frida2
18.06.07, 23:17
Mama miała dwóch synów: optymistę i pesymistę.
Chciała im wyrównać trochę szanse w życiu i postanowiła, że na gwiazdkę da
im nieco odmienne prezenty - optymiście coś dołującego, a pesymiście coś
wystrzałowego.
Pesymiście kupiła kolejkę elektryczną, z rozjazdami, semaforami,
tunelami....... sŁowem odlot.
Dla optymisty miała coś gorszego, zapakowała do pudełka końską kupę ...
Przyszła gwiazdka, chłopcy dostali prezenty, mama pyta pesymisty co też mu
przyniósł Mikołaj.
A ten jak nie zacznie narzekać: kolejkę elektryczną ale na pewno nie działa,
pewnie sie szybko zepsuje, ma zepsute tory itp.
No więc mama poszła do optymisty
- Co tam synku dostaleś od Mikołaja?
- Konika, ale..... gdzieś uciekł...