Dodaj do ulubionych

IKEA na widelcu

06.03.08, 12:31
Czym pachnie zbiorowa kuchnia? Oto poradnik, jak jeść w pośpiechu i
przeżyć.
www.polskatimes.pl/363,25864.htm
Obserwuj wątek
    • tjbazuka Re: IKEA na widelcu 06.03.08, 12:49
      kupuje sledzie w IKEA. W sosie czosnkowym. polecam.
      Hot doga tez zjem .Moze kultowe ale jadlem lepsze. Ogolnie za dosyc
      tanie pieniadze mozna poprobowac ciekawej kuchni i w zaleznosci od
      naszych indywidualnych potrzeb odrzywczych wyjsc najedzonym albo
      glodnym.
      • agulaszek Re: IKEA na widelcu 06.03.08, 13:45
        i, jak widać na Twoim przykładzie, żarełko nietrujące wink))
      • sibeliuss Re: IKEA na widelcu 06.03.08, 20:11
        Lubię te tanie hot dogi, ale ja w nich nie doszukuję się cymesu - kupuję, jako
        integralną część zakupów w Ikea.
    • skiela1 Re: IKEA na widelcu 06.03.08, 21:33
      Tylko lody dla ochlody tam kupuje.
    • e._ Re: IKEA na widelcu 07.03.08, 08:13
      W Ikei bywam często.
      Raz, że moje dziecko jest fanem klopsików (nauczyłam się w domu
      robic bardzo, bardzo podobne). Dwa, ze ja tę jego pasję podzielam.
      Trzy, że niekiedy umawiam się tam na plotki z przyjaciółką, bo to w
      pół drogi między nią a nmą no i fajne bieganie po sklepach, także
      okolicznych.
      Co do łososia, raz był nieświeży i przytruł moją córkę wraz z
      prawiezięciem. Cop do wołowiny, podzielam opinię, że jest
      bezkonkurencyjna i w Warszawie drugiej takiej nie ma. Co do
      opiekanego camemberta - fakt, głupio wygląda z tymi frytkami
      (zabiera mi je i spożywa je potomek) ale sam ser z bardzo ciekawym
      sosem, wcale niekoniecznie z żurawiną, podoba mi się bardzo.
      Co do deserów - zupełnie inne, niż wszędzie, w większości warte
      grzechu z wyjątkiem szarlotki (jestem pies na szarlotki!) tu - nieco
      kitowatej i mdławej. Ale jest tanio, czysto bardzo, świeżo i
      pysznie. No i całkiem rano - niezłe, urozmaicone śniadanka.
      Gdyby ktoś chciał wiedzieć to nie, nie pracuję ani w Ikei ani w
      gastronomii. Po prostu od początku jeżdżę tam mniej więcej raz - dwa
      razy w miesiącu, no bo ta moja Krysia, zalatana jak ja, a to nas
      fantastycznie relaksuje: śniadanko lub obiadek, pogaduchy, zakupy,
      kawa i do nastepnego razu!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka