kriss67
11.09.06, 11:03
Gazeta Wyborcza z dnia 11 wrzesnia 2006 roku:
"Słupski LPR przygotował dla Pomorskiego Kuratorium Oświaty tzw. czerwoną
listę. Są na niej podejrzani o sympatie dla SLD lub krewni działaczy lewicy.
Pójdą na bruk. Podobne listy powstaną w całym kraju. Obejmą instytucje
podległe ministrom edukacji i gospodarki morskiej.
Pomysłodawcą czystki kadrowej w Słupsku jest poseł LPR Robert Strąk. -
Programu IV RP i decyzji ministra edukacji Romana Giertycha nie mogą
wykonywać ludzie powiązani z SLD - uważa. - Odejść musi wielu.
Bożena Jurkiewicz (od końca 2003 r. dyrektor słupskiej delegatury Pomorskiego
Kuratorium Oświaty, szeregowy członek SLD) o końcu swojej kariery dowiedziała
się z mediów.
- To był szok. Zadzwoniłam do mojego szefa, kuratora w Gdańsku - mówi
Jurkiewicz. - Skoro zaczęto mnie prześladować, zaproponowałam, że sama odejdę
na wcześniejszą emeryturę, gdy ukończę 59 lat. Poprosiłam o możliwość pracy
do końca roku.
Kuratorem w Gdańsku od kwietnia br. jest Adam Kawalec. Nominację zawdzięcza
PiS. Na prośbę Jurkiewicz jednak się zgodził. To nie zamknęło sprawy. Strąk
nalegał na natychmiastowe zwolnienie kobiety, której zarzucił niekompetencję.
Na czym miałaby polegać? Nie wyjaśnił.
- Przekonałem kuratora, że wrogowie ministra Giertycha z lewicy nie odnowią z
nami polskiej szkoły, będą w tym tylko przeszkadzać - przyznaje poseł Strąk.
Kurator Krawiec zaczął działać, gdy żądania posła LPR poparła szefowa PiS w
Słupsku, posłanka Jolanta Szczypińska. To wtedy Jurkiewicz usłyszała, że
jednak musi odejść.
- Motywem mojego działania była wyłącznie chęć odmłodzenia kadry - wyjaśnia
Adam Krawiec.
Nowa szefowa słupskiej delegatury kuratorium zostanie wybrana w konkursie.
Strąk i Szczypińska już wiedzą, kto to będzie. Według posła Strąka "bardzo
kompetentna pani z dwoma fakultetami".
Wróg ma lewicowe sympatie
Po odejściu Bożeny Jurkiewicz ruszyła fala zwolnień. Odchodzą ludzie, których
działacze LPR wpisali na tzw. czerwoną listę. - Taki dokument rzeczywiście
istnieje - potwierdza Robert Strąk.
Na listę wpisano 17 osób. To cztery osoby z kierownictwa i 12 wizytatorów.
Jest też kierowca byłego kuratora z czasów SLD. Troje z nich już nie pracuje.
Jakie były kryteria doboru? Wystarczyły podejrzenia o sympatie lewicowe lub
posiadanie w rodzinie członka SLD. Większość osób z listy jest bezpartyjna.
Ustaliliśmy, że w tworzeniu listy działaczom LPR pomagał ktoś z kuratorium -
przekazał im szczegóły z życia "podejrzanych".
- Spisaliśmy tych, którzy awansowali za SLD. Przecież musieli mieć poparcie
tej partii - tłumaczy członek kierownictwa pomorskiej LPR.
- Koszą na oślep, nie sprawdzając, czy ktoś naprawdę jest tym "wstrętnym
komuchem" - mówi Jan Sieńko, szef SLD w Słupsku. - Będą mieli posady dla
swoich. To zwykłe "Teraz K.... My".
- Jak oni rządzili, robili tak samo - odpiera Strąk. - Niech teraz nie
płaczą.
Poseł przypomina, że pierwszym krokiem SLD po wygraniu poprzednich wyborów
było obsadzenie działaczami lewicy kierowniczych stanowisk w urzędzie
wojewódzkim, a potem wyznaczenie partyjnych dyrektorów terenowych państwowych
agencji (m.in. Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa czy Agencja Rozwoju
Rolnictwa). - A wysyłanie swoich działaczy do rady nadzorczej koncernu Energa
i zarządów portów w Gdańsku i Gdyni to co? - kontynuuje Strąk.
Ta pani to kuzynka komucha
Zwolnione w kuratorium etaty nie zostaną zlikwidowane. W kuratorium pracuje
sto osób, usunięcie jednej piątej z nich nie może się odbyć bez opinii
związków zawodowych. Krzysztof Jezierski, wiceprzewodniczący "Solidarności"
Pracowników Kuratorium: - Od kuratora dostaliśmy spis nazwisk z pytaniem, czy
to są nasi członkowie bądź osoby, które zwróciły się do nas o ochronę
związkową. Odpowiedzieliśmy, że na liście takich osób brak.
Elżbieta Markowska, przewodnicząca Związku Nauczycielstwa Polskiego w
Gdańsku: - Wszystkie osoby z listy są świetnymi fachowcami. Działania
kuratora to czystka na partyjne zlecenie.
Kurator Adam Krawiec nie chciał rozmawiać o "czerwonej liście". Uważa, że to
wewnętrzna sprawa kuratorium, a pisanie o tym wywoła niepokój wśród
pracowników.
Jurkiewicz: - Ludzi już paraliżuje strach. W ubiegłym tygodniu usunęli
koleżankę, bo ktoś doniósł, że jest daleką krewną byłego eseldowskiego
wojewody.
Dziś Słupsk, jutro cały kraj
Robert Strąk zdradza, że podobne listy powstają bądź wkrótce zaczną powstawać
w całym kraju, a Słupsk jest tylko liderem zmian. - Nie mogę wypowiadać się w
imieniu Samoobrony i PiS. Nasi koalicjanci na pewno znajdą własny sposób na
rozwiązanie problemu - mówi Strąk. - Nasza partia zajmuje się uporządkowaniem
jedynie instytucji podległych ministrom z LPR, czyli Romanowi Giertychowi
(edukacja) i Rafałowi Wiecheckiemu (gospodarka morska). Najszybciej listy
powinny powstać w kuratoriach i urzędach morskich.
Poseł ocenia, że "dużo do zrobienia" jest również w ZUS, KRUS i izbach
celnych."
Pozdro
Krzysztof