Dodaj do ulubionych

Chorzy na szkołę

02.09.06, 03:35
Dysfunkcje uczniów

Dysleksja – specyficzne trudności w czytaniu.
Dysgrafia – niski poziom graficzny pisma .
Dysortografia – specyficzne trudności z opanowaniem poprawnej pisowni (w tym
błędy ortograficzne).
Dyskalkulia – zaburzenia rozwoju umiejętności arytmetycznych (kłopoty z
liczeniem).

Leniwi zawsze znajdą pretekst, żeby się nie uczyć. Niestety, paluszek i główka
to już za słaba wymówka. Dlatego niektórzy – przed egzaminami – próbują
zasłonić się dysleksją.

Chętnych na chorowanie z roku na rok przybywa. W ubiegłym, do sprawdzianu dla
szóstoklasistów przystąpiło 6192 dyslektyków. Dla porównania w 2003 ich liczba
wynosiła tylko 2810. Wrzesień to czas tłoku w poradniach psychologicznych.
media.wp.pl/kat,12351,wid,8484598,wiadomosc.html

Mnie zastanawia dlaczego kiedys (20lat temu)nie bylo/nie slyszalo sie o
chorobach zaczynajacych sie na dys......

Zgadzam sie...prawdopodobnie sa jakies sporadyczne prawdziwe przypadki ale
reszta.....?

Moja corka ma problemy z matma ..czasami nie wie ile to jest 12x12 to
znaczy,ze cierpi na dys...kalkulie?
Len jest bo powinna sie wiecej uczyc.
Obserwuj wątek
    • kklamerka Skiela, proponuję poczytać coś psychologicznego 02.09.06, 08:17
      bo takie choroby istnieją
      i jest to zdecydowanie coś innego niż nieznajomość tabliczki mnożenia
      • very_famous Re: Skiela, proponuję poczytać coś psychologiczne 02.09.06, 09:57
        Nikt nie przeczy że istnieją. Jednakże nie uwierzę, że ma je połowa społeczeństwa.
        W znakomitej większości to tylko tłumaczenie chorobami na dys-... zwyklego
        lenistwa, potwierdzone płatną "opinią" na życzenie rodziców. Podobnie
        tłumaczenie złego zachowania dziecka nadpobudliwością i innymi chorobami jest
        ... chore.
        Nikt nie przeczy, że takie schorzenia są, jednakże nie występują tak często jak
        niektózy by chcieli.
        • mrouh Re: Skiela, proponuję poczytać coś psychologiczne 02.09.06, 18:22
          Mam z tym do czynienia na co dzień, co więcej- dziwnie kolejne orzeczenia z
          poradni łączą się z kolejnymi kursami robionymi przez panie orzekające w
          poradni, a potem z organizowanymi dla rodziców i nauczycieli. Na dysleksję
          ludzie juz sie troche uodpornili i zaczęto zwracać uwagę na zbyt duża liczbę
          orzeczeń (zdaje się, że żródła psychologiczne mówią, że taki problem ma 4 proc.
          społeczeństwa? mogę się mylić, ale chyba niewiele). Zdarzały mi się klasy
          25-osobowe gdzie było 8-10 dyslektyków. To stanowi niemal 30%! teraz zaczyna sie
          z adhd.
          • skiela1 Chorzy na szkole 02.09.06, 19:06
            Powiedz mi...
            co daje takie orzeczenie wystawione przez psychologa...?

            czy takie dziecko jest na innych prawach....inny program nauczania obowiazuje?
            • very_famous Re: Chorzy na szkole 02.09.06, 21:23
              > czy takie dziecko jest na innych prawach...

              A jakże. Na wszelakich egzaminach i sprawdzianach nie obowiązują zasady
              ortografii. Czyli z zaświadczeniem zdajesz maturę nawet z 10-20 błędami
              ortograficznymi, co w normalnych warunkach bodajże 3 błędy ort. powodują ocenę
              niedostateczną. No i jaka ulga dla "biednego" dziecka - nie musi się uczyć
              ortografii bo ma "zaświadczenie". Śmiechu warte.
            • mrouh Re: Chorzy na szkole 02.09.06, 22:20
              Jesli chodzi o dys... rózne, to ma wydłużony czas na egzamin na koniec
              gimnazjum- piszą o godzinę dłużej. Powinno sie ich ndywidualnie traktować- jest
              to możliwe jeśli faktycznie w klasie jest takich osób w granicach normy czyli
              ok. tych 4 proc., ale jak jest 8 róznych osób z róznymi dys, a nawet jeden
              dyslektyk drugiemu dyslektykowi nierówny, to juz mozna dostać wściku. Nie to
              jest jednak najgorsze w tym wszystkim- najgorsze jest to, że oprócz tych, którzy
              sa leniami i mają cwanych odziców, a dysleksji nie mają, sa tacy, którzy ją mają
              pewnie, ale uważają, że zaświadczenie z poradni zwalnia ich z obowiązku uczenia
              sie i robienia czegokolwiek. Czytać- nie, pisać- nie, odpowiadac nie, jak takich
              mam języka obcego nauczyć? Miałam jedno, słownie jedno dziecko z ewidentną
              dysleksją, którego rodzice i on sam traktował to jak należało- jako trudności w
              uczeniu się. Co oznacza indywidualną prace w domu, uczęszczanie na zajęcia do
              poradni (akurat u nas w szkole mamy specjalistke od dysleksji i prowadzi
              bezpłatne dodatkowe zajęcia, ale chodzi na nie tylko 1/5 uczniów z orzeczeniem,
              a powinni przychodzic wszyscy) i uważanie na lekcji oraz próby przynajmniej
              nauczenia sie jak najwiecej. Słyszy się, że dysleksja to choroba, a ona nie jest
              chorobą, to nie jest coś, czego nie mozna przeskoczyć. Pewnie nigdy nie będzie
              idealnie i nigdy nie będzie łatwo, ale nie oznacza, że nic sie nie da zrobić, a
              własnie taka postawę prezentuje większość dzieci z orzeczeniem i ich rodziców.
              Można osiągnąć w wielu przypadkach znaczne postępy. Nie uczę w szkole długo, ale
              po dobrych zajęciach z pedaogiki i psychologii oraz takim dziwnym przedmiocie
              zwanym "wiedza o szkole" potrafię wyłapać "objawy" dysleksji. Jest to coś, co
              utrudnia zycie, ale jesli pozwala się, żeby dzieciak sie tym tłumaczył przy
              każdej okazji to robi mu sie podwójną krzywdę- nie dość, że faktycznie trudniej
              mu sie uczyć, to funduje sobie dodatkowe zaległości, które w gimnazjum ujda mu
              płazem, może jeszcze przez szkołę średnią się prześliźnie, jak całkiem lagi nie
              położy na nauce, ale na studiach i w pracy nikt nie zapyta, czy ma zaświadczenie...
              • skiela1 Re: Chorzy na szkole 02.09.06, 22:33
                Problem tkwi w latwosci uzyskania takiego zaswiadczenia od psychologa.

                Prawdziwe przypadki chyba latwo stwierdzic.

                A dziecko,ktore cierpi na taka dysfunkcje bedzie wszystko robilo (i rodzice tez)
                zeby sobie pomoc a nie traktowac to jako latwa droge "przez szkole".
        • skiela1 Chorzy na szkole 02.09.06, 19:22
          Odnosze wrazenie,ze ta plaga 'dys'....,opanowala wyjatkowo Polske.

          Przez 10 lat pracowalam jako wolentariusz w szkole podst.,....
          byly rozne przypadki ADD,ADDH,sporo dzieciakow uposledzonych albo w wozkach po
          porazeniu....ale tych z dys.....to na palcach jednej reki mozna bylo policzyc.
          Akurat to wiem..bo z tymi dziecmi trzeba m.in.czytac a tym zajmuja sie
          wolentariusze-rodzice(to tak sie dzieje gdy rodzice w domu nie maja czasu)..

          Predzej bym mojej corce przylepila naklejke na czole z napisem Len niz wmowila
          jej chorobe zaczynajaca sie na dys........
          • americanna Re: Chorzy na szkole 02.09.06, 21:40
            Ja mam dysortografie-po twojemu chorobe lenistwa, moja matka kazdego wieczoru
            przez pare lat ciwiczyla ze mna zasady ortogrfi, znalam wszystko na pamiec a
            mimo to osiagalam najgorsze wyniki z dyktanda. Lenistwo? a moze jednak choroba?
            Nie osadzaj nikoga jezeli nie znalazlas sie w jego sytuacji i nie wiesz
            naprawde jak to jest. Co do twojej corki, bardzo mi przykro ale ma sie to co
            sie wychowalo.
            • very_famous Re: Chorzy na szkole 02.09.06, 22:04
              Widzisz - problem w tym, że Ty masz tą dysfunkcję, próbowałaś coś z tym zrobić -
              nie udało się bo masz naprawdę dys-. Inni mają tylko papierek na chorobę, której
              nie posiadają. A nic nie robią, bo tak jest wygodnie i łatwo.
            • skiela1 Re: Chorzy na szkole 02.09.06, 22:22
              americanna napisała:

              > Nie osadzaj nikoga jezeli nie znalazlas sie w jego sytuacji i nie wiesz
              > naprawde jak to jest. Co do twojej corki, bardzo mi przykro ale ma sie to co
              > sie wychowalo.


              Tak samo nie wiem czy Ty masz dys..cos_tam bo rownie mozesz byc malo zdolna w
              tym kierunku.... jak Ty nie wiesz jak ja wychowuje swoja corketongue_out
              Wiec nie oceniaj.smile))))))))))))))))

              A w ogole to sie czepiasz.
              Nie umiesz rozmawiac bez czepiania sie wiec sobie daruj dyskusje.
          • americanna Re: Chorzy na szkole 06.09.06, 20:27
            Predzej bym mojej corce przylepila naklejke na czole z napisem Len niz wmowila
            > jej chorobe zaczynajaca sie na dys........
            to chyba twoje slowa, wiec czemu sie rzucasz?
    • fnoll leworęczni 02.09.06, 22:38
      kiedyś dało się leczyć "leworęcznych" i normalnie potem prawą ręką pisali, a
      dziś nauczyciele są leniwi i im się nie chce...

      kiedyś to w ogóle było lepiej
      • very_famous Re: leworęczni 02.09.06, 22:43
        Wiesz ale po tym "leczeniu" bardzo często dzieciak zaczynał się przykładowo
        moczyć w nocy. Skutki takiego przestawiania na siłę były często opłakane. Dziś
        nauczyciele nie są leniwi tylko wiedzą że leworęczności nie da się "naprawić".
        Poza tym jesli już ktoś to naprawiał to najpierw rodzice a później nauczyciel.
        Dokładnie w takiej kolejności.
        • fnoll Re: leworęczni 02.09.06, 22:54
          czy gdy dzieciak zacznie się moczyć, bo mu zabraniasz wychodzić na podwórko
          bawić się z podejrzanym elementem, to też go wydasz na pastwę deprawacji?
          odpowiedzialność dorosłych zobowiązuje! a dzieci powinny się słuchać i nie
          pyskować, no i nie moczyć się, no i w ogóle być takie, jakie mają być

          zawsze też można zamknąć w ciemnej komórce albo przylać pasem

          dziś pozwolisz na dyskalkulie, jutro na masturbację, a pojutrze masz degenerata
          z wyschniętym rdzenem kręgowym!
          • very_famous Re: leworęczni 02.09.06, 23:03
            ?????
            Berecik już wyczesałeś na jesień?
            • fnoll Re: leworęczni 02.09.06, 23:08
              jak ty się zwracasz do nieznanego ci, potencjalnie starszego człowieka?

              nie nauczyli cię w domu kultury?
              • very_famous Re: leworęczni 02.09.06, 23:15
                A jednak moher. Pełną gębą.
                • fnoll Re: leworęczni 02.09.06, 23:21
                  biedny to kraj, w którym kulturalne, wolne od uprzedzeń odnoszenie się do siebie
                  jest postrzegane jako domena wyłącznie "moherów"...
      • skiela1 Re: leworęczni 02.09.06, 22:43
        srutututu...

        kazdy pisze jak mu wygodnie..

        • fnoll Re: leworęczni 02.09.06, 22:56
          skiela1 napisała:

          > kazdy pisze jak mu wygodnie..

          mów za siebie wink
        • americanna Re: leworęczni 06.09.06, 20:28
          skiela1 napisała:

          > srutututu...
          >
          > kazdy pisze jak mu wygodnie..
          >
          prosze, prosze i kto to napisal?
      • zdzicha Re: leworęczni 02.09.06, 23:01
        I to jest słuszne. Ja się urodziłam leworęczna, ale mnie w przedszkolu uczyli,
        że lewa ręka jest be, no i teraz potrafię dać w mordę tak samo dobrze lewą, jak
        i prawą ręką.
    • poprioniony Re: Chorzy na szkołę 06.09.06, 20:30
      skiela1 napisała:

      > Mnie zastanawia dlaczego kiedys (20lat temu)nie bylo/nie slyszalo sie o
      > chorobach zaczynajacych sie na dys......

      Bo byla dyscyplina.

      > Moja corka ma problemy z matma ..czasami nie wie ile to jest 12x12 to
      > znaczy,ze cierpi na dys...kalkulie?
      > Len jest bo powinna sie wiecej uczyc.

      Eeee, ja to chyba juz tabliczki mnozenia 10x10
      nie umiem. Ale ja jestem poprioniony.
    • projek Re: Chorzy na szkołę 06.09.06, 21:05
      Nie jestem ekspertem w tych dziedzinach. Mam tylko mamę nauczycielkę. Z tego co wiem to czasami sdarzają się przypadki że ktoś jest niewyuczalny. Choćby nie wiem ile powtarzała pateriał z uczniem to i tak tego nei pojmie. Faktem, jednak jest że zawiadczenie o dys-cokolwiek wiele osób traktuje jako wygodny papier. Komus się nie chciało uczyć ortografii - porozmawiał z rodzicami - że robi błędy i mimo wysiłków nic. Potem już tylko badanie i zaświadczenie. Wszyscy są zadowoleni. Wówczas wszyscy są zadowoleni.

      Wydaje mi się że i tak spora część uczniów z takimi zaświadczeniami to sumylanci i lenie (lecz zaznaczam że nie wszyscy).

      Czasami słyszę taki żart: " klasie mam 2 - uczniów szkoła specjalna a reszta albo nie przebadana albo źle zdiagnozowana" Diagnoza nie zawsze jest zgodna z prawdą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka