Każdy mój dzień zaczyna się podobnie. Otwieram swe śliczne oczęta, karmię
koty, macham na przywitanie słoneczku oraz ptaszkom za oknem i dobudzam się z
kawą, wchodząc na ulubione fora internetowe.
Całość zajmuje około czterdziestu minut. Uważam to za cywilizowany odpowiednik
barbarzyńskiej, porannej gimnastyki. Nie wyobrażam już sobie życia bez kotów,
kawy, machania słońcu i forów..
Rola forów jest dzisiaj nie do przecenienia. Z psychologicznego – a raczej
psychologizującego – punktu widzenia to kapitalna forma do kreowania siebie.
Odpada bowiem mnóstwo drobiazgów, które musimy kontrolować (mowa ciała, ton
głosu, smród z ust i tym podobne), za to spontaniczna wypowiedź może zostać
zminimalizowana. Kapitalną rolę odgrywa nałożenie maski (avatar), nadanie
sobie nowego imienia (nick) i zdefiniowanie siebie/swojego nastroju w
podpisie. Normalnie, jak w kabale. Otrzymujemy ekstrakt z człowieka,
korespondujący z rzeczywistością o tyle, że niektóre cechy ulegają wzmocnieniu
(czasem karykaturyzują się), ulegają odwróceniu lub zanikają.
Na poziomie praktycznym forum to spełnienie marzeń – wystarczy wejść pod
właściwy adres, sformułować pytanie, a że przeciętny forumowicz to entuzjasta,
odpowiedź okaże się szybka i celna. Dopiszmy do tego jeszcze słynne forumowe
rozróby i awantury, siłą przypominające bójkę w saloonie na Dzikim Zachodzie,
a zarazem niegroźne jak sędziwy ksiądz, zajadłe polemiki, forumokietę.
W forach można się zakochać i zadurzyć, a znam takich, co wierzą, że ich świat
jest równie prawdziwy, co ten tutaj. Połączyły ludzi i namieszały w naszym
małym, fantastycznym światku. A przecież – co mało kto spostrzegł – ten
cyfrowy świat z wymyślonymi twarzami, imionami, wypowiedziami na abstrakcyjne
tematy, kreowanymi awanturami oraz banami w ich konwekwencji, nie istnieje i
nigdy nie istniał.
media.wp.pl/kat,32154,wid,8610979,wiadomosc.html?rfbawp=1164203617.732
kotow nie mam

))