Przejeżdżając koło ręcznej automyjni w Staszowie pomyślałem, że chyba jednak
trzeba umyć autko. Zajeżdżam więc i życzę sobie: mycie karoserii, odkurzanie,
kosmetykę wnętrza i umycie szyb. Na pytanie czy chcę też suszenie odpowiadam
przecząco. Ale miałem szczęście. Szef automyjni zdecydował, że "suszenie
będzie gratis" (chyba dawno nie miał klientów :]). Nie widząc żadnej
dmuchawy, albo czegoś w tym stylu zastanawiałem się na czym to suszenie
będzie polegać. I gdy zobaczyłem to myślałem, że pęknę ze śmiechu. Pracownik
wziął gumę do zbierania wody, parę suchych szmat i wytarł samochód do sucha.
Nawet nie wiedziałem, że wycieranie się ręcznikiem można nazwać suszeniem.