skiela1
11.01.07, 23:00
Nastoletnia matka nie ma w Polsce prawa ani do swego dziecka, ani do
becikowego. Traktowana jest jak niegrzeczne dziecko, które należy surowo
ukarać. I któremu można odebrać wszystko, łącznie z godnością.
Gimnazjalistkę Kasię z miasteczka w Małopolsce dyrektor jej szkoły wpisze do
ankiety, którą rozesłał minister edukacji. Odfajkuje zatem: "jedna ciąża,
uczennica ostatniej klasy". Ankieta, w której Roman Giertych pyta szkoły o
nastolatki w ciąży, oficjalnie ma pomóc dzieciom z dziećmi - takim jak Kasia.
- Nieoficjalnie, czego możemy się domyślać, ankieta ma napiętnować szkołę, w
której dzieci rodzą dzieci - uważa profesor Janusz Czapiński, psycholog
społeczny. - Posłuży do wskazania palcem tych placówek, które nie wychowują
uczniów prawdziwie po katolicku.
A życie Kasi było dotąd naprawdę miłe. Nauczyciele stawiali ją za wzór,
świetnie się uczyła, brała udział w olimpiadach, nie paliła, nie piła, nie
wagarowała. Tylko raz, może dwa, zamiast do szkoły poszła do mieszkania
starszego kolegi. O seksie miała wtedy pojęcie zerowe. Jeszcze niedawno
myślała, że w ciążę można zajść przez pocałunek. Nie zabezpieczała się przed
niechcianym macierzyństwem.
- Nie zabezpieczała się, bo nikt jej nie powiedział, że może to robić, że
powinna - zauważa Wanda Nowicka.
- Antykoncepcja? - dziwi się Kasia. - Musiałabym pójść do ginekologa, a bez
zgody mamy przecież robić tego nie wolno.
- Z mamą też o tych sprawach nie rozmawiałam, bo to przecież nieprzyzwoite i
wstydliwe - dodaje gimnazjalistka.
wiadomosci.onet.pl/1383856,2677,1,kioskart.html