  działo. Może znudziła go rutyna ? powodów jest zawsze multum.
                  Spróbuj sie cos dowiedzieć o jego kochance, nie masz nic do stracenia jak
                  chcesz walczyc to walcz, pokaż pazurki dowiedz sie czy to panna czy mężatka,
                  zadzwoń do jej męża albo go odwiedz. Msz wiele możliwości nie możesz być bierna
                  i tylko rozpaczac, pokaż mężowi że nie jestes idiotką i tak sprawy nie
                  zotawisz. jeśli stwierdzisz że mimo tego nie potrafisz tak zyc to sie
                  rozwiedziesz, bez względu na to co sie działo w waszym małżeństwie to on
                  pierwszy zdradził i powinień robić wszystko aby to naprawić, same słowa nic nie
                  dają. Narób troche szumu, chyba jesteś zbyt spokojna, oprócz frustracji
                  obrzydzenia przydało by sie troszke powalczyć. Pozdr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka