Dodaj do ulubionych

7 lipca 2007 - start Tour de France:):):)

05.07.07, 09:12
7 lipca 2007 - startuje najtrudniejszy wyscig kolarski na planecie Ziemia.
Tour de Francesmile

7 lipca 2007r. uczestnicy kolejnej edycji największego wyścigu kolarskiego na
świecie wystartują w Londynie, by przeszło trzy tygodnie potem - 29.07.
finiszować na Polach Elizejskich w Paryżu.

Wyścig podzielony jest na prolog i 20 etapów, w tym 11 płaskich odcinków, 2
etapy jazdy indywidualnej na czas, jeden odcinek wyżynny i 6 górskich etapów,
w co wliczamy trzy z metą na podjeździe. Będą też, jak zwykle, dwa dni
przerwy.

"Wielka Pętla" rozpocznie się poza granicami Francji, bo w stolicy Wielkiej
Brytanii - Londynie. Odbędzie się tam prolog i pierwszy etap. Kolejne etapy
przywołują na myśl wiosenne wyścigi. 2. etap w znacznej części prowadzi przez
Belgię. W kolejnych dniach przejazd przez północno - środkową, centralną i
wschodnią część kraju. Jako pierwsze z gór pokonane zostaną Alpy, gdzie
kolarze wspinać się będą m.in. pod Col du Galibier, a finiszować na
podjeździe do Tignes. Potem 3 etapy przejściowe między górami, a w przeddzień
wjazdu w Pireneje rozegrana zostanie dłuższa czasówka. W górach na granicy z
Hiszpanią mety będą na słynnych Plateau-de-Beille i Col d'Aubisque. W
ostatnim tygodniu jeszcze płaskie etapy na południowym - zachodzie Francji,
czasówka w przedostatni dzień i na koniec etap pokoju do Paryża.

Tour de France 2007 dzień po dniu
prolog - 7 lipca: Londyn (GBR), jazda indywidualna na czas, 8km
etap 1 - 8 lipca: Londyn (GBR)- Canterbury (GBR), 203km
etap 2 - 9 lipca: Dunkierka - Gandawa (BEL), 167km
etap 3 - 10 lipca: Waregem (BEL) - Compiegne, 236km
etap 4 - 11 lipca: Villers-Cotterets - Joigny, 190km
etap 5 - 12 lipca: Chablis - Autun, 184km
etap 6 - 13 lipca: Semur-en-Auxois - Bourg-en-Bresse, 200km
etap 7 - 14 lipca: Bourg-en-Bresse - Le-Grand-Bornand, 197km (górski etap)
etap 8 - 15 lipca: Le-Grand-Bornand - Tignes, 165km (meta na podjeździe)
16 lipca: dzień odpoczynku (poniedziałek)
etap 9 - 17 lipca: Val-d'Isere - Briançon, 161km (górski etap)
etap 10 - 18 lipca: Tallard - Marsylia, 229km
etap 11 - 19 lipca: Marsylia- Montpellier, 180km
etap 12 - 20 lipca: Montpellier - Castres, 179km
etap 13 - 21 lipca: Albi - Albi, jazda indywidualna na czas, 54km
etap 14 - 22 lipca: Mazamet - Plateau-de-Beille, 197km (meta na podjeździe)
etap 15 - 23 lipca: Foix - Loudenvielle-Le Louron, 196km (górski etap)
24 lipca: dzień odpoczynku (wtorek)
etap 16 - 25 lipca: Orthez - Gourette-Col d'Aubisque, 218km (meta na
podjeździe)
etap 17 - 26 lipca: Pau - Castelsarrasin, 188km
etap 18 - 27 lipca: Cahors - Angouleme, 210km
etap 19 - 28 lipca: Cognac - Angouleme, jazda indywidualna na czas, 55km
etap 20 - 29 lipca: Marcoussis - Paryż, 130km


Tour de Frnace zobaczyc można - jak co roku - na kanale Eurosport.
Wyscig pokazany jest w bardzo piekny sposób. Urokliwe miasteczka, pola, góry,
zameczki i zamczyska. I duet komentatorów - niezrównani Tomasz Jaroński i
Krzysztof Wyrzykowskismile

Pozdro
Krzysztof
Obserwuj wątek
    • kriss67 Troche ciekawostek z TdF.... 05.07.07, 11:21
      Złamany widelec
      W 1913 roku Francuz Eugene Christophe był jednym z faworytów wyścigu. Rozpoczął
      atak w Pirenejach i na szczycie podjazdu przez Tourmalet miał już 18 minut
      przewagi nad najgroźniejszym rywalem – Belgiem Philippem Thysem. Niestety,
      podczas zjazdu w jego rowerze złamał się widelec, a ponieważ ówczesne przepisy
      zmuszały zawodników do własnoręcznego dokonywania wszelkich napraw, Christophe
      musiał przemaszerować z rowerem na ramieniu 14 km do najbliższej wsi. Ponieważ
      pracował kiedyś jako ślusarz, udało mu się własnoręcznie zespawać rurę w
      miejscowej kuźni (po wojnie odsłonięto na niej pamiątkową tablicę), po czym
      wsiadł na rower i dojechał do mety na 29. pozycji. Kierownictwo wyścigu ukarało
      go trzema karnymi minutami za to, że przy naprawie skorzystał z pomocy chłopaka
      obsługującego kowalski miech.

      Osioł i kamień
      W 1920 roku nieznany zawodnik z Korsyki, Napoléon Paoli, zderzył się na drodze
      do Bayonne z osłem. Siła uderzenia wyrzuciła go na grzbiet zwierzęcia, które
      natychmiast pognało w przeciwną stronę niż peleton. Na szczęście dla Paolego,
      osioł skręcił nogę i zwalił się na ziemię, więc kolarz mógł wrócić na rower i
      kontynuował wyścig. Niedługo potem spadający kamień uderzył go w głowę. Paoli
      próbował jeszcze powoli podjeżdżać pod Tourmalet, ale w końcu poddał się i w
      przydrożnej chacie zasnął ze zmęczenia.

      Ślady walki
      W latach 20. awarie rowerów miały dla zawodników znacznie gorsze konsekwencje
      niż obecnie, ponieważ twórca i szef wyścigu, Henri Desgrange, był absolutnie
      przeciwny zmianom roweru podczas etapu. W 1921 roku Belg Léon Scieur o mały
      włos nie przegrał całego Touru po tym, jak pękło mu w tylnym kole 11 szprych.
      Po wymianie musiał przejechać 300 km ze starym kołem przytroczonym do pleców,
      gdyż kolarze mieli obowiązek pokazać sędziom na mecie wszystkie części. Koło
      pokaleczyło mu plecy, zostawiając blizny do końca życia.

      Pozdro
      Krzysztof
    • te1109 Re: 7 lipca 2007 - start Tour de France:):):) 05.07.07, 11:55
      Ten wyścig to coś co należy do kanonu imprez sportowych których nigdy nie
      opuszczam,to jest coś tak fascynującego że gdy zobaczyłem w TV pierwszy raz
      1991r.oglądam co roku każdy etap.Dla mnie jak dla wielu Tour zacznie się w
      górach,a etapy płaskie to wspaniała uwertura.Od kilku lat Tour to tagze coś co
      jest niemniej wspaniałe jak walka kolaży,to dwójka cudownych komentatorów
      Eurosportu,panowie Jaroński i Wyrzykowski słuchać ich to niemalże jechać razem z
      wyścigiem.
      ps.kriss sam chciałem założyć ten wątek ale wiem że Ty bardzo na to czekałeś
      myslę że możemy codziennie skomentować kolejny etap?
      • kriss67 Re: 7 lipca 2007 - start Tour de France:):):) 05.07.07, 12:21
        Helołsmile
        Nie mam tak dużego doświadczenia w oglądaniu TdF, bo wyscig sledze zaledwie od
        konca lat 90.
        Górskie etapy TdF z lat 2004-2005 nan nagrane na videosmile

        A propozycja komentowania - supersmile

        Panów Jarońskiego i Wyrzykowskiego miałem okazje poznac podczas Tour de Pologne
        w Karpaczu. Jarońskiego widziałem pare tyggodni temu podczas maratonu mtb na
        Ursynowie. Niezły jajcarz z niego - ustawił sie na starcie, oczywiscie w
        koszulce teamowej Eurosportu. Starter wystrzelił, kolumna ruszyła. A ten
        gagatek pojechał kawałek, skręcił na osiedle i opychał sie golonką w bufecie
        wyscigowymsmile

        A tu masz troche fotek, które zrobili moi koledzy na miejscu, czyli we Francji.
        Od lat jeżdzą na górskie etapy TdF:
        www.maslowski.pl/index.php?id=tdf2004
        Pozdro
        Krzysztof
    • te1109 Re: 7 lipca 2007 - start Tour de France:):):) 05.07.07, 13:14
      Dzięki za fotki super,kolarze i góry i to jeszcze bez kasków,to proponuję, Twój
      komentarz profesjonalny,mój typowo amatorski,tak jak to widzi kibic,skrobniemy
      coś codziennie,porównamy co się podobało.smile
      • kriss67 Re: 7 lipca 2007 - start Tour de France:):):) 05.07.07, 13:29
        www.empik.com/showobject.jsp?objectId=140285¤tCategory=1240400
        Masz może te pozycje? Polecamsmile
    • debest3 Re: 7 lipca 2007 - start Tour de France:):):) 05.07.07, 18:57
      fotki super,piękne serpentynki
    • rico-chorzow Re: 7 lipca 2007 - start Tour de France:):):) 05.07.07, 19:36
      I znowu będą zwyciężać - tablice Łomonosowa -smile
    • te1109 Re: 7 lipca 2007 - start Tour de France:):):) 05.07.07, 20:33
      pl.youtube.com/watch?v=sQz-CZvkY8k
    • kriss67 Kondor na trasie Tour de France:) 06.07.07, 09:05
      Kondor - jeden z Salonowiczów. Z żadka tu - niestety - zagląda.....
      Dwa lata temu był na trasie Tour de Francesmile
      I oto co napisał:
      "3 razy podjazd pod - Alpe d'Huez
      3 razy podjazd pod - Col du Glandon(łatwiejsza strona}
      1 raz podjazd pod - Crox de Fer.
      1 raz podjazd pod - Les Deux Alpes
      1 raz podjazd pod - Courchevel(do10km etapTdF)
      1 raz podjazd pod - Col du Galibier(11km łatwiejsza strona -etap TdF)
      Na zakończenie trasa - "La Marmotte" końcówka dokrecona siłą woli,której w
      pewnej chwili zabrakło z powodu odwodnienia i braku odpowiedniego pożywienia na
      trasie.
      2 razy śmierć zaglądnęła mi w oczy(zjazd)
      606 wykręconych km w ciagu 6 dni.O przewyższeniu nie wspomnę bo mi się liczyć
      nie chce.Może to ktoś za mnie zrobi kto tam krecił.
      Dodam jeszcze że przełożenie na jakim jeździłem to
      53-39 przód i 12-25 tył.Były trudne chwile gdzie przydała by się z tyłu zębatka
      28.
      Cała ekipa dzielnie znosiła trudy alpejskich
      podjazdów,niebezpiecznych,karkołomnych zjazdów i też mają swoje osobiste
      rekordy i sukcesy.
      Zdjęcia będą mi przypominały że ten mój pobyt tam,to nie był sen ale
      rzeczywistość.
      Pozdrawiam ekipę z którą przyszło mi ramie w ramie kręcić po przyjazdnych
      drogach dla rowerzystów w tamtych rejonach./mmmaslov,TdF-fan,Bartek./ "

      I tyle opis Kondorasmilesmile

      Kondorze drogi - jak czytasz dopisz jeszcze, jak "zdemolowałes" rywali na
      słynnym Alpe d HuezsmileCo wjechałes z rańca na góre, zjechałes na dół i jeszcze
      raz wjechałes scigając sie z amatorskim peletonem TdFsmile

      Pozdro
      Krzysztof




    • te1109 Re: 7 lipca 2007 - start Tour de France:):):) 06.07.07, 17:21
      Kondor musi mieć pawer w nogach że ho ho Col du Galibier dla wielu kolarzy
      piekło,którego nie są wstanie pokonać.Col du Galibier (2642 m),ale są jeszcze
      Pireneje i to właśnie Pireneje wielu uważa za trudniejsze inż Alpy.
      W ogóle góry to góry to walka nie tylko z rywalami.

      zdrówko

      Jedyny etap wygrany na TdF to właśnie w Pirenejach(1993).Zenon Jaskuła,pamiętam
      jak jechał zostawił,chyba Romingera 300m przed szczytem wtoczył się na metę
      nawet ze sporą szybkością.Co do Romingera to nie jestem pewien bo w trzech
      rządzili z Miguela Induraina i może Rominger był wtedy trzeci.Jaskuła jechał w
      grupie GB-MG i po sukcesie trzecie miejscy w Turze miał przejść na pomocnika
      Induraina ale coś nie wyszło.Jaskuła miał być z Indurainem szykowany tylko pod
      TdF a Zenek miał być ściągnięty do Banesto podobno na specjalną prośbę
      Indurainy gdy Jaskuła jako jedyny wytrzymał podjazd na kolejnym etapie.
      ps. jeśli są jakieś błędy to sorki,ale piszę to z pamięci a latka lecą i coś
      może się pokręcić.
      • wkondor Re: 7 lipca 2007 - start Tour de France:):):) 09.07.07, 09:42
        Przyjemnie jest wjeżdżać na hopkę która ma pare-naście km długości o sporym
        nachyleniu,a jeszcze przyjemniej gdy się po drodze mija 75 cyklistów.Mnie się
        tak przytrafiło ,a to ze względu że ruszyłem parę minut za zawodnikami którzy
        startowali w wyścigu.Dobrze że nie wyjechałem przed nimi bo pewnie spora grupa
        pokazała by mi tylne koło.
        Co do górki to było na Alpe d Huez
    • te1109 prolog 07.07.07, 19:41
      W Londynie na trasie długości 7,9km wygrał Szwajcar Fabian CANCELLARA (CSC).
      Prolog jak zwykle organizowany bardziej po to by mogły zaprezentować się
      poszczególne ekipy inż stoczyć zaciętą walkę na trasie.Wygrał Fabian
      CANCELLARA,który był zaliczany do faworytów.Pecha miał O`Grady dobry czasowiec
      ale zaliczył upadek.
      ps.W 1987 prolog w Berlinie wygrał L.Piasecki i jest jedynym Polakiem który
      założył żółtą koszulkę lidera TdF.
      • tjbazuka Re: prolog 07.07.07, 21:51
        bon dziorno wszystkim fanom TdF smile
        pytanko,czy nasza lojczyzna jest reprezentowana w tegorocznym wyscigu TdF?
        Pamietacie Zenona Jaskule?
        • te1109 Re: prolog 07.07.07, 21:53
          nie niema nikogo,o Jaskule czytaj mój post wyżej
          • tjbazuka Re: prolog 07.07.07, 22:02
            no tak sorry.
            • te1109 Re: prolog 07.07.07, 22:05
              e tam jest ok
    • te1109 I etap 08.07.07, 17:13
      I etap TdF z Londynu do Canterbury(203 Km)etap płaski.Po starcie próby
      ucieczek,po kilku kilometrach atak David Millar z Saunier Duval który jedzie
      kilkadziesiąt kilometrów sam,zostaje doścignięty przez czwórkę kolarzy.Na 50Km
      odpada Millar z Ukraińcem Griwką.Uciekająca trójka dzieli się po kilku
      kilometrach.Zostaje francuz Auge z Cofidis.próbuje walczyć o koszulka lidera
      klasyfikacji górskiej i chodź wygrywa trzecia górską premię musi uznać wyższość
      Millara.
      Na 20 Km przed meta Auge doścignięty i rozpoczyna się walka zwycięstwo pomiędzy
      grupami typowo sprinterskimi.Pech grupy Lotto ich sprinter McEwen ma defekt
      (18Km)przed metą,Lotto zostaje do pomocy ciągnie McEwen i doganiają
      peleton.Finisz zaczyna się około 5Km przed kreską,zespoły rozprowadzają swoich
      liderów walka zacieta a wygrywa McEwen
      pierwsza trójka: Robbie MC EWEN Thor HUSHOVD Tom BOONEN
      Etap ciekawy.Pierwszy raz w historii Eurosportu pokazano cały etap płaski.
      • kassa10 Re: I etap 08.07.07, 21:12
        Mój mąż znowu będzie się pytał, czy musimy tooo oglądaćsmile)))))
        • te1109 Re: I etap 08.07.07, 21:14
          mąż będzie pytał???smile
          • kassa10 Re: I etap 08.07.07, 21:16
            Właśnie tak - szczęśliwie jedziemy do rodziców i z moim ojcem będziemy w
            większoścismile)
            • te1109 Re: I etap 08.07.07, 21:19
              jedną "babę" napaloną na sport znam Ty jesteś druga to szczęście mieć taką kobitkęsmile

              lubisz sport
              • kassa10 Re: I etap 08.07.07, 21:22
                niestety nie dotyczy to wszystkich dyscyplin (nie przepadam za piłką nożną i
                hokejem na przykład).
                • te1109 Re: I etap 08.07.07, 21:24
                  byłaś kiedyś na hokeju?
                  • kassa10 Re: I etap 08.07.07, 21:41
                    nie - oglądałam w telewizji.
                    Piłkę to jeszcze widać, ale krążek.....
                    • te1109 Re: I etap 08.07.07, 21:49
                      krążek też hokej jest najlepszy lepszy od piłki
                      • kassa10 Re: I etap 08.07.07, 21:53
                        na pewno jest szybszysmile))
                        • te1109 Re: I etap 08.07.07, 21:54
                          tak,ale co z TdF podobał Ci się dzisiejszy etap?
                          • kassa10 Re: I etap 08.07.07, 22:04
                            dzisiaj oglądałam Wimbledon, a wcześniej obiad nie chciał się sam przyrządzićsmile
                            • te1109 Re: I etap 08.07.07, 22:08
                              ja obiad zrobiłem wczesniej i tak skakałem po trzech kanałach Tur,F1 tenis
                              fajnie że Ulka wygrała ale pierwszy set napędził mi pietra
                              • kassa10 Re: I etap 08.07.07, 22:13
                                ja na DSF dostałam pakiet męski...
                                • te1109 Re: I etap 08.07.07, 22:15
                                  polsat pokazywał panie juniorki i debel później oglądałem tylko TdF
                                  • kassa10 Re: I etap 08.07.07, 22:17
                                    zwykły pokazywał F1, a sportu brak w mojej kablówce
      • kriss67 9 lipca 2007 - etap II - zapowiedz. 09.07.07, 13:09
        Peleton zawita na Kontynencie. Kolarzy wystartują w Dunkierce, mete przywitają
        w belgijskiej Gandawie.
        Trasa króciutka, zaledwie 168.5 km.



        Tu link z oficjalnej stronu TdF:
        www.letour.fr/2007/TDF/COURSE/us/etape_par_etape_200.html
        PS.Te1109, transmisja bardzo fajna. Gratulujesmilesmile
        Opisz i dzisiejszy etapsmile


        Pozdro
        Krzysztof
    • kriss67 Żółta koszulka,sypanie gwoździ i ciekawostki:) 09.07.07, 13:42
      Żółta Koszulka (maillot jaune).
      Był rok 1913 gdy.....
      "...organizator wyścigu i wydawca "L'Auto" Henri Desgrange zakupił żółtą
      koszulkę w przydrożnym sklepie. Zrobił to po to, by najlepszy aktualnie kolarz
      wyścigu był łatwo rozpoznawalny. Początkowo koszulka lidera nie cieszyła się
      powodzeniem, gdyż noszący ją zawodnik stawał się obiektem powszechnego,
      nierzadko jednak niebezpiecznego, zainteresowania - zdarzały się przypadki
      poszturchiwania, popychania, pogróżek, ustawiania przeszkód na trasie, sypania
      gwoździ"...

      Najdłuższy wyścig - 5745 km w 1926 roku. Wyscig wygrał Belg Lucien Buysse.
      Przejechanie trasy zajeło mu 238 godz.i 44 minuty.

      Najdłuższy etap - 482 km z Les Sables d'Olonne do Bayonne w 1919 roku. Etap
      wygrał Francuz Jean Alavoine. A czas Jeana Alavoine'a - jednego z najlepszych
      zawodników pionierskiego okresu tego wyścigu - na etapie do Bayonne w 1919 r.
      to 18 godzin 54 minuty i 7 sekund. Niezły etap, po nim był oczywiście dzień
      przerwy (jak niemal po każdym etapie), bo chłop by sobie nie pospał. Zresztą
      poprzedni etap, do Les Sables d'Olonne liczył sobie 412 km i też wygrał go
      Alavoine. Oba te etapy były jednak dość płaskie, następny etap do Luchon liczył
      sobie "tylko" 326 km, ale prowadził kolejno prez: Aubisque, Tourmalet, Aspin i
      Peyresourde. Tu Alavoine był trzeci, a wygrał najlepszy wówczas "góral" w
      peletonie Honore Berthelemy w czasie 15 godzin 41 minut i 51 sekund,
      wyprzedzając drugiego zawodnika o ponad 18 minut, a trzeciego Alavoina o ponad
      33 minuty. Etap ukończyło zaledwie 16 zawodników, a ostatni z nich stracił
      dokładnie 5 godzin 23 minuty i 37 sekund, a więc przejechanie etapu zajęło mu
      ponad 21 godzin.
      Takie to było kiedyś kolarstwo, sport dla silnych mężczyzn. I nikt wtedy na
      nikogo nie czekał, zawodnicy ku uciesze wielkich tłumów na trasie po prostu się
      ścigali.


      Najwieksza róznica pomiędzy zwycięzcą a drugim zawodnikiem w klasyfikacji
      końcowej - w 1903 roku Francuz Maurice Garin uzyskał 2 godz. i 49 minut
      przewagi na drugim zawodnikiem.

      Największa różnica pomiędzy zwycięzcą a ostatnim zawodnikiem w klasyfikacji
      sportowej - w 1914 roku Henri Leclerc ukończył wyścig ze stratą ponad 99 godzin
      do zwycięzcy Belga Philippe Thysa. Trasa liczyła 5287 km.


      Pozdro
      Krzysztof
    • te1109 II Etap 09.07.07, 18:12
      II etap zDunkerque - Gandawy (Bel)168,5Km płaski i krótki.
      Zaczynam oglądać na 90 Km przed metą,ucieka trzech kolarzy 136 Cedric Herve
      zAgritub 72 Igor Anton Hernandez z Euskalte i 189 Marcel Sieberg z Team
      Milram.Ucieczkę rozpoczęli na 18 Km zyskują spora przewagę dochodzacą nawet do
      5,55min.Około 50 Km przed meta zaczyna padać deszcz.35Km przed finiszem grupy
      sprinterów rozpoczynają pościg i dochodzą uciekinierów na 3Km przed
      metą.Rozpoczyna się rozprowadzanie liderów gdy zostaję 2Km do końca potężna
      kraksa w środku peletonu,dzięki której odjeżdża grypa około 30 kolarzy.Wzorowe
      rozprowadzenie grupy Quick Step-Innergetic która ma zamiar poprowadzić Tom
      Boonen do zwycięstwa,tak pięknie ciągną Toma,żeGert Steegmans sam wygrywa a
      Boonen jest drugi.Pierwsze i drugie miejsce dla Lotto, a trzeci Pozzato z Liquigas.
      Etap nudny troszkę emocji w końcówce.
      W kraksie ucierpiał lider TdF Cancellara z CSC nie wiadomo czy jutro wystartuje.

      Ps.Lubie te stare historie kolarskie,brzmią nie raz jak opowieści z książek
      przygodowych.
      • kassa10 Re: II Etap 09.07.07, 19:28
        a mi się najbardziej podobało jak Ci z kraksy najpierw obejrzeli finiszsmile)
        • te1109 Re: II Etap 09.07.07, 19:34
          dobre nie,ale krasa też był niczego dobrze nikomu nic poważnego się nie stało
      • te1109 Re: II Etap 09.07.07, 19:39
        Tom Boonen i Gert Steegmans nie są z Lotto tylko z Quick Step-Innergetic mój
        błąd sorki.
    • kriss67 Tour de France w oczach Normana Davisa 10.07.07, 12:06
      Fragment dzieła "Europa", autor Norman Davies.
      TOUR DE FRANCE

      "1 lutego 1903 roku, o 2.15 po południu, grupa licząca około 60 kolarzy
      wystartowała z linii startu koło kawiarni Reveil-Matin na paryskim przedmieściu
      Montgeron. Wyruszali do Lyonu i podczas pierwszego z zaplanowanych sześciu
      etapów pierwszego Tour de France mieli do pokonania ponad 467 kilometrów złych
      dróg. Mieli jechać dniem i nocą. Dziewiętnaście dni później zwycięzcą ogłoszono
      Maurice'a Garina, który wjechał do Parc des Princes, przejechawszy łącznie 2430
      kilometrów z przeciętną prędkością na szosie 26,5 kilometra na godzinę. Garin
      jechał na rowerze z opuszczoną kierownicą, ubrany w skarpety do kolan, pumpy,
      sweter z kołnierzykiem polo i pilotkę. Otrzymał nagrodę w wysokości 6125
      franków, co stanowi odpowiednik 1200 złotych. Z wyjątkiem lat wojny, wyścig
      odbywał się odtąd w lipcu każdego roku.

      Najdłuższa i najpopularniejsza impreza sportowa Europy zrodziła się z
      połączenia kilku zjawisk epoki nowożytnej: koncepcji odpoczynku i rekreacji,
      organizacji masowego (męskiego) sportu, rozwoju specjalistycznej techniki - w
      tym przypadku wynalazku linek hamulcowych, przerzutki i gumowych opon - oraz
      konkurencji wielkonakładowych gazet. Bezpośrednim impulsem stała się
      rywalizacja dwóch paryskich tygodników -"L'Auto" ("Samochód") i "Le Velo"
      ("Rower"). Wydawca "L'Auto", który próbował wejść na rynek rowerowy, został
      pozwany do sądu i przegrał sprawę o zmianę tytułu swojego pisma na "L'Auto -
      Velo". Tour de France był jego reakcją na ten proces. Parł prosto do przodu.
      Patrzył, jak rośnie nakład "L'Auto", podczas gdy "Le Velo" odpływa w
      zapomnienie. Był patronem i sponsorem Tour aż do przejścia na emeryturę w 1936
      roku. Wyścig przez kilka lat nabierał ostatecznego kształtu. Zmieniała się
      zwłaszcza trasa. Na pięć lat, poczynając od roku 1906; przedłużono ją,
      włączając Alzację; kiedy jednak zgromadzone wzdłuż drogi tłumy zaczęły śpiewać
      Marsyliankę, władze niemieckie wycofały zezwolenie. W terenie górskim trasa
      biegła przez pirenejską przełęcz Tourmalet (2122 m n.p.m.) oraz przez budzącą
      strach przełęcz du Galibier (3242 m n.p.m.) w Sabaudii, gdzie zawodnicy musieli
      nieść swoje wehikuły, przedzierając się nieprzetartym szlakiem. Z maksymalnej
      długości wynoszącej ponad 5000 kilometrów trasa skróciła się ostatecznie w
      latach trzydziestych do skromniejszego dystansu, wynoszącego około 3700
      kilometrów i podzielonego na 30 dziennych etapów. Pomysł, aby lider nosił
      jaskrawą koszulkę wyróżniającą go spośród innych zawodników, narodził się w
      lipcu 1913 roku, kiedy Desgranges wpadł do przydrożnego sklepu i kupił pierwszą
      maillot jaune - "żółtą koszulkę".

      Po pierwszej wojnie światowej Tour przybrał wymiary imprezy międzynarodowej.
      Laury zdobywali często zawodnicy belgijscy, włoscy i hiszpańscy. Tacy kolarze
      jak Eddy Merckx czy Jacques Anquetil zdobywali równie wielu fanów jak inne
      gwiazdy sportu. W lipcu 1991 roku, na oczach 22 milionów widzów, w 79. wyścigu
      dookoła Francji zwyciężył Bask z Hiszpanii, Miguel Indurain, osiągając
      przeciętną prędkość 39,504 kilometra na godzinę. W roku 1994, w 82. Tour,
      Indurain odniósł bezprecedensowe, czwarte z rzędu zwycięstwo w wyścigu, którego
      trasa poprowadziła kolarzy przez kanał La Manche do Anglii. Potem czekał, żeby
      móc pojechać znowu."

      Pozdro
      Krzysztof
    • kriss67 Dla Kassy, Te:) Tu TdF - prawie w wersji live:) 10.07.07, 13:30
      live.team-csc.com/tour_live_uk.html
      Na podanym wyżej linku możecie oglądac "na zywo" każdy etap Wielkiej Pętli.
      Nie, nie jest to przekaz telewizyjny, ale w formie graficznej. Przekrój trasy,
      kilometrarz. Zawodnicy na czele, peleton. Wszystko w formie fajnych ikonek,
      aktualizowanych co chwile. Czasy, straty itp.
      Zresztą sami zobaczciesmile

      Np teraz mamy 46 km III etpau. Na czele pomyka Vagondy (AGR) z Ladagnous (FDJ).
      Peleton jeszcze jest w Belgii.

      Pozdro
      Krzysztof

      ps.Te, opisy naprawde superanckiesmile
      • te1109 III Etap 10.07.07, 19:44
        III etap z Waregem (Bel)do Compiègne 236,5Km najdłuższy w tym roku i jak długi
        tak nudny,przespałem dobrą godzinkę.Kolarze zaprotestowali,jadąc bardzo
        wolno,gdyż uznali iż wczorajsza potężna kraksa na finiszu była winą
        organizatorów którzy dojazd do mety zrobili na zbyt wąskich ulicach.Etap nudny
        nic się działo,uciekającą czwórkę kolarzy peleton dogonił na kilometr przed
        metą.Długim finiszem popisał się lider wyścigu Fabian CANCELLARA(CSC).
        Pierwsza trójka Fabian CANCELLARA(CSC)Erik ZABEL(Milram)Danilo NAPOLITANO(Lampre)
        Czekam na góry
        • kriss67 Re: III Etap 10.07.07, 21:56
          No widzisz Te, Wielka Petla cie uspiła. Tak bywa. Mnie pare razy w przeszłości
          też....
          Strajk zaczął sie chyba tu z po starcie, bo na 40 km uciekająca dwójka miała 13
          minut przewagi. Twoje wyjasnienie tłumaczy zaistniałą anomalie. A ja myslałem,
          śledząc na graficznym podglądzie poczatek etapu, że w witrynie podającej wynik
          cos sie spierdzieliło.....
          Te1109, jeszcze troche cierpliwości, a doczekamy prawdziwego TdF.Pierwsze -
          co prawda malutkie - górki już we czwartek.A w najbliższą sobotę i niedziele
          peleton smigać będzie po AlpachsmilesmileW sobote kolarze pościgają sie pod górke na
          wysokośc 1816m npm, a w niedziele wjadą juz na prawie 2100m npmsmilesmile

          Te1109, cierpliwoścismile

          Pozdro
          Krzysztof
          • te1109 Re: III Etap 10.07.07, 22:02
            Nawet GPS oszalał kolarze byli chyba na 60Km przed metą o GPS pokazywał że 4 i 9
            opóźnienie było jakieś 2 godziny
            czekam na góry,już w piątek
    • te1109 IV Etap 11.07.07, 18:08
      IV etap Villers-Cotterets - Joigny, 190km,etap płaski oglądam od 100Km.Etap dość
      ciekawy,ucieka piątka kolarzy,przewaga waha się od 3 minut do 4 minut.Peleton
      cały czas kontroluje wyścig,niepozwalając aby ucieczka zdobyła zbyt dużą
      przewagę.Na 16Km przed metą z grupy uciekającej zostaje dwóch kolarzy,później
      jeszcze jeden,a ostatnia dwójka zostaje złapana około 6,5 Km przed metą.Dojazd
      do mety bardzo długa i szeroka prosta(w z dłuż rzeki piękny widok z
      helikoptera)rozgrywka pomiędzy sprinterami,wygrywa Norweg Thor Hushovd z Credit
      Agricole.Pierwsza trójka T Hushovd Credit Agricole,drugi Robert Hunter(RPA)z
      Barloworld,trzeci O Freire Gomez z Rabobank.Etap dość ciekawy,ale w porównaniu
      z wczorajszym każdy jest ciekawy.
    • te1109 V Etap 12.07.07, 19:02
      Wystarczyło kilka górek i kręta trasa a już jest ciekawiej.Ucieczki kraksy
      pościgi i wyścig nabrał koloru.Pech dopadł Aleksandra Winokurowa lidera Astany
      kraksa mocno stłuczone prawe udo i strata na mecie,ciekawe jak dalej będzie
      sobie radził jeden z głównych faworytów.
      Kolejność na mecie:1 F Pozzato 2 O Freire Gomez 3 D Bennati.Etap ciekawy i sporo
      walki.
    • te1109 VI Etap 13.07.07, 19:20
      Etap Semur-en-Auxois - Bourg-en-Bresse, 200km tak nudny że niema oczy
      pisać>wygrał Bonen po finiszu z grupy.
      Ciężki dni przed Winokurowem po wczorajszej kraksie jest bardzo mocno poobijany
      i chyba faworyt TdF musi odłożyć marzenia o zwycięstwie do przyszłego roku.Jutro
      góry i może coś się zacznie dziać bo na razie to nudy.
    • kriss67 Etap VIII - Aply:):)Podziwiajcie asów i widoki:) 14.07.07, 21:51
      Etap VIII zapowiada sie arcyciekawiesmile
      Trasa prowadzi z La Grand Bonard do Tignes - 165km. Po drodze kolarze wjadą
      Cormet de Roselend (1967m npm). Podjazd finałowy - masakra - stacja narciarska
      Tignes na wysokości 2088m npm.
      Jutrzejszy etap powinien wyłowic grono asów liczących sie w całym wyscigu. Dla
      kolarzy słabszych szykuje sie piekło....

      Tu macie przekrój trasy:

      sport.onet.pl/0,1260948,29635,0,tabela.html?tab=3951

      Pozdro
      Krzysztof
      • te1109 Etap VIII - Aply 15.07.07, 18:38
        Jest to na co czekałem walka na trasie,ucieczki i długie podjazdy.Faworytów na
        razie brak jak będzie tak dalej to wyścig wygra ktoś przypadkowy,a może i dobrze
        by było.
    • kriss67 Dzis wolne - co robią kolarze? 16.07.07, 18:20
      "W poniedziałek uczestnicy Tour de France odpoczywali po dwóch alpejskich
      etapach. Jak twierdzą eksperci, dzień wolny w wyścigu tak trudnym może mieć
      znaczenie kluczowe, bo potrafi wybić z rytmu najlepiej przygotowanego kolarza.

      - Najważniejsze, to nie zawalić dnia wolnego - podkreśla dyrektor sportowy
      ekipy Credit Agricole, Serge Beucherie. - Po dniu wolnym przeważnie ma się
      problemy na trasie - dodaje doświadczony francuski kolarz Cedric Vasseur z
      ekipy Quick Step.

      Aby uniknąć przykrych niespodzianek, kolarze nawet w wolny dzień nie rozstają
      się z rowerami. Program dnia wszystkich ekip uwzględnia od półtora do trzech
      godzin jazdy w tempie około 30 km/godz.

      Po ośmiu etapach wyścig na pewno nie jest rozstrzygnięty. W niedzielę żółtą
      koszulkę zdobył po solowej akcji Duńczyk Michael Rasmussen, który - jak sam
      uważa - stanie przed bardzo trudnym zadaniem jej obrony.

      - Jestem klasycznym góralem. Muszę zdobyć jak największą przewagę w górach,
      jeśli chcę się liczyć w walce o końcowe zwycięstwo - mówił Rasmussen na mecie w
      Tignes.

      - Chciałbym utrzymać koszulkę jak najdłużej i nadarza się ku temu świetna
      okazja, gdyż etapy pirenejskie są bardzo trudne, ale są jeszcze czasówki, do
      których w żaden specjalny sposób się nie przygotowywałem - zaznaczył.

      34-letni Duńczyk, wyjątkowo chudy (tylko 59 kg przy wzroście 1,75 m), ma
      koszmarne wspomnienia związane z jazdą na czas w Tour de France. W 2005 roku po
      górskich etapach zajmował doskonałe trzecie miejsce, tracąc 3.46 do Lance'a
      Armstronga, ale na czasówce do Saint-Etienne przewrócił się trzy razy, stracił
      prawie 8 minut i spadł w klasyfikacji na siódmą pozycję. Od tego czasu nie
      zrobił większych postępów w samotnej jeździe na czas. W prologu tegorocznego
      wyścigu, w Londynie, uzyskał... 166. wynik.

      Pierwsza próba na czas jest zaplanowana jeszcze przed Pirenejami - w sobotę na
      liczącej 54 kilometry trasie wokół Albi.

      W dobrej formie przyjechali do Tignes Francuz Christophe Moreau, Hiszpanie Iban
      Mayo i Alejandro Valverde, Luksemburczyk Frank Schleck i Australijczyk Cadel
      Evans. Każdy z nich był wymieniany w szerokim gronie faworytów wyścigu, ale za
      największego uważano jednak Kazacha Aleksandra Winokurowa. W niedzielę kolarz
      Astany, któremu po kraksie na piątym etapie założono po 15 szwów na każde
      kolano, przeżywał kryzys, ale nie pogrzebał jeszcze swych szans.

      - Jeszcze nic nie jest stracone. Tour nie jest jeszcze przegrany. Gdybym
      stracił pięć minut, prawdopodobnie byłby to koniec" - ocenił Winokurow. W
      Tignes jego strata do grupy, w której przyjechali Valverde, Schleck, Moreau i
      Evans, wyniosła tylko nieco ponad minutę.

      Wtorkowy etap powinien dostarczyć więcej informacji o formie faworytów. Kolarzy
      czeka wspinaczka na dwie słynne przełęcze - Iseran (2770 m) i Galibier (2645
      m) - a potem trzydziestokilometrowy zjazd do mety w Briancon."


      Pozdro
      Krzysztof
      • te1109 Pwena ucieczka.. 16.07.07, 18:33
        Pamiętam etap w Pirenejach kilka lat temu.Kilka kilometrów po starcie ucieka
        młody Niemiec,trasa trudna,może nie z tych klas"S" ale wymagająca.Niemiec ucieka
        sam 200km,pościgi dochodzą,tracą tak w koło.Ostatni podjazd z metą na
        szczycie.Rusza Laurent Jalabert gna jak szalony,Niemiec kręci jakby stał w
        miejscu.Jalabert dochodzi jakieś 150m przed kreską,zrównuje się z Niemcem
        jedzie równo koło w koło i 25m przed metą klepie rywala po plecach i..i daje
        Niencowi wygrać.W powtórce pokazana jest twarz Jalabert na której widac wielką
        radość z tego co zrobił,był z siebie dumny,dumny po sportowemu,docenił wielki
        wysiłek młodego kolarza.
        Jalabert to był wielki kolarz,wielki wojownik takich już niema.

        Laurent Jalabert (ur. 30 listopada 1968 w Mazamet, Francja), francuski kolarz
        szosowy, jest jednym z najbardziej utytułowanych zawodników profesjonalnego
        peletonu lat 90.

        Jalabert, nazywany przez swoich francuskich fanów "Jaja" (czyt. Żaża), na
        początku swojej kariery odnosił sukcesy przeważnie jako sprinter i na Tour de
        France dwukrotnie zdobywał zieloną koszulkę (1992 i 1995). Największe sukcesy
        odnosił w drużynie ONCE, potem w Team CSC.

        Od drugiej połowy lat 90. Jalabert stał się jednym z najbardziej wszechstronnych
        i niezawodnych kolarzy. Między 1995 a 2000 rokiem, z krótkimi przerwami był na
        1. miejscu w rankingu UCI. Było to spowodowane jego zwycięstwami w klasykach,
        jak i wygranymi w krótszych wyścigach kilkuetapowych. W 1995 roku wygrał ponadto
        ciężki wyścig Vuelta a España. Na Tour de France nosił wielokrotnie żółtą
        koszulkę, nigdy jednak nie wyszedł powyżej czwartego miejsca w końcowej
        klasyfikacji generalnej. W 1997 roku wygrał jazdę indywidualną na czas na
        Mistrzostwach Świata.

        U końca swojej kariery, będąc w drużynie Team CSC, Jalabert pod okiem Bjarne
        Riisa zmienił swój styl jazdy i dwukrotnie zdobył koszulkę najlepszego górala w
        Tour de France (2001, 2002). Obok niego, jedynie Eddy Merckx może pochwalić się
        zwycięstwem w klasyfikacji górskiej i sprinterskiej. Łącznie udało się
        Jalabertowi odnieść cztery zwycięstwa etapowe w TdF (1992, 1995, 2 razy w 2001).
        Skończył karierę w 2002 roku, jest obecnie kosultantem francuskiej firmy LOOK,
        produkującej komponenty rowerowe.

        Cytat [edytuj]

        Zapytany, dlaczego nie startuje w wyścigu Paryż-Roubaix, powiedział:

        * Po co na początku sezonu mam sobie zepsuć cały rok. Ten wyścig by mnie
        zniszczył.

    • kriss67 Borat na trasie TdF:) 17.07.07, 15:01
      Borat konkurował z kolarzami na Tour de France
      Z kolarskich tras często wieje nudą. O to, aby coś się działo, często próbują
      zadbać kibice. Tak było na jednym z etapów Tour de France, gdzie za kolarzami
      biegał człowiek przebrany za Borata - podaje dziennik.pl.
      To prawdopodobnie kibic kazachskiej grupy Astana. Borat chciał wesprzeć
      zawodników ze swojego kraju. Przecież nie ma teraz na świecie postaci, która
      kojarzyłaby się bardziej z Kazachstanem niż Borat - filmowy bohater, który
      rozsławiał swój kraj na całym świecie.

      Obecność na trasie takiego gościa zapewne zmobilizowała kolarzy z Astany.
      Bardzo dobrze spisuje się Andriej Kaszeczkin, który jest aktualnie na piątym
      miejscu w klasyfikacji generalnej - czytamy w serwisie dziennik.pl.
    • kriss67 Foto z dnia 16 lipca 2007 18.07.07, 10:20
      sport.onet.pl/0,1248734,53120,0,0,fotoreportaz.html
    • kriss67 I znowu doping - Niemcy przerywaja transmisje.... 18.07.07, 15:03
      Patrik Sinkiewicz z grupy T-Mobile został przyłapany na stosowaniu dopingu.
      Niemiecka federacja kolarska poinformowała, że ma pozytywne wyniki badań
      kolarza sprzed startu w Tour de France. Sinkiewicz miał stosować testosteron.
      Niemiecka telewizja chce przerwać relację z wyścigu!

      Sinkiewicz wystartował w tegorocznej "Wielkiej Pętli", ale już nie jedzie w
      wyścigu, bo na niedzielnym ósmym etapie zderzył się z kibicem i trafił do
      szpitala.

      Szef grupy T-Mobile ogłosił, że Sinkiewicz zostanie zawieszony do momentu
      zbadania próbki B.

      - To niemożliwe! Nic o tym nie wiem. Jestem w szpitalu, czekam na operację i
      nie będę się teraz zajmował tymi oskarżeniami - powiedział Sinkiewicz agencji
      DPA.

      Niemiecka telewizja przerywa transmisję z TdF!

      Kilka godzin po informacji o dopingu Sinkiewicza niemieckie stacje ARD i ZDF,
      które relacjonują wyścig, zapowiedziały, że przerwą transmisje i nie będą go
      więcej pokazywać. Szefowie stacji już przed rozpoczęciem TdF zapowiadali, że w
      ramach protestu przerwą relację, jeśli na stosowaniu nielegalnego wspomagania
      zostanie złapany choć jeden kolarz.
      • te1109 Re: I znowu doping - Niemcy przerywaja transmisje 19.07.07, 19:37
        A miałem o nim inne zdanie,kiedy ta trucizna kolarstwa przestanie działać.
        ps dzisiaj tylko powtórka,troche obowiązków było.

        Kriss czy znasz stronę 90minut.pl,pytam ale chyba odpowiedz znamsmile)
    • te1109 Re: 7 lipca 2007 - start Tour de France:):):) 19.07.07, 21:00
      ogladałem jeszcze raz zdjęcia z 16go zdjęcia 4 i 15 supersmile
      • kriss67 Re: 7 lipca 2007 - start Tour de France:):):) 19.07.07, 21:26
        Dzis nie oglądałem etapu bo dopiero z prawy wróciliśmy..... Te, za moment
        Pirenejesmilesmilesmile
        Jutro podgonie tematsmile

        Pozdro Tesmile
        Krzysztof
    • buka007 bylo juz, bo nie chce mi sie wszystkiego czytac??? 20.07.07, 22:41
      www.youtube.com/watch?v=3kcd_ZkcvHw&mode=related&search=
      smile)))))
      • te1109 Re: bylo juz, bo nie chce mi sie wszystkiego czyt 20.07.07, 22:43
        było ale nic nie szkodzi moze być raz jeszczewink
      • kriss67 Re: bylo juz, bo nie chce mi sie wszystkiego czyt 20.07.07, 22:47
        Uuuuu, Buka, wielkie dziekismilesmilesmile
        Kapitalny utfur i kapitalny filmiksmile

        ps.Kraftwerk w latach 80.-tych byli w Polscesmile

        Pozdro
        Krzysztof
        • te1109 Re: bylo juz, bo nie chce mi sie wszystkiego czyt 20.07.07, 22:51
          pozwolicie że się wtrącę, nic nie mów o koncercie "siłowni"w Polsce bo mnie
          jeszcze krew zalewa na samo wspomnienie tyle lat a mi nie przeszło.
          • buka007 Re: bylo juz, bo nie chce mi sie wszystkiego czyt 20.07.07, 22:52
            a co sie stalo??
            • te1109 Re: bylo juz, bo nie chce mi sie wszystkiego czyt 20.07.07, 23:02
              przyjechali do Bydzi,ja byłem w Zakopcu wróciłem specjalnie wczesniej,o 10
              pslismy z kumplami na Zawiszę zobaczyc co się dziej,super czrne tir wymalowane w
              sinosoidy inne zygzaki masa sprzetu oglądamy buduja scene czern i fiolet
              super,koncert o 20 promowali płyte "Computer World" o 17 potężna burza deszcz
              przychodzimy na koncert i zwrot za bilet a "siłownia"kierunek Katowice i tyle
              ich widziałem,grali wtedy dwa koncerty w Bydzi i Katowicach.
              Ale scena super coś ekstrasmile
          • kriss67 Re: bylo juz, bo nie chce mi sie wszystkiego czyt 20.07.07, 22:56
            Te, byłeś???smile
            Pamietasz taki kawałek po polsku:

            "jestem operator i mam swój kalkulator,
            ja dodaju,odejmuju, kalkuluju"

            Tak niemiecka maszyna spiewała wtedy u nassmile

            Pozdro
            Krzysztof
            • te1109 Re: bylo juz, bo nie chce mi sie wszystkiego czyt 20.07.07, 23:04
              tam było chyba "zamiast serca kalkulator" byłem raczej miałem byćsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka